Grupa Rafała Kmity

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Grupa Rafała Kmity

Grupa Rafała Kmity (do 1997 pod nazwą Quasi-Kabaret Rafała Kmity) – polski kabaret literacki założony w 1993 roku.

Cytaty z piosenek[edytuj]

  • A na to paź wsypał mu garść
    cyjanku potasu do zupy,
    królewnie zaś wsadził ów paź,
    granat jej wsadził do... czapki.
    • Źródło: piosenka „Bajka”
  • A zatem paź odciął był raz
    dopływ powietrza królowi,
    królewnie także odciął coś:
    odciął jej kawał wątroby!
    • Źródło: „Bajka”
  • Ja dla pani zabiję smoka,
    Czemu smoka zabić bym nie miał?
    Stopy pani obsypię złotem,
    W zamian błagam o chwilę milczenia!
    • Źródło: „Ja dla pani”
  • Mózg na pół rozbity,
    w sercu błyszczy sztylet,
    wisi ojciec, wisi...
    Chyba też nie żyje...
    • Źródło: „Portret rodzinny”
  • Nie płacz, matko, nie płacz,
    spróbuj w to uwierzyć:
    rodzinę masz zdrową,
    to są kaskaderzy!
    • Źródło: „Portret rodzinny”
  • Niech się noga z nogą splata,
    Pępek w pępek niech się wgniata,
    Niech całuje gębę gęba,
    Niech języka język sięga!
    • Źródło: „Idźcie się mnożyć”
  • (...) odrąbana głowa,
    odrąbane ręce,
    nogi odrąbane...
    Nie zatańczy więcej...
    • Źródło: „Portret rodzinny”
  • Pędzi Kozak bez celu,
    śpiewak pędzi bez... puenty!
    • Źródło: „Kozak”
  • Pytasz – dlaczego? Szukasz przyczyny?
    Nie bądź już, widzu, zdziwiony!
    Z PiS-u był król, z LPR paź,
    królewna z Samoobrony...
    • Źródło: „Bajka” (wersja II)
  • Pytasz – dlaczego? Szukasz przyczyny?
    Nie dziw się, widzu, niczemu!
    Z ROP-u był król, z SLD – paź,
    królewna z KPN-u...
    • Źródło: „Bajka” (wersja I)
  • Zaludniajcie wsie i miasta -
    Niech nam nowy widz wyrasta!
    • Źródło: „Idźcie się mnożyć”

Cytaty ze skeczy[edytuj]

Uwaga: W dalszej części znajdują się słowa powszechnie uznawane za wulgarne.

Aj waj!, czyli historie z cynamonem (2005)[edytuj]

  • Jako lojalny mieszkaniec naszej kamienicy donoszę, że niejaki Judel Zylbersztajn zajmujący lokal nr. 7 zachowuje się po prostu skandalicznie. Po pierwsze odbywa on w swoim mieszkaniu seksualne orgie! I to w pojedynkę!!! Po drugie – robi jeszcze wiele innych rzeczy, ale niestety nic o nich nie wiem – ponieważ bezczelnie zatkał dziurkę od klucza! Jednak muszą to być czyny straszliwe, gdyż w przeciwnym razie nie pisałbym przecież tego doniesienia…
  • Jankielowy kapelusz. Aj, jaj – kapelusz jak się patrzy! A sam Jankiel – to kupiec był. Sklep z butami prowadził, a w tym sklepie zatrudniał subiekta. No i pewnego razu kupiec Jankiel wchodzi do sklepu, rozgląda się, a subiekta nie ma. „Jak to? – myśli sobie. – Sklep otwarty, towar na półkach, a gdzie subiekt?” Coś go tknęło! Pobiegł do domu – otwiera zamek, wskakuje na schody, staje w drzwiach sypialni i co widzi?! Subiekt leży w jego własnym łóżku, z jego własną żoną i … szkoda gadać! „Aha! – zawołał Jankiel – To tam sklep otwarty, towar na półkach, a pan tu w moim własnym łóżku, z moją własną żoną!?… Nie! Nie daruję!!!” I rzeczywiście – ponieważ w takich sprawach kupiec Jankiel nie znał litości, więc mimo rozpaczliwych błagań żony – potrącił subiektowi z pensji!!!
  • Kochany pamiętniku! Wczoraj odwiedził nas wuj Elkan razem z ciocią Fejgełe. Było bardzo wesoło. Całe popołudnie spędziliśmy przy stole. Śpiewaliśmy, opowiadaliśmy sobie różne historyjki oraz jedliśmy rosół z kury. Wszyscy bawili się doskonale… no, może oprócz kury.
  • Od całych wieków Żydzi po świecie z nakrytą głową chodzą i różne rzeczy do nakrywania tej głowy im służą… O, proszę – lisiura cadyka Elchana. O, nie – nie jest to zwykła lisiura! Bo też i reb Elchan to nie był zwykły cadyk, ale cadyk… niezwykły! Cadyk cudotwórca! Jego specjalnością było uzdrawianie śmiertelnie chorych. Przez długie lata pod dom cadyka przybywały niezliczone tłumy potrzebujących. On ich uzdrawiał, a oni wprawdzie umierali, ale w o wiele, o wiele lepszym zdrowiu…
  • Rebe, ty się mnie pytasz, co ja sądzę na temat naszego małżeństwa? Więc ja ci powiem, co ja sądzę. Ja sądzę, że w porównaniu do naszego małżeństwa, niewola babilońska – to były wczasy w sanatorium.
  • To nie ja na ciebie krzyczę, Ajzyk, to krzyczy na ciebie trzy i pół tysiąca lat judaizmu!!! … Twój dziadek – Chajkel zawsze powtarzał: „Żyd to tradycja!”, a ty chcesz tę naszą tradycję podeptać?! Przecież gdyby dziadek żył, toby… toby się w grobie przewrócił.

Apetyt na zdrowie (1998)[edytuj]

  • Lekarz: Mam dla pana dwie złe wiadomości.
    Pacjent: Zacznij pan od tej dobrej.
    Lekarz: Pierwsza ZŁA wiadomość: nie jest pan zdrowy. I druga ZŁA wiadomość: jest pan chory.

Lekarz[edytuj]

  • Przecież to jest gabinet psychiatryczny, a tu mi się ciągle jacyś wariaci kręcą!
  • Życzę wesołej przemiany materii!

Ca-sting (2002)[edytuj]

  • Bóg nie istnieje! Gdyby Bóg istniał, już dawno znaleźliby go paparazzi.
  • Być kobietą to jednak strata czasu.
  • Małżeństwo mnie nie kręci. To nie moje klimaty. Zresztą mam uraz do sakramentów. Od czasu chrztu, kiedy to moja matka chrzestna nagle chwyciła mnie za becik i z okrzykiem: „Płyń po morzach i oceanach!” – rozbiła mi butelkę szampana na głowie.
  • Nikt nie pojmie, co tam się wyrabia między skroniami u baby.

DOŚĆ!… dobry wyrób kabaretopodobny (2009)[edytuj]

  • A teraz – uwaga, panowie! – nasz kącik złamanych serc i moje porady: Jeśli właśnie rzuciła cię kobieta po 5 latach związku, w dodatku za pomocą SMS-a o treści: „Spadaj, frajerze!” – pod żadnym pozorem nie rozpamiętuj wspólnych wakacji, nie przeglądaj starych zdjęć, nie słuchaj waszej muzyki, nie chodź w miejsca, które lubiliście, broń Boże nie zakładaj jej stringów!… Jeśli wydaje ci się, że nie możesz bez niej żyć, pomyśl tylko, ilu facetów na świecie bez niej żyje i dają sobie jakoś radę…
  • Ech, te kobiety! Człowiek się zakochuje i jest święcie przekonany, że właśnie złapał pana Boga za nogi, a tu wcześniej czy później okazuje się, że te nogi kończą się kopytami…
  • Głowa do góry! Uśmiechnijcie się! Wszystko się kiedyś ułoży!… Dwa metry pod ziemią…
  • I nic nie zostało! Huty, banki, fabryki – wszystko rozkradli! Niemieckie, żydowskie i amerykańskie złodzieje! A co to – ja się pytam – to już nie mamy swoich, polskich złodziei?!
  • Mówię ci, szwagier, połowa aktorów to pedały… a druga połowa to ich partnerzy.
  • Nasz zakład pogrzebowy oferuje urny nie tylko estetyczne, ale także dobrane do indywidualnych potrzeb klienta. Działamy zgodnie z maksymą: „Gdzie cię nasypią, tak się wyśpisz”.
  • Pall male, Camele, Marlboro, Elemy, Carmeny – wszystkie je miałem!
  • Trwa strajk policjantów. Policjanci zagrozili, że nie będą pilnować porządku na ulicach dopóty, dopóki nie będzie tam bezpiecznie.
  • W małżeństwie najważniejsza jest harmonia. Na przykład ja i moja żona – świetnie się uzupełniamy. Ja jestem wykształcony, oczytany i rozsądny, a żona… a żona to docenia.

Głusi jak pień (1993)[edytuj]

  • Gdyby w Sèvres pod Paryżem chciano umieścić wzorzec „życia do dupy”, moje nadawałoby się doskonale.
  • Nadeszły ciężkie czasy dla idiotów. Ledwie człowiek ujawni, że choć trochę jest kretynem, a zaraz robią z niego posła, ministra lub wicepremiera.
  • Tak często próbowałem się wieszać, iż w końcu uwierzyłem, że to mój zawód.
  • Urodziłem się jako wcześniak. Matka była do tego stopnia zaskoczona, że spóźniła się na poród.

Pieśni z szynela (1998)[edytuj]

  • Fiokła Iwanowna – kobieta tak zapobiegliwa, że już za życia wyprawiła własny pogrzeb, stwierdziwszy, że po śmierci nie będzie miała do tego głowy.
  • Kupiec Anton Antonycz powiesił się, by – jak sam powiedział – wreszcie zaczęło się coś dziać.
  • Mówię wam – różni są na świecie ludzie. Są tacy i siacy. A bywają jeszcze i zupełnie inni.
  • Wuj Stiepan nigdy się nie uśmiechał. No chyba że akurat złamał komuś rękę.

Pop-show (1995)[edytuj]

  • Rzecz dzieje się w łazience:
    – Ciągle tylko twarze i twarze – ziewa lustro.
    – Ciągle tylko włosy i włosy – ziewa grzebień.
    – Ciągle tylko ręce i ręce – ziewa umywalka.
    A na to sedes:
    – Nie ma co, nudaaaaaaa…
  • – Władysław Pasikowski „Psy III”, akcja!
    – Co, kurwa?
    – Nic! Kurwa!
    – Co, kurwa?!
    – Jajco! Kurwa!
    – Więc to tak?! Kurwa!
    – Tak! Kurwa!
    – Ja cię zapierdolę! Kurwa! (uderzając drugiego)
    – O żeż ty! Kurwa!
    – Koniec! Kurwa! (brawa publiczności)
    Reżyser wpada na scenę, przerywając ujęcie krzyczy:
    – Panowie, Panowie, Panowie! Za mało „kurwa”. Kurwa! Powtarzamy! Kurwa! Ach bo jak się zdenerwuję zaraz to...

Familiada[edytuj]

  • Panie Boże, pobłogosław te wszystkie kanały, którymi nas tak hojnie obdarzasz! W imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego, antena!
    • Postać: Kretyński.
Prowadzący[edytuj]
  • Pan Kretyński i pani Kretyńska są ze sobą, ponieważ nieszczęścia chodzą parami.
  • Pytanie brzmi: w co dostała małżonka.

Szwagry (2008)[edytuj]

  • A co ty byś zrobił, gdybyś tak wygrał milion?
    – Jak milion, to tak: jedną trzecią wydałbym na dziwki, jedną trzecią na alkohol, a resztę to przepuściłbym na jakieś głupoty.
  • – A jakie było pytanie?
    – Od czego zaczyna się Pan Tadeusz.
    Pan Tadeusz? Od „p”!
  • Jak zaglądam do szafy, to nigdy nie wiem, czy to czarne to mój garnitur, czy jej bikini...
  • – O, Smerfy! Lubię Smerfy!
    – Jakie smerfy, szwagier, jakie smerfy?! Przecież to były kandydat na prezydenta jest!
    – Kandydat?
    – A widziałeś jakiegoś smerfa, co by tak bez sensu gadał?
    – Aaa, teraz poznaję...(...) to powiem Ci Zdzichu, że tego kandydata to ja nawet poważam. Kulturalny, grzeczny, zawsze kobiety w rękę całuje...
    – Całuje kobiety w rękę, bo ma blisko.

