Stanisław Mackiewicz

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Stanisław „Cat” Mackiewicz

Stanisław Cat-Mackiewicz (1896–1966) – polski publicysta polityczny, konserwatysta związany z nieformalnym ugrupowaniem ziemiańskim tzw. „żubrów kresowych”, monarchista

Albo-albo[edytuj]

  • Dunkierka – oto symbol prawdziwego, rozumnego, czynnego patriotyzmu. Anglicy uznali w pewnym momencie, nie za późno, że ich ziemia ojczysta może być w niebezpieczeństwie. Wycofali wtedy swe wojska z kontynentu. W dniu 17 czerwca Francja prosiła o zawieszenie broni nie wspominając słowem o Polsce, dezinteresując się naszym losem, pozostawiając nas samych sobie. I oto wojska nasze biją się nadal na froncie, zamiast dopaść okrętów i ładować się do Anglii. Nie wchodzę w krytykę działań wojennych. Gdyby generał Sikorski oświadczył, że wojska nasze nie były w stanie oderwać się od nieprzyjaciela, nie podniósłbym żadnych zarzutów, ale generał Sikorski tłumaczył, że wojska nasze biły się albowiem honor narodowy nie pozwalał im na opuszczenie sojuszników. Otóż żołnierz nasz był Polsce potrzebny w Anglii, a nie we Francji. Żołnierz nasz jest żołnierzem, tj. sługą interesów politycznych Polski, jego honor polega na służeniu tym interesom a nie na wykazywaniu odwagi w cudzej sprawie.

Był bal[edytuj]

  • Na prezydenta Republiki Francuskiej obrano Feliksa Faure, osobistość majestatyczną, bardziej pewną swej godności i bardziej z niej dumną niż wszyscy monarchowie Europy łącznie z sułtanem jegomością. „My, panujący” – mówił do króla Belgów. Umarł w dniu 16 lutego 1899 roku jeszcze jako prezydent, jeszcze w Pałacu Elizejskim w tak nieszczęśliwy sposób, że mu zesztywniały palce we włosach bardzo ładnej malarki, która całkiem naga klęczała przed jego fotelem, wtuliwszy piękną główkę w obnażone uda ekscelencji. Pogrzeb był uroczysty; marszałek senatu wygłosił nad trumną długie przemówienie, w którym użył zwrotu: „I był szczęśliwy aż do ostatniej chwili swego życia”.
  • Władzę nad Polską sprawują kobiety. Zasługują sobie na to, bo są o wiele od Polaków odważniejsze, reprezentują u nas czynnik determinacji, decyzji, energii. Ale ich kobieca uczuciowość nadaje całej naszej historii, wszystkim naszym aktom politycznym specjalnie uczuciowy koloryt.
  • O Polsko! Jesteś gorąco kochana i zasługujesz na tę wielką miłość, bo jesteś jak kobieta przepiękna, przekształtna z czarownymi oczami i cudownym głosem, ale w stanie wielkiego zdenerwowania, która sobie samej krwawi piękne ręce o kraty i druty kolczaste, bez innych rezultatów prócz straty zdrowia, sił i krwi.

Dostojewski[edytuj]

Universitas, Kraków 2013

  • Dostojewski był człowiekiem szlachetnym, o aspiracjach heroicznych, tęsknił do roli bohatera, ale ludzie tego nie widzieli, a w życiu codziennym musiał ich drażnić i zniechęcać. Dostojewski przystępował do ludzi z uśmiechem przepraszającym na ustach i z zatajoną, choć przyhamowaną złością upokorzenia w sercu.
    • Źródło: s. 42, 43
  • Po drodze na katorgę, w Tobolsku, arystokratyczna dama darowała Dostojewskiemu Ewangelię. Była to jedyna książka, którą Dostojewski czytał przez cztery lata swej katorgi, nawet gdy miał okazję czytać co innego, to z tego nie korzystał. Mówiąc nawiasem, Dostojewski nie nie był żarłokiem czy pijakiem czytelnictwa, zawsze wolał przemyśleć przeczytaną książkę, niż przeczytać inną. Ewangelię znał dobrze jeszcze z dzieciństwa, na katordze jednak wmyślił się w każdą jej literę. Dostojewski to bezpośredni uczeń apostołów. Nie docenia się powszechnie tego olbrzymiego wpływu, jaki Ewangelia wywarła na twórczość Dostojewskiego. Wszystkie zagadnienia, nad którymi się męczył i o których rozwiązanie się kusił, są zagadnieniami wszczętymi przez Ewangelię. Przed katorgą Dostojewski był pisarzem drugorzędnym, jest wtedy uczniem Gogola, po katordze Dostojewski staje się pisarzem genialnym, ale jest już wtedy uczniem Ewangelistów. Chciał być pisarzem rosyjskim, przez swój związek z Ewangelią stał się pisarzem uniwersalistycznym.
    • Źródło: s. 94
  • Dostojewski, który w innych swoich książkach o Polakach pisał zawsze źle, z nienawiścią, w Zapiskach z martwego domu pisze o swoich współwięźniach Polakach z całkowitym szacunkiem, zarzucając im tylko, że nie chcieli i nie mogli zrozumieć wzniosłości duszy ludu rosyjskiego. O Tokarzewskim pisze Dostojewski: „…był to dobry, pełen męstwa, jednym słowem – doskonały młody człowiek… Kiedy Polaków przenoszono z jednego miejsca zesłania na drugie, Tokarzewski niósł na rękach Bogusławskiego, ponieważ nie mógłby on przejść tej drogi”.
    • Źródło: s. 96
  • Książka ta poświęcona jest uwagom na temat, w jaki sposób życie Dostojewskiego wpływało na jego twórczość. U wielu ludzi na świecie życie, przekonania i twórczość jak gdyby „pasują” do siebie, jeśli można się tak wyrazić, stanowią zharmonizowaną architektonicznie całość. Na przykład Ludwik XIV: życie królewskie, przekonania królewskie i działalność królewska. U Dostojewskiego było to zupełnie inaczej, życie jego nie było podobne do jego przekonań, a przekonania nie harmonizowały z formą jego literackiej twórczości.
    • Źródło: s. 117
  • Wpływ Polski na wewnętrzne sprawy rosyjskie był zawsze bardzo duży. Polska była tym hasłem, pod którym odbywała się mobilizacja sił rosyjskiego nacjonalizmu. Było tak od wieków.
    • Źródło: s. 155
  • Słowianofile w niszczeniu powstania polskiego i Polski widzieli misję Rosji. Polska w ich oczach była zdrajczynią Słowiańszczyzny, awangardą Europy, cywilizacji łacińskiej, katolicyzmu, wszelkiej w ogóle „zachodowości”, której tak nienawidzili.
    • Źródło: s. 158
  • Dostojewski chciał powiedzieć: ludzie mogą sobie mówić, co chcą, o przedsięwzięciu Raskolnikowa – że się nie udało z powodu niesprzyjających okoliczności czy z powodu zwykłej nerwowości samego przedsiębiorcy. Ale Bóg! – Bóg jest przeciwny zasadzie „cel uświęca środki” i Bóg ukarze nieposłuszeństwo przykazaniu „nie zabijaj”.
    • Źródło: s. 189
  • Dostojewski broni w [Zbrodni i karze] tezy, że porządek moralny między ludźmi nie da się utrzymać samymi nakazami i zakazami, że porządku moralnego bronić musi czynnik mistyczny.
    • Źródło: s. 189
  • Według Dostojewskiego chrześcijanin powiada: dzielę się z bliźnim moim wszystkim, czym podzielić się mogę, a socjalista powiada: oddaj mi, musisz mi oddać, odbiorę ci to, czego masz więcej ode mnie. Chrześcijaństwo wychodzi z miłości do bliźniego, która musi być uczuciem dobrowolnym, socjalizm – z nienawiści klasowej.
    • Źródło: s. 270
  • Miarą indywidualności człowieka będzie zawsze nienawiść jego wrogów. Jeśli jest potężna – człowiek jest dużo wart.
    • Źródło: s. 275

Europa in flagranti[edytuj]

Universitas, Kraków 2012

  • Biali ludzie w Chinach byli bardzo brutalni, a z licznych opisów wynika, że zachowywali się w sposób gangsterski. Muszę tu zaznaczyć, że w opisie tych wydarzeń nie korzystałem ani ze źródeł chińskich, ani z późniejszych komunistycznych, prochińsko nastrojonych. Przeciwnie, opieram się wyłącznie na korespondencjach gazet europejskich.
    • Źródło: s. 30
  • Trudno, a raczej całkowicie niemożliwe jest dla nas zrozumieć Chiny z 1900 roku. Społeczeństwo o olbrzymiej kulturze, o filozofii bardziej inteligentnej i subtelnej niż nasza z XIX wieku, o wspaniałej sztuce, o manierach obcowania człowieka z człowiekiem tak wyszukanych i ceremonialnych, że w porównaniu z nimi nasze obyczaje były raczej kłótnią pijanych drabów z tramwaju. Kuchnia chińska była także niesłychanie kunsztowna, wyrafinowana i wspaniała. Medycyna chińska, a raczej terapia lecznicza, również stała wyżej od naszej.
    • Źródło: s. 30
  • (…) korespondent gazety „Le Temps” wyjaśnia nam bliżej niektóre prawdy o braku powodzenia pracy misjonarzy w Chinach.
    Powiada ona, że Chińczyków raził brak zgody pomiędzy misjonarzami. Obok misji katolickich, niewątpliwie najpoważniejszych i najbardziej ofiarnych, było mnóstwo misji protestanckich, hojnie subsydionowanych przez Amerykanów. Te ostatnie prowadziły często nietaktowną propagandę przeciwko misjonarzom katolickim. Było aż szesnaście (tak: szesnaście!) wyznań protestanckich na terenie Chin, twierdzących, że tylko ich nauka jest jedynie słuszna i prawdziwa. Nawet imię Boże było rozmaicie przez te misje przywoływane. Jezuici, pierwsi misjonarze w Chinach, mówili o Bogu „Tien Czu”, pierwsi misjonarze amerykańscy nazywali Go „Czen Czi”, co znaczy: Duch Prawdziwy, a misjonarze angielscy: „Czang Ti”, co oznaczało: Władca Najwyższy.
    • Źródło: s. 31, 32
  • Wielki mąż stanu rosyjski Sergiusz Witte opisuje rozbój, którego w Pekinie dopuściły się wojska sojusznicze po oswobodzeniu dyplomatów. Doszczętnie zrabowany był pałac cesarski, potłuczona w nim odwieczna porcelana, dzieła sztuki o niewymiernej wartości, porozbijane szafy żelazne z dokumentami. Nawet dokument przymierza z Chinami podpisany przez Mikołaja II i cesarza Chin został wtedy skradziony.
    • Źródło: s. 33
  • Tymczasem jakieś niezrozumiałe fluidy działają nie tylko na indywidua ludzkie, lecz na całe społeczeństwa. Źródła niezbadane zmian historycznych to właśnie niezbadaność tych fluidów. Nie jestem żadnym Einsteinem i nie potrafię swej intuicji dowodzić metodami przyrodniczymi, tylko jako historyk widzę objawy takie, jakie właśnie przed chwilą wymieniałem, na przykład wzrost wynalazczości technicznej lub upadek malarstwa, których nie potrafię sobie inaczej wytłumaczyć jak tym, że jakieś nieznane i niezbadane fale fluidów oddziaływają na mózg ludzkości w jednej epoce inaczej, a w innej inaczej.
    • Źródło: s. 44
  • Wiemy przecież, że wśród zwolenników filozofii niemieckiej uchodzi za dowód mądrości wysławianie się w możliwe zawiły i mętny sposób. Im zdanie jest bardziej zakiełbaszone, bardziej pokraczne, tym lepiej. Czyta się to i mówi z dumą: nie każdy zrozumieć potrafi.
    • Źródło: s. 97, 98
  • Zarządy i personel warszawskich bibliotek naukowych składają się z ludzi wyjątkowo uprzejmych i gotowych pomóc literatom w ich pracy. Niestety w bibliotekach tych brak wielu książek jak najbardziej mi niezbędnych. Jedno British Museum w Londynie lepiej jest w książki polskie i rosyjskie zaopatrzone niż wszystkie razem biblioteki warszawskie.
    • Źródło: s. 105
  • Nie ma człowieka, który mógłby być opuszczony przez miłość bliźniego. Nie ma żądnych wyjątków! Jeżeli dobrze rozumiem chrześcijaństwo, to tylko Bóg ma prawo człowieka całkowicie potępić; ludzie powinni wierzyć, że w człowieku najgorszym odezwą się jego dobre cechy. Nauczycielem moim w tej dziedzinie był Dostojewski. Sam umiał nienawidzić, ale opowiadał o dziecku, które dawało grosz katorżnikowi i mówiło do niego: „Człowieku nieszczęśliwy”. Dostojewski solidaryzował się z pojęciem, że zbrodniarz to człowiek nieszczęśliwy. Spowiednik asystujący ludziom skazanym na śmierć w chwili egzekucji jest symbolem, że ludzi i prawo inaczej, a religia inaczej ocenia zbrodniarza. Dla prawa jest to człowiek przeznaczony na zniszczenie – dla moralności Chrystusowej to człowiek, który, jak każdy inny, zasługuje na przebaczenie.
    • Źródło: s. 151
  • Znam tylko jednego wyraźnego, zdecydowanego i świadomego wroga Chrystusa. Nazywał się Adolf Hitler. Nie ogłaszał co prawda swej nienawiści, ze względów oportunistycznych, ale przy każdej okazji występował przeciwko chrystianizmowi. Na jednej konferencji mówił Hitler, że wielkość dawnego Rzymu zniszczona była przez chrześcijaństwo. Znać z tekstu jego przemówienia, jak wielką w tej chwili czuł nienawiść do chrześcijaństwa.
    Było to konsekwentne. Ideologia Hitlera opierała się nie na miłości bliźniego, lecz na nienawiści do innych narodów. Była to ideologia wybitnie z czasów przedchrześcijańskich.
    A jednak Adolf Hitler, wielki zbrodniarz, był także bardzo nieszczęśliwy w minucie swej śmierci.
    • Źródło: s. 154
