Zbieg okoliczności

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Zbieg okoliczności – powieść kryminalna Joanny Chmielewskiej z 1993 roku. Cytaty za wyd. Vers, Warszawa 2000.

Wypowiedzi postaci[edytuj]

Joanna (synowa)[edytuj]

  • Chwile wielkich uczuć i wzniosłych uniesień odeszły w przeszłość, a między nami pozostały uciążliwości z bajek. Przepaść bezdenna, łańcuch szklanych gór i grzęzawisko, jakiego świat nie widział.
    • Źródło: s. 21
    • Zobacz też: uczucia
  • Po dwóch latach mój mąż stwierdził, że jedna wariatka wystarczy mu w zupełności i druga stanowi niepożądany nadmiar, przeżywszy młodość przy boku matki, żonę chciałby mieć normalną. Obie z teściową rozumiałyśmy się doskonale.
    • Źródło: s. 39
  • Wdzięcznie przyjęłam gratulacje kasjera, wyłapałam zawistne spojrzenie i z życzliwym uśmiechem na prawie czarnej twarzy wysłuchałam uwagi o afrykańskiej małpie, która ma ślepy fart. Proszę bardzo, za te pieniądze mogę być afrykańską małpą, zawsze to lepsze niż głupia raszpla.
    • Opis: Joanna ucharakteryzowała się na Murzynkę.
    • Źródło: s. 109

Joanna (teściowa)[edytuj]

  • Baby na niego na ogół leciały, on zaś udawał zachwyt aż do chwili, kiedy jedna z drugą głupia wpadła w wielkie uczucia. Wówczas wykorzystywał je bezwstydnie do celów mniej uczuciowych, a więcej praktycznych, bo, jak sam twierdził, musiał z nich coś mieć. Jedna stała dla niego w ogonkach, druga latała po mieście i szukała upragnionego towaru, trzecia zbierała wiadomości po ludziach, czwarta żebrała, żeby się pozwolił zawieźć do Pragi czeskiej, piąta patrzyła z tępym uwielbieniem i siała na działce nie pryskany koperek…
    • Źródło: s. 61
  • Nabrał widocznie obaw, że skoro to nie jestem ja, może w ogóle mnie nic ma, bo poprosił o dowód osobisty.
    • Źródło: s. 59
  • Podporucznik chciał wiedzieć więcej niż wszystko. Przyznałam się, że znałam Mikołaja niegdyś (…), byłam wówczas młoda, podobał mi się, ale popełnił błąd, odkrył przede mną różne cechy swojego charakteru i upodobanie mi przeszło. (…) zorientowałam się, co on robi i co udaje, w encyklopedii zaś sprawdziłam, iż skłonność do pieniactwa sądowego, jaką uporczywie wykazywał, jest jednym z objawów paranoi. Obłąkanych boję się panicznie. Twierdził wprawdzie, że drogą manipulacji sądowych dochodzi do jakichś rezultatów, ale ani jednego rezultatu nie ujrzałam nigdy na oczy, więc musiał to być tylko pretekst. Dawał upust namiętności i próbował ją jakoś uzasadnić.
    • Źródło: s. 61

Paweł[edytuj]

  • Nad istotami obłąkanymi czuwa Opatrzność (…).
    • Źródło: s. 102
  • Zbiegi okoliczności, okazuje się, działają w różne strony, tym razem szczęśliwie. Uważam to za rodzaj cudu.
    • Opis: o spotkaniu z Joanną.
    • Źródło: s. 95

Inne postacie[edytuj]

  • O ile jestem w stanie zrozumieć, co się tu mówi, pani, to wcale nie pani, tylko pani.
    • Postać: podporucznik Jarzębski
    • Źródło: s. 77
  • Sympatycznie wygląda i jakoś przyzwoicie. W życiu bym nie powiedziała, że to policjant.
    • Postać: Alicja
    • Źródło: s. 76
    • Zobacz też: policjant
  • Żona, mówił, taka tam żona, na kwit z pralni.
    • Postać: sąsiadka Mikołaja
    • Źródło: s. 11
    • Zobacz też: żona

Dialogi postaci[edytuj]

  • – I oczywiście, milczeć na ten temat jak głaz, studnia i mogiła? – powiedziałam zgryźliwie.
    – O ile studnia milczy – zwrócił mi uwagę, pouczająco i z naganą. – W studni jest echo.
  • – Ponadto dorozumiałem się, że ci trzej faceci, z którymi wdałaś się w rękoczyny…
    – Głową go walnęłam – przypomniałam ponuro.
    – W porządku, w głowoczyny.
    • Opis: rozmowa Pawła i Joanny.
    • Źródło: s. 99
  • – Słuchajcie, czy jesteście pewni, że to nie była jego torebka? – spytał delikatnie podporucznik Werbel. – Może ona i damska, ale jakoś mi te rzeczy pasują do siebie.
    – Puderniczki by chyba nie nosił? – powiedział kapitan z powątpiewaniem.
    – Ale szminki tam nie ma. I kredki do oczu. One to miewają zazwyczaj przy sobie…
    – Przestań mącić, to był normalny facet! – zdenerwował się podporucznik Jarzębski. – Za kobietę się nie przebierał, ludzie, metr osiemdziesiąt wzrostu i bary jak u zapaśnika! Mowy nie ma!
    • Źródło: s. 14
    • Zobacz też: torebka
Uwaga: W dalszej części znajdują się słowa powszechnie uznawane za wulgarne.
  • – Tylko po pierwsze, pożyczę ci pieniędzy na taksówkę z powrotem…
    – Gówno – przerwała teściowa nieżyczliwie. – Mafią jechała nie będę!
    • Źródło: s. 38
  • – W takim razie trzecie pytanie: ile pani ma synowych?
    – Trzy zwyczajne i jedną kościelną – odparłam bez namysłu, chociaż ostro mi zadźwięczał sygnał alarmowy.
    – Proszę…? (…)
    – To mój ojciec wymyślił. Już po moim rozwodzie. Spytał kiedyś, czy kościelny dziś przyjdzie, rodzina spojrzała baranim wzrokiem, na co ojciec wyjaśnił, że jego córka brała dwa śluby, cywilny i kościelny. Cywilnie się rozwiodła, ale to kościelne zostało, więc on ma teraz kościelnego zięcia. Mój średni syn też brał dwa śluby i też się cywilnie rozwiódł, jego kościelna żona natomiast przylgnęła nam do rodziny. Bardzo wszystkim przypadła do serca, więc jej drugiego męża uważam za coś w rodzaju zięcia.
    • Źródło: s. 62

Inne cytaty[edytuj]

  • Człowiek powinien się uczyć na cudzych błędach, bo sam wszystkich popełnić nie zdoła.
  • (…) napiła się wody z kranu, co było niezbitym dowodem ciężkiego szoku. Nikt przy zdrowych zmysłach nie pija w tym mieście płynącej z kranu cieczy w stanie surowym. Nawet po przegotowaniu słuszniejsze jest używać jej do mycia podłogi.
    • Źródło: s. 10
    • Zobacz też: woda
  • Podporucznik Tadzio Jarzębski, piastujący stanowisko podkomisarza policji, punktualnie przybył na umówione miejsce. Najpierw zadzwonił, potem zapukał, a wreszcie przycisnął klamkę, wszystko jak się należy, zgodnie z regułami. Drzwi, oczywiście, okazały się otwarte.
    – Można? – spytał grzecznie i wszedł do środka.
    Denat odpowiedzi mu nie udzielił. Leżał na podłodze niewielkiej kawalerki, przysypany dużą ilością makulatury, i dobrze widoczne były tylko jego nogi, ale podporucznik Jarzębski miał już odrobinę doświadczenia i od razu wiedział, że te nogi nie żyją.
    • Źródło: s. 5
  • – Policja to ja – odparł kapitan i poczuł się jak Ludwik XIV.
  • Widoczne w zmierzchu pokrzywy, o które się od razu oparzyłam, wydały mi się najpiękniejszymi roślinami świata.
  • Z miejsca zarządził poszukiwanie fiata z warczącym numerem.