Po drugiej stronie lustra

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Ilustracja Johna Tenniela
Ilustracja Petera Newella, str. 24 z wydania z 1902 roku
Ilustracja Petera Newella, str. 110 z wydania z 1902 roku
Ilustracja Petera Newella, str. 142 z wydania z 1902 roku

Po drugiej stronie lustra (ang. Through the looking – glass, and what Alice found there; in. tytuły Alicja po drugiej stronie lustra; O tym, co Alicja odkryła po drugiej stronie lustra) – powieść Lewisa Carrolla, druga części Alicji w Krainie Czarów. Po raz pierwszy została wydana w 1871 roku.

  • – Ale bardzo tu samotnie! – powiedziała Alicja melancholijnym głosem i na myśl o tej samotności dwie wielkie łzy stoczyły się po jej policzkach.
    – Och, nie rób tego! – zawołała biedna Królowa załamując rozpaczliwie ręce. – Weź pod uwagę, jaką jesteś dużą dziewczynką. Weź pod uwagę, jaką długą drogę dzisiaj przebyłaś. Weź pod uwagę, która jest godzina. Weź pod uwagę wszystko jedno co, tylko nie płacz!
    Na to Alicja nie mogła powstrzymać się od śmiechu, chociaż łzy nie przestawały płynąć. – Czy można powstrzymać się od płaczu tylko dlatego, że weźmie się coś pod uwagę? – zapytała.
    – Tak właśnie należy postępować – powiedziała jak najbardziej stanowczo Królowa. – Jak wiesz, nikt nie może robić dwóch rzeczy na raz.
  • – Ale mogę ci powiedzieć, jak się niektóre z nich [owadów] nazywają.
    – Oczywiście, odpowiadają, kiedy się je zawoła po imieniu? – zauważył mimochodem Komar.
    – Nigdy nie słyszałam, aby tak robiły.
    – I cóż za pożytek z posiadania imion – powiedział Komar – jeśli się ich nie używa?
    – One nie mają z tego pożytku – powiedziała Alicja – ale, jak mi się wydaje, jest to pożyteczne dla ludzi, którzy nadali im imiona. Gdyby było inaczej, po cóż by w ogóle nadawano rzeczom imiona?
  • Alicja roześmiała się. – Nie ma celu próbować – powiedziała – nikt nie może uwierzyć w rzeczy niemożliwe.
    – Wydaje mi się, że niewiele masz wprawy – powiedziała Królowa. – Gdy byłam w twoim wieku, wprawiałam się co dnia przez pół godziny. Ach, czasem udawało mi się uwierzyć w sześć niemożliwych rzeczy już przed śniadaniem.
  • Bo widzisz, chwila przebiega tak straszliwie szybko, że nie tylko nie mogę na niej stanąć, ale nawet jej dotknąć.
  • – Chciałam tylko zapytać, co to jest nie-urodzinowy prezent?
    – Jest to, oczywiście, prezent, który otrzymujesz nie w dniu twoich urodzin. Alicja rozważała to przez chwilę. – Najbardziej lubię urodzinowe prezenty – powiedziała w końcu.
    – Nie wiesz, o czym mówisz! – zawołał Humpty Dumpty. – Ile jest dni w roku?
    – Trzysta sześćdziesiąt pięć – powiedziała Alicja.
    – A ile masz urodzin rocznie?
    – Jedne.
    – A jeśli odejmiesz jeden od trzystu sześćdziesięciu pięciu, ile pozostanie?
    – Trzysta sześćdziesiąt cztery, oczywiście.
    (...)
    – To udowadnia, że istnieją trzysta sześćdziesiąt cztery dni, podczas których możesz otrzymać nie-urodzinowe prezenty...
    – Oczywiście – powiedziała Alicja.
    – A, jak wiesz, tylko jednego dnia można otrzymać prezent urodzinowy.
  • Czy słyszysz śnieg na szybach, Kiciu? Jaki to miły i miękki dźwięk! Jak gdyby ktoś obcałowywał całe okna od zewnątrz. Ciekawa jestem, czy śnieg kocha drzewa i pola, jeżeli całuje je miękko białą kołderką i może mówi im: „Uśnijcie, najmilsze, śpijcie, póki nie powróci lato”.
  • – Czy widzę kogoś na drodze? Nikogo! – rzekła Alicja. – Ach, żebym ja miał taki wzrok – powiedział z żalem Król. – Nikogo! na taką odległość! Ja przy tym świetle widzę tylko tych, co istnieją.
  • Gdyby uśmiechnął się jeszcze szerzej, końce jego warg mogłyby się spotkać z tyłu i nie wiem, co stałoby się wówczas z jego głową! Obawiam się, że odpadłaby!
  • Jakże ja chciałabym umieć się cieszyć! Ale nigdy nie umiem przypomnieć sobie, na czym to polega. Musisz być bardzo szczęśliwa, mogąc mieszkać w lesie i cieszyć się, kiedy tylko przyjdzie ci na to ochota!
  • Kocięta posiadają pewien kłopotliwy zwyczaj (jak zauważyła kiedyś Alicja), mianowicie, cokolwiek do nich powiesz, zawsze odpowiadają mruczeniem. – Gdyby tylko mruczały na „tak”, a miauczały na „nie” – powiedziała – tak, żeby można było podtrzymywać konwersację! Lecz jak można rozmawiać z osobą, która ciągle mówi jedno i to samo?
  • Kogo minąłeś po drodze? – zapytał Król (...) – Nikogo – odpowiedział Goniec. – Bardzo słusznie – powiedział Król – ona też to widziała. Wobec tego Nikt cię nie przegonił. – Staram się, jak mogę – odrzekł posępnie Goniec. – Na pewno nikt nie jest ode mnie szybszy. – Oczywiście – powiedział Król – w przeciwnym razie byłby tu przed tobą.
  • – Nie odzywaj się nie pytana! – przerwała jej ostro Królowa.
    – Ale gdyby wszyscy byli posłuszni tej zasadzie – powiedziała Alicja, która zawsze była gotowa posprzeczać się nieco – i gdybyśmy odzywali się tylko wtedy, kiedy ktoś się do nas odezwie, a te inne osoby czekałyby także, aż my się odezwiemy, wtedy, rozumie pani, nikt nie mógłby się odezwać i...
    – Śmieszne! – zawołała Królowa.
  • – Nie poznałbym cię, nawet gdybyśmy rzeczywiście mieli się jeszcze kiedyś zobaczyć – odparł niechętnie Humpty Dumpty podając jej do uściśnięcia jeden palec. – Jesteś tak bardzo podobna do innych ludzi.
    – Ludzi rozpoznaje się zwykle po rysach twarzy – powiedziała Alicja w zamyśleniu.
    – Właśnie na to się uskarżam – powiedział Humpty Dumpty. – Masz taką samą twarz jak wszyscy pozostali... dwoje oczu, o tu... (kciukiem w powietrzu określił ich miejsce) nos pośrodku, a pod nim usta. Zawsze się to powtarza. Ale gdybyś, na przykład, miała dwoje oczu po jednej stronie nosa... albo usta tam w górze... mogłoby to być w pewien sposób pomocne.
    – Nie wyglądałabym ładnie – zaprotestowała Alicja. Lecz Humpty Dumpty przymknął tylko oczy i powiedział: – Nie mów tak, póki nie spróbujesz.
    • Inna wersja cytatu (tłum. Robert Stiller):
      „Gdybyśmy się nawet spotkali, to ja cię nie odróżnię – odrzekł niechętnie Hojdy Bojdy, łaskawie podając jej tylko jeden palec – jesteś taka podobna do innych ludzi.”
      „Ludzi zwykle się odróżnia po twarzach,” zauważyła refleksyjnie Alicja.
      „Właśnie to jest do niczego – rzekł Hojdy Bojdy. – Masz taką samą twarz jak wszyscy: dwoje oczu, o tak – (zaznaczył ich położenie kciukiem w powietrzu) – pośrodku nos, pod nim usta. Wiecznie to samo. Gdybyś miała na przykład dwoje oczu po jednej stronie nosa, albo usta ponad: już byłoby troszkę łatwiej.”
      „To by nieładnie wyglądało!” zaprotestowała Alicja. Na co Hojdy Bojdy po prostu zamknął oczy i rzekł: „Najpierw spróbuj, a potem będziesz się mądrzyć.”
  • Niektórzy ludzie nie mają więcej rozsądku niż nowo narodzone dzieci!
  • No cóż, smukwijne oznacza smukłe i wijące się. Jest to, jak widzisz, podobne do walizki... dwa znaczenia pakuje się do jednego słowa.
  • Przeciwnie, ciągnął Tweedledee, jeżeli tak było, to mogło być; a gdyby tak było, to mogłoby być; ale, że tak nie jest, to nie jest. To jest logika.
    • Contrariwise, continued Tweedledee, if it was so, it might be; and if it were so, it would be; but as it isn't, it ain't. That's logic. (ang.)
  • Rzuciło słońce jasny blask
    Na morze całą mocą;
    Promienie jego miękko lśnią,
    Na grzbietach fal migocą...
  • – Wiesz przecież bardzo dobrze, że nie jesteś prawdziwa.
    – Jestem prawdziwa! – powiedziała Alicja i wybuchnęła płaczem.
    – Nie staniesz się ani trochę prawdziwsza przez to, że płaczesz.
  • Zapomniała zupełnie o tym, że są żywi, tak bardzo byli nieruchomi (...).
    – Jeżeli sądzisz, że jesteśmy figurami woskowymi – powiedział – powinnaś zapłacić, wiesz. Figur woskowych nie robi się po to, żeby je oglądano za darmo. Co to, to nie!
    – Przeciwnie wprost – dodał ten, który był oznaczony napisem DEE – jeśli sądzisz, że jesteśmy żywi, powinnaś przemówić.

Zobacz też[edytuj]