  • Nasz Beck w 1939 roku poszedł na prowokacje angielskie, nie pytając nawet, czy Anglicy swoje „gwarancje” są w stanie poprzeć czymś realnym. Anglicy grali na pewniaka, wiedzieli, że jeśli Polska zwiąże się układem z Anglią, to Hitler rozpocznie wojnę uderzeniem nie na Belgię czy Holandię, lecz na Polskę. Beck ciągle podkreślał, że jest oficerem, a miał tak mało jakiegokolwiek sensu wojskowego w głowie, że nawet mu na myśl nie przyszło zapytać Anglików, czy są w stanie pomóc w razie inwazji niemieckiej.
    • Źródło: s. 221, 222
  • W moim głębokim przekonaniu Polki żadnych praw politycznych nie potrzebowały, bo zawsze rządziły naszym krajem. I Konstytucja 3 maja, i powstania, i inne wielkie wydarzenia w Polsce były dziełem nie tyle Polaków, ile Polek, które według znanego przysłowia były szyją kręcącą głową w tę lub inną stronę. Naród polski jest narodem, w którym rządzą nie mężczyźni, lecz kobiety. Nie posiadają one wielu cech dodatnich kobiet zachodnioeuropejskich, są bardziej niechlujne w gospodarstwie domowym, ale natomiast są od mężczyzn odważniejsze w boju, w ofiarności, w uobywatelnieniu. Ich tkliwość wobec dzieci jest godna jak największego podziwu.
    • Źródło: s. 249
  • Jakże wiele było głosów wzywających do utylitaryzmu w programach szkolnych, do usunięcia łaciny i greki. Ludzie nie rozumieli, że zerwanie z nauką języków martwych to dosłownie emigracja z kultury europejskiej. Wołanie o uczenie w szkole przedmiotów utylitarnych to półinteligencki stosunek do młodego pokolenia. Chodzi o wykształcenie zwinności, gibkości, obrotności mózgu młodego człowieka, a nie o danie mu wiadomości, które i tak zapomni, gdy nabywają je w szkole ogólnokształcącej.
    • Źródło: s. 249, 250
  • W pierwszym dziesięcioleciu XX wieku państwa europejskie rozdawały sobie nawzajem ziemie afrykańskie, nie pytają się o zgodę nie tylko mieszkańców tych ziem, ale nawet ich politycznych władców. Tak w roku 1904 zawarty został układ pomiędzy Francją, Anglią a Hiszpanią, mocą którego Anglia uzyskała wolne ręce w Egipcie, a Francja podzieliła się z Hiszpanią sferami wpływów w Maroku.
    • Źródło: s. 259
  • Według teorii Einsteina można będzie naszą planetę porzucić, aby na nią powrócić w jakiejś wcześniejszej epoce. Opuścimy więc Paryż i powrócimy do Polski 1908 roku. W pierwszych miesiącach tego roku odbywa się w ciałach parlamentarnych w Berlinie dyskusja nad wywłaszczeniem Polaków. Książę Bülow, który nas nienawidzi w sposób, który mi się wydaje zagadkowy, żąda uchwalenia ustawy, która by pozwalała wywłaszczać Polaków i należącą do nich ziemię rozprzedawać pomiędzy kolonistów niemieckich. Jakże mało Niemców wypowiedziało się przeciwko temu prawu gwałcącemu wszystkie podstawowe i powszechnie wówczas uznawane zasady prawne.
    • Źródło: s. 267
  • Literatura polska jest bogata: proza polska posiada trzech prawdziwie wielkich przedstawicieli: Jana Długosza, Jana Chryzostoma Paska i Henryka Sienkiewicza. Nie każdy naród ma taką reprezentację. Długosz pisał po łacinie tak, że zachwyt to budziło u najsławniejszego ówczesnego humanisty Eneasza Sylwiusza Piccolominiego, a Pasek i Sienkiewicz pisali stylem wykształconym na łacinie. (...) Tak jak Sienkiewicz rozumiał XVII wiek polski, tak rozumiał Rzym starożytny. Zresztą to się łączy między sobą: Polacy XVII wieku wychowani są w umiłowaniu Rzymu. Znowuż najważniejszy jest język. Sienkiewicz opanował literaturę czasów rzymskich i jego polszczyzna w Quo vadis jest właściwie łaciną wypowiedzianą polskimi słowami. Powieść ta pocieszała Polaków w smutnym dla nas wieku XIX majestatycznością Rzymu.
  • Miłość bliźniego, współczucie z niedolą człowieka powinny być absolutne. Nie można się zasłonić tym, że człowiek jest nieznośny, brzydki, odrażający, że jest nałogowcem, pijakiem, morfinistą, że jest przestępcą, zbrodniarzem. Przeciwnie, współczucie, miłość bliźniego potrzebna jest więcej człowiekowi nieszczęśliwemu niż szczęśliwemu, choremu niż zdrowemu, a człowiek pogardzany przez społeczeństwo, występny, zbrodniarz, jest z reguły człowiekiem bardzo nieszczęśliwym. Miłość bliźniego nie powinna go więc opuszczać, przeciwnie, w miarę jego nieszczęścia powinna się w stosunku do niego zwiększać, a nie pomniejszać. Nie ma człowieka, który mógłby być opuszczony przez miłość bliźniego. Nie ma żadnych wyjątków! Jeżeli dobrze rozumiem chrześcijaństwo, to tylko Bóg ma prawo człowieka całkowicie potępić
  • Królowa Wiktoria, urodzona w 1819, wstąpiła na tron w 1837, mając lat osiemnaście, od razu wypędziła matkę ze swego pokoju sypialnego i zaczęła podpisywać papiery według wskazań swoich ministrów. Z biegiem czasu stała się wzorem monarchy konstytucyjnego. Popularność jej w kraju była rzetelna, ale płynęła przede wszystkim z przyzwyczajenia: Anglik się rodził – panowała Wiktoria; Anglik umierał – panowała Wiktoria. W 1897 roku obchodzono sześćdziesięciolecie jej rządów. Nie zaproszono nikogo z głów panujących europejskich, odproszono tych, którzy chcieli przyjechać, jak wszędobylski cesarz niemiecki Wilhelm II; zaproszono tylko przedstawicieli imperium brytyjskiego. Jaskrawe turbany radżów indyjskich nadawały ciepła tej ceremonii. Imperium w istocie było olbrzymie – królowa miała więcej poddanych, niż było ludności w Chinach, w Rosji, w Ameryce. I pomyśleć, że wystarczyło dwóch angielskich zwycięstw w dwóch wojnach światowych, aby to wszystko diabli wzięli.

