Zbrodnia w Ponarach

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ofiary z zawiązanymi oczyma prowadzone na miejsce kaźni

Zbrodnia w Ponarach – zbiorowe egzekucje przeprowadzane przez okupantów niemieckich i ich litewskich kolaborantów nieopodal miejscowości Ponary pod Wilnem. W latach 1941–1944 zamordowano tam około 80 tys. osób, w tym 72 tys. Żydów, 5 tys. sowieckich jeńców wojennych i 1,5–2 tys. Polaków.

Relacje naocznych świadków[edytuj]

  • Ach, a ten co robi?!!! Ten tam, obok, o czterdzieści kroków, nie dalej, w czarnym mundurze! Co on chce zro… Rozkraczył nogi koło słupa, stanął ukosem, zamachnął się dwiema rękami… Sekunda jeszcze… Co on ma w ręku?! Co on ma w tych rękach?!!! Na rany Jezusa Chrystusa! na rany Boga! coś wielkiego, coś strasznie strasznego!!! zamachnął się i – bęc głową dziecka o słup telegraficzny!… Aaaa! aaa! aaa! – zakrakał ktoś koło mnie, kto taki – nie wiem. A w niebie… nie w niebie, a na tle tylko nieba, zadrgały od uderzenia przewody drutów telegraficznych.
    • Autor: Józef Mackiewicz, Ponary–„Baza”, „Orzeł Biały” nr 35 (170), Rzym 1945.
  • Czy wy myślicie, że ci oprawcy, kaci, gestapowcy, SS-mani, że ta policyjna hołota, zwerbowana do mordowania, nigdy się nie rodziła jak my, nie miała matek własnych? Kobiet? Mylicie się. Są oni właśnie z tej ludzkiej gliny, po ludzku – zezwierzęceni, bladzi jak śnieg, który tu kiedyś spadnie, są jak szaleńcy, jak dzicy w tańcu, w ruchach, w obłędnych gestach, w mordowaniu, w strzelaniu… Bo jakżeby wytłumaczyć można, że ten oszalały kompletnie policjant chwyta Żydówkę za prawą nogę i usiłuje wlec ją pomiędzy szynami, cały zgięty, z gębą tak przekrzywioną jakby ciętą na ukos szablą, dokąd?! po co?! Nogi kobiecie się rozstawiają, lewa zaczepia za szynę, spódnica zjeżdża do pasa, odsłaniając szare z brudu majtki, a dziecko łapie włóczące się po kamieniach włosy matki i ciągnie je ku sobie i nie słychać, a widać jak wyje: „Mammme!”… Z ust wleczonej kobiety bucha teraz krew… Gęsta ściana mundurów zasłania na chwile widok… A później jakiś Łotysz podniósł kolbę nad zwichrzonymi włoskami, uwiązanymi w ciemieniu kawałkiem łachmanka w kokardkę i… zamknąłem oczy.
    • Autor: Józef Mackiewicz, Ponary–„Baza”, „Orzeł Biały” nr 35 (170), Rzym 1945.
  • Do reszty, powoli i ociężale rozbierających się, rzuca się kilku Litwinów i pałkami przez głowę biją i biją. Niektóre wskakują i na oślep jak szalone uciekają do jamy. Padają liczne strzały, jakaś kobieta wyłazi w bieliźnie z jamy z przeraźliwym krzykiem, umorusana we krwi. Litwin bagnetem przebija ją, pada, drugi z bliska dostrzeliwuje. Resztę zapędzają do jamy i usadawiają nad jamą, część 15–20 osób. Widzę dzieci, wszystko w bieliźnie, padają strzały.
    • Autor: Kazimierz Sakowicz, Dziennik 1941–1943, Instytut Pamięci Narodowej, Warszawa 2014, s. 75.
  • Gdy Żydów prowadzono grupami do dołu, pewien starszy mężczyzna zatrzymał się na moment i zapytał dobrą niemczyzną. „Czego ode mnie chcecie? Jestem tylko biednym kompozytorem”. Dwóch cywilów stojących przy wejściu zaczęło okładać go ciosami tak mocno, że dosłownie wleciał do jamy.
    • Autor: anonimowy żołnierz Wehrmachtu, świadek egzekucji w Ponarach, cyt. za: Ernst Klee, Willi Dressen, Volker Riess, „The good old days”. The Holocaust as seen by its perpetrators and bystanders, Konecky & Konecky, New York 1988, s. 39.
  • Jakąś kobietę z dzieckiem na ręce i z dwojgiem małych, które czepiają się sukni, Litwin zaczyna niemiłosiernie bić pałką. Krzyk. Jakiś Żyd bez marynarki w obronie bitej rzuca się na Litwina, pada strzał, pada niemal u nóg swojej Żydówki. Drugi Litwin chwyta dziecko z rąk Żydówki i rzuca do jamy; Żydówka jak oszalała biegnie do jamy, za nią dwie dziewczynki – padają trzy strzały. O zgrozo!
    • Autor: Kazimierz Sakowicz, Dziennik 1941–1943, Instytut Pamięci Narodowej, Warszawa 2014, s. 75.
  • Jedna Żydówka mówi do żołnierza: „Oddałam panu wszystkie pieniądze, pan obiecał mnie i dziecko puścić, a teraz prowadzi pan mnie na śmierć!”. Żołnierz śmieje się.
    • Autor: Kazimierz Sakowicz, Dziennik 1941–1943, Instytut Pamięci Narodowej, Warszawa 2014, s. 44.
