Z dziennika ślimaka

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Z dziennika ślimaka (niem. Aus dem Tagebuch einer Schnecke) – powieść Güntera Grassa z 1971 roku.

A Ą B C Ć D E Ę F G H I J K L Ł M N Ń O Ó P Q R S Ś T U V W X Y Z Ź Ż


B[edytuj]

  • Biegnę za sobą: to uciążliwe…
  • Brak alternatywy ciąży na zuniformizowanych państwach i społeczeństwach socjalistycznych; wytwarza rezygnację wstrzymywanie się odmowę.
  • Być poza sobą.
  • Byłbym panu wdzięczny, gdyby zechciał pan pozwolić swojej córce na codzienne pójście na cmentarz. A co ma z sobą zrobić biedna dziewczyna? My dwaj zbyt ostentacyjnie jesteśmy nastawieni na przeżycie, aby móc jej zastąpić grobowce i bluszcz.
    • Postać: Hermann Ott do Augusta Stommy w sprawie Lisbeth

C[edytuj]

  • Chciałbym już być na miejscu, zanim nadejdę. Pomachać sobie. (…) Chciałbym obalić i unieważnić siebie.
  • Ciągle jest coś nie tak. Ludzie nie wiedzą, czego chcą. Albo nie wolno im chcieć, czego właściwie chcieliby chcieć
    • Postać: żydowski przekupień
  • Ciemiernik (…) rozwiązuje język i zmysły.
  • Cierpiał na depresję i był leczony: prawdopodobnie tofranilem. Momenty rozpogodzenia przy endogenicznej melancholii.
  • Co też człowiekowi zapada w pamięć po drodze.
  • – Co to niby za jeden ten Hegel?
    – Ktoś, kto skazał ludzi na historię.
    – Dużo wiedział? Może wszystko?
    – Dzięki jego sofistyce wszystko, co robi władza państwowa, po dziś dzień tłumaczy się historyczną koniecznością.
    – I miał rację? – Tak twierdzi wielu maniaków.
    • Postać: Grass i dzieci
  • Czego nie lubię: ludzi uzbrojonych w słowo „bezwzględnie”. Kto nie myśli zwyczajnie, lecz myśli bezwzględnie, ten też bezwzględnie postępuje). Nie lubię bigoteryjnych katolików i prawowiernych ateistów. Nie lubię ludzi, którzy dla dobra ludzkości chcą wyprostować banana. Czuję odrazę do każdego, kto potrafi subiektywne bezprawie przekręcić na obiektywne prawo.
    • Postać: Grass
  • Czemu ślimaki nie mają pozdrawiać się słowem „tempo!
  • Człowiek z przeszłością. Człowiek, który wspinając się w gorę i pokonując zakręt za zakrętem zbierał porażki, pakował je i taszczył ze sobą. (Ale nawet po zwycięstwach, które zawsze były tylko zwycięstwami cząstkowymi, nie chciał wyrzucać, pozbywać się balastu. Z każdym krokiem porusza minione.
  • Co przyprawia nas o ból głowy, to fakt, że tak dużo ludzi, coraz więcej, biega w różnych kierunkach i wskazuje naprzód.
  • Co się dzieje ze śmiechem, którego się odechciewa?

D[edytuj]

  • Dawniej (…) ludzie byli jeszcze uprzejmi.
    • Postać: Gisela Kramer
  • Drobiazgowi egzegeci: każdy czytał swoją Biblię i była to za każdym razem inna biblia, niektórzy czytali Marksa i był to za każdym razem inny Marks.
  • Drogowskazy ze zmieniającymi się napisami i niezmiennym celem: zniszczyć zreedukować izolować wytępić.
  • Dzisiaj powszechna obfitość, panująca niesprawiedliwość, brak szpitali szkół mieszkań ustaw, brak wyższych wartości, brak głębszego sensu. Więc życie? W ogóle wszystko? Całość?
    • Źródło: O bezruchu w postępie, Wariacje na temat miedziorytu Albrechta Durera „Melancholia I”

F[edytuj]

  • Filozofów i teoretyków, dla których przygnębienie i rezygnacja nie były niczym obcym czy zakazanym, dość butnie odesłał on do przybytku nazwanego przez siebie – przypuszczalnie w niezachwianej pewności własnej wiedzy – „hotelem Przepaść”.
    • Opis: o Georgu Lukacsie

G[edytuj]

  • Gdzie znajduje się czop który trzyma wyznania pod zamknięciem?
  • Gdyby jednej z wielu ideologii, które swarliwie wyciągają sobie nawzajem dywan spod nóg, udało się ze swych dogmatów i zaklęć ostatecznych celów wycisnąć trochę łagodnie puszystej szałwii, mogła by mnie (na próbę) zwabić do stołu. Ale moje podniebienie nie poczuło ani rozmarynu, ani bazylii, tymianku czy choćby pietruszki. Poczęstowano mnie czymś bez smaku. Ja tego nie chcę jeść.
  • Geometria pomyliła się w mierzeniu. Jak gdyby najnowsze rozumienie utknęło w zwątpieniu po pierwszych próbach chodzenia. Jak gdyby wiedza się skasowała. Jak gdyby piękno było niczym. Jak gdyby jedynie mitologia miała przetrwać.
  • Gówno! (…) Słowo, które w ciągu ostatnich lat przeżyło niejedną zwyżkę kursu i nie tylko na uniwersytetach traktowane było jako wartość najwyższa.
    • Postać: Drautzburg
  • Gruba skóra wrażliwca i cienka skóra niewrażliwca domagają się jednakiego kremu: kosmetycznych przyjaźni, które bez lustra i odbicia nie są trwałe.

H[edytuj]

  • Historie, które pozostawia się ich własnemu biegowi, mają skłonność do bycia zajmującymi w trywialny sposób.

I[edytuj]

  • Im człowiek staje się sławniejszy, tym bardziej maleje liczba przyjaciół. Nie da się tego zmienić: rozgłos izoluje. Tam, gdzie pomaga, przypomina o tym, że pomógł. Tam, gdzie szkodzi, mówi o cenie, jaką przychodzi płacić. Twierdzę, że rozgłos jest nudny i tylko z rzadka bywa zabawny.

J[edytuj]

  • Jako (…) (cyzelator słów) człowiek trzyma się tego, co na papierze, jak zaczarowany i nagle musi obyć się bez tego, jak apostołowie, kiedy im Duch Święty…
  • Jako że melancholikom świat zacieśnia się do wymiarów czegoś, co można znieść tylko w postaci uporządkowanej (jako całość), zbieranie jest czynnym przejawem melancholii; w jej pudłach znajdują się kompletne zbiory wszystkich odmian jednego gatunku; spreparowane wszystkie paprocie; wypchane wszystkie sikorki; wszystkie środkowoeuropejskie podstawki pod kufle z lat dwudziestych…
  • Ja też robię nieraz błędy. Zostałem zupełnie dobrze źle wychowany. Nie jestem wierny ale jestem przywiązany.
  • Jej siostra ma na imię Utopia, łatwowierna dziewczyna: ciągle w podróżach. Natomiast jej wszystko przychodzi z trudem, nawet – jak widzicie – noszenie wianuszka sławy.
    • Opis: o melancholii.
  • Jestem cywilnym, uczłowieczonym ślimakiem. Z moim parciem naprzód, do środka, z moją skłonnością do zamieszkiwania, ociągania się i czepiania, z moim niepokojem i moją pochopnością w uczuciach jestem ślimaczy.
    • Postać: Grass
  • Jestem socjaldemokratą, ponieważ socjalizm bez demokracji nie ma dla mnie żadnej wartości, a demokracja asocjalna w ogóle nie jest demokracją. Zdanie równie suche jak niezachwiane. Nic, co skłaniałoby do entuzjazmu i wiwatowania. Nic, co rozszerzyłoby źrenice. Liczę więc tylko na częściowe sukcesy. Nie mam nic lepszego, chociaż coś lepszego znam i chciałbym mieć.
    • Postać: Grass
  • Jeśli Durer był człowiekiem chorym i, jako humanista, melancholikiem, to czy z konieczności musiał być chory, bo był melancholijny?
    • Źródło: O bezruchu w postępie, Wariacje na temat miedziorytu Albrechta Durera „Melancholia I”
  • Jeśli w świecie pracy, przy taśmie produkcyjnej i jej podobnych melancholia jako zachowanie społeczne jest rzeczywistością, jeśli w ukształtowany turystycznie świat czasu wolnego wkracza melancholia i – choć nie przewidziana w prospekcie – utrzymuje swoje miejsce, jeśli praca i czas wolny będą już wkrótce podporządkowane utopijnej zasadzie absolutnego zaprzątnięcia, to utopia i melancholia spotkają się i pokryją: nadejdzie skrzętnie zaprzątnięty czas bez konfliktów – i bez świadomości.
    • Źródło: O bezruchu w postępie, Wariacje na temat miedziorytu Albrechta Durera „Melancholia I”

K[edytuj]

  • Każdy z nas kiedyś tam zaniedbał czegoś, czego nie da się nadrobić i co z tego powodu puszcza bańki. Stąd nerwowość, kołysanie w kolanach cudzołożenie wzrokowe rozpasanie, ale zawsze pod kontrolą.
  • Kiedy barwy wypowiedziały sobie wojnę, szarość narzuciła im pokój. – Bruno zna teorię barw.
  • Kiedy duch świata dosiadł urzędniczego konia, zaczął mówić górnolotnie, wznosząc się ponad wszelkie przeszkody.
  • Koń juczny (…) idzie tylko wtedy, kiedy nałoży mu się nadmierny ciężar.
  • Kto mówi jeszcze o kłamstwie i prawdzie, skoro mówią fakty: tłumaczone symultanicznie.
  • Kto nas sprzedał… (…) pytanie o zdrajców jest równie stare jak chęć usłyszenia nazwy, jaką nadaje się nieszczęściu.
  • Ktoś, kto był samotny i mamrotał pod nosem przekleństwa.
    • Opis: o Auguście Stommie

L[edytuj]

  • Ledwie mordercom czyn zaczyna się przedawniać, przypisuje się winę ofiarom: Powinny były stawiać opór. – Idee zapowiadają przemoc; im można się oprzeć. Zatem opór musi się zacząć, zanim idee zyskają przemoc.
  • Lubimy siebie tylko częściowo.

M[edytuj]

  • Mając siedemnaście lat – trzymany w karbach już tylko przez żołnierski pas – pod stalowym hełmem poznałem strach, później (dla równowagi) głód, a jeszcze trochę później nieprzejrzysty i zamieszkały przez drapieżniki rewir wolności. Od siedemnastego roku życia próbowałem ten rewir wymierzyć, przy czym rzucało mi się w oczy, jak jest rozparcelowany i jak rzadko rozsądek sąsiaduje z rozumem: im większa inteligencja, tym bardziej zgubnie może wybujać jej głupota. Rzadko to głupcy, często to cwani mądrale chcieliby odpłacić światu za swoje klęski.
    • Postać: Grass
  • Maksymilianowy krąg humanistów: pompatyczne rozczarowanie.
  • Melancholia i Utopia są orłem i reszką tej samej monety.
    • Źródło: O bezruchu w postępie, Wariacje na temat miedziorytu Albrechta Durera „Melancholia I”
  • Melancholia nabrała wieloznaczności. Będąc dla ludu w jego niewiedzy wciąż jeszcze nieodwracalnym nieszczęściem, wokół wtajemniczonych wytwarzała aurę wybrańców. (…) Melancholia (…) przywilej pozwalającej sobie na nieróbstwo elity i pycha jako jej konserwatywny wyraz. Od niepamiętnych czasów po dzień dzisiejszy wygrywało się i wygrywa ociężałość tego, co istnieje, przeciwko postępowi jako przeobrażającej sile. Bo gdziekolwiek postęp załamuje się przez zbyt pospieszne wytknięcie celów, utopijną ucieczkę od rzeczywistości czy śmieszną minimalizację dążeń, tam triumfuje konserwatysta uformowany przez zasadę „zawsze-wiedziałem-że-tak-będzie”. Jego melancholijne gesty oznaczają, że nic nie da się zmienić, że ludzki trud jest daremny, że włada nieodgadnione przeznaczenie: ludzka egzystencja jako fatum. Jedynie porządek jako system uznawany przez wszystkich zapewnia bezpieczeństwo. Umacnia hierarchiczna strukturę i ziemską władzę. Daje trwałość temu, co istnieje. Wymaga poważnego spełniania obowiązków i uległej wstrzemięźliwości. Melancholia pozostaje zastrzeżona dla wtajemniczonych, dla rządzącej elity, dla sprawujących władzę. Bo jak każdy zamknięty w sobie porządek, tak i porządek konserwatywny stawia na ciemnotę mas i odmawia im prawa do bycia melancholijnymi, to znaczy do odrzucenia tego porządku i jego układów. Władza jest dana z góry. Zadowolenie z tego, co istnieje, jest wskazane. Melancholia budzi podejrzenia, skoro tylko przestaje być przywilejem elity i daje o sobie znać w zachowaniach społecznych. Podejrzewanie melancholii jako wstępny etap do jej zabronienia opiera się od dawien dawna na zrównaniu melancholii z chorobą.
    • Źródło: O bezruchu w postępie, Wariacje na temat miedziorytu Albrechta Durera „Melancholia I”
  • Melancholia wyzbyła się indywidualnego, wyjątkowego charakteru, stała się klasowym przywilejem pracobiorców: masowym stanem ducha, który powstaje wszędzie tam, gdzie normy wydajności narzucają swój ład. Chronometrażysta pilnuje. Niema, oniemiała w procesie produkcyjnym melancholia. Tylko ten, kto wsłuchuje się uważnie, słyszy, jak w miejscu pracy, wszędzie tam, gdzie rządzi liczba wykonanych sztuk i zasadą jest wydajność, gromadzą się cząsteczki wściekłości, zajmują miejsce, jeszcze nie znajdują ujścia, ale go szukają. Gdzie jest utopia, która mogłaby być antyświatem dla melancholii taśmy produkcyjnej? Czy zwiększenie czasu wolnego przy postępującej automatyzacji to stan już rzeczywisty czy nadal tylko utopijny? I kto, według jakich zasad, będzie kształtował czas wolny? Ów czas wolny chce być zorganizowany. Czas wolny ma swoich chronometrażystów, jaka taśma produkcyjna będzie szła w czasie wolnym?”
    • Źródło: O bezruchu w postępie, Wariacje na temat miedziorytu Albrechta Durera „Melancholia I”
  • Mieliśmy przed sobą próbki kolorów. Jako że błękit nie zagrzewa, czerwień uchodzi za niemodną, żółtość jest kontrowersyjna, mówiliśmy długo i uczenie o wypróbowanej reklamowej sile barwy pomarańczowej; bo zaraz po letnich feriach i z rozpoczęciem właściwej kampanii wyborczej Socjaldemokratyczna Partia Niemiec ma zdobywać zwolenników w kolorze pomarańczowym. Emnid, Infas, Allensbach ustaliły zalety: jest pogodny i zmysłowy, sprawia wrażenie aktywne sportowe nowoczesne, przyciąga młodych, nie odstręcza starych, tchnie dojrzałością i zdrowiem.
  • Miłość tego nie lubi: być wypytywaną o słówka.
  • Moja odwaga ogranicza się do tego, żeby bać się możliwie jak najmniej; nie poddaję się żadnym próbom odwagi.
  • Mówią, że fasady to potrafią
    Zwycięzcy – ale i pokonani – zastygają.
    W telewizji zastępuje to komentarze.
    Zakłopotanie znalazło swoją mimikę.
    Skoro tylko słyszymy o śmierci (w jej masowej skali),
    Skoro tylko kłaniają nam się klęski – stare znajome-
    Skoro tylko jesteśmy sami i wpadamy w pułapkę kawałka lustra,
    Rezygnujemy z naszych twarzy: uśmieszek jest ludzki.

N[edytuj]

  • Najstarszy jest zaduch religijny. Kondensacja kadzidła, gipsowego pyłu, głupoty i potu grzesznych winowajców. Komunizm na przykład mógłby mieć przyszłość jako religia.
  • Nasza nadzieja, nawet jeśli uczynimy z niej twardą zasadę, nie chce służyć za ciało stałe.
  • Nasza pamięć gromadzi czerń, aż stajemy się ociężali, prawie nie kołyszemy się w kolanach, flamaster, bezdźwięczny telefon, cyrkiel trzymany już tylko dla przykładu i nawzajem nie zazdrościmy już sobie cienia.
  • Nasze czasy sprzyjają tworzeniu sekt.
  • Nawet jeśli z zasady nie odrzucamy postępu, to jednak nie ufamy pośpiechowi. Zawsze zdążaliśmy w porę. Często zawdzięczaliśmy przetrwanie temu tylko, że przybywaliśmy za późno.
  • Nie ma bólów, są tylko środki przeciwko bólom.
  • Nie, moi panowie, którzy macie się za straż przednią, jak jestem zmęczony, to nie znaczy, że śpię. Kto chce zawrócić, ten musi umieć rozdzielić morze…
  • Nie stanowię obrazu. Ze wszystkich kwiatów najbardziej podoba mi się jasnoszary, kwitnący przez cały rok sceptycyzm. Nie jestem konsekwentny. (Bez sensu byłaby próba sprowadzenia mnie do jednego mianownika.
  • Nie trzeba kciukiem wskazywać w dół: wystarczy uśmieszek.
  • Nie wierzcie specom od abstrakcyjnego myślenia. Ponieważ nie patrzą, widzą wszystko całościowo, oceniają całościowo. Ich oszustwo nazywa się całościowość.
  • Normalność zwycięża i pozostaje głupia.

O[edytuj]

  • O czym można przeczytać w książkach: o tym, jak czarni przybierali coraz to inne nazwy. Jak się utrzymywali i powracali. Jak podwoiła się ich inercja. Jak użyczali nazistom swej prostoduszności. Jak dla niewielkiej korzyści godzili się na wielką zbrodnie. Jak nie umieją pamiętać. Jak nazywają się chrześcijanami i są faryzeuszami. Jak uczynili z Kościoła filię przemysłu. Jak napędzali stracha rodzicom (bajkami) i starali się ogłupiać dzieci (w szkołach zbiorczych). Jak uciążliwa (i niezrozumiała) jest dla nich demokracja. Jak chłodno posługiwali się władzą, dopóki nie musieli jej dzielić. Teraz są wystraszeni i boją się przegranej.
    • Postać: Grass
  • Od ciągłego gadania język kołowacieje.
  • Odkąd cierpimy na świadomość, istnieje świadomość fałszywa.
    • Postać: Grass
  • Odmawiam trwałości czemukolwiek. Mój wstręt do absolutu i podobnych dybów. Dlaczego jestem przeciwko roszczeniom „jednej prawdy” i za wielością. Mój język zawęża się. (…). Wszędzie już ktoś był i powziął wstępne decyzje. Nie ma punktu zerowego, od którego można by liczyć. Ale nawroty historii.
  • Od piątego wieku przed Chrystusem lekarze wymieniają to słowo i posługują się tym pojęciem. Od tego czasu słowo i pojęcie pozostawały wieloznaczne. Aczkolwiek wiedza współczesna rozróżnia depresję endogenną i reaktywną, schizofrenię, nerwicę lękową i paranoję, to zbiorcze określenie melancholia nie zatraciło nigdy przypisywanego mu znaczenia równej obłędowi lub z nim spokrewnionej choroby.”
    • Źródło: O bezruchu w postępie, Wariacje na temat miedziorytu Albrechta Durera „Melancholia I”
  • Od samotników zalatuje odosobnionym punktem widzenia i nawet ci, co gardzą zaduchem, spotykają się czasem w małym gronie.
  • Ofiarność, zasada wyprzedaży wątpliwości jako zbędnego luksusu.
  • Okolica tak czarna katolicka zabita deskami, że nawet worki węgla nie potrafią rzucić cienia.
  • O sprawach rynku decyduje mit młodości i wydajności.
  • O upływie czasu i przesuwanych fazach.

P[edytuj]

  • Państwo Izrael zawdzięcza swoje powstanie woli tak silnej, że nawet tych ze słabą wolą przenoszono przez próg: woli przeżycia.
  • Pisarz, dzieci, to ktoś, kto pisze przeciwko upływającemu czasowi.
  • Pomysł równie prosty co skomplikowany.
  • Ponieważ jesteśmy tak różni, potrzebujemy sprawy, którą nazywamy naszą.
  • Ponieważ nie dowierzamy przede wszystkim sobie (…) nie widzimy powodu, żeby innym nie dowierzać mniej.
  • Porusza nas anatomiczne opisanie stanu ducha.
  • Pośród postępu przyłapujemy się na bezruchu.
  • Projekt ustawy o progresywnym opodatkowaniu inercji, odesłano z powrotem do komisji.

S[edytuj]

  • Skoro tylko otwiera się pustka i słowa tracą sens w nieograniczonych przestrzeniach echa – głowa domaga się, żeby ją podeprzeć, dłoń zaciska się bezsilnie.
  • Skrępowany jeszcze średniowieczną alegoryką, a zatem stereotypami teorii temperamentów, Durer około roku 1502 jako kartę tytułową pewnej książki wyciął w drewnie „Filozofię” i w czterech polach narożnych przedstawił temperamenty: choleryczny, sangwiniczny, flegmatyczny i melancholijny w postaci czterech wiatrów. „Boreasz”, zimny wiatr północny, stary, ciężki jak Ziemia mężczyzna owiewa soplami lodugirlandy liści wokół Filozofii i daje świadectwo zimie.”
    • Źródło: O bezruchu w postępie, Wariacje na temat miedziorytu Albrechta Durera „Melancholia I”
  • Smutek jest ciężki nie tylko w przenośni – jeśli coś może go zrównoważyć, to tylko Utopia.
    • Źródło: O bezruchu w postępie, Wariacje na temat miedziorytu Albrechta Durera „Melancholia I”
  • Spośród wszystkich barw pomarańczowa ma największą zdolność tworzenia woli, bycia wolotwórczą (…) afirmującą życie.
    • Opis: Shopenhauer oznajmił jakoby Goethemu.
  • Szukać trupa we własnej piwnicy, nazywać. Pisarz, dzieci, to ktoś, kto kocha zaduch, żeby móc go nazywać, kto żyje w zaduchu, nazywając go; warunek życiowy, od którego nos człowiekowi rogowacieje. Zatem opisać powolne przemieszczenie pewnej parceli: jak przy świetle dnia stawia się ją na rolki, przy świetle stolika dla samych swoich przesuwa się w rejon korzystnych cen ziemi, jak nie rosnąc ona tłuścieje, jak ręka rękę myje, jak uznaje się, że przemieszczenia dokonano „w interesie publicznym”, jak afera wychodzi na jaw, jak wydaje swój zapaszek i jak ukręcają jej łeb ci, co uważali się dotąd za niezainteresowanych, jak ci z Bremy, Hagen i Gelsekirchen wskazują na tych z Moers: wszędzie to samo.

Ś[edytuj]

  • Ślimacza mowa: bądź co bądź.
  • Ślimaki trudno odzwyczaić; nie widzą końca.
  • Światło ma siłę perswazji.

T[edytuj]

  • Tak już było, kiedy zaczynaliśmy. Będzie tylko gorzej, jeśli się to ruszy. Człowiek się przyzwyczaja. Jeden szybciej, drugi wolniej. Z początku nam też to przeszkadzało.

V[edytuj]

  • Vorwarts – Naprzód (…) Głupie słowo, które wystarczająco często przyspieszało cofanie się. Nadęte, toteż szybko wiotczejące słowo, dla którego entuzjazm jest powietrzem, a wiara – pomką. Skaczące przez pojedyncze i masowe groby, przełożone na wszystkie języki.

W[edytuj]

  • Wątpisz nie miał celu, ale miał pod dostatkiem strachu. (…) Strach to niezawodny towarzysz podróży.
  • Wcześnie nabyta starczość przeszkodziła nam w niewinnym zaczęciu od zera. Nawet we śnie nie pojawiała się nowa ziemia.
  • W gruncie rzeczy pomarańczowość to też tylko pseudonim szarości.
    • Opis: teoria Wątpisza
  • Wielka odmowa prowadzi do życia uładzonego.
    • Postać: Herbert Marcuse
  • Wsysanie to mój wróg. Tworzy jedności, których się lękam. Na koniec jedna jedyna wola jednymi jedynymi ustami chce jednego wołania o wybawienie ocalenie uzdrowienie, o cud. Pisarz, dzieci, to ktoś, kto pisze przeciwko wsysaniu.
  • Wszechstronnie wyćwiczone w strukturach i z gruntu pragmatyczne reformistyczne ślimaki domowe, wszystkie one są skazane na pełzanie i gadają (marzą) o wielkim skoku…
    Posuną się naprzód? – Kawałek.
    Zboczą z drogi? – Tytułem próby zawsze.
    Będą się kłócić? – Za wszelką cenę.
    Zmienią coś? – Więcej, niż się im samym wydaje.
    Będą się mylić? – Zgodnie z planem.
    Będą zawracać? – Pozornie.
    Dotrą do celu? – Nigdy.
    Zwyciężą? – Tak (w zasadzie).
  • Wszędzie cząstki i cząstki cząstek, nic kompletnego (…) antyświat: twój chaos, w którym daje się żyć.
  • Wszędzie tam, gdzie utopie urzeczywistniły się jako system – czy to za sprawą państwa w Związku Radzieckim, czy też w telewizji komercyjnej w USA – bycie szczęśliwym jest albo nakazem uchwały Komitetu Centralnego, albo zasugerowane jako efekt konsumpcji. Nakaz szczęśliwości w „American way of life” i uśmiech „say-cheese” w amerykańskim wyobrażeniu szczęścia to nic innego jak konwulsyjne odwrócenie purytańskiej ideologii grzechu i potępienia łącznie z jej melancholijnym zasępieniem.
  • Wszyscy znają nieszczęście, boją się go i chcieliby uniknąć, jako że wszyscy znają nieszczęście, boją się go i chcieliby uniknąć, każdy był rad słysząc wreszcie nieszczęście nazwane po imieniu, wiedząc wreszcie gdzie ma źródło cała drożyzna, bezrobocie, głód mieszkaniowy i prywatny wrzód żołądka.
  • Wszystko dźwięczy pusto i układa się w pustą wyliczankę: bezsensowność, wieczna cyrkulacja, daremność wszelkich trudów i powracanie wciąż tych samych kukieł, monotonia i sprzedajność słów, rozpad i budowa, nieskończoność i skończoność, regularność i nieokiełznany przypadek, naturalnie także produkcja i konsumpcja, niezmienny, z góry zaprogramowany, łudzący szybkością jak górska kolejka ósemkowa, a przecież obracający się tylko wokół własnej osi los i byt ślimaczy…
    – Wszystko jest z grubsza biorąc gówno warte.
    – Może nie? (…)
  • Wszystko jest jasne albo na takie wygląda.
  • Wszystko jest mdłe, puste, obliczalne, mechaniczne i z beznadziejną monotonia przynosi wciąż tylko jeden i ten sam produkt…
    • Źródło: O bezruchu w postępie, Wariacje na temat miedziorytu Albrechta Durera „Melancholia I”
  • Wywar z ciemiernika uchodził za środek domowy na uciążliwą chandrę i sposępniające przygnębienie. Dzisiaj firma Geigy poleca nam, tylko na receptę, tofranil na rozjaśnienie depresyjnych stanów.
  • Wyznaję, że jestem wrażliwy na ból.
  • Wyznawcy przemocy i sprawiedliwości mają kiepski słuch (…) dzieci: nie bądźcie nazbyt sprawiedliwe. Mógłby się ktoś zlęknąć waszej sprawiedliwości, szukać przed nią ucieczki…
  • Wracając do domu mam po dziurki w nosie pluralistycznego trajkotu, który w trudnych do oznaczenia centrach zaduchu szerzy się jak rdest.

Z[edytuj]

  • Za sprawą czasu terror powszednieje: pisać przeciwko czasowi. Znany chwyt. Jeszcze przed dokonaniem zbrodniczego czynu zbrodniarze obliczają, kiedy ich czyn się przedawni, zostanie przesłonięty przez czyny innych zbrodniarzy i zepchnięty na margines historii.
  • Zawsze i wszędzie. (Tyłem naprzód).
  • Z bezbrzeżnego smutku można uśmiać się do rozpuku. Ludzie poznają, które oko jest szklane, bo spogląda tak po ludzku.
    • Źródło: O bezruchu w postępie, Wariacje na temat miedziorytu Albrechta Durera „Melancholia I”
  • Zbieranie to odpowiedź na stan rozproszenia, obojętne, czy zbiera się guziki od mundurów, secesyjne szkło, miniatury samochodów (oldtimery Raoula), moje muszle (…) Prawie każdy coś zbiera i nazywa innych zbieraczy pomylonymi. Równocześnie zbieranie rozprasza gromadzony w sekundach czas.
  • Z moralności i godności pozostały jedynie usztywniacze do kołnierzyków i puszki do pudru.