Władysław Studnicki

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Władysław Studnicki

Władysław Studnicki (1867–1953) – polski polityk i publicysta orientacji proniemieckiej.

Tragiczne manowce. Próby przeciwdziałania katastrofom narodowym 1939–1945[edytuj]

  • Jedyne co dobrze prowadzono na drodze nielegalnej, to było polskie podziemne szkolnictwo, zarówno gimnazjów, jak i liceów. Tworzono grupy składające się z sześciu lub ośmiu uczniów. Naukę prowadzili nauczyciele gimnazjalni i licealni według programu opracowanego przez Ministerstwo Oświaty przed wojną. W moim mieszkaniu uczyli się uczniowie ze szkoły Mazowieckiego, gdyż w tej grupie był mój syn. Z pokoju obok z przyjemnością przysłuchiwałem się wykładom z historii, literatury polskiej, matematyki i innych przedmiotów prowadzonych przez bardzo wysoko kwalifikowanych wykładowców. Grupy te miały tylko jeden mankament: wciągały młodzież do Armii Krajowej. Używano przy tym niskich etycznie argumentów, jak np. „Mickiewicza bojkotowano w pierwszych latach po powstaniu listopadowym, spotykało go wiele nieprzyjemności, gdyż nie brał w nim udziału. Kto nie będzie należał do Armii Krajowej, w przyszłości będzie bojkotowany”... „Kiedyś POW zajmowała w Polsce znaczącą pozycję. Wszystkie stanowiska zajmą członkowie Ruchu Oporu, zwłaszcza Armii Krajowej.” Nasze starsze pokolenie zostało silnie przerzedzone przez władze okupacyjne. Niemieckie i sowieckie władze zlikwidowały ponad 30% profesorów szkół wyższych. W Dachau zamordowano znaczny procent adwokatów. Dlatego trzeba było chronić młode pokolenie, zamiast marnotrawnie poświęcać je w walce z okupantem, który i tak przecież kiedyś musiał oddać pole: w ten sposób osłabiano siły do przyszłej walki z przeciwnikiem.
  • Na początku okupacji niemieckiej ludzie, o ile to było możliwe, próbowali podjąć normalne życie społeczne. Ze wszystkich stron kierowano podania o zezwolenie na wydawanie gazet, otwarcie teatrów. Władze okupacyjne odrzucały je. Po pewnym czasie uspokoiły się, zaczęły rozumieć sytuację i wydawać niektóre koncesje. Pewna aktorka otrzymała koncesję na teatr w Krakowie. Jego zespół mieli tworzyć najznakomitsi aktorzy dramatyczni. Jednak dowództwo podziemia złożyło swoje veto. Ktoś mi powiedział: „Szwedzi albo Szwajcarzy po wizycie w Krakowie mogliby udać się do Londynu i opowiadać, że byli w polskim teatrze, w którym występują najlepsi polscy aktorzy. Taka wiadomość wywołałaby wrażenie normalnego życia.” Dziwne, chcieli za wszelką cenę sztucznie udowodnić nienormalność życia, przy czym przesadzali we wszystkim, czy dotyczyło to zamknięcia wyższego i średniego szkolnictwa, rewizji, rabunków, czy też wydzielonych wagonów i przedziałów dla Niemców. Początkowo zabraniano publikowania nowych książek. Potem założono wydawnictwo państwowe, ale pozwolono również prywatnym firmom drukować książki, byle nie o treści politycznej. Od czasu do czasu prasa nielegalna występowała przeciwko takim publikacjom.
  • Od roku 1934 Niemcy starały się utrzymywać przyjazne stosunki z Polską. Hitler deklarował, że nie można zabronić dostępu do morza 30 milionowemu narodowi. Z racji naturalnego geograficznego położenia Niemcy oraz Polacy są sąsiadami i dlatego należy kształtować przyjazne stosunki między nimi. W roku 1936 każdy Niemiec powtarzał słowa Führera. Dzięki odprężeniu stosunków między naszymi krajami, Polska odniosła kilka sukcesów: podjęcie kontaktów dyplomatycznych z Litwą, Zaolzie, i, jako najważniejsza sprawa, wspólna granica z Węgrami. Gdyby wojna wybuchła w roku 1938, to Polska, zdecydowana na opór wobec wkraczających wojsk sowieckich, znalazłaby się w tym samym obozie co Niemcy. Polityce naszej jednak brakowało konsekwencji.
  • Pawiak to miniaturowe odzwierciedlenie władz okupacyjnych oraz polskiego podziemia. Na początku roku 1941 nadzorujący gestapowcy uzbrojeni w gumowe pałki, którymi walili bez sensu na prawo i lewo, wykazywali wielkie okrucieństwo. W końcu marca przyszedł nowy dyrektor więzienia. Na jego rozkaz dozorcy złożyli pały na stos i podpalili je. Po tej scenie powiedział: „Tego więcej na Pawiaku nie będzie!” Pięć miesięcy później jego samego nie było już na Pawiaku, a pały nadal rozdawały ciosy. Mimo to stosunki były jeszcze znośne, polscy dozorcy konspirujący z więźniami byli życzliwi. Towarzysze niedoli przyjęli mnie serdecznie; zanim otrzymałem paczki z domu, przyniesiono mi najróżniejsze „środki żywności”. Ludzie przychodzili do mnie rozmawiać, cały jeden wieczór spędziłem z profesorem Rybarskim; wtedy jeszcze nie wiedzieliśmy, że wkrótce zostanie wywieziony [do Auschwitz].