Herezje i prawdy[edytuj]

Universitas, Kraków 2012

  • Długosz jest pisarzem wyjątkowo wybitnym w swojej epoce. Da się zestawić chyba tylko z subtelnymi rozważaniami Eneasza Sylwiusza Piccolominiego. Długosz jest pisarzem nie tylko łacińskim, ale wprost rzymskim. Jego inteligencja jest na poziomie Tytusa Liwiusza, Cycerona, Seneki... Wielka pochodnia Rzymu, zagaszona przez barbarzyńców, oświetla umysł tego kanonika krakowskiego z XV wieku.
    • Źródło: s. 254
  • Dopiero w XV wieku, dopiero za panowania Jagiellonów, powstał, urósł i zmężniał ten wspaniały język polski, który wejdzie do literatury XVI wieku, a będzie w swoim pięknie, zwrotności i układności z najpiękniejszą konkurował łaciną i zacznie upadać i brudzić się, żargonować, dopiero po drugiej wojnie światowej. Wszystko się na świecie zmienia, nic nie stoi w miejscu.
    • Źródło: s. 278
  • Gniewa mnie przydomek „wielkiego” nadawany Kazimierzowi Łokietkowiczowi. W sposób zupełnie mitomański przypisuje się temu człowiekowi myśli, projekty, programy, ideologie, które mu nigdy do głowy nie przychodziły i i przyjść nie mogły, ponieważ urodziły się w polskiej frazeologii dopiero w XIX wieku. Nie wypowiadam się w sprawie Kazimierza Łokietkowicza jako prawodawcy, bo tej sprawy nie znam, lecz jako kierownik państwa zasłużył sobie tylko na jeden tytuł, to jest rozbiorcy państwa polskiego, co na niezbitych jest oparte dowodach i dokumentach.
    • Źródło: s. 319
  • Indyferentyzm religijny i tolerancja religijna mogą być w skutkach do siebie podobne, lecz w swojej postawie moralnej są zupełnie od siebie różne.
    • Źródło: s. 140
  • Św. Franciszek to wielki człowiek, który chciał zbliżyć życie do Ewangelii. Wyprawy krzyżowe miały na celu odebranie niewiernym Ziemi Świętej przy pomocy mieczów. Św. Franciszek chciał, aby nawrócili się ci poganie, którzy nią władali. Zbyteczne jest objaśniać, iż była to metoda bliższa nauki Pana Jezusa.
    • Źródło: s. 54
  • Wesele Wyspiańskiego to jakby wycinek z takiego dzieła poetyckiego jak Boska Komedia Dantego. Tylko że Boska Komedia porusza problematykę swoich czasów w sposób uniwersalny, absolutny. Olbrzymie to dzieło jednocześnie rozstrzyga wszelkie problemy polityczne i moralne, a potem jeszcze z punktu widzenia zasad w tym dziele sformułowanych ocenia moralną i polityczną wartość osób znanych Dantemu bądź z historii czy literatury, bądź osobiście. Wesele zajmuje się problemem, który wobec gigantyczności tematyki Boskiej Komedii jest po prostu mikroskopijny – mianowicie stosunkiem inteligenckiej elity Krakowa z 1900 roku do haseł politycznych narodu polskiego. Tam całość zagadnień ówczesnego świata cywilizowanego – tu zaścianek polski, a w tym zaścianku jeszcze zaścianeczek krakowski.
    • Źródło: s. 77, 78.
  • Jeden wielki polityk, na przykład Napoleon, to wódz. Ale gdy talenty, geniusz polityczny przechodzą z ojca na syna, na wnuka i prawnuka, powstaje wielka dynastia. Zdarza się to w dziejach bardzo rzadko. Ale prawdziwie wielka była właśnie rodzina Jagiełły. Giedymin, Olgierd, nawet Jagiełło, i zdolniejszy, i większy od niego Witold, a później największy z nich wszystkich Kazimierz Jagiellończyk.
    • Źródło: s. 133

Historia Polski od 18 listopada 1918 do 17 września 1939[edytuj]

  • Powstanie warszawskie było najbardziej bohaterskim epizodem tej wojny. Zdarzało się w historii, że lud wielkiego miasta wyrywał broń z rąk okupanta i wzniecał rozruch, trwający trzy dni, czy tydzień. Ale tutaj z podziemi wyszło wojsko, chwyciło niemieckich żołnierzy za ręce i potem przez 63 dni toczyło wspaniałą wojnę, zdobywając oręż na nieprzyjacielu. Niemcy musieli skierować przeciwko powstaniu, poza wojskami pomocniczymi, aż pięć swoich dywizji. Walka pięciu dywizji ze spiskiem konspiracyjnym, przez przeszło dwa miesiące, była dotychczas nieznana historii wojen.
  • Przekładałem wówczas każdemu, kto tylko chciał mnie słuchać, że Stalin uderzy na nas z tyłu. Ale nasze społeczeństwo było tak odważne, tak entuzjastyczne, tak chciało bronić granic Polski w walce z nienawistnym wrogiem niemieckim, że nie chciało sobie komplikować zagadnienia przewidywaniem rosyjskiego na nas najazdu. Pamiętam, jak na dwa tygodnie przed wybuchem wojny siedziałem z moją córeczką na zamkowych wałach nieświeskich. Obok mnie siedział marszałek Jodko-Narkiewicz, staruszek, patriarcha staroszlacheckich tradycji. Patrzył on w stronę granicy bolszewickiej, odległej zaledwie o osiem kilometrów, i twierdził, że stamtąd przyjdzie dla nas pomoc. Staruszek myślał tylko o Gdyni i Gdańsku.
  • Ci, którzy twierdzą, że Beck postępował jak uczeń Piłsudskiego lub prowadził politykę Piłsudskiego, niesłusznie ubliżają człowiekowi, który spoczywa w trumnie i bronić się nie może. Piłsudski, gdyby dożył 1936 roku i lat następnych, na pewno wybrałby jedną z dwóch dróg: (1) nie wykluczam, że poszedłby razem z Niemcami na Rosję sowiecką; (2) bardziej prawdopodobne jednak jest, że wyzyskawszy chwilową pacyfikację stosunków polsko-niemieckich dla wzmocnienia Polski, poszedłby na sprowokowanie ofensywy antyniemieckiej, starannie zabezpieczając się od strony Rosji. Ale w żadnym wypadku nie robiłby polityki Becka, która polegała na współpracy z Niemcami w umacnianiu Niemiec w Europie Środkowej, bez jednoczesnego załatwienia spornych spraw niemiecko-polskich, przy pozostawieniu ich w stanie nierozstrzygniętym, otwartym i jątrzącym.
  • Rzucenie takiego hasła, jak „cud nad Wisłą”, było majstersztykiem dziennikarstwa. Można się na tym uczyć wielkich dziennikarskich uderzeń, podsunięcia, zasugerowania narodowi pojęcia przekonania, w które ten naród uwierzy; ta sugestia miała cel określony, całkiem inny i niezależny od bogobojno-podniosłego nastroju, który wyrazy „cud nad Wisłą” otacza. Rzucenie hasła „cudu nad Wisłą” w intencji zeskamotowania Piłsudskiemu politycznych owoców jego zwycięstwa, może nas pouczyć, w jak decydujący sposób prawdziwie utalentowany dziennikarz wpłynąć potrafi na bieg wypadków i postawę opinii publicznej.
  • To, że Piłsudski jeszcze w roku 1919 jest dla ziemianina, księdza i kamienicznika straszakiem socjalistycznym, kuzynem bolszewizmu i człowiekiem oddającym ziemie polskie Ukraińcom, zawdzięcza on prasie obozu przeciwnego i brakowi prasy własnej. Prasa zwalczająca Piłsudskiego rozporządzała wtedy świetnymi piórami. Stanisław Stroński odegrał rolę historyczną. On to w tym okresie stwarzał argumenty contra Piłsudskiemu, które powtarzali wszyscy inni dziennikarze. On uderzał w Piłsudskiego jako polityka i jako wodza naczelnego i wszelkie powstające w kraju niezadowolenia skierowywał przeciwko niemu. On robił z niego w dziedzinie militarnej dyletanta, w dziedzinie politycznej – socjalika i szkodliwego fantastę. On zaszczepił przeciętnemu obywatelowi przekonanie, że wszelkie zło pochodzi od Piłsudskiego: i to, że istnieje kasa chorych, i to, że marka spada, i to, że deszcz pada. (...) Stroński specjalnie obrzydzał Polakom wyprawę kijowską. Dwa razy dziennie pisywał artykuły w swojej „Rzeczypospolitej” i zawsze o Kijowie. Z wyprawy kijowskiej tak dalece zrobił synonim polityki socjalistycznej, iż można było wnioskować, że Bolesław Chrobry płacił składki do kasy socjalistycznej i posiadał legitymację partyjną z numerem.
  • Nie zwyciężył bolszewików ani Kołczak, ani Wrangel, ani Denikin, ani Miler, ani Judenicz. Nie zwyciężyli ich angielscy i francuscy generałowie, którzy ze swymi wojskami przyjeżdżali białym armiom na pomoc. Zwyciężyli ich jednak Polacy i Piłsudski.

Klucz do Piłsudskiego[edytuj]

Universitas, Kraków 2013

  • Rewolucję robią nie głodni, lecz syci, których nagle pozbawiono chleba; o wolność bić się będą ci, którzy tę wolność mają we krwi. Piłsudski, syn rasy władczej i panującej, chłopiec o instynktach władczych, nie mógł znieść niewoli. Wszystko naokoło popychało go do ostrego, gwałtownego buntu.
    • Źródło: s. 24–25
  • (…) carska turma i katorga to ogródek freblowski w porównaniu z praktykami bolszewizmu. W ogóle więzienie w XIX wieku dla osób skazanych za przestępstwa polityczne było o wiele lżejsze od więzienia w państwach totalistycznych. Ludzie XIX wieku, gdy mówili „wiek XX”, to aż zamykali oczy z błogości i w przekonaniu, że ten wiek przyniesie ludzkości wolność i szczęście jak rajskie owoce na złotej tacy. W rezultacie wszystkiego za przestępstwa polityczne i kryminalne pozbawionych wolności osób, a więc siedzących po więzieniach oraz zesłanych, było w carskiej Rosji w 1896 roku 88459 mężczyzn i 10610 kobiet, a dzisiaj pod panowaniem bolszewickim ogół więzionej ludności wyraża się koszmarną liczbą wielu milionów.
    • Źródło: s. 59–60
  • Zapytaj człowieka poważnego o jego polityczną przeszłość – w najlepszej wierze w swym opowiadaniu pomyli ci wszystkie daty, nazwiska, okoliczności, gotów będzie przysiąc, że na własne oczy widział coś, czego widzieć nie mógł, bo to coś naprawdę nie istniało, a tylko stanowiło fakt, o którym „wszyscy wiedzieli” za jego czasów. Mimo to drukowanie osobistych wspomnień wielką korzyść przynosi, bo daje nam nastrój epoki, jej koloryt, wreszcie stanowi materiał, który można zestawiać, porównywać, przymierzać, aż się z niego prawdę wytrząśnie. Ale dlatego każdy taki zbiór wspomnień powinna redakcja opatrywać w przypisy, które by stwierdzały zgodność opowiadania autora ze stanem faktycznym i wskazywał na to, w czym autor się myli. Tylko przy takim opracowaniu lektura wspomnień przynieść może rzetelną korzyść, inaczej potęguje bałamuctwo.
    • Źródło: s. 67–68
  • Ze studiów na pismami Mendelsona i Piłsudskiego wypływa wyraźnie różnica ich celów. Dla Mendelsona celem jest socjalizm, hasło niepodległości Polski – środkiem, instrumentem; dla Piłsudskiego celem jest niepodległość, a socjalizm instrumentem. Chirurg, by uratować życie pacjentowi, musi mieć instrument. Po dokonanej operacji instrument może być porzucony.
    • Źródło: s. 85
  • Piłsudski kochał tylko czyn i czyn ten realizował pracą własną i działaniem ludzi, na których wpływał, nie interesując się zbytnio, czy ci ludzie podzielają jego zapatrywania, czy też nie.
    • Źródło: s. 97
  • Piłsudski, który w ostatnich latach życia wielokrotnie oświadczał, że nigdy prawdziwym socjalistą nie był, opanował jednak całą partię, ponieważ nikt inny nie poświęcał się dla tej partii tak bardzo jak on, nikt tyle nie ryzykował, nie dawał z siebie tyle energii, zapału, pracy. Wydawnictwa sławnych w Rosji stronnictw rewolucyjnych dociągały zaledwie do kilku numerów, jego „Robotnik”, wychodził regularnie, stale, w podziw wprawiając żandarmów. To życie w podziemiach było ciężkie, wyczerpujące, ale Piłsudski miał w sobie niewątpliwie dużo z Juliusza Cezara, który przejeżdżając przez marną, smrodliwą wioskę w Hiszpanii, powiedział: „A jednak wolałbym być pierwszym w tej wiosce niż drugim w Rzymie”.
    • Źródło: s. 115–116
  • Wbrew utartemu przekonaniu europejskiej publicystyki dynastia Romanowów dostarczała tronowi ludzi wybitnych. Ze wszystkich rodzin panujących w Europie niewątpliwie Romanowowie właśnie byli ludźmi najwybitniejszymi, najzdolniejszymi, najbardziej odpowiednim materiałem na monarchów. Wszyscy mieli w sobie materiał na męża stanu. Wszyscy – oprócz Mikołaja II.
    • Źródło: s. 123
  • Wywoływanie wojny z góry skazanej na przegraną i klęskę stanowi największą zbrodnię, jakiej dopuścić się mogą politycy za los kraju odpowiedzialni.
    • Źródło: s. 136
  • Ale do tych przegranych Piłsudskiego można by zastosować słowa starej przypowieści. Umierający ojciec powiada synom: „W ogrodzie zakopałem skarb, kopcie ogród, a znajdziecie go”. Synowie kopali pracowicie, skarbu nie znaleźli, ale przekopana ziemia obrodziła znakomicie. Jeśli nie ziściły się wszystkie plany Piłsudskiego, to nie poszły one na marne, bo ruch, wysiłki, prace i bohaterstwo, które w narodzie polskim wzbudziły, stały się przyczyną wzlotów Polski, jej sukcesów, osiągnięć i zwycięstw.
    • Źródło: s. 198
  • Wielbiąc Piłsudskiego jako wielkiego realistę politycznego, realistę, który rozumiał znaczenie w życiu ludzkim romantyzmu, fantazji, sentymentu, a przez to rozumienie tylko doskonalszym był realistą, długo nie mogłem znaleźć klucza do stosunku Piłsudskiego do 1863 roku. A dziś mi się zdaje, że ten klucz znalazłem.
    • Źródło: s. 264
  • Jeśli podzielimy politykę na: 1) myśl, 2) wodzostwo tłumom, 3) talenty dyplomatyczne, to będziemy mieli bardzo mało ludzi, którzy by posiadali wszystkie te trzy cechy. Wielopolski – najwybitniejszy nasz polityk XIX wieku – może pretendować tylko do kategorii pierwszej i w niedostatecznym stopniu trzeciej. Mimo ogromnego wzrostu, świetnego nazwiska, siły fizycznej i wszystkich cech, które z niego czyniły umysłowego i fizycznego olbrzyma, a więc, jak by się zdawało, człowieka jak najlepiej obdarzonego do dawania rozkazów, właśnie tak rozkazywać, by go słuchano, nie umiał. Gdyby Wielopolski miał talenty Dmowskiego, nie byłoby powstania 1863 roku. Skąd talent do rzucania rozkazów, którego nie ma potężny margrabia, znajduje w sobie wykolejeniec, sprzedawca pocztówek lub chuderlawy i niskiego wzrostu oficerek, zdradzany ustawicznie przez żonę? Prądzyński, genialny strategik, i Studnicki, strategik polityczny, to tylko myśl. Dla Daszyńskiego dziedzina myśli była całkiem niedostępna, jak i dla wielu innych przodujących ludzi w Polsce. O Rydzu nie wspominam, był to w dosłownym znaczeniu bałwan. Ludzie go ulepili własnymi rękami, bo im był dla kultu potrzebny, a potem wołali: „Wodzu, prowadź nas!”, a on mógł tylko jeździć popychany na taczkach.
  • Będąc uczniem gimnazjalnym czwartej klasy wypowiadałem na cześć powstania 1863 roku na obchodach urządzanych przez naszą organizację płomienne mowy. Pamiętam jeszcze po dziś dzień frazes z jednej takiej mej czternastoletniej mowy: „Był to protest czerwonymi plamami krwi, w pomroku wilgotnych borów”. Ale od tych czasów zdołałem zmienić przekonania. Dziś dla mnie powstanie 1863 roku jest wojną rozpoczętą bez nadziei zwycięstwa, wojną beznadziejną. I razem z Dmowskim potępiam nie żołnierza 1863 roku, do którego wszyscy Polacy muszą mieć szacunek, lecz polityków, którzy pchnęli naród w wojnę beznadziejną.

Kropki nad i[edytuj]

  • Gdy powstanie niemiecko-polski konflikt, należy się obawiać, że w razie zasady lokalizacji konfliktu, koszta takiego konfliktu zapłacimy my Polska – gdyż nie wierzymy w bierność Bolszewii, raczej obawiamy się, że każdy konflikt niemiecko-polski przeistoczy się z natury rzeczy w konflikt pomiędzy odosobnioną Polską a koalicją germano-bolszewicką, niestety na pewno wzmocnioną przez przystąpienie do niej Republiki Litewskiej.
  • Nie ma i nie było na świecie zwycięstw rewolucji, są tylko rozkłady władzy

Lady Makbet myje ręce[edytuj]

  • Powstanie Warszawy było cudem bohaterstwa, wykazało, że Polacy mają armię podziemną o wiele liczniejszą i lepszą niż inne narody, które są lub były w podobnej do nas sytuacji, ale powstanie warszawskie było działaniem o charakterze bohaterskiej samolikwidacji. Wszystkie państwa i wszystkie narody rezerwują swe siły na finisz wojny, my, Polacy, zmarnowawszy swe 33 dywizje w pierwszych dwóch tygodniach wojny, marnujemy teraz resztki naszych samodzielnych sił zbrojnych. Powstanie Warszawy nie przyniosło nam realnie nic, a jego znaczenie propagandowe, jakkolwiek duże, nie wyrówna nam strat materialnych, do tego stopnia są one olbrzymie. Zrujnowaliśmy piękną naszą stolicę, straciliśmy mnóstwo zabitych, oddaliśmy 30 tysięcy jeńców, wtrąciliśmy olbrzymią ilość ludności w straszliwą nędzę.  Odpowiedzialna za powstanie Warszawy jest generalnie cała emigracja polska, która pobiera swój Schweigegeld i pozwala rządowi p. Mikołajczyka systematycznie dezorientować kraj co do rzeczywistej naszej sytuacji politycznej. Ale poza tym trzeba stwierdzić, kto personalnie i szczegółowo w naszych londyńskich władzach wojskowych i cywilnych jest odpowiedzialny za dopuszczenie do wybuchu tego powstania. Istnieje przecież komisja przy naszym rządzie dla konstatowania zbrodni rządów Składkowskiego i poprzednich, tzw. sanacyjnych. Należy rozszerzyć pełnomocnictwa tej komisji na sprawę powstania Warszawy. Żołnierzowi Warszawy należy się cześć, tym, którzy do powstania z Londynu dopuścili, należy się kara.
  • Nigdy nie byłem zwolennikiem szkoły mesjanistycznej ani poglądów historyków, pisarzy i publicystów utrzymujących, że Polacy są najdoskonalszym narodem na świecie. Oczywiście, że Polacy, jak wszystkie wielkie, historyczne narody, posiadają i cnoty, i wady, a nasza kariera narodowa, od XVII wieku wciąż tocząca się w dół, wskazywałaby nawet, że wady górują nad zaletami. A jednak, charakteryzując Polaków, jedną cechę uznać należy za pewnik, za aksjomat. Byliśmy zawsze narodem kochającym wolność, i to nie tylko wolność narodu, lecz i wolność człowieka; despotyzm nigdy nie miał u nas powodzenia.

