Stanisław Wokulski

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Stanisław Wokulski

Stanisław Wokulski – postać literacka, protagonista powieści Lalka Bolesława Prusa; postać Wokulskiego stała się w polskiej kulturze symbolem przedsiębiorczości.

O Stanisławie Wokulskim[edytuj]

Cytaty z powieści[edytuj]

  • Dziś jest on podobny do wyrwanego drzewa. Jeżeli znajdzie grunt właściwy, a w Europie może go znaleźć i jeżeli ma jeszcze energią, to wlezie w jakąś robotę i bodaj, czy nie zacznie naprawdę żyć...
  • Półgłówek, skończony półgłówek! Czystej krwi polski romantyk, coto wiecznie szuka czegoś poza rzeczywistością...
  • Później przyszło mu na myśl: „nacoto on strwonił siły i życie?...“ „Na walkę z otoczeniem, do którego nie pasował. Gdy miał ochotę uczyć się, nie mógł, ponieważ w jego kraju potrzebowano nie uczonych, ale — chłopców i subjektów sklepowych. Gdy chciał służyć społeczeństwu, choćby ofiarą własnego życia, podsunięto mu fantastyczne marzenia zamiast programu, a potem — zapomniano o nim. Gdy szukał pracy, nie dano mu jej, lecz wskazano szeroki gościniec do ożenienia się ze starszą kobietą dla pieniędzy. Gdy nareszcie zakochał się i chciał zostać legalnym ojcem rodziny, kapłanem domowego ogniska, którego świętość wszyscy dokoła zachwalali, postawiono go w położeniu bez wyjścia. Tak, że nie wie nawet, czy kobieta za którą szalał, jest zwykłą kokietką o przewróconej głowie, czy może taką jak on zbłąkaną istotą, która nie znalazła właściwej dla siebie drogi. Sądząc jej czyny, jestto panna na wydaniu, która szuka najlepszej partyi; patrząc w jej oczy jestto anielska dusza, której konwenanse ludzkie spętały skrzydła“.
  • Romantycy muszą wyginąć, to darmo; dzisiejszy świat nie dla nich... Powszechna jawność sprawia to, że już nie wierzymy ani w anielskość kobiet, ani w możliwość ideałów. Kto tego nie rozumie, musi zginąć, albo dobrowolnie sam ustąpić.. Ale jaki to człowiek stylowy!... Umarł przywalony resztkami feodalizmu... Zginął, aż ziemia zadrżała... Ciekawy typ, ciekawy...

Inne[edytuj]

  • Jedyna w naszej literaturze postać przedsiębiorcy. Zostaje nim z przypadku, po fiasku marzeń o karierze naukowej. Do pieniędzy dochodzi przez małżeństwo z bogatą wdową, potem szybko zbija fortunę na spekulacji, a potem już tylko trwoni ją na beznadziejne próby wkupienia się do klasy próżniaczej, odrzucając kolejne propozycje uczciwego interesu. Fakt, że polska literatura nie zdołała wygenerować lepszej postaci biznesmena, jest dojmującym dowodem rozbratu inteligencji, utrzymującej się głównie z budżetu państwa, z narodem, który w socjalizmie handlował na potęgę, a kapitalizm powitał wysypem ulicznych "szczęk".
  • Filmowemu Wokulskiemu (Mariusz Dmochowski) zarzucano, że jest człowiekiem bardziej cierpiącym niż walczącym, podczas gdy bohater Prusa to człowiek pełen zapału, energii, nieprzeciętnych zdolności, ożywiony potężną wolą czynu. W filmie załamanie Wokulskiego (chce on nawet popełnić samobójstwo) tłumaczy się przede wszystkim zawodem natury osobistej, uczuciowej; panna Łęcka, o którą tak długo zabiegał, zostaje w końcu jego narzeczoną, lecz go zdradza. W powieści klęska Wokulskiego jest całkowita, ponieważ dramatowi osobistemu towarzyszy ruina jego idei i ogólnych pragnień.
    • Autor: Stanisław Janicki, Film polski od A do Z, Wydawnictwa Artystyczne i Filmowe, Warszawa 1977, s. 80.
  • Niemniej Bogowie są już filmem w pewnym sensie historycznym, nadeszła zatem pora, byśmy zobaczyli na ekranie bohaterów drugiej dekady XXI w. Odwołując się raz jeszcze do postaci literackich – już na pewno nie Baryka. Teraz Wokulski. Niekoniecznie handlujący z Rosjanami – chociaż właściwie dlaczego nie? – i niekoniecznie posiadający sklep na Krakowskim Przedmieściu. Współczesny Wokulski ma wiele twarzy, wcale nie musi znajdować się na liście 100 najbogatszych Polaków. Po prostu, słuchając apeli polityków z pierwszych lat nowej Polski, wziął sprawy w swoje ręce. Powodzi mu się raz lepiej, raz gorzej, w każdym razie nie wyciąga ręki do państwa, pragnie jedynie, aby mu nie przeszkadzano.
    • Autor: Zdzisław Pietrasik, Kraj niepokazany, „Polityka” nr 14 (3003), 1–7 kwietnia 2015, s. 106.
  • No więc statystyczny czytelnik pragnie: (...) a. żeby bohater był dobry (...) d. żeby był zakochany, najlepiej nieszczęśliwie, pod warunkiem wszakże, że na końcu szczęśliwie się odkocha (bo ta jego wybranka to jędza, swołocz i dziwka - takim bohaterem jest Wokulski, który się, niestety, nie odkochał i dlatego nikt go nie żałuje, dupka żołędnego i kretyna), względnie, żeby się nie odkochiwał i dostał to, o czym marzył (...).
  • Wokulski jest to człowiek, w którym myśl, uczucie, wola i siły organiczne dosięgnęły wysokiego stopnia natężenia. Gdy los złamał w nim rycerza, obudził się uczony; gdy zrobił go wdowcem po starszej kobiecie, ocknął się spekulantem. Gdy zginął kochanek i spekulant, ocknął się znowu uczony. Dowodem sił Wokulskiego jest bodaj miłość, która w nim dosięgnęła stopnia monomanii. Mimo to Wokulski nie kwili, nie wzdycha, lecz działa. Rzuca się na spekulację, ażeby zdobyć samicę, ale obok tego dba o społeczeństwo i o różnych biedaków. Jego obłęd nie paraliżuje ani rozumu, ani serca, ani woli. [...]