Zaćmienie

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów

Zaćmienie (ang. Eclipse) – romans z elementami horroru autorstwa Stephenie Meyer, kontynuacja powieści Księżyc w nowiu i Zmierzch wydana w 2007 roku (w Polsce 18 kwietnia 2008); tłum. Joanna Urban.

  • – A jeśli jeszcze raz ją pocałujesz – ciągnął Edward – to, gdy tylko się o tym dowiem, złamię ci szczękę w jej imieniu.
  • – Ale jeśli jeszcze raz dostarczysz ją do domu kontuzjowaną – i wszystko mi jedno, czyja to będzie wina: czy po prostu się potknie, czy spadnie na nią meteoryt – jeśli jeszcze raz przywieziesz ją w gorszym stanie niż ten, w jakim do ciebie pojechała, to przyrzekam, że już następnego dnia będziesz biegał po lesie na trzech łapach. Rozumiesz mnie, kundlu?
  • – Bello jak bardzo mnie kochasz?
    – Bardzo, jak własną siostrę.
    – To dlaczego widzę jak po kryjomu wymykasz się do Vegas żeby wziąć ślub nie informując mnie?
  • Cała Renée, pomyślałam, kręcąc głową. Zapominając w ekscytacji o swoim lęku wysokości, zapisała się na kurs spadochroniarski i uświadomiła sobie, że ma problem dopiero wtedy, kiedy wyskoczyła z samolotu doczepiona do instruktora.
    • Postać: Bella
  • – Chyba złamała jakąś kość w dłoni.(...)
    – Jak? – spytał Charlie. – Gdzie?
    Byłam zdania, że jako mój rodzony ojciec nie powinien być tym faktem taki rozbawiony.
    Jacob zachichotał.
    – Uderzyła mnie.
    Charlie też zachichotał.
  • – I jak ci poszło na egzaminach? – spytał mnie po drodze.
    – Historia była łatwa, ale nie jestem pewna co do matmy. Wydawało mi się, że to, co piszę, ma sens, a to chyba zły znak.
  • – Jacob, czy mam pomóc ci zasnąć? – zaoferował Edward.
    – Spróbować zawsze warto – mruknął mój przyjaciel, niezrażony. – Ciekawe, kto by wtedy wyszedł?
    – Te, wilk, nie podjudzaj mnie. Moja cierpliwość kiedyś się skończy.
  • Jak on na nią patrzył! Jak ozdrowiały ślepiec, który zobaczył słońce! Jak kolekcjoner sztuki, który odkrył nieznany nikomu szkic da Vinci! Jak młoda matka przyglądająca się noworodkowi!
  • – Ja też próbuję brać pod uwagę twoje uczucia, Bello, tylko patrzę na to wszystko z szerszej perspektywy. Dzisiaj jesteś na mnie zła, ale sama zobaczysz, będziesz mi jeszcze dziękować za to, że cię przekonałam. Może nie w ciągu najbliższych pięćdziesięciu lat, ale kiedyś na pewno.
    • Postać: Edward
  • – Ja w tym konflikcie nie będę brać udziału. Jestem państwem neutralnym. Jestem Szwajcarią. Wasze pakty, wasze spory mnie nie dotyczą, zrozumiano? Jacob jest dla mnie członkiem rodziny, a ty... ty jesteś miłością mojego życia, i to życia, które zamierzam przedłużyć w nieskończoność. Nie obchodzi mnie, kto z moich najbliższych jest wampirem, a kto wilkołakiem. Jeśli o mnie chodzi, Angela może okazać się czarownicą.
    Przypatrywał mi się w milczeniu, ściągając brwi.
    – Jestem Szwajcarią – powtórzyłam z naciskiem.
  • – Martwisz się o nią? – spytałam.
    – Eee... – Nie był skłonny udzielić mi odpowiedzi.
    – Wyjawisz mi co zrobiła, żeby zagłuszyć przed tobą swoje myśli?
    Rzucił mi podejrzliwe spojrzenie.
    – Tłumaczyła słowa do „Glory, glory, hallelujah” na arabski. A kiedy skończyła zaczęła od początku, tylko że przeszła na koreański język migowy.
    Zaśmiałam się nerwowo.
  • Mimo to sięgnął jednoczenie do tylnej kieszeni dżinsów i wyciągnął z niej zawiązany rzemieniem, luźno pleciony woreczek z wielobarwnego materiału. Położył mi go na dłoni.
    – Jest śliczny – powiedziałam – dziękuję.
    Westchnął.
    – Bella, prezent jest w środku...
  • – Moje własne serce jest równie ciche. I tak jak to, należy do ciebie.
    • Postać: Edward
  • – Naprawdę się cieszę, że Edward cię nie zabił – wyznał mi Emmett.
    – Dzięki tobie zawsze się coś dzieje.
  • Nie miałam pojęcia, jak się uwodzi mężczyznę. Na pewno nie jąkając się i pocąc ze zdenerwowania.
  • – Nie mogłem pozwolić ci wyjechać samej. Z twoim pechem nawet czarna skrzynka samolotu by się nie zachowała.
    • Opis: Edward do Belli
  • – Pewnie to znaczy, że coś jest nie tak z moim mózgiem.
    – To chyba oczywiste dla każdego, kto cię zna – zażartował.
  • – Pomyślałem sobie, ze nada się na symbol mojej osoby, bo jest takie twarde i zimne jak ja.
    • Opis: Edward wręcza Belli zawieszkę
  • – Powinnam cię przeprosić, ale wcale nie jest mi przykro.
    – A mi powinno być przykro, że tobie nie jest przykro, ale też nie jest mi przykro.
  • – Przyrzekam kochać cie przez całą wieczność – każdego dnia wieczności z osobna.
