Turbot

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Turbot (niem. Der Butt) – powieść Güntera Grassa z 1977 roku.

A Ą B C Ć D E Ę F G H I J K L Ł M N Ń O Ó P Q R S Ś T U V W X Y Z Ź Ż

A[edytuj]

  • Ach, turbocie! Twoja baśń kończy się źle.
  • A co się tyczy towarzysza Michelsa, który taki jest wykształcony i tyle potrafi o wszystkim powiedzieć, to powinien uważać, żeby to, co mówi, nie zaniosło go zbyt daleko na lewo, bo w przeciwnym razie wyląduje na prawo. Ona zna ludzi, takich jak Karolek Klawitter, który po paru latach zmienili się nie do poznania. Nie zmienia się tylko to, co jest naprawdę, na przykład bieda.
    • Postać: Lena Stubbe
  • A jaki sens – zakładając, że by istniał – miałby sens? (…) Ale on musi istnieć – mówi szczerze proboszcz – choćby był negatywny, bo jak mamy żyć bez sensu, tylko z dnia na dzień?
  • Ale jakże mamy żyć bez wybiegów. Ty też jesteś wybiegiem.
  • Ale łaskawa pani nie nadąża za modą. Coś gorszego nie może się kobiecie przytrafić.
  • Ale nie zapominaj (…): nigdy nie komplikuj sprawy.
  • Ale wraz z cenami coś się wywraca, czasem wszystko.
  • A na dodatek był zadłużony. Krótko rzecz ujmując: urodzony buntownik. Prędki w chwytaniu za nóż. Ubogi w rozum, ale nie powstrzymany w dążeniu do sprawiedliwości. Biedaczyna, który szukał mojej rady.
  • A Opitz łasował kminek. Wpadł w nałóg, ponieważ większe ilości kminku wywołują kminkowe odurzenie: utrzymane w zielonawej tonacji sny na jawie, w których padół płaczu stawał się na powrót miejscem zdatnym do zamieszkania, zasiedlonym przez nimfy i muzy śpiewające nigdy niezapisane wiersze, w których zwyciężał pokój, zawsze tylko pokój.

C[edytuj]

  • Cóż to my, ludzie, jesteśmy: gniazdo bólów rozognione, kulka złudnego szczęścia, majak czasu tego, teatrum trwogi i wstrętu do wszystkiego, śnieg, co wnet stopnieje, i świece wypalone!
  • Czarci krąg.
  • Czerwony muchomor zaprasza do podróży, wstrzymuje bieg czasu, usuwa każdą przeszkodę, czyni nas bardziej rzeczywistymi, niż się myślało…
  • Czy poświęcenie nie jest najmocniejszym dowodem kobiecej siły? Czy mamy stwardnieć na kamień?

D[edytuj]

  • Dałem wam wiedzę i władzę, ale wy dążyliście tylko do wojen i nieszczęść. Została wam powierzona natura, wobec czego wyście wyssali z niej soki, zanieczyścili ją, zmienili nie do poznania i zniszczyli. Przy całej obfitości, jaką wam udostępniłem, nie potraficie nakarmić świata. Głód się potęguje. Wasza era wybrzmiewa zgrzytliwie. Krótko rzecz ujmując: mężczyzna jest u kresu. Takim mnóstwem perfekcyjnego marnotrawstwa nie sposób zarządzać. Czy to w kapitalizmie, czy w komunizmie: wszędzie mądrzy się szaleństwo. Ja tego nie chciałem. Wam już nie można doradzać. Sprawa męska załatwia się sama. Przepadło, mój synu. Trzeba zejść ze sceny. Zrób to przyzwoicie.
    • Postać: Turbot o mężczyznach
  • Dewiza miasta nadal brzmi: Ani zuchwałe, ani lękliwe.
  • Dialektycznie rzecz ujmując Wielki Skok to nie pośpieszna akcja, lecz proces ciągły, toczący się w kilku fazach. Skacze się nieprzerwanie.
  • Dół chce być górą
    Nie żaden – inny porządek.
    • Opis: Rozpleniony – wiersz.
  • Dzieła Stworzenia nie należy uważać za skończone.

H[edytuj]

  • Historia brzemienna w skutki. Wszędzie nieuregulowane rachunki.

I[edytuj]

  • – I co? – spytała moja kontuzjowana Ilsebill – Baby dały się zagadać? Kuchenne fartuchy znów mają wzięcie? One chcą teraz – o Boże! – emancypować przy pomocy warząchwi?
  • Irracjonalizm trzeba zwalczać w zarodku.
  • I rzeczywiście wszystko przemawia za tym, że nastawiona na wyzysk zła gospodarka wkrótce dozna zapaści. Istnieją poważne widoki na wybuch rewolucji. Aczkolwiek nie należy tego mówić głośno, przez wzgląd na respektowanie rządów prawa.

J[edytuj]

  • Jako artysta człowiek jest mile widziany przez każdą religię.
  • Jak trudno jest oswoić socjalizm z rządami prawa nie idąc w tym koniecznym procesie na zbyt daleko idące kompromisy, jak coraz odleglejszy wydaje się cel, im pomyślniej wypadają wybory do Reichstagu, ba, wobec uchwytnie bliskiego sukcesu cel traci na wyrazistości.
    • Postać: Bebel
  • Jednakże zdaniem feministycznego trybunału inkwizycja i jej procesy czarownic były typowo męskimi narzędziami rządzenia, mającymi złamać wciąż jeszcze kiełkujące w kobietach pragnienie wolności. Oskarżycielka powiedziała dosłownie: tak zwana czarownica, jako męska fikcja, jest zarazem projekcją życzeń i paradygmatem strachu.
  • Jestem. Ale nie mam siebie. Dlatego stajemy się dopiero.
    • Opis: za Blachem.

K[edytuj]

  • Kiedy po przymusowym ochrzczeniu zostaliśmy chrześcijanami, grzech tylko się mnożył.
  • Kobiety panowały, bo były lepiej poinformowane.
  • Koszty sukcesji. Historię trzeba spłacać.
  • Ktoś – może to kolektyw – ma wolę,
    na którą nikt nie zważa.
    A ci, co się go boją, karmią go strachem.
    • Opis: Przedwiośnie – wiersz.
  • Kto to robi? Co popycha ludzi do wzajemnego wyniszczania się? Jakiż to rozum sprawuje rządy, skoro znaczną część wynagrodzenia za robotniczy trud inwestuje się w coraz doskonalsze technologie zagłady. Jakiż to zsekularyzowany diabeł pucuje obraz wroga na taki połysk, że pośród deklarowanego pokoju ludzie stękając pod ciężarem zbrojeń stają naprzeciw siebie: oko w oko, zaślepieni, śmiertelnie pewni? Wciąż jeszcze Belzebub? Tak zwany pęd ku śmierci? A może znowu ja, turbot z baśni? Męska, bo wojowniczas zasada?

L[edytuj]

  • Ludzie chcą słyszeć prawdę.

Ł[edytuj]

  • Łasiczo zręczne pośrednictwo.

M[edytuj]

  • Masy jako siła są ślepe. Musi je porwać do porządku kierownicza wola. Wola ludu zawsze chce tylko paru fenigów więcej i przy okazji darmowego piwa.
  • Między jednym a drugim głodem historia idzie w zapomnienie.

N[edytuj]

  • Na dłuższą metę nie można poprzestać na własnym towarzystwie (…) no cóż, ludzie to zwierzęta towarzyskie.
  • Nadzieja odsłania historię. Nadzieja uwalnia od uwarunkowanych czasem uwikłań. Szlak, któremu na imię postęp. Ona przetrwa. Bo jedynie rzeczywista jest tylko nadzieja.
  • Niech kobiety z większym przejęciem zajmą się religią. Kuchnia daje wystarczającą władzę.
  • Niech sobie mężczyźni rżną się jak popadnie; jednakże my, kobiety, nie powinnyśmy zadowalać się byle mężczyzną, jaki znajdzie się pod ręką.
    • Postać: Siegelinda Huntscha
  • Niestety to nie jest tak, że można wszystko wiedzieć z góry.
  • Nigdy go nie spotkaliśmy w lasach. Zawsze tylko siebie. Dlatego zbieraliśmy czerwone muchomory. One są szczególne. Tworzą obrazy. Przywracają czas. Trzeba je pokroić w plasterki ze skórką i nóżką, ususzyć, utłuc na proszek, który dodaje się do zupek, ciasta, galarety. Albo niczego nie tłucze się na proszek, przechowuje się łykowate kawałki wielkości paznokcia, co jakiś czas rano albo pod wieczór bierze się kawałek i żuje muchomora, aż pojawią się obrazy, aż czas się przywróci, aż my znów dziećmi będąc pójdziemy z Zofią głęboko w las na grzyby i będziemy mieli ideę.

O[edytuj]

  • Odrastające jak szczypiorek życzenia.
  • Ogień to nie tylko ciepło i gorąca strawa. W ogniu migoczą wizje. Ogień oczyszcza. Z ognia ulatuje zapalna iskra. Ogień to idea i przyszłość.
  • Ojcowie byli dla niej zawsze śmiechu warci. Toteż zamężne kobieciny w ich mieszczańskich klatkach nazywała „ufryzowanymi królicami”, które muszą nadstawiać się swoim samcom.
  • Ostentacyjna bezbronność, jak pacyfizm i podobne dziecinady, tylko prowokuje agresora.

P[edytuj]

  • Płaska realność zubożyła nas.
  • Podczas gdy gdzie indziej szalały furie.
  • Pokój pozostawał zawsze tylko okresem, w którym człowiek przygotowuje się do następnego kataklizmu, ten diabelski krąg jest zamknięty jakby na wieki – chyba że zostanie przełamany przez te, które dotychczas nie tworzyły historii, którym nie dane było rozwiązywanie notorycznych konfliktów historycznych, którym narzuciłem męską historię, którym historia zawsze przynosiła tylko cierpienie, które ponoszą koszta wojowniczego procesu i muszą wyrównywać zużycie ludzkiego materiału. Kobiety jako matki.
    • Opis: o kobietach.
  • Pomorczańska waluta. Drobne pieniądze bogatego w długie plaże wybrzeża. Posag wędrujących wydm. Reszta wypłacana przez morze Bałtyckie.
  • Po prostu śmieszna jest ta zazdrość o wszystko i nic. Do czego byśmy doszli, musielibyśmy szczeznąć bez projektów i utopii!
  • Porządek polityczny prawdziwie dobrym być nie może, jeśli dobru ogółu nie służy.
  • Powiadam: kobiety nie muszą dbać o wiecznotrwałość, ponieważ ucielesniają życie; mężczyźni natomiast mogą tylko poza sobą dowodzić wiecznotrwałości, budując dom, sadząc drzewo, dokonując czynu, ginąc na polu chwały, ale przedtem jeszcze płodząc dzieciaczki. Kto nie może rodzić, ten jest w najlepszym razie domniemanym ojcem i nie umywa się do natury.
  • Pozór miłości, podszewka: nienawiść.

S[edytuj]

  • Szkoda, że on już nie przewodniczy. Bo co to będzie, jeśli nikt nie potrafi sprowadzić wszystkich racji z prawa i z lewa do wspólnego mianownika? Bo za dużo racji jest zagrożeniem. Wtedy w gadaniu szybko odchodzi się od jedności.
    • Opis: o Beblu.

T[edytuj]

  • Tak to chyba jest – rzekł malarz z odrobiną goryczy – że my ludzie, zawsze tylko jedną prawdę znosić chcemy, drugiej już nie.
  • To miłujące życie szaleństwo.
  • To się nigdy nie skończy. Także w komunizmie. Zawsze doły przeciw górze. Wówczas bonzowie nosili miano patrycjuszy. Oni podrażali śledzia ze Skanii. Oni, chociaż pieprzu było pod dostatkiem, śrubowali jego cenę. Oni zawsze mówili: To wina Duńczyków. Rosną cła w Sundzie. Wszystko drożeje. Tak to jest. Trzeba to zaakceptować. Tak mówi państwo jako partia. A ta ma rację, zawsze ma rację. I ciągle mówi: Na wolność jest za wcześnie.
  • Trwa i trwa na straconej pozycji.
  • Ty z tą swoją ślimaczą filozofią. Jeśli zawsze wolno tylko pełzać, to przecież postęp nigdy nie nastąpi.

W[edytuj]

  • We wsi położonej jeszcze w stanie Uttar Pradesz Vasco zwiedza szkołę, budynek wzniesiony z gliny jak inne chaty i mury. Wszystko jest gliniastobrązowe: udeptana wiejska droga, krowy, rowery, dzień, niebo. Tylko sari kobiet są różnokolorowo wyblakłe… Znów bieda pozwala sobie na piękno.
  • Wiem, że wiara, choć w mrokach błądzi, przyćmiewa kaganki rozumu.
  • Wierz mi, najdroższa, nie warto wszczynać kłótni. Ty przecież masz rację, jak zawsze masz rację. Nim zdążymy się pokłócić, ty już wygrałaś.
  • W końcu światowego problemu przeludnienia nie można rozwiązać poprzez umieralność niemowląt.
  • Władze nadymają policzki; ale żadne pióra, żadne marzenia im nie zatańczą.
  • Wszelkiego ludzkiego działania jako „siana, pyłu, popiołu i wiatru” odrzucać i na zatracenie skazywać nie można. Ostatecznie rzeczy pożyteczne też się zdarzają. Często pod gruzami spoczywa, co trwałość zachowuje. Z małego ziarenka bujna roślina wyrasta. Nawet w staraniach daremnych odwaga człowieka zacnego widomą pozostaje. Nic na zawsze nie ginie. Jego o potrzebie działania przekonał szwedzki kanclerz Oxenstierna.
    • Opis: o Martinie Opitz’u.
  • Wszyscy się boją zmiany pogody, przemykają w skarpetkach, zasłaniają światło. Podobno to uciśnięty nerw: tu albo tu, albo tu. Mówią, że bruździ coś w środku, jeszcze głębiej w środku. Dolegliwość, która zaczęła się pod koniec epoki lodowcowej, kiedy natura zmieniła się jeszcze raz.

Z[edytuj]

  • Zarządzano i zarządza się samowyzwalanie ludzi pod przymusem. Zasada gospodarki wolnorynkowej powoduje stałe niedożywienie milionów: głód to też wojna!
  • Zawsze szukałem celów poza horyzontem.
  • Zdrajcy mają specyficzny wdzięk. To nawet pochlebiało, zwłaszcza że (…) dopuszczając się zdrady zawsze mówili z respektem „w końcu zdradza się tylko to, co się kocha”.
  • Zimna jak lód, mierząca coraz wyżej karierowiczka.
    • Opis: o kobiecie.

Ż[edytuj]

  • Życie toczy się w poniedziałek i potem przez cały długi tydzień.