Wieniedikt Jerofiejew
Wygląd
Wieniedikt Wasiljewicz Jerofiejew (1938–1990) – rosyjski pisarz.
Nagrobek Jerofiejewa na Cmentarzu Kuncewskim w Moskwie
Uwaga: W dalszej części znajdują się słowa powszechnie uznawane za wulgarne!
Moskwa – Pietuszki
[edytuj](tłum. Barbara Dohnalik)
- A ona – podeszła do stołu i wypiła duszkiem jeszcze sto pięćdziesiąt, albowiem była doskonała, a doskonałość nie zna granic...
- Byłem przepełniony sprzecznościami. Z jednej strony, podobało mi się, że mają wcięcie w pasie (my nie mamy żadnego wcięcia), budziło to we mnie jakby rozczulenie, czy coś w tym rodzaju. No tak, budziło to we mnie rozczulenie. Ale z drugiej strony, przecież to one zaciukały Marata scyzorykiem, a Marat był nieprzekupny i nie należało go zarzynać. To już zabijało wszelką czułość. Owszem, tak jak Karolowi Marksowi, podobały mi się ich słabe strony, czyli na przykład to, że muszą kucać przy siusianiu, i napełniało mnie to, no, czym? Czyżby znów rozczuleniem? No tak, przepełniało mnie to rozczuleniem. Ale z drugiej strony, przecież one do Iljicza strzelały z nagana! A to ponownie zabijało moją tkliwość. Chcesz sobie kucać – kucaj, ale po co do Iljicza z nagana strzelać? Byłoby śmieszne w takim wypadku mówić o rozczuleniu... Ale odbiegłem od tematu.
- Cóż może być szlachetniejszego niż, na przykład, przeprowadzenie eksperymentów na samym sobie? Ja będąc w ich wieku robiłem tak: w czwartek wieczorem wypijałem za jednym zamachem trzy i pół litra piwa z wódką – wypijałem i waliłem się spać w ubraniu, z jedną tylko myślą: obudzę się jutro, w piątek, czy też się nie obudzę?
- Gdyby cały świat był taki jak ja teraz, gdyby każdy na tym świecie był łagodny i zalękniony, a także niepewny niczego, ani siebie, ani wagi swego istnienia na ziemi – jakże byłoby dobrze!
- I znów zostałem sam. Z odrazą popatrzyłem za ową kobietą. Zwłaszcza nie podobały mi się jej białe pończochy bez szwów; szew by mnie uspokoił, a być może, ulżył też duszy i sumieniu...
- Ktoś mi kiedyś mówił, że umrzeć jest bardzo łatwo – wystarczy tylko czterdzieści razy pod rząd westchnąć głęboko, głęboko, jak można najgłębiej zaczerpnąć powietrza, i tyle samo razy z głębi płuc je wytchnąć – a wtedy wyzioniesz ducha. Może by tak spróbować?...
- Nic tylko żyć i żyć! Życie wcale nie jest nudne! Nudno żyło się jedynie Mikołajowi Gogolowi i królowi Salomonowi. A jeżeli już przeżyliśmy trzydzieści lat, trzeba spróbować przeżyć jeszcze trzydzieści, tak, tak. „Człowiek jest śmiertelny” – twierdzę. Więc skoro już się urodziliśmy – trudno, trzeba trochę pożyć... „Życie jest piękne” – tak uważam.
- Nie będę wam przypominać, jak oczyszcza się politurę, wie o tym każde dziecko. Nie wiadomo dlaczego nikt w Rosji nie wie, jak umarł Puszkin – ale jak oczyszcza się politurę, wszyscy wiedzą.
- Tak, więcej pijcie, mniej zakąszajcie. To najlepszy sposób na zarozumialstwo i powierzchowny ateizm.
Zapiski psychopaty
[edytuj]- Majowy upał nieco zmorzył Jerofiejewa – pomyślał, że nieźle byłoby znaleźć sznur zdolny utrzymać 60 kilo mięsa.
- Ni chuja-aa! Alkohol – zbawienie! Ni chuja-a-a!
- O-o-o-o Niezrównoważenie psychiczne to moje marzenie! – i ośmielę się na szczerość – w marzeniach jestem wariatem! O, nie wiecie, panowie, co to takiego bezsenność marzeń… I stan zapalny marzeń przy bezsenności…
- W połowie marca Jerofiejew ukradkiem zaczął pić. Pod koniec marca również ukradkiem zaczął palić. Święty miesiąc kwiecień Jerofiejew powitał tą samą wodą świeconą i tym samym kadzidłem – co prawda w zwiększonych proporcjach.
Inne
[edytuj]- Z roku na rok urodzaj jest coraz większy, stali i walcówki jest coraz więcej, wydajność pracy wzrosła wprost szaleńczo. Kiedy to się wszystko skończy, matulu?
- Źródło: Złote myśli; cyt. za Edwin Bendyk, Zatruta studnia Rzecz o władzy i wolności, s. 19.
- Zakrzywiamy przestrzeń i czas.
- Źródło: Złote myśli; cyt. za Edwin Bendyk, Zatruta studnia Rzecz o władzy i wolności, s. 19.