Przejdź do zawartości

Stanisław Grochowiak

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Stanisław Grochowiak

Stanisław Grochowiak (1934–1976) – polski poeta, prozaik, publicysta i dramaturg.

Cytaty z wierszy

[edytuj]
  • A jednak nie zmyliłem ściegu twej postaci,
    Że on z deszczu jest szyty. Że go w aksamity
    Żaden dym nie uwiedzie, żaden śnieg przepłaci,
    Tylko ziąb gołoborza i łyk okowity.
  • Ani mnie wiodła do cnoty, ni na pokuszenie,
    Ani jej śmiech wstydliwy, ni słona powaga,
    Tylko uczniom pryszczatym znajome pragnienie.
    By właśnie guwernantkę
    Rozebrać do naga.
  • Błądziłem lasem twoich włosów — zioła
    I płacz odkryłem. I schodziłem niżej
    Na białe śniegi zimowego czoła,
    Gdzie płacz już umilkł, a był cień lichtarzy.

    Potem zwiedzałem pamiątki twej twarzy,
    Coraz to bliżej — i coraz to bliżej
    Ust twoich dobrych uśpionego sioła:
    W nim co się zdarzy — raz tylko się zdarzy.
  • Bo życie
    Znaczy:

    Kupować mięso Ćwiartować mięso
    Zabijać mięso Uwielbiać mięso
    Zapładniać mięso Przeklinać mięso
    Nauczać mięso i grzebać mięso

    I robić z mięsa I myśleć z mięsem
    I w imię mięsa Na przekór mięsu
    Dla jutra mięsa Dla zguby mięsa
    Szczególnie szczególnie w obronie mięsa

    A ONO SIĘ PALI
  • Bóg błogosławi małomównym
    Ale święci są tylko cisi
    Zbawieni – co nie poruszają wargami.
  • Bunt nie przemija, bunt się ustatecznia
  • Co ze mnie zostanie Nie martwi mnie to wcale.
  • Gdzie pójdę? W ścianę…? Ten ślad, co zostawię,
    Będzie jak sucha naleciałość dymu…
    Już dziś malujcie: dym w złoconej ramie,
    Rama brzemienna w wymiona winogron…
    • Źródło: Dym, 1978
  • I drżymy. Dygot –
    Wiatru łopot,
    Łoskot kanonad,
    Chlupot łopat –
    Wszystko w czeluściach tej ogromnej trąby,
    Którą rozdyma krzyczący listopad.
  • Ja, z pięściami wbitymi pod oczy,
    Stwórca cienia chudego na ścianie —
    Pożądałem twych cienkich warkoczy,
    Białej ręki na wietrze rozwianej.
    • Źródło: Ty
  • Jest wiatr, co nozdrza mężczyzny rozchyla;
    Jest taki wiatr.
    Jest mróz, co szczęki mężczyzny zmarmurza;
    Jest taki mróz.
    • Źródło: Upojenie
  • Matko Boska mądra taka
    Żeś jak ogród z plonem łask
    Rzuć najmniejszy choćby blask
    W ciemne wiersze Grochowiaka
  • Powołał go Pan
    Na słup.
    Na słupie miał dom
    I grób.
    A ludzie chłopaka na szafot przywiedli,
    Unieśli mu głowę w muskularnej pętli.
    Powołał go pan na stryk.
    (…)
    A ludzie dziewczynę wśród przekleństw gwałcili
    I włosy jej ścięli, i ręce spalili.
    Powołał ją Pan
    Na gnój.
    (…)
    A ludzie mych wierszy słuchając powstają
    I wilki wychodzą żerującą zgrają…
    Powołał mnie Pan
    Na bunt.
    • Opis: świadome zastosowanie kakofonii w celach artystycznych ze zmianą rytmu w szóstym z przytoczonych wersów.
    • Źródło: Święty Szymon Słupnik
  • Prosperuje w swojej skorupie jak mózg w puszce czaszki
    Patrzę w przerażeniu na rozum z wolna się gramolący
    Zatrzymał się Dokąd tak gnasz niepohamowanie.
    • Źródło: wiersz Żółw
  • Szukam cię w nocy ciemnej,
    W taki mrok,
    W taki chłód
    • Źródło: Tęsknię za tobą jesiennie…
  • Tak
    To jest coś
    Biedna konstrukcja człowieczego lęku
    Żyrafa kopcąca się tak pomaleńku
    Tak
    To jest coś
  • Teraz ją trzeba rozbierać z rozwagą;
    Znać, gdzie się kryją czułe klęski ciała,
    Tak by wpółskryta, przecież naga stała,
    Nie obnażona, aby była nagą.
  • „Umarł ze strachu”
    Tak napisano
    A wszędzie tylko blachy i mury —
    I sztywne dymy jak wzdęte fryzury
    Nad przerażeniem dachów.

    Pisał o ludziach przemienionych w szczury,
    O krzywych chmurach jak cienie odwachu,
    Deklinował kaźnie,
    Koniugował tortury —
    Gramatyk strachu.
  • Że naród pije, ja pośród narodu
    Przysiadam czasem. A lubię najniżej,
    Gdzie upaść trudno, bo tylko upadli
    Mają swój kątek pod tą Ścianą Płaczu.

O Stanisławie Grochowiaku

[edytuj]
  • Grochowiak – narąbał całych ćwierci baroku, połci dekadencji, kawałów ekspresjonizmu, doprawił je Norwidem, Libertem, Gałczyńskim, Bóg wie czym jeszcze, wszystko to wrzucił do kotła, zagotował, odcedził i ciepłe jeszcze sprasował w gęste, treściwe wiersze.