Katarzyna Łaniewska

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Skocz do: nawigacja, szukaj
Katarzyna Łaniewska (2007)

Katarzyna Łaniewska (ur. 1933) – polska aktorka.

  • Chcę podkreślić, że pan prezydent Lech Kaczyński był moim prezydentem. Głosowałam na niego, miałam zaszczyt być przez niego odznaczona za swoją działalność w stanie wojennym. Dwukrotnie spotkałam się również z panią Marią Kaczyńską. Ona naprawdę zasługiwała na miano Pierwszej Damy. A te inne damy to niech sobie dalej chodzą i pokazują nam, jak się na przykład powinno jeść bezę. Bardzo cenię tych ludzi i te idee, które prezydent Kaczyński reprezentował. Dlatego w naturalny sposób poszłam na Krakowskie Przedmieście.
  • Informacje oglądam tylko w TV Trwam. I do tego dokładam „Polski punkt widzenia”. Tam dostrzegam prawdę i solidną porcję wiadomości o sprawach ważnych. Wiadomości w TVP 1 wystarczy tylko włączyć i zobaczyć, od czego się zaczynają. I później można już tylko wyłączyć. Ponadto dzisiejszy język polski jest strasznie zubożony i ja to traktuję w kategoriach szkody narodowej. Każde pokolenie miało swój język. Ale dziś nawet wśród aktorów, nie mówiąc już o pseudoaktorach, słowo jest na ostatnim miejscu.
  • Ja już długo żyję na tym świecie. Inaczej, często bardziej świadomie patrzę na ludzi, na to, co się dzieje. Na ten napływ straszliwego dziennikarstwa, jakie prezentuje na przykład pani Monika Olejnik. Ona zwyczajnie napada na ludzi o innych poglądach. Dlaczego mam tego nie mówić, skoro to wszystko prawda?
  • Ja myślę, że wszyscy ludzie którzy o nią walczyli, których może już nie ma teraz, są przerażeni, jak to się mówi przewracają się w grobie. Jesteśmy zniewoleni w nieprawdzie. Ludzie niektórzy traktują jako Biblię „Gazetę Wyborczą”. Jak jest napisane coś w „Gazecie Wyborczej”, to uważają, że to jest absolutna prawda. Polska jest właśnie zniewolona przez kłamstwo.
  • Ja – niestety – jestem śpiewająca inaczej.
    • Źródło: program Grunt to rodzinka, Polsat.
  • Jak „moher”! Wierzę w Boga i wierzę, że On czuwa i że coś wreszcie się u nas zmieni. Wierzę, że większość ludzi jednak podziela te moje małe marzenia.
  • Kiedyś to się bardzo liczyło, że ktoś jest ze stolicy. Warszawa miała swój klimat, swoją kulturę, a nawet swoich złodziei, którzy mieli swój charakter. Nie kradli na własnych dzielnicach, byli szarmanccy i uprzejmi. W tej chwili, to się zamazało. Kilkadziesiąt lat temu była Warszawa z Pragi, ze Śródmieścia, z Mokotowa. Teraz to wszystko się pomieszało. Chyba nie ma już prawdziwych warszawiaków.
  • Mam takie marzenie, żeby rząd Tuska upadł i żeby ich rozliczyli. Żeby Polska była Polską. Żeby nasze rzeczy się liczyły. I żebyśmy jako Naród nie byli tak ślepo zapatrzeni w świat zachodni i kopiowali z niego wszystkie niemal wzorce i negatywne zachowania. Żeby była odpowiedzialność za dobro wspólne.
  • Miałam obiekcję, czy wypada przed ołtarzem stawać razem z kapłanami. Ks. Jerzy zapytał, czy chcę. Ja powiedziałam, że chcę i tak zostałam (...) Dlatego, że Kościół był wtedy jedynym miejscem, gdzie można było mówić słowa prawdy. Ktoś, kto nie przeżył tych Mszy za Ojczyzną u ks. Jerzego Popiełuszki na Żoliborzu, to nie widział kawałka wolnej Ojczyzny w tej zniewolonej wtedy przez stan wojenny Polsce.
  • Przez 5 lat prowadziłam program dla dzieci pt. „Ziarno”. Podpisałam list protestacyjny, gdy Anitę Gargas po raz pierwszy wyrzucano z telewizji… Po miesiącu usunięto mnie z programu, nikt nawet nie zadzwonił z redakcji, tak bez słowa „podziękowano” mi. Babcię w „Ziarnie” zastąpił poprawny politycznie strażak, w dodatku obcokrajowiec źle mówiący po polsku.
  • Zawsze byłam społecznicą, bo wywodzę się z rodziny spółdzielców. Mój ojciec był spółdzielcą w prawdziwym tego słowa znaczeniu, tuż przed wojną zakładał oddziały „Społem”, za co Niemcy aresztowali go już 11 listopada 1940 r., zginął w Oświęcimiu… To po nim odziedziczyłam tę pasję do działania.

Zobacz też: