Kabaret Jurki

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Kabaret Jurki

Kabaret Jurki – zielonogórski kabaret. Działa od 1994 roku.

Uwaga: W dalszej części znajdują się słowa powszechnie uznawane za wulgarne.

Byłam w Egipcie[edytuj]

  • No nie było mnie, bo w Egipcie byłam. No jak: po co, dlaczego. Nie chciało mi się na święta gotować!
  • Rafa, palmy, bieduini…

Chłopcy[edytuj]

  • Masz kogoś. To widać po billingach.
  • Może ja też sobie zapuszczę brodę? Zawsze lubiłeś Przygody rozbójnika Rumcajsa.
  • Wiesz, co? Zachowujesz się zupełnie jak moja żona.

Czas to pieniądz[edytuj]

  • Dyrektor: Co znaczy dla was powiedzenie „czas to pieniądz”?
    Halina: A na ile liter?
  • Dyrektor: Myślę, że podchodzi pani zbyt emocjonalnie do sprawy.
    Halina: Tak?! A pan ma do dupy krawat!
  • Nie mówcie do mnie „dzień dobry”, bo semantyczne znaczenie tego wyrażenia ma się nijak do obecnej sytuacji.
  • Dyrektor: Nie weźmie mnie pan na litość!
    Wątor: A na łzy? „Agnieszka już dawno tutaj nie mieszka…”
  • (…) w jaki sposób mógł mu się rozlać przelew?!
  • Dyrektor: Zresztą „panie, panie”… Przejdźmy na „ty”.
    Wątor: Heniu.
    Dyrektor: Dyrektor.

Doktor Polański[edytuj]

  • Smith: I co, urodziła już?
    Doktor: Tak, tak, urodziła.
    Smith: Ale co, chłopczyk czy dziewczynka?
    Doktor: Jakby to panu powiedzieć… Chłopczyk… Albo dziewczynka… Nie wiem.
    Smith: Nie wie pan?!
    Doktor: Nie zdążyłem spojrzeć! Jestem w szoku poporodowym!
  • Doktor: Pana żona ma na imię Rosemary?
    Smith: Tak.
    Doktor: No to gratuluję, jest pan ojcem dziecka Rosemary.

Flamastrem i patyczkiem[edytuj]

Parodia Wiktora Zina i jego programu Piórkiem i węglem.

  • A tej drugiej postaci dorysowujemy żeńskie walory.
    • Opis: rysując biust.
  • I teraz ktoś mógłby mnie zapytać: „A gdzie tu film animowany?”. A ja odpowiedziałbym: „W zamierzeniu”.
  • Jak mawiał mój przyjaciel rysownik, w moim życiu najważniejsza jest kreska. Biedak skończył na odwyku…
  • Oto sztaluga obciągnięta brystolem.
  • Telewizja publiczna ma misję. Kryptonim misji – no mercy.
    • Opis: zapowiedź.

ISO w policji (Przesłuchanie wg norm UE)[edytuj]

  • Podejrzany: Jak ja dziecku w oczy spojrzę!
    Policjant: Przez kraty!
  • Policjant: Proszę, niech pan siada…
    Podejrzany: Ale po co? Przecież siedzącego się nie bije…(…) Odwrócić krzesło?
    Policjant: Nie, nie, normalnie!
    Podejrzany: Czyli odwrócić?
    Policjant: Nie, nie, od dzisiaj normalnie jest pośladkowo-blatowo.
    Podejrzany: Czyli końcem pleców?
  • Policjantka: Spokojnie, wszystko pójdzie gładko… Wsadzi mu się łeb do wiadra – wszystko wyśpiewa!
    Policjant: Nie będzie tak letko!
    Policjantka: Dlaczego?
    Policjant: Bo wdepnęliśmy w Unię!
    Policjantka: Uuuueee…
    Policjant: UE! UE!
  • Policjantka: To może jak ma być takie UE, to ja się pójdę podmalować?
    Policjant: Wystarczy, jak przestanie pani siorbać.

