Kazimierz Rudzki

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Kazimierz Rudzki

Kazimierz Rudzki (1911–1976) – polski aktor, reżyser, konferansjer i pedagog.

Cytaty z monologów kabaretowych[edytuj]

Uwagi na marginesie (listopad-grudzień 1971)[edytuj]

  • A te narzekania, że trudno znaleźć amatora na rolę złodzieja… Naprawdę, nie przesadzajmy… to do potopu film szuka kandydatki… bo reżyser zawsze chce mieć coś nowego na podorędziu… oczywiście w sensie inspiracji… Ale, panowie – na złodzieja? Z naturszczyków zawsze się coś dobierze.
    To zupełnie jak w tym dowcipie. Córka przybiega do matki i wzburzona mówi: „Mamo, on powiedział, że jak go zdradzę, to mnie zabije!” matka na to z właściwą sobie wychowawczą postawą: „Nie denerwuj się, moje dziecko… twój tatuś był taki sam… i widzisz, żyję i doskonale się czuję…”
  • Ja bardzo przepraszam… tak sobie słucham, co panowie tutaj mówią… Muszę przyznać… poruszyli panowie takie bogactwo tematyczne, że aż strach… znaczy nie strach w tym rozumieniu, że nie można, ale raczej podziw, że – można…
    • Źródło: Jan Pietrzak, Co jest grane, panie Janku… Wywiad Andrzeja Romana, Warszawa 1992, s. 26.

O Kazimierzu Rudzkim[edytuj]

  • Jako aktor teatralny był postacią kontrowersyjną. Miał licznych i zagorzałych zwolenników, wielbicieli, miał i przeciwników, zwłaszcza w środowisku aktorskim, które widziało w nim raczej utalentowanego dyletanta aniżeli zawodowego aktora. Lubiano go, szanowano, ale częstokroć uważano za dziwaka, który wspaniale opanowawszy szereg zawodów i zajęć, bawi się jeszcze od czasu do czasu aktorstwem. Ja sam, który będąc od lat jego przyjacielem, byłem zarazem przez lat wiele jego dyrektorem i obsadzałem go – zbyt rzadko może w stosunku do jego chęci, ambicji i zapewne możliwości – miałem do jego aktorstwa stosunek ambiwalentny.
    • Autor: Erwin Axer,
    • Źródło: Helena Głowacka, Wspomnienia o Kazimierzu Rudzkim
  • Na jednym z pierwszych przedstawień, w styczniu 1971 roku, pan Kazimierz (…) został po programie i powiedział, że aktualność i formuła naszego kabaretu to coś, co mu o wiele bardziej odpowiada niż „Syrena” i „Dudek”. Powiedziałem, że wrota „Egidy” są przed nim szeroko otwarte. (…) zaproponowałem, aby prowadził komentarz z widowni. (…) W pierwszej chwili ludzie byli zdezorientowani, gdy nieomal w pół słowa przerywał czyjś tekst, mówiąc od stolika: „Przepraszam bardzo, ale w związku z tym, co tu jest mówione, mam pewne uwagi, zastrzeżenia” (…).
    • Autor: Jan Pietrzak, Co jest grane, panie Janku… Wywiad Andrzeja Romana, Warszawa 1992, s. 24, 26.
  • Należał do gatunku aktorów, zbyt częstych ostatnio w Polsce, którzy grają tylko siebie, czy też grają sobą, ale nie mają tych atutów, które miał on. Nie są Rudzkim.
  • Pożegnaliśmy się w lecie, wyjechałem, a kiedy powróciłem w jesieni na dzień jeden, dzwonił do mnie, żeby się usprawiedliwić z niemożności zagrania w Katowicach swojej roli z Rzeczy listopadowej. Był właśnie w szpitalu. Mówił rzeczowo i dość raźnie, ale słuchając, wiedziałem, że wie [że umiera], i on wiedział już, że ja wiem. Pożegnał się krótko, tak jak zwykł się był żegnać, bez względu na to, czy to było na jutro, na rok, czy na zawsze.
  • Przede wszystkim (…) był naszym mistrzem, prawdziwym profesjonalistą w naszym gronie. Dużo się od niego nauczyliśmy, przecież nie oszukujmy się, nasze amatorstwo wymagało szlifu.
    • Autor: Jan Pietrzak, Co jest grane, panie Janku… Wywiad Andrzeja Romana, Warszawa 1992, s. 28.

Zobacz też[edytuj]