    • Opis: Przysięga Edwarda podczas zaręczyn
  • – Renée nie przekonała cię do studiów na University of Florida?
    – Próbowała, ale wolę pić wodę, niż ją wdychać.
  • – Rozwiązanie słuszne to nie zawsze rozwiązanie oczywiste. A czasami coś co jednym wydaje się słuszne innych rani.
  • Same widzicie – powiedziałam na głos (było ze mną naprawdę niedobrze, skoro mówiłam do przedmiotów).(...)
    Nadal było stosunkowo wcześnie, postanowiłam jednak wyjść z domu jak najszybciej – zanim przedmioty miały zacząć odpowiadać na moje pytania.
  • Skrzywiłam się, zachodząc w głowę, co też mogłam wygadywać przez sen. Na samą myśl o niektórych możliwościach przechodziły mnie ciarki.
    – Cieszę się, że ci się podobało – oświadczył Edward. Jacob otworzył oczy.
    – A tobie nie? – spytał ze złośliwym uśmieszkiem.
    – Najgorsza noc mojego życia to nie była, jeśli na to liczyłeś.
    – Ale z pierwszej dziesiątki już tak, co?
    W zadowoleniu mojego przyjaciela było coś perwersyjnego.
    – Być może.
    Usatysfakcjonowany Jacob przymknął powieki.
    – Jednakże – ciągnął Edward – gdybym mógł zamienić się wczoraj z tobą miejscami, nie byłaby to, bynajmniej, jedna z dziesięciu najlepszych nocy w moim życiu.
    Jacob spojrzał na niego spode łba, po czym usiadł sztywno, napinając mięśnie.
  • – Spróbuj się rozluźnić – doradził mi, czując, że znowu mam atak drgawek. – Rozgrzejesz się w okamgnieniu. Oczywiście najlepiej byłoby, gdybyś wyskoczyła z ciuchów.
    Edward warknął.
    – To potwierdzone naukowo – Zaczął się bronić Jacob. – Jedna z podstawowych zasad survivalu.
  • – To jak mam zareagować, na to co się stało?
    – Chcę, żebyś wykrzyczał mi w twarz wszystkie wyzwiska, jakie ci tylko przyjdą do głowy, w każdym języku, który znasz. Chcę, żebyś powiedział mi, że się mnie brzydzisz i chcesz mnie rzucić, a ja padnę ci do stóp i będę się czołgać, i błagać cię, żebyś został.
    Westchnął.
    – Wybacz, ale nie spełnię twojej prośby.
    – To przynajmniej przestań mnie pocieszać. Pozwól mi cierpieć. Zasłużyłam sobie na to.
    – Nie ma mowy.
    Pokiwałam głową.
    – Wiesz co, masz rację. Bądź dalej taki miły. Tak chyba jest jeszcze gorzej.
    Czekałam na to, co powie. Jego głos przeszedł w szept:
    – W odróżnieniu od Jacoba, ja potrafię być szlachetny, Bello. Nie zamierzam zmuszać cię do tego, żebyś wybierała pomiędzy nami dwoma. Chcę, żebyś była szczęśliwa. Weź ze mnie, co tylko chcesz albo i nic, jeśli tylko taka jest twoja wola. Nie czuj się do niczego zobowiązana, kiedy będziesz podejmować decyzję.
  • – Tylko ty obudziłaś moje serce. Już zawsze będzie należeć tylko do ciebie.
    • Postać: Edward
  • – Uderzyłam Jacoba.
    – Ach, tak. To dobrze. – Wydawał się być jeszcze bardziej zadowolony niż Charlie. – Szkoda tylko, że zrobiłaś sobie przy tym krzywdę.
  • – Zaciekawiło mnie tylko, z jakiego powodu dźgnęłaś go nożem. Ale jak dla zabawy, to nie ma sprawy.
  • – Zaopiekuj się moim sercem – zostawiłem je przy tobie.
    • Postać: Edward
  • – Związek ze mną byłby dla ciebie o wiele zdrowszy. Nie byłbym twoim narkotykiem, tylko twoim powietrzem, twoim słońcem.
    Kącik moich ust drgnął w smutnym półuśmiechu.
    – Wiesz, że nawet kiedyś tak o tobie myślałam? Że jesteś moim słońcem, moim osobistym słońcem? Odganiałeś dla mnie chmury.
    Westchnął.
    – Z chmurami sobie radzę, ale nie mogę walczyć z zaćmieniem.
  • – Znasz tę historię z Biblii? – spytał znienacka, wciąż wczytując się w pusty sufit. – Tę z królem i dwiema kobietami, które kłóciły się o dziecko?
    – Jasne. Król Salomon.
    – Zgadza się, król Salomon. – powtórzył. – Rozkazał rozciąć dziecko na pół… ale to był tylko taki test. Że by zobaczyć, kto odstąpi swoją część, byle tylko ocalić malucha.
    – Tak, pamiętam.
    Spojrzał wreszcie na mnie.
    – Bella, już cię nie będę próbował rozciąć na pół.
  • – Tak, Tak. A oni o mało nie umarli ze strachu – wtrącił Edward zanim jego brat zaczął kolejne zdanie – Sama pomyśl, Bello, jak to wyglądało. Mnie i Emmetta nie ma w domu, bo jesteśmy akurat na polowaniu, a tu ładuje im się do domu dwójka obcych wampirów: facet cały pokryty bliznami i jakiś narwany chochlik, który zna imiona domowników i wiele innych szczegółów, i dopytuje się, który pokój może zająć! Kiedy wróciłem, wszystkie moje rzeczy były w garażu! Alice wzruszyła ramionami – Z twojego pokoju był najładniejszy widok.

[edytuj] Zobacz też