Lata nadziei[edytuj]

Jeżeli nie podano inaczej, wyimki zaczerpnięto z następującego wydania: Universitas, Kraków 2012

  • Gdy radio sowieckie twierdzi, że obywatel sowiecki jest wolny, to się uśmiecham pogardliwie, lecz gdy do nazwiska Stalin dodaje przymiotnik „genialny”, to przyznaję mu rację. Stalin istotnie jest politykiem genialnie obrachowującym swe plany.
    • Źródło: s. 75
  • Przyjęcie przez Polskę wojny z dwoma naraz mocarstwami nie było polityką, lecz samobójstwem. O pchnięcie państwa polskiego w kierunku tego samobójstwa oskarżam Rydza i Becka.
    • Źródło: s. 75
  • Warszawa została zniszczona bardziej niż Berlin, klęska Polski w tej wojnie, w której Polacy walczyli w obozie zwycięzców, jest większa od klęski Niemiec. Sowietom zależało na zniszczeniu Warszawy, a tak się pomyślnie dla nich składało, że dla tego zniszczenia nie trzeba było używać sowieckich armat ani pocisków. Od czegóż patriotyzm polski! Jest on wielki i wspaniały. Ale ma właściwość bezrozumnego dynamitu. Wystarczy do niego przyłożyć zapałkę prowokacji, aby wybuchł. Powstanie warszawskie bije wszystkie rekordy wytrzymałości. Przez wiele setek lat, dopóki istnieć będzie naród polski, każdy Polak będzie przyznawał, że powstanie warszawskie było samobójczym szałem, i będzie miał do niego synowską tkliwość i miłość. Będzie z niego dumny...
  • Warszawa została zniszczona, spłonęła przeszłość i dusza Polski. Od człowieka, który przybył z Polski słyszałem: naród polski bez Warszawy już jest innym narodem, niż był, gdy Warszawa żyła. Jesteśmy po tej stracie narodowo, kulturalnie, duchowo ubożsi. Do Warszawy podczas okupacji spłynęły z całej Polski zabytki, pamiątki, amulety przeszłości, amulety narodu. Zginęły bezpowrotnie i tak jak nie można przywrócić życia człowiekowi, tak nie można wskrzesić tego, co z nim zginęło.
    Warszawa została zniszczona bardziej niż Berlin, niż inne miasta niemieckie, tak jak klęska Polski w tej wojnie, w której Polacy walczyli w obozie zwycięzców, jest większa od klęski Niemiec.
    • Autor: s. 292
  • Czy nasi wojskowi istotnie myśleli, że Rosja będzie nam pomagać w tej wojnie, albo, co byłoby jeszcze mniej mądre z ich strony, że pozostanie neutralna? Jeśli podpisywali konwencje wojskowe z Francuzami, z błogimi nadziejami, że siedemnastego dnia wojny przejdą wraz z Francuzami do ofensywy przeciw Niemcom, to gdzież były wojska przeznaczone na osłonę Wschodu? W dniu 23 sierpnia 1939 roku sytuacja stała się pod tym względem jasna: Sowiety podpisały sensacyjny pakt o nieagresji z Niemcami, stało się widoczne i jasne, że w pierwszej fazie wojny Sowiety pójdą razem z Niemcami. Cóż wobec tej rewolucji w sytuacji geopolityko-strategicznej uczynił sztab polski? Nic. To istotnie niewiele.
  • Czym był Hitler? – wykolejeńcem, pętakiem po wiedeńskich domach noclegowych, pariasem społeczeństwa. Hitler w młodości jest wciąż upokarzany, pochodzi z bękartów, nie zdaje egzaminów do szkół, ludzie śmieją się z jego aspiracji malarskich, które kocha, głoduje, jest szturchany, poniewierany. Czym był hitleryzm w swoich początkach? Był to ruch ludzi głodnych i bezrobotnych; ruch ludzi upokarzanych społecznie i narodowo; bo hitleryzm powstał po klęsce Niemiec i w czasie okupacji ziemi niemieckiej przez wojska obce. I oto ten zbuntowany niewolnik wyżywa się w feeriach czerwonych chorągwi z czarnym krzyżem, oblewanych światłem reflektorów, w milionach ludzi podnoszących jednocześnie ręce, w parteitagach, a wreszcie zwycięża Europę, zaczyna walczyć ze światem. (...) Jeśli politykę narodu polskiego podczas tej wojny można uznać za politykę Donkiszota, lub nawet smarkacza, na którego działa każda prowokacja, to polityka Hitlera była polityką wściekłego psa – rzucał się i kąsał wszystkich naokoło i zarażał świat swoją wścieklizną. Niemcy podczas tej wojny sprawiają wrażenie, że w ogóle zapomnieli o wyrazie „polityka”. Ich polityką było tylko użycie siły.
  • Pomiędzy generałem Borem, dowódcą powstania, a marszałkiem Rydzem, wodzem w kampanii wrześniowