Casino Royale

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Skocz do: nawigacji, wyszukiwania

Casino Royalefilm o przygodach Jamesa Bonda z 2006 r. w reżyserii Martina Campbella na podstawie powieści Iana Fleminga o tym samym tytule. Autorami scenariusza są Paul Haggis, Robert Wade oraz Neal Purvis.

Spis treści

[edytuj] Wypowiedzi postaci

[edytuj] James Bond

  • Bardzo przepraszam, to ostatnie rozdanie... Niemal mnie zabiło.
  • Ja też cię kocham, M.
    • Opis: wsiadając do nowego samochodu.
  • Zadanie wykonane, suka nie żyje.

[edytuj] Le Chiffre

  • Nigdy nie rozumiałem finezyjnych tortur. W końcu chodzi tylko o to, żeby zadać ból nie do zniesienia.
  • Przykro mi, ale pana przyjaciel Mathis... to mój przyjaciel Mathis.
    • Opis: do nieprzytomnego Bonda po zwabieniu go w pułapkę.
    • Zobacz też: przyjaciel
  • Wow, dobrze dbasz o swoje ciało. Wielka... strata.

[edytuj] Inne postacie

  • Bycie martwym nie oznacza, że jest się nieprzydatnym.
  • Dlaczego ludzie, którzy nie przyjmują rad, zawsze ich udzielają?
  • Jeden terrorysta mniej na świecie to dobra sprawa.
  • Masz wybór. To, że coś zrobiłeś, nie oznacza, że wciąż musisz to robić.
  • (Le Chiffre nie protestuje przeciw zamiarom ucięcia Valence dłoni): Nawet słowa protestu? (Do Valenki): Znajdź sobie innego.
    • Postać: Steven Obanno
  • Pojedziesz następną. W tej już nie ma miejsca dla mnie i Twojego ego.
    • Postać: Vesper
    • Opis: do Bonda, wchodząc do windy.

[edytuj] Dialogi

Vesper: Będą z tobą problemy?
Bond: Bez obaw. Nie jesteś w moim typie.
Vesper: Za bystra?
Bond: Niezamężna.

Vesper: Będę miała oko na rządowe pieniądze, a nie na pański idealnie umięśniony tyłek.
Bond: Zauważyłaś?
Vesper: Nawet księgowe mają wyobraźnie.

Vesper: Co jeszcze pan wyczytał, panie Bond?
Bond: W pani, panno Lynd? Że uroda to dla pani problem. Martwi się pani, że nikt pani nie potraktuje poważnie.
Vesper: Jak każda kobieta z odrobiną rozumu.
Bond: Stąd ta maskarada, ten męski strój, ta niczym nieuzasadniona agresja. Robi pani wrażenie ostrej, nieprzystępnej. Jak na ironię, to zmniejsza pani szanse na awans i akceptację ze strony męskich przełożonych, którzy biorą brak pewności siebie za arogancję. Normalnie powiedziałbym, że jedynaczka. Ale po tym, jak zignorowała pani uwagę na temat rodziców, strzelam, że sierota.
Vesper: Teraz ja. Krój garnituru wskazuje na Oxford. Tylko tam myślą, że ludzie tak się ubierają. Ale nosi go pan ze wzgardą, więc pochodzenie takie sobie, a kumple nie dali o tym zapomnieć. Trafił pan na studia z czyjejś łaski. Stąd ta wojowniczość. I ten pomysł, że nie znałam rodziców. Pewnie sam pan jest sierotą.

M: Czułam, że za wcześnie na awans.
Bond: Agenci 00. krótko żyją. Szybko naprawisz swój błąd.

Leiter: Dam ci pieniądze na grę. Pod jednym warunkiem. To CIA go zgarnie.
Bond: A co z wygraną?
Leiter: Myślisz, że nam brakuje pieniędzy?

Dryden: Jak umarł?
Bond: Twój kontakt? Nieprzyjemnie.
Dryden: Poczułeś to? Cóż, nie martw się, za drugim razem jest...
(Bond zabija Drydena).
Bond: Tak, zdecydowanie.

Vesper (siadając naprzeciw Bonda w pociągu): Jestem pieniędzmi.
Bond: Każdym pensem.

– Jestem skomplikowaną kobietą.
– To coś, czego można się bać.

Vesper: Kochasz mnie?
Bond:Wystarczająco, by podróżować z tobą przez cały świat, dopóki któreś z nas nie znajdzie uczciwej pracy... i myślę, że to będziesz musiała być Ty, ponieważ nie mam pojęcia co to jest uczciwa praca.

Solange: Lubisz mężatki, James?
Bond: To ułatwia sprawę.

M: Masz tupet.
Bond: Wybacz. Następnym razem strzelę w kamerę.
M: Lepiej sobie w łeb.

Vesper: Nawet jeśli zostałby z ciebie tylko mały palec i twój uśmiech, będziesz dalej więcej znaczył niż każdy mężczyzna, jakiego spotkałam.
Bond: Mówisz tak, ponieważ wiesz, co potrafię zrobić moim małym palcem...

Bond' (o nowym drinku): Nazwę go Vesper.
Vesper: Przez tę goryczkę?
Bond: Bo jak go raz spróbujesz, nie chcesz pić nic innego.

Bond' (po ocuceniu go przez Vesper po omdleniu wskutek otrucia): Nic ci nie jest?
Vesper: Mnie?

Vesper: Nie dopuścisz mnie do siebie? Znów chowasz się w skorupie? To koniec?
Bond: Nie mam już skorupy. Odarłaś mnie z niej. Cokolwiek ze mnie zostało... Kimkolwiek jestem... Jestem Twój.

– Nie mogłam oprzeć się pokusie obudzenia cię. Za każdym razem patrzysz wtedy na mnie tak, jakbyś nie widział mnie od lat. Czuję się wtedy jak nowo narodzona.
– Gdybyś była nowonarodzona... byłabyś naga.

Mathis (do Bonda): Pamiętasz coś jeszcze? Coś, co mogłoby nam pomóc?
Bond: Nam? Czy tobie?

Bond (przez telefon): Pan White? Musimy porozmawiać.
Pan White: Kto mówi?
(Pan White zostaje postrzelony w nogę; doczołguje się do do frontowych schodów swego domu; pojawia się Bond i staje nad nim trzymając HK UMP9 z tłumikiem).
Bond: Nazywam się Bond. James Bond.

Le Chiffre (poznając Bonda w kasynie): Pan za pana Blissa? Witam, panie Beech. Czy może Bond? Plącze mi się.
Bond: A tego byśmy nie chcieli, prawda?

Vesper (do Bonda po jego porażce): Przegrałeś przez swoje ego. I przez nie nie możesz się z tym pogodzić. Tylko byś więcej przegrał.
Bond: Jesteś kretynką.
Vesper: Słucham?
Bond: Cholerną kretynką. Spójrz mi w oczy. Wiesz, że mogę go pokonać.

Vesper: To logiczne, że w MI6 szukają zagubionych, młodych mężczyzn, którzy bez namysłu poświęcą siebie i innych dla dobra kraju i królowej. Wie pan, typ żołnierza SAS z ujmującym uśmiechem i drogim zegarkiem. Rolex?
Bond: Omega.
Vesper: Piękna.

M: Wiedziałam, że za wcześnie dostałeś awans.
Bond: Rozumiem, że agenci 00 mają krótkie życie. Więc twój błąd będzie krótkoterminowy.

Carter: Wygląda jak nasz człowiek, wypalone blizny na twarzy.
Bond: Ciekawe, czy zamachowcy są ubezpieczeni od wybuchów.

Le Chiffre (do pana White'a mającego go na muszce): Zdobędę te pieniądze. Powiedz im, że je zdobędę.
Pan White: Pieniądze są dla nas mniej ważne niż zaufanie.

Bond: „Vesper”. Zemściła się pani na rodzicach za to imię?
Vesper: Pana szef musi mieć świetne koneksje. W życiu nie widziałam, żeby komuś dali aż tyle.
Bond: I przez takiego posłańca.
Uwaga: W dalszej części znajdują się słowa powszechnie uznawane za wulgarne.
Bond (po przegraniu 10 mln w pokera): Wódka-martini.
Barman: Wstrząśnięta czy zmieszana?
Bond: Mam to w dupie.

[edytuj] Zobacz też

Osobiste
Przestrzenie nazw

Warianty
Działania
Nawigacja
Techniczne
Narzędzia
W innych językach