Stephenie Meyer
Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Stephanie Morgan Meyer (ur. 1973) – amerykańska powieściopisarka. Autorka powieści Intruz i cyklu Zmierzch, składającego się z czterech części. Napisała również pierwsze rozdziały powieści Midnight Sun, która ma być Zmierzchem z perspektywy Edwarda Cullena.
Spis treści |
[edytuj] Zmierzch
- – A to dopiero – mruknął Edward. – Lew zakochał się w jagnięciu.(...)
– Biedne, głupie jagnię – westchnęłam.
– Chory na umyśle lew masochista.
- – Boję się tylko tego, że mogę cię stracić.
- – I'm olny afraid of losing you. (ang.)
- – Chętna uczynić z młodości zmierzch swego życia.
- – Twilling to make twilight of one's life from young days. (ang.)
- – Ile masz lat?
– Siedemnaście.
– I od jak dawna masz te siedemnaście lat?
– Jakiś czas.- – How old are you?
– Seventeen...
– How long you have been seventeen?
– A while... (ang.)
- – How old are you?
- I oto stał przede mną, moje cudo, mój młody Bóg.
- – I znów zmierzch.(..) Kolejny dzień dobiega końca. Choćby nie wiem jaki był piękny, jego miejsce zajmie noc.
- – Twilight again.(..) Another ending. No matter how good was the day it always has to end. (ang.)
- – Jak nic, ktoś życzliwy zamknął mnie w domu wariatów.
- – Kiedyś zgadnę – ostrzegłam.
– Lepiej nie próbuj. – Znów przybrał poważny ton.
– Bo co?
– A jeśli nie jestem pozytywnym bohaterem komiksu, tylko jedną z tych mrocznych postaci, z którymi walczy?
- Nigdy wcześniej nie zastanawiałam się nad tym, jak chciałabym umrzeć – nawet mimo wydarzeń ostatnich miesięcy. Ale choćbym próbowała, z pewnością nie wpadłabym na coś podobnego.
- – Żyłam bez celu, a więc tak, jakby mnie nie było.
[edytuj] Księżyc w nowiu
- Będzie tak, jakbyśmy nigdy się nie poznali.
- Byłam jak opuszczony dom – skażony dom – w którym przez cztery długie miesiące nie dało się zupełnie mieszkać. Teraz sytuacja nieco się polepszyła – w najbardziej reprezentacyjnym pokoju przeprowadzono remont – ale to był tylko jeden pokój.
- – Czasami szczerość wchodzi w drogę lojalności. Czasami ten sekret nie jest do końca nasz i zdradzając go, można zaszkodzić innym.
- Miłość jest ślepa. Im mocniej się kogoś kocha, tym bardziej irracjonalnie się postępuje.
- Po raz pierwszy od czterech miesięcy nie wiedziałam, co może mi się przytrafić nazajutrz.
- Zobacz też: jutro
- Przykro mi, że nie jestem tym potworem, którego ci trzeba, Bello.
- Zobacz też: potwór
- Wystarczyło, że ktoś taki jak on był gotów być ze mną – za samą tę gotowość nie miałam mu się jak odwdzięczyć.
- Zapomniane, przykurzone sprzęty – porzucone. Tak jak ja.
- Opis: Bella podczas wizyty w opuszczonym domu Cullenów.
[edytuj] Zaćmienie
- – A jeśli jeszcze raz ją pocałujesz – ciągnął Edward – to, gdy tylko się o tym dowiem, złamię ci szczękę w jej imieniu.
- – Ja w tym konflikcie nie będę brać udziału. Jestem państwem neutralnym. Jestem Szwajcarią. Wasze pakty, wasze spory mnie nie dotyczą, zrozumiano? Jacob jest dla mnie członkiem rodziny, a ty... ty jesteś miłością mojego życia, i to życia, które zamierzam przedłużyć w nieskończoność. Nie obchodzi mnie, kto z moich najbliższych jest wampirem, a kto wilkołakiem. Jeśli o mnie chodzi, Angela może okazać się czarownicą.
Przypatrywał mi się w milczeniu, ściągając brwi.
– Jestem Szwajcarią – powtórzyłam z naciskiem.
- – Uderzyłam Jacoba.
– Ach, tak. To dobrze. – Wydawał się być jeszcze bardziej zadowolony niż Charlie. – Szkoda tylko, że zrobiłaś sobie przy tym krzywdę.
- – Zaskrzypiały otwierane drzwiczki i Edward mocno mnie przytulił. W pierwszy odruchu chciałam go odepchnąć, bo niewielka cząstką mnie – niewielka, ale z minuty na minutę coraz bardziej się awanturująca – pragnęła przytulać się do kogoś zupełnie innego. I tak do bólu dołączyły świeże wyrzuty sumienia.
[edytuj] Przed Świtem
- Jeśli ma się do dyspozycji całą wieczność, można przeszukać cały stóg siana poszukując tej jednej igły.
- Dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że już dawno temu pogodziłam się z tym, że niczym już nie zabłysnę. Starałam się po prostu jak najlepiej wykorzystywać to, co było mi dane, zawsze nieco odstając od swojego otoczenia.
- Prawda jest taka, że kiedy kocha się tego, kto chce cię zabić, brakuje wyboru. Co mogłam zrobić? Jak mogłam uciec, jak mogłam walczyć, skoro zadałabym wtedy ukochanej osobie ból? Skoro nie chciała ode mnie nic innego prócz mojego życia, jak mogłam jej go nie ofiarować?
[edytuj] Intruz
- Kiedy o tym myślałam, czułam radość i napięcie, nieśmiałość i wielką niecierpliwość – wszystko to naraz; czułam się człowiekiem.
- Zobacz też: człowiek
- Przez wszystkie te tysiąclecia ludziom nie udało się rozgryźć zagadki, jaką jest miłość. Na ile jest sprawą ciała, a na ile umysłu? Ile w niej przypadku, a ile przeznaczenia? Dlaczego związki doskonałe się rozpadają, a te pozornie niemożliwie trwają w najlepsze? Ludzie nie znaleźli odpowiedzi na te pytania i ja też ich nie znam. Miłość po prostu jest albo jej nie ma.
- Zobacz też: miłość
- To dziwny świat – powiedziałam cicho, bardziej do siebie niż do niego.
– Jak żaden inny – przytaknął.