Eryk Lubos

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Skocz do: nawigacja, szukaj

Eryk Lubos (właśc. Rafał Eryk Lubos, ur. 1974) – polski aktor.

  • Chcę i jestem w stanie grać różne role.
  • Co do żony to ona nie żyje z aktorstwa. Wystąpiła w jakimś filmie. A tak na marginesie do pasji doprowadza mnie, gdy ktoś, kto przeszedł się w tyle teledysku czy był statystą w Złotopolskich, mówi o sobie, że jest aktorem. Nawet taki Piasek czy ludzie z Big Brothera nazywają siebie aktorami. A oni obok aktorów nawet nie stali
  • Ja się czuję dzieckiem, zagubionym w wielkim świecie, patrzącym na słońce. Nie wybieram sam takich ról, to reżyserzy zabierają mnie na wycieczki, żebym rozbijał samochody i był agresywnym facetem. Po prostu wykonuję aktorskie zadania, a mam do tego predyspozycje. Nie byłem liderem w szkole, nie dostaję nagród. Nie podlizuję się krytykom ani widowni, tylko gram. Jestem narzędziem reżysera, jeśli to skutkuje, to jest w porządku.
  • Jak w szkole, tak i teraz walczę z poglądem, że aktor musi się podobać na scenie. A ja nie chcę się widzom podobać. Scena to nie wazelina. Nie chodzę też na bankiety, żeby załatwiać sobie role teatralne czy filmowe. To po co to gram? Bo wydaje mi się, że kiedyś naprawdę będę miał coś do powiedzenia!
  • Jestem człowiekiem, ze swoją filozofią życia, jak każdy. Jestem normalnym chłopakiem, nie wydumanym, nie wycackanym (stąd ten mój boks). Aktorem stajesz się dopiero po spektaklu, gdy dostajesz oklaski za zadanie, które wykonałeś, za ożywienie na scenie papierowej postaci. Gajos, Zapasiewicz, Krzysztof Majchrzak, Globisz to artyści, a Łomnicki był archetypem aktora zarówno filmowego jak i teatralnego.
  • Mam twarz mordercy, ale wrażliwość dziecka, zaś moje serce chce się spalić z miłości. Byłbym świetnym amantem. Pokazałbym wszystkim jak trzeba zagrać Romea.
  • Nauczyłem się brać za bary z rolą. Bo z rolą, którą masz zagrać, wychodzisz na solo. Albo ona ciebie złamie, albo ty ją. I ta jednaka radość w ringu i w teatrze: że to umiem, potrafię!
  • Nie jestem aktorem popularnym popularnością serialową, z czego bardzo się cieszę. Na szczęście do współpracy zapraszają mnie twórcy, którzy jak coś robią to z przekonaniem i w pełni zaangażowani. Do kina, które ma się sprzedać w super hurtowej ilości zatrudnia się z kolei megagwiazdy, które są non stop zajęte wieloma rzeczami. I wtedy, a także z paru jeszcze innych powodów, zazwyczaj nie mają one czasu, żeby się przygotować… Ja nie jestem megagwiazdą i mam wolne terminy.
  • Pan Zbyszek Cybulski, który jest dla mnie drugim po Bogu wśród polskich aktorów, przed nim nie ma nikogo, po nim już zaczynają się pojawiać, przewartościował tą branżę. On udowodnił swoim graniem, naturalizmem, że można inaczej. Niesamowicie korzystał z partnerów. Był takim naszym Marlonem Brando. I jeśli nawet ta konwencja sprzed tych ponad czterdziestu lat wydaje się dziś starociem, to bez niego nie byłoby tego, co zdarzyło się potem. Ludzie z niego czerpali. Wielu otworzył oczy. To nie była gra, to było bycie.
  • Pierwsze czytanie scenariusza czy dramatu jest dla mnie rozdziewiczaniem siebie względem tekstu. Potem dokonuje się już megapracę. Trzy miesiące w teatrze lub w filmie o ile dostaje się na tyle wcześniej scenariusz.
  • Raczej jestem kandydatem na antyidola. Dziewczyny się mnie boją, faceci się spinają na mój widok, w środowisku uważają mnie za nienormalnego, bo czasem jestem zbyt ekspresyjny w wyrażaniu emocji, nadaję na innych częstotliwościach. I nikomu nie podlizuję się. Jestem outsiderem. Prawdziwi idole, to ci z Baru czy Big Brothera. Miodzio. Pozdrówcie ich ode mnie!
  • Są cztery podstawowe tematy: Bóg, diabeł, śmierć, a na koniec zostaje miłość. Bóg jest bardzo wysoko. Diabeł jest wszędzie. Śmierć i tak nas dopadnie. Czym możemy się zatem zajmować teraz? Miłością, która jest stanem łaski. Osobiście wierzę, że ludzie są dobrzy. Tego szukam też w postaciach. Tymczasem wyglądam, jak wyglądam. Więc jeśli chcę złamać ten wizerunek mogę to zrobić tylko dobrem.
  • To jest kolejna trampolina w moim życiu.
  • Wychowałem się w ciemni. Może też dlatego tak dążę teraz do tego światła.
  • Wydaje mi się, że każdego aktora kusi, aby napisać scenariusz lub coś wyreżyserować.
  • (…) za dużo byłem w teatrze. Gdy jestem w ciągu przygotowawczym do roli, to siedzę nad nią do godz. 3–4 w nocy, a potem chcę dłużej pospać np. do 10. Ja jestem nocne zwierzę, a żona chciała inaczej, wymagała innego rytmu. W wieku 24–25 lat zapisała się na kick boxing i nawet walczyła w ringu! Skandal! I żyj z taką zadziorną babą! Chciała mnie wziąć pod but. Teraz jesteśmy osobno, ale pozostajemy w dobrych stosunkach.

Zobacz też: