Henryk Hoser

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Henryk Hoser

Henryk Hoser (ur. 1942) – polski biskup rzymskokatolicki, pallotyn, misjonarz, lekarz, arcybiskup ad personam, biskup diecezjalny warszawsko-praski od 2008.

  • Kościół w Rwandzie był wielkim poszkodowanym. Stracił nie tylko czterech biskupów ale i 150 księży, czyli około jedną czwartą duchowieństwa. Poniosło śmierć także ok. 140 sióstr zakonnych, nie mówiąc już o kilkuset tysiącach wiernych świeckich. Byli to zarówno Hutu jak i Tutsi (…) Kościół w Rwandzie nigdy nie namawiał, ani nie brał udziału w ludobójstwie. Dowody pokazują co innego. To nie księża zabijali ludzi w kościołach, ale hordy często pijanych i znarkotyzowanych morderców.
  • Nie da się oczyścić kościoła z grzechu. Jednak kościół w Polsce ma najlepszy system reagowania na pedofilię. W takich przypadkach wszyscy księżą są zawieszani w pełnieniu funkcji kapłańskich (…). Żyjemy w rozerotyzowanych czasach. To się udziela także księżom.
  • Nie sądzę, by współcześni widzieli od razu świętość Jana Pawła II, ale od samego początku odkrywaliśmy jego wyjątkowość. Dopiero w trakcie trwania pontyfikatu odkrywaliśmy jego świętość, tak oczywistą, że okrzyk „Santo Subito” nie jest żadną przesadą.
  • Pamiętam obchody świąt Bożego Narodzenia od drugiej płowy lat 40. XX wieku. Nawet w czasach stalinowskich były one szanowane, nie podejmowano prób ich zakłócenia politycznymi akcjami (…). Jestem przekonany, że wymiar spontaniczności protestu jest tylko życzeniowy. To akcje przygotowane i zaplanowane, mające cele i dobrane środki. Powodują destrukcję społeczną i psychologiczną wśród ludzi, to zupełnie zaprzeczenie etosu Bożego Narodzenia (…). Jest to swego rodzaju inscenizacja, która ma swoich reżyserów i promotorów.
  • Przez 21 lat praktykowałem medycynę w Afryce. Gdy tam przyjechałem, na ulicach było pełno kalek, to byli ludzie uszkodzeni przez polio. Straszny los dzieci, nie było szczepień. Później wprowadzono szczepienia i formy polio zniknęły (...) Występowanie przeciwko systemowi szczepień, który jest wielkim dobrodziejstwem ludzkości, jest nieracjonalne i nieludzkie.
  • Te ostatnie wydarzenia, napisy na budynkach kościelnych są przejawem tej konfrontacji dobra ze złem. To się w tej chwili niesłychanie nasiliło ze względu na próby doprowadzenia społeczeństwa do wyższego poziomu moralnego i ochrony życia.
  • Uważam, że Europa dzisiaj znajduje się w okresie analogicznym do wczesnego średniowiecza, kiedy tu napływały ludy wędrowne z Azji. A teraz jak będzie? Prawdopodobnie Europa będzie muzułmańska, to nie ulega wątpliwości. Jeżeli te tendencje się nie zmienią, jeżeli dzietność Europejczyków będzie taka słaba, że nie ma zastępowalności pokoleń, wówczas będzie to muzułmańska Europa, w której chrześcijanie będą mieli taką rolę, jaką mieli dotychczas na Bliskim Wschodzie.
  • Żadne tłumaczenia, powoływania się na wątpliwy artyzm tego, co tam w ogłuszającym huku się dokonuje, nie są wystarczające, by to dało się usprawiedliwić. Na to nie ma usprawiedliwienia i za to Boga przepraszamy poprzez Akt wynagrodzenia Sercu Jezusowemu – my, spadkobiercy tych żołnierzy, którzy umierali na powstańczych barykadach.

O Henryku Hoserze[edytuj]

  • Na szczęście takie stanowcze nie wobec haniebnej prowokacji zostało wypowiedziane przez pasterza diecezji, na której terenie odbyło się gorszące widowisko. Myślę o ks. abp. Henryku Hoserze, ordynariuszu diecezji warszawsko-praskiej. Nie tylko zaprotestował, ale także zorganizował ekspiacyjne obchody i nabożeństwa przebłagalne. Chwała mu za to i podzięka dla tych, którzy wzięli w nich udział, zwłaszcza dla młodych, żarliwie protestujących przeciwko bluźnierczej imprezie. Może szkoda tylko, że był to głos ordynariusza jedynie części Warszawy, zważywszy, że skandal dotyczył całej stolicy i rozegrał się na Stadionie Narodowym.
  • Wielokrotnie dawał wyraz swojemu negacjonizmowi. (…) Był w dobrych stosunkach z osobami dokonującymi ludobójstwa, gdyż w czasie, gdy trwała rzeź ludności Tutsi, bez trudu przekraczał granicę i przemieszczał się między rozmaitymi punktami kontrolnymi w samej Rwandzie.
  • Zostałem przyjęty na audiencji, zadałem kilka istotnych pytań i pan Hoser odpowiadał sprytnie, tak, żebym nie mógł niczego zacytować. W slangu dziennikarskim nazywamy to bełkotem. Wiele słów, ale nie ma jak zacytować tego w tekście (…). Czy możemy zapytać pana Hosera, dlaczego wyjechał z Rwandy na kilka miesięcy przed ludobójstwem i powrócił tam w sierpniu 1994, kiedy maczety były jeszcze ciepłe, a ziemia uginała się od trupów? Uważam, że mamy prawo oczekiwać odpowiedzi (…). Na stronach archidiecezji ten moment wyjazdu nie jest zachowany. Jest napisane, że pracował w Rwandzie od 1975 do 1996.