Podejrzany[edytuj]

  • Ósmą zabił Mazda, pseudonim Audi!
  • Po co ta ściema? Walcie po ryju!
  • Przecież ja jestem winniejszy niż pięć lat!
  • Tak, chcę wody! Wsadźcie mi łeb do wiadra z wodą!
  • W życiu Romana!
  • Walcie w ryj, tam… Czasu szkoda!

Policjant[edytuj]

  • ISO! Kur…
  • Nie wiem, jak pani, ale ja idę na wcześniejszą emeryturę! Nie będę patrzył, jak się ludzie przyznają bez bicia!
  • Ręce nas świerzbią, ale normy zabraniają!

Jacek K. o Euro 2008[edytuj]

  • Ja się nazywam Ja… Jacek. Kapitan reprezentacji. Tylko opaskę ściągłem, bo mi krew z ręki nie dochodziła do głowy… i mi twarz siniała, a ja myślałem, że od skarpet…
  • Witam, po lewej sędziowie…! Cześć! Pozdrowienia od Koperty z Rawicza.

Lucyna i Mirek[edytuj]

  • Lucyna: Ja ciebie nigdy nie zrozumiem!
    Mirek: Bo ty, Lucyna, jesteś z Wenus!
    Lucyna: A ty z Kielc!
  • Mirek: Lucyna?
    Lucyna: Co?
    Mirek: Czemu ty ciągle w tej podomce śpisz
    Lucyna: Wczoraj spałam bez podomki i też ci się nie podobał.
    Mirek: Mi się podobało, tylko pies zaczął wariować, jakby kota zobaczył…
  • Lucyna: Mirek, a tobie się podoba ta Baśka spod ósemki?
    Mirek: Bo ja wiem… Wysoka, zgrabna, duże piersi, jędrne pośladki… Czy to się może komuś podobać…?
    Lucyna: A ja?
    Mirek: A ty jesteś spod trzynastki.
    Lucyna: Ale Mirek…
    Mirek: Oj, Lucyna, śpij już, chłopie.
  • Mirek: Mnie się wydaje czy tobie od wczoraj biust urósł?
    Lucyna: Urósł! Kupiłam sobie nowe push-upy!
    Mirek: Co sobie kupiłaś nowe?!
    Lucyna: Push-upy. Taki stanik powiększający.
    Mirek: A nie mogłaś sobie kupić takich majtek pomniejszających…?
  • Lucyna: Wiesz, jaki dzisiaj jest dzień?
    Mirek: Ponury…
    Lucyna: Dzisiaj jest rocznica naszego ślubu.
    Mirek: No to mówię – ponury.

Noce i dnie[edytuj]

  • Aż którego dnia chuć straszliwa wstąpiła w Bogumiła. I trochę w Basię. I w namiętności, gdy się tak trochę unurzali, to Basia powiedziała:
    – Bogumił!
    – Co?
    – O, o, o, o, o.
    – No, no, no, no, no…
    I narodził się Tomaszek.
  • – Bogumił, Bogumił!
    – Co, Basiu, co?
    – Nie wiem, to chyba wrodzone…
  • – Bogumił, Bogumił! Dlaczego nie możesz mnie kochać?! Kochaj mnie! Bogumił, Bogumił!
    – Teraz to „Bogumił”, co? A przedtem to co mi mówiłaś?
    A ona mu mówiła „Bogumił”.
  • – Tomaszek, Tomaszek!
    – Basiu, nie podniecaj się!
    – Za późno, już jestem w galopie.
    I Basia wpadła w galop i dalejże: „Bogumił, Bogumił”!
    – Bogumił, Bogumił!
    „Tomaszek, Tomaszek!”
    – Tomaszek, Tomaszek!
    „Bogumił, Bogumił”!
    – Bogumił, Bogumił!
    A co to, a co to?
    (Naśladując odgłos lokomotywy): – Uuuu!

Odchudzanie[edytuj]

  • Jesteś najpiękniejszą kobietą w tym związku.
    • Postać: Mąż.
  • Mąż: Mi wydajność w pracy spada…
    Żona: Nie tylko w pracy…
    Mąż: Bo ty lubisz taką pozycję, że ja się duszę.
    Żona: Nic nie mówiłeś!
    Mąż: Bo walczyłem o życie! Hueeee.. hueee… Jakbyś to potraktowała?
    Żona: Jak astmę.
  • Mąż: Podjadałaś! Ty znowu podjadałaś!
    Żona: Bo mi się kiełbasa śniła…(…)
    Mąż: A mi się śniła właśnie Marylin Monroe i musiałem się obudzić, bo ktoś po kuchni buszował. Co ty masz na ustach?
    Żona: Szminkę…
    Mąż: Szminkę o wyglądzie czekolady, tak?
  • Żona: To może ja bym się zapisała do jakiegoś klubu?
    Mąż: A może się zapisz do klubu…
    Żona: Sportowego…
    Mąż: … Kwadransowych Grubasów. Bo w sportowym, to wiesz, będziesz się musiała ruszać. A ty wiesz, jak jest z twoim ruchem… On jest… jest… jednostajnie przyspieszony w kierunku lodówki… Gdzie ty się na halę sportową pchasz?! Przecież ty się niedługo w hula-hoop nie zmieścisz…!
  • Ty już skakałaś na piłce…(…) Pamiętasz, co się wtedy stało? A to było 20 kilo temu…
    • Postać: Mąż.
  • Żona: Więc jestem jednak dla ciebie gruba?
    Mąż: A jesteś.
    Żona: Jak to?
    Mąż: Jak niedźwiedź.
  • Zjem tylko kawałek i pójdę to zwrócić…
    • Postać: Żona.

Ogłoszenie matrymonialne[edytuj]

  • On: A dużo chodzi do teatru?
    Ona: Jakieś dwa kilometry.
  • Ona: A dużo palisz?
    On: Paczkę dziennie. Ale nie nałogowo…
  • On: Bo ja tu mam napisane: „wysoka blondynka o wesołym usposobieniu, lubiąca teatr”…
    Ona: Coś nie gra?
    On: Te teatr mnie zmylił…
  • On: To ty ze wsi jesteś?
  • Ona: Nie, spod miasta.
  • Zanim cię poznałem, to się zastanawiałem, czemu taka fajna, atrakcyjna dziewczyna jak ty szuka chłopaka przez ogłoszenie… Ale teraz myślę… że to nie moja sprawa…

Operacja plastyczna[edytuj]

  • On: Co dzisiaj na obiad?
    Ona: Szampan.
    On: Z czym?
    Ona: Jak to z czym? Z bąbelkami!
  • Może nie byłaś najpiękniejsza, ale taką cię poznałem, polubiłem… w jakimś sensie pokochałem.

Pożegnanie rezerwisty[edytuj]

  • Dlaczego ten czas w wojsku tak szybko mija?!
    • Postać: rezerwista z płaczem.
  • Wspólnie dbaliśmy o to, by czołgi był wypastowane, guziki zapięte, a onuce wywrócone na prawą stronę.

Rodzina[edytuj]

  • Ojciec: To jest wyścig szczurów… Biorę udział w wyścigu szczurów…
    Matka: Zenek, a ja myślałam, że ty w biurze pracujesz… A ty w jakimś wyścigu ze szczurami!
  • Ojciec: Tomek, pamiętaj, nigdy się nie żeń, nigdy! To zguba! Zguba! (…)
    Syn: Ciekawe, co ojciec miał na myśli… Może naleśniki mamy. Ostatnio wszyscy po nich rzygaliśmy.

Matka[edytuj]

  • Do lekcji, bo znowu będziesz miał czwórki!
  • Pranie, sprzątanie, gotowanie – wszystko na mojej głowie! A czy ktoś pamięta, kiedy Nikki Lauda zdobył mistrzostwo świata w pływaniu?! Nie, tego nikt nie pamięta! Nikt!

Rurociąg[edytuj]

  • Jak dobrze wstać, skoro świt, i w pole iść zbierać chrust.
  • – Sama pół świni zjadłam!
    – I za to cię kocham… Bez widelca…

Cykl Usłysz, by zrozumieć[edytuj]

  • – I jeszcze jest takie państwo, gdzie wszyscy kichają, i też się tak nazywa – Katar.
    – (…) po polsku to będzie Kichlandia.
    • Źródło: Katapulta.
  • Komm nach Hause, tam mleko gotować.
    • Źródło: Kombajn.
  • Piękne słowo staropolskie – „kombajn”.
    • Źródło: Kombajn.
  • To Kafka napisał taką książkę Proca.
    • Źródło: Katapulta.
  • – Ziemniaki są potrzebne do obiadu…
    – I do frytek.
    – (…) żebyśmy mogli sobie podjeść, bo na przykład możemy sobie podjeść ziemniaki z kotletem.
    – Tak, albo z kolegą.
    • Źródło: Katapulta.
    • Zobacz też: ziemniak

Zbyszek w dresie (Internetowa miłość)[edytuj]

Cytaty pochodzą z różnych występów, czyli różnych wersji skeczu.

  • Sylwek: A co ci się stało w nogę?
    Zbyszek (z nogą w gipsie): Byłem wczoraj na baletach i bramkarza kopłem w spojenie.
    Sylwek: I co?
    Zbyszek: Żyje. Jeszcze. Ale wiem, gdzie mieszka.
  • Zbyszek: A na którą się nią umówiliście?
    Sylwek: Na czternastą.
    Zbyszek: Na którą, którą?
    Sylwek: Na czternastą.
    Zbyszek: Aaa, na drugą!
    Sylwek: No tak, na drugą.
    Zbyszek: No to mów jak człowiek, a nie jak student. „Czternasta, czternasta… A oto mój indeks…”
  • Sylwek: A nie będziesz się śmiał?
    Zbyszek: No co ty, przecież ja jestem nieśmiały!
  • Zbyszek: A ty wiesz chociaż, jak ona wygląda?
    Sylwek: Tak, widziałem ją na zdjęciu.
    Zbyszek: I co? Ładna dupa z twarzy?
    Sylwek: Ja ci zabraniam tak mówić! Rozumiesz?!
    Zbyszek: Pewnie, że rozumiem. Przecież nie jestem Węgrem, nie?!
  • Zbyszek: A ty masz jej snimkę?
    Sylwek: Słucham?
    Zbyszek: Snimkę – po rosyjsku „zdjęcie”.
    Sylwek: Ty mówisz po rosyjsku…?
    Zbyszek: Muszę. Bo wiesz – znajesz, rozumiejesz, żywiosz, nie znajesz – nie żywiosz.
  • Sylwek: Ale na twarzy ma wyrytą inteligencję…
    Zbyszek: Chyba młotem pneumatycznym…
  • Zbyszek: Ale się zmachałem jak Zabłocki na mydle. (…)
    Sylwek: Ale mówi się: „wyszedłem jak Zabłocki na mydle”.
    Zbyszek: Mówi się: „wyszłem”.
  • Sylwek: Ale ty się dziwnie zachowujesz…
    Zbyszek: „Matrix” wczoraj oglądałem…
  • Sylwek: Co ci jest?!
    Zbyszek: Oglądałem Polsat.
  • Zbyszek: Czekasz na kogoś?
    Sylwek: Tak, umówiłem się.
    Zbyszek: Z chłopakiem czy z dziewczyną?
  • Zbyszek: Może się nie kapnie… Przyniosę jej pierścionek.
    Sylwek: Skąd?
    Zbyszek: Z palca!
  • Zbyszek: Jest pielęgniarką w ośrodku zdrowia (…). I robi zastrzyki. Wiesz gdzie?
    Sylwek: Nie.
    Zbyszek: W zabiegowym.
  • Basia: Przepraszam!
    Zbyszek: Nie mam drobnych!
    Basia: Mogą być grube.
    Zbyszek: No widzę.
  • Sylwek: Śmiesznie gadasz!
    Zbyszek: Śmiesznie gadam, bo lubię Dańca. Po prostu… mówię i.. jakoś końca nie ma…
  • Sylwek: Ty jesteś nieokrzesany!
    Zbyszek: Że byczek…?
  • Zbyszek: Ty, albo schudłem, albo starej dresy buchłem. W czym ona teraz na grzyby pójdzie…?
    Sylwek: Może w dżinsach.
    Zbyszek: Nie, w dżinsach chodzi do markietu.

Zbyszek[edytuj]

  • A co ty głuchy jesteś? Nie słyszałeś, co panienka wyeksploatowała słowem?
  • Ale zjawisko! Lepsze niż tęcza!
    • Opis: o poruszaniu nogą.
  • Basia to jest najpiękniejsze imię dla Basi.
  • Casanova z Wilanowa.
    • W innej wersji: Casanova z Kołbaskowa.
  • Chodź szybko! Ryja mi ściąga! Chyba za dużo żelu na łeb nawaliłem!
  • (…) ciekawość mnie trawi jak rdza trabanta.
  • Ho, ho, ho! Merry Christmas!
    • Opis: śmiejąc się.
  • Ja nawet nie wiem, gdzie Hannawald jest. Ja jestem stąd!
  • Ja zazdrosny? Żeś teraz dowalił jak Boniek Łotwie!
  • (…) jak jest poważnie, to mi się robi zmarszczka, tu, na czole. (…) a jak mi się zrobi zmarszczka, to potem chlupie, jak idę…
  • Jak se przypomnę, to ten… Napiszę na bloku, to zobaczysz…
  • Już w porządalu, duży nochalu?
  • Lubię Tygryska, fajnie się ubiera. Też lubię paski.
  • Pardon, poniosło mnie jak Olbrychskiego w Zachęcie… Gdzieś w tym w wszystkim zagubiłem swoją etykietę. Jak to mówią, człowiek nie winko, ale etykietę ma…
    • W innej wersji: Poniosło mnie jak nauczyciela przy wypłacie.
    • Zobacz też: Daniel Olbrychski
  • Popełniłem chyba jakieś małe foyer…
  • Pójdę na balety. Nowi bramkarze są – trzeba ich sprawdzić!
  • – Prosiaczku! Prosiaczku! – Ależ co, Tygrysku? – Spadaj, świnio!
  • Przecież to nie ma sensu. Jak to mówią Anglicy, no sence.
  • Sylwuś, mordka! Kupę lat! Strzała generała!
  • To ja was teraz zapoznam, żebyście wiedzieli, które jest które… Jak to mówią złośliwie Anglicy, who is who. Ci to też mają zryte berety… U nich pasażer kieruje!
  • Ty jesteś śmieszny jak polonez na gaz!
  • W porządalu, mój nochalu?
  • Wejście smoka. Tylko że on nie był potworem, tylko małym Chińczykiem. Bardzo fajny! Widziałem go wczoraj sześć razy.
  • Włosy z klaty mi się w łańcuch wkręciły! (…) Boli, ale se nad gazem opalę…

Zygmunt i Jasiu[edytuj]

  • – Co u ciebie słychać? Mów!
    – Żona mi przytyła…
    – Jeszcze?
  • – Ileśmy się nie widzieli?
    – Trzy lata… trzy sylwestry…
  • – Pamiętasz, jak przyniosłem na śniadanie chleb z serem pleśniowym?
    – No, a ja miałem kanapki z wędliną. Też pleśniową. Aleśmy się wtedy we dwóch naśmiali… Ale tylko jeden się najadł.
  • – W Niemczech siedzę.
    – Za co?!

Piosenki[edytuj]

  • Bo choć lubię muzykę,
    A twój głosik jak harfa,
    Bo choć jesteś przepiękna,
    Jak wyrazić to – nie wiem,
    Choć nadludzkim wysiłkiem
    Ciągle jesteś dziewicą,
    Dla mnie prawdziwą cnotą jest…
    – Co?
    – Milczenie!
  • Jak wytłumaczy rodzicom,
    Że trudno pogodzić dwa światy:
    Bo jak ożenić trawę kolegów
    Z trawą w ogrodzie taty?
  • Jasio na studia do Kielc pojechał,
    Martwią się Jasia rodzice,
    O Kielcach wiedzą niewiele,
    Że scyzoryki, że Liroy, że wieje.
    Boi się mama Jasieczka
    Oderwać od swojej spódnicy,
    Co tydzień ma się meldować
    W domu, na Solnej ulicy
  • Kto z kim? Kiedy? Jak? I gdzie?
    Po co? Na co? I za ile?
    Pitu, pitu, ble, ble, ble,
    Pani Jadzia wszystko wie.
  • Obie siostry, obie Basie
    W sumie mają dwieście w pasie,
    Mają talent, vis-komike,
    Wszystko zrobią pod publikę.
  • Pieniądze podobno szczęścia nie dają,
    Ale po co mi szczęście,
    Kiedy pieniędzy nie ma.
  • Przed nią nic się nie uchowa,
    Nie pomoże żadna zmowa,
    Tajny wywiad Jadzi działa -
    Kowalewska i Spychała.
    Pitu, pitu, ble, ble, ble,
    Pani Jadzia wszystko wie.
  • To jest piosenka na cześć starości,
    Wiwat, miażdżyca i łamliwe kości!
  • Upłynęły im dwa lata,
    Jakby strzelił im ktoś z bata,
    Zobacz, jaki on już duży,
    Może warto to powtórzyć?

Inne[edytuj]

  • Ja się staram, żona stara…
    • Źródło: skecz Wizyta u seksuologa, 2010
  • On: Jolka?!
    Ona: No tak, to ja.
    On: Ta sama? Brzydka, piegowata, z krzywymi nogami z ostatniej ławki?
    Ona: Tak, ta sama.
    On: Nic się nie zmieniłaś!
    • Źródło: skecz Jolka krótka
  • Żona: Kupiłeś chleb?
    Mąż: Zapomniałem.
    Żona: A co to, lecytyny już nie bierzesz?
    Mąż: Zapominam.
    • Źródło: skecz Namiętna Eliza
  • Pociąg osobowy relacji Zielona Góra – Kraków odjedzie z toru pierwszego przy peronie drugim. Przypominamy – na jednego pasażera przypada trzech kieszonkowców.
    • Źródło: wstęp do piosenki Pociąg
  • Szmery, bajery, mydło, powidło,
    Ani się spojrzysz już wpadłeś w sidło,
    Do kosza wrzucasz: jeb, jeb, jeb,
    A chciałeś kupić tylko chleb.
    • Źródło: wiersz Supermarket

O kabarecie[edytuj]

  • Program Album rodzinny skłania do wspomnień, wzruszeń, refleksji, a nawet i do ucieczki. Wszystko zależy od tego, kogo mamy, a kogo nie mamy w rodzinie. Jedni uważają, że z rodziną najlepiej wychodzi się na zdjęciu, drudzy, że kiedy jej nie ma, jesteśmy samotni. Jedno jest pewne rodzina to nowe życie i okazja do imprezy.

Zobacz też[edytuj]