Trzy zdania o umieraniu (1994)[edytuj]

  • Był raczej samotnym człowiekiem. Znalazł jednak sposób na swą samotność. Otóż wieczorami udawał się do pobliskiej knajpy, zajmował stolik na osiem osób, a następnie tak prędko przesiadał się z miejsca na miejsce, iż w końcu był przekonany, że to kolacja w gronie przyjaciół.
  • Ciesz się życiem! Człowieku, ciesz się życiem! Ale pamiętaj, że niektóre spośród instrumentów, jakie zagrają na twoim pogrzebie, są już nieźle nastrojone.
  • Kartki z wakacji:
    4 czerwca – Bezludna wyspa – tylko pewien rybak i ja.
    10 czerwca – Kończy nam się żywność. Jemy liście palm.
    14 czerwca – Kończą nam się liście. Jemy palmy.
    20 czerwca – Kończą nam się palmy. Jem, co zostało.
    2 lipca – Kończy mi się rybak. Jem własną nogę.
    12 lipca – Nie mam już nogi. Drugiej też nie mam. Prawdę powiedziawszy, niewiele mam…
    Zastanawiam się, czy nie wracać do domu.
  • Ludzkość nie potrafi odpowiedzieć na żadne z podstawowych pytań: Kim jesteśmy? Jaka jest struktura bytu? Co stanowi istotę naszej egzystencji? Jak leczyć kaca???
  • Rodzice?! Gdy miałem dwanaście lat, ojciec w pijackim szale rozbił pogrzebacz na głowie mojej matki. To był mój ulubiony pogrzebacz!!!

Wszyscyśmy z jednego szynela (1997)[edytuj]

  • Byliśmy sobie tacy bliscy! Potrafiłabym z zamkniętymi oczami pośród stu koszul obcych mężczyzn, odnaleźć parę jego skarpet!
  • Urodziłem się w czepku. Ale nie byłem szczęśliwy. W czepku było nas siedmioro.
  • Z naukowego punktu widzenia organizm ludzki w 70% złożony jest z wody. A zatem Raskolnikow zarąbał sobie po prostu kilkadziesiąt litrów wody. Taki hydroeksperyment.

Wyścig myśli[edytuj]

  • Biznesmen przeprasza za ubiór, ale dresy ma w pralni.
    • Opis: o mężczyźnie ubranym w garnitur.
  • (...) nieco pokręcona myśl (...), a dosiada ją rolnik ze wsi Klewki.
  • Witam państwa w Madison Square Garden Mrągowo!

O kabarecie[edytuj]

  • Ileż tu niesztampowych pomysłów, w których Kmita odbija naszą współczesność, a operuje nieraz, niczym Andrzej Mleczko, mocną kreską – np. gdy zagląda do sypialni w skeczu o domowym GPS-ie czy do toruńskiej rozgłośni, z której nadawany teleturniej jest wyciągiem z konta i kąta stereotypów, fobii, mentalnych skarleń. Ileż mówią o nas scenki sprzed telewizora, z komentarzami do oglądanych programów, a tak naprawdę – życia. Ależ ma Rafał Kmita ucho na nasze kompleksy i na język nasz codzienny; niczym Janusz Anderman w pierwszych powieściach... Albo skecz „Jak żyć?” – ileż w nim krzywych luster, odbijających miny nasze codzienne. Obłaskawione przez dźwięk puent i nasz śmiech nie porażają. A powinny. Bo przecież pytał Gogol słowami Horodniczego: „Z czego się śmiejecie?”.
  • Największym echem odbił się numer, którym parodiowaliśmy Psy. Użyliśmy w nim oczywiście steku wulgaryzmów. To nie zostało dobrze przyjęte przez opinię publiczną. Pisano, że to hucpa, że takiego chamstwa w Opolu jeszcze nikt nie widział. Tymczasem ten numer stał się kultowy. Powstawały z niego miksy, sample, często słychać go było przy ogniskach.
  • Zaczynaliśmy od recitalu na Studenckim Festiwalu Piosenki, potem rzeczywiście uprawialiśmy kabaret, ale od czasu Pop-show, Trzech zdań o umieraniu czy Wszyscyśmy z jednego szynela coraz bardziej skłanialiśmy się ku teatrowi. Ostatnie nasze przedsięwzięcie Ca-sting to już pełnowymiarowy spektakl.

Zobacz też[edytuj]