  • Młoda Żydówka lat 19–20, w szarym płaszczu, czarny futrzany kołnierz, inteligentna, z chłopakiem lat 3–4 w granatowym palcie, rzuca się na ziemię (wielkie błoto), całuje nogi podoficerowi, błaga o życie, obejmuje zbryzgane błotem buty i prosi; ten, by wyrwać nogę, kopie ją noskiem buta w szczękę, wyrywając tym samym nogę z jej objęć, na policzku zrywa skórę, leje się krew zmieszana z błotem. Żydówka leży i spazmatycznie błaga, drugi żołnierz bije ją kolbą, ona chwyta kolbę i... całuje, klęcząc na szosie przed wejściem do katowni. Wtedy żołnierz chwyta płaczącego chłopczyka, huśta i rzuca jak polano za druty, tam zaś podnosi kolbę, by dziecko bić. Żydówka rzuca się naprzód i wbiega za druty osłaniać chłopaka. A przecież o to im chodziło tylko.
    • Autor: Kazimierz Sakowicz, Dziennik 1941–1943, Instytut Pamięci Narodowej, Warszawa 2014, s. 44.
  • Patrzę i mnie wstrząsa przerażenie – zwłoki! Robotnicy śmieją się: „Tu wszędzie zwłoki!”. Wówczas wyjaśnili mi, że każde znalezione w piasku zwłoki trzeba oczyścić, aby były one wyraźnie widoczne. A w tym czasie Sturmbannführer pokrzykuje i klnie we wszystkich językach: po niemiecku, rosyjsku, litewsku i polsku. Dół otwarty, piasek z góry usunięty, przed naszymi oczami duża liczba zamordowanych ludzi. Jedni leżą na drugich, ręce, nogi, głowy – wszystko splątane. Oni są ściśnięci, sprasowani, przyklejeni jedni do drugich, tylko z dużym wysiłkiem można ich odłączyć jednego od drugiego. Jedni leżą na brzuchu, inni na boku, na plecach, są skuleni, połamani. Ręce najczęściej związane za plecami.
    • Autor: Konstanty Potanino, więzień pracujący przy paleniu zwłok w Ponarach, cyt. za: Monika Tomkiewicz, Zbrodnia w Ponarach 1941–1944, Instytut Pamięci Narodowej, Warszawa 2008, s. 255.
  • Postawili mnie nad tym rowem. Pamiętam, że w tej chwili pomyślałam sobie: „To już koniec. I co ja w życiu widziałam?”. Tak pomyślałam, a miałam wtedy dziewiętnaście lat. Musieli chyba strzelić. Ale ja tego strzału nie słyszałam. Pewnie ze strachu upadłam natychmiast w rów. A oni pewnie chybili. Zrozumiałam to zaraz po chwili, gdy uczułam, że żyję. Ale nie poruszałam się. Leżałam na trupach, sama nieruchoma jak trup. Ręce i nogi rozrzucone, oczy zamknięte. Czułam tylko, że ktoś na mnie upadł, i uczułam, że cieknie po mnie coś ciepłego, co miało zapach krwi. Tego zapachu nigdy nie zapomnę i zapachu tych ciał.
    • Autor: Ita Straż, ocalała z egzekucji w Ponarach, cyt. za: Monika Tomkiewicz, Zbrodnia w Ponarach 1941–1944, Instytut Pamięci Narodowej, Warszawa 2008, s. 190.
  • Przerażeni obserwowaliśmy wszystko przez okna. Widziałam, jak nieznany mi konwojent strzelił do małego chłopca wieku 10–11 lat i przestrzelił mu rękę. Chłopiec upadł, a ten doszedł do niego i dobił go [...] Widziałam, jak Litwini wskakiwali na brzuch ciężarnych kobiet, które uciekając, kładły się na ziemi. Małe dzieci brali za nóżki i rozbijali im głowy, uderzając o pnie sosen.
    • Autor: Janina Żyglewicz, cyt. za: Monika Tomkiewicz, Zbrodnia w Ponarach 1941–1944, Instytut Pamięci Narodowej, Warszawa 2008, s. 204.
  • W pierwszym dniu, kiedy brałem bezpośredni udział w egzekucji, nie mogłem strzelać do ludzi i wyszedłem z szeregu funkcjonariuszy oddziału specjalnego, którzy dokonywali egzekucji. Wówczas powiedziałem podporucznikowi Balysowi Norwaiszy, że nie mogę strzelać. Na to on podniósł pistolet, którego lufę skierował w moją stronę, mówiąc: „stawaj do szeregu, bo znajdziesz się w dole razem z Żydami. To jest mój rozkaz i masz go wykonać”. Zrozumiałem, że za chwilę mnie zastrzeli, więc padłem na kolana i powiedziałem „przecież ja nie jestem Żydem”, wówczas podporucznik Norwaisza powiedział „stawaj na miejsce do szeregu i strzelaj”. Podniosłem się więc i stanąłem ponownie w szeregu. Następnie zacząłem strzelać.
    • Autor: Jan Borkowski vel Jonas Barkauskas, członek oddziału Ypatingasis būrys, cyt. za: Monika Tomkiewicz, Zbrodnia w Ponarach 1941–1944, Instytut Pamięci Narodowej, Warszawa 2008, s. 198.
  • Wdrapałam się na powierzchnię. Wtedy zobaczyłam jakąś postać, która ostrożnie się do mnie zbliżała. Zabici leżeli nieruchomo, tylko od czasu do czasu słyszałam jakiś jęk. To jęczeli ranni, których strzał nie trafił śmiertelnie. Ta, która się do mnie zbliżała, to była dziewczynka, jakby w moim wieku. „Muszę pójść poszukać wśród trupów moich braci i siostry” powiedziała mi i odeszła, schodząc znowu do rowu. I tak rozstałyśmy się. Więcej już jej nie widziałam. Jak wyszłam z masowego grobu, w sukience i sweterku, z ręką zalaną krwią, poszłam nocą do wsi obok Ponar. Weszłam do jednej z chałup. Na mój widok strasznie się przerazili. „Idź do stodoły – powiedzieli mi – tam możesz przenocować”.
    • Autor: Ita Straż, ocalała z egzekucji w Ponarach, cyt. za: Monika Tomkiewicz, Zbrodnia w Ponarach 1941–1944, Instytut Pamięci Narodowej, Warszawa 2008, s. 190.

Inne[edytuj]

  • Aż kiedy z listy nocą
    Zawezwą swe ofiary,
    W dal drogą bezpowrotną
    Pomkniemy na Ponary.
    Spokojnie spojrzę w lufę
    Pełna gorącej wiary,
    Że Polska zajaśnieje
    Choć spłyną krwią Ponary.
    • Źródło: anonimowy wiersz wydrapany na ścianie celi w więzieniu na Łukiszkach w Wilnie, cyt. za: Henryk Szylkin, Wiersze ponarskie, „Nad Odrą. Miesięcznik Społeczno-Kulturalny” nr XXI (5–6), 2011, s. 73.
  • Ciszej, ciszej, nic nie mówmy, to tu rosną groby
    Zasadzili je wrogowie, patrz – już widać pąki
    Teraz wszystkie drogi prowadzą do Ponar, żadna z powrotem
    Nasz tata zniknął, razem z nim szczęście.
    • Źródło: Noah Wołkowski, Kołysanka Ponar, cyt. za: Ruta Vanagaitė, Efraim Zuroff, Nasi. Podróżując z wrogiem, Wydawnictwo Czarna Owca, Warszawa 2017, s. 34–35.
  • Panno Święta! co Jasnej bronisz Częstochowy
    i w Ostrej Bramie świecisz w mroku zakłamania
    podnieś wysoko światło prawdy i odwagi
    znad Ponarskich Dołów blaskiem zmartwychwstania!
    • Źródło: Kazimierz J. Węgrzyn, Znad ponarskich dołów, cyt. za: Henryk Szylkin, Wiersze ponarskie, „Nad Odrą. Miesięcznik Społeczno-Kulturalny” nr XXI (5–6), 2011, s. 75.
  • Ponary, miejsce wycieczek Filomatów, a dla mnie miejsce naszych wycieczek i w czasach gimnazjalnych, i uniwersyteckich, na zawsze już pozostaną symbolem zbrodni. Zabito tam co najmniej trzecią część obywateli miasta i nie da się zatrzeć udziału w tym Saugumy, czyli litewskiego gestapo oraz litewskich egzekucyjnych oddziałów.
Commons-logo.svg