Wojciech Malajkat

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Wojciech Malajkat

Wojciech Karol Malajkat (ur. 1963) – polski aktor, reżyser, pedagog, dawniej także artysta kabaretowy (Pod Egidą) i prezenter telewizyjny; prof. dr hab. nauk o sztukach pięknych.

Wypowiedzi[edytuj]

  • Dyrektorzy starzeją się dwa razy szybciej, jeśli nie jeszcze prędzej...(...) Naczelny zmaga się z problemami od urzędniczych po personalne. I te najbardziej postarzają. Za to funkcja dyrektora artystycznego odmładza. To się jednak, niestety, nie równoważy. Ale dużo radości przynoszą mi sukcesy artystyczne.
  • Gdybym był wtedy młodym chirurgiem i miał komuś operować serce, to byłby powód do takiego strachu, jaki wówczas przeżywałem. Ale to, że mogę się pomylić w czasie monologu „Być albo nie być”, albo zapomnieć komuś podać kielich z zatrutym winem, naprawdę niewiele zmienia w naszej rzeczywistości.
  • Staram się grać każdą rolę tak, jakby był to bohater współczesny. Kiedy gram sztukę Szekspira, to nie ważne są dla mnie wszystkie jamby i trocheje, ale intencje autora. Pragnę, aby powstały przed wiekami tekst był cały czas dobrze rozumiany, aktualny. Prawda historyczna nie jest tu najważniejsza.
    • Autor: „Rzeczpospolita” nr 26, cyt. za: culture.pl
  • Jako reżyser stawiam pierwsze kroki, więc towarzyszy mi poczucie lęku. Wolę otaczać się tymi, do których mam pełne zaufanie. Przywiązuję się do ludzi, ich poczucia humoru, wyobraźni.
  • Marzę o powrocie do czasów, kiedy ludzie emocjonalnie reagowali na przedstawienia. Może rzucanie pomidorami to byłaby ekstrawagancja i pewna przesada, ale teatr powinien budzić zdecydowane odczucia. Kiedy widz jest wciągnięty w wir zdarzeń, podniecony tym, co widzi, a aktor np. za cicho powie swoją kwestię, to widz ma prawo krzyknąć: Powiedz głośniej! Nie słyszałem!
  • Mój ojciec jest Niemcem. Został przesiedlony z Prus Wschodnich. Mama przyjechała z Kurpiów. Spotkali się w Mrągowie. W mieście żyło kilka niemieckich rodzin, ale większość była napływowa. Nikt do nikogo nie miał żadnych pretensji. Pamiętam cudowny widok: kiedy my, dzieci, biegaliśmy po podwórkach, polach i łąkach, rodzice siadali na ławce przed domem z sąsiadami – Mazurami, Ukraińcami, Polakami ze Lwowa, Wilna i ze Śląska. Grali w karty albo rozmawiali o swoim losie.
  • Obecność na scenie nigdy nie wiązała się dla mnie z kwestią „być albo nie być”, bo nie traktuję teatru jak świątyni, w której muszę wypełniać dziejową misję. Oczywiście, przejmuję się poziomem artystycznym swoich ról, chcę, żeby miały intensywność, jednak nie czuję konieczności udowadniania wszystkim, że tylko ja coś potrafię i nikt inny więcej. Nie zaliczam się też do grona aktorów, którzy cierpią, gdy telefon milczy. Bo wiem pan, ja aktorem zostałem przez przypadek. Mój tata był stolarzem, mama krawcową, a ja chciałem być nauczycielem.
  • Rodzice mnie tak [optymistycznie] do życia usposobili. Mieli jasno wytyczony cel, ciężko walczyli o jego realizację, ale nie narzekali. Nie dostałem też od życia ciosów, które by mnie powaliły na obie łopatki. Los mi raczej sprzyja, a z problemami sobie radzę. Wychodzę z założenia, że trzeba rozwiązywać je od razu – zanim będzie za późno.
  • W aktorstwie nic nie powinno być oczywiste, banalne. To kwestia szacunku dla siebie i dla widowni. Trzeba jej dawać do rozwiązania zagadki. Rzucanie ochłapu nie ma sensu. Oczywiście są i tacy, którzy go przełkną bez zastanowienia, ale jeśli przyzwyczaimy widzów do niższego poziomu – kiedyś zaczną nam dyktować warunki, staniemy się zakładnikami złego artystycznego kompromisu.
  • (...) wzorem jest dla mnie Jerzy Grzegorzewski. Zarówno jeśli chodzi o pracę nad materią spektaklu, jak i w stosunkach międzyludzkich. Szanował tekst, nad którym pracował, ludzi, z którymi pracował, i tych, dla których pracował. Próbuję przejąć część jego zasad, które mogą wydawać się banalne, ale wpływają na ostateczny efekt. Na próbach staramy się słuchać siebie nawzajem; nie twierdzimy, że znamy tylko jedno ostateczne rozwiązanie, że się nie mylimy.

O Wojciechu Malajkacie[edytuj]

  • Bardzo cenię Wojtka Malajkata. To wybitny aktor. Jego wielkość poznaje się po tym, że nie daje do zrozumienia innym, jak wiele musisz się nauczyć. On wie, czego nie umiesz, ale tak ci się stara pomóc, nakierować na dobrą drogę, że nie masz tremy z powodu gry z wielkim aktorem.
  • Czy to Jawajka,
    Czy Wojtek Malajkat
    Na wyspie Jamajka, czy nie?
    Tak, to nie bajka,
    To Wojtek Malajkat,
    Nie żadna Jawajka, o nie!
    • Opis: na melodię „Son of Jamaica”.
    • Źródło: „Wiązanka przebojów zagranicznych” grupy Tercet czyli Kwartet.
  • Wojtek Malajkat i Czarek Pazura studiowali w Łódzkiej Szkole Filmowej na jednym roku. Bardzo się lubią, dlatego gdy tylko są razem na planie, natychmiast skaczą sobie do oczu.

Zobacz też[edytuj]