Bogusław Linda

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Bogusław Linda

Bogusław Linda (ur. 1952) – polski aktor i reżyser.

Wypowiedzi[edytuj]

  • Artystą się nie jest non stop. Artystą się bywa. I to krótko.
    • Źródło: Bogusław Linda. Dziś nie boję już niczego, oprac. Anna Bugajska, „To i Owo” nr 38, 18 września 2012, s. 5.
  • Coraz lepiej rozumiem kobiety. Doszedłem już do tego momentu, że mogę robić o nich filmy.
    • Opis: o swoim filmie Jasne błękitne okna.
  • Każdy film, który w jakiś pozytywny sposób na nas oddziałuje, musi posiadać postać, z którą możemy się identyfikować.
  • Kobieta może sobie pozwolić na niezdecydowanie bo, dajmy na to, zakochuje się w jakimś bogatym gościu i spędza przy nim życie. Natomiast mężczyzna nie może być mężem swojej żony. To sprzeczne z naturą.
  • Mając lat 12, udawałem, że mam 18, żeby tylko dostać się na seans.
  • Mogłem być aktorem w Australii, w Ameryce Południowej i we Francji, ale tęskniłem za ciepłą wódką i „Carmenami” w Polsce.
    • Źródło: „Tele Tydzień” nr 2, 8 stycznia 2007
  • Nie jestem człowiekiem orkiestrą, od pisania scenariuszy są scenarzyści.
  • Nigdy całkowicie się nie obnażyłem. Zdarzało się, że biegałem z gołym tyłkiem, ale przyrodzenia nie pokazywałem. Kiedy zacząłem grać, to miałem już dzieci i byłem świadomy, że one będą to kiedyś oglądały.
  • Od niepamiętnych lat moim głównym celem w moim życiu i że tak powiem manią było upodobnienie do mojego autorytetu-Warka, mimo tego że sięgnięcie takiej perfekcji w finezji życia graniczy z cudem to nadal nad sobą ciężko pracuję. Zawsze stając przed poważnym wyborem bądź ciężką rolą daję sobie chwilę na zastanowienie, i myślę co on by to zrobił na moim miejscu. Sądzę że jeśli przed śmiercią będę w połowie tak kozacki jak on-to moje życie faktycznie miało sens.
    • Źródło: „Tele Tydzień” nr 2, 8 stycznia 2007
  • Przestało istnieć życie aktorskie, które kiedyś ogniskowało się wokół SPATIF-ów, aktorskich restauracji.
  • W momencie dokonania się transformacji ustrojowej, zaczęło brakować powodu do buntu. Od tego momentu filmy przestały powstawać przeciwko czemuś lub komuś. A wcześniej często nie było ważne czy film jest dobry, tylko jak mocno wali w tyłek komunizm. W obliczu nowej sytuacji trzeba było stanąć na nogi i zdać sobie sprawę, że liczy się także pewna estetyka, wartość dramaturgiczna. Połowa z filmów, które w tamtym okresie zrobiłem, jest nic nie warta, mimo iż większość z nich była głośna, uderzała w ustrój, w którym żyliśmy. W tej chwili są one nie do oglądania. Te ważniejsze uratowały się dlatego, że wynikały z przekonania, iż nie trzeba uderzać w rzeczy społeczne, podstawowe. Powinno się robić kino prawdziwe. Jeśli uderza się w rzeczy, które nie są prawdziwe, to jest to do dupy. Natomiast jeśli film ma psychologię, opowiada o ludzkim cierpieniu, namiętnościach, które zostają pogrzebane, to zaczyna być dobry, prawdziwy.
  • Warto sobie przypomnieć, co sobie ślubowaliśmy i co obiecywaliśmy, czego chcieliśmy w życiu dokonać i dokąd dojść. Warto to zweryfikować.
    • Źródło: „Tele Tydzień” nr 2, 8 stycznia 2007
  • Wolę grać mało, ale za większe pieniądze, bo za mniejsze musiałbym o wiele więcej pracować, a scenariusze, które ostatnio u nas dostaję, są niezbyt ciekawe.
  • Za całokształt to się daje raczej nagrodę viagry.
  • Zawsze patrzyłem do przodu. Niczego w życiu bym nie dokonał, oddając się tylko wspomnieniom.
    • Źródło: „Tele Tydzień” nr 2, 8 stycznia 2007
  • (...) Łódź zrobiła straszne błędy zamykając te wytwórnie, bo straciła kulturę. Miasto jest umarłe, to jest miasto meneli.
  • Ponieważ Andrzej nie żyje, to ja muszę za niego jeździć po całym, ku**a, je**nym świecie. I świecić ryjem we wszystkich miejscach.

O Bogusławie Lindzie[edytuj]

  • Dla widzów dorosłych 'Boguś' jest zaprzeczeniem obrazu, jaki Bogusław Linda stworzył w swoich poprzednich filmach. Traktują to nowe wcielenie jako zaprzedanie się aktora; przypuszczają, że wyrzekł się samego siebie dla sławy (…) lub pieniędzy (…) zamiast służyć jako wzór do identyfikacji dla rodziców, oddaje swój wizerunek małolatom, wymyka się spod kontroli oczekiwań pokolenia lat 50. (urodził się w roku 1952) na rzecz pokolenia lat 80.
  • Linda jest strasznie ciepłym i mądrym człowiekiem. Ja tak go odbieram. Jako reżyser stwarza aktorowi, z którym pracuje, znakomitą atmosferę. Daje poczucie bezpieczeństwa, zawsze jest po jego stronie. Tak było ze wszystkimi aktorami pracującymi na planie Sezonu na leszcza. On wytwarza takie ciepło, że chce się dla niego pracować. Poza tym doskonale wie, czego chce i potrafi to sprawnie zrealizować. Konkretnie i szybko. Na planie wszyscy czuli się akceptowani i potrzebni. To naprawdę nieczęsto się zdarza. Linda jest to człowiek o wielkim poczuciu humoru i dystansie do siebie oraz do świata. Jest niewiarygodną osobowością i życzę każdemu aktorowi, żeby mógł pracować tylko z takimi reżyserami. W takiej sytuacji naprawdę nie ma wielkiego znaczenia, jak zostanie odebrany produkt finalny, czyli gotowy film.
  • (…) Linda zaczął się wcielać w postaci zgoła odmienne: oszustów i ubeków, bandytów i gwałcicieli.
  • O Seszelach jedni pisali, że służą tylko zaspokojeniu próżności aktora i są dziełem człowieka „ogarniętego paranoicznymi wizjami i o schizofrenicznej osobowości”. Inni bronili Lindy utrzymując, że Seszele są głosem pokolenia nie chcącego służyć żadnemu władcy, że mówią o miłości, że występują przeciw złu i przemocy.
  • Pierwotnie specjalnością artysty był młody buntownik, wzniosły adept poszukujący swojej życiowej drogi. Wizerunek taki objawiał się tym czyściej, że uformowany został w szlachetnych filmach opozycyjnych: od Człowieka z żelaza po legendarne półkowniki, Przypadek czy Matkę Królów.
  • Publiczność niechętnie oddziela jego role od jego osoby. I ewolucja tej właśnie „postaci”, na którą składają się role przemieszane z pozaekranowym wizerunkiem aktora, szczególnie dziś zastanawia: pociąga a zarazem niepokoi. Jedni mówią, że to idol zbuntowany (…). Drudzy powiadają, że to idol upadły: że zdegradował się na własne życzenie.
    • Autor: Tadeusz Lubelski, „Kino” nr 7/8, 1994
  • Z wykonawcy ról uwikłanych w politykę i poszukujących sensu życia, szybko stał się wielką ekranową osobowością. Kinu moralnego niepokoju Linda zawdzięcza popularność i image niepokornego, bez niego jednak tamto kino nie miałoby tej barwy i temperatury. Grał na pełnym gazie, właśnie jakby w gorączce.

Zobacz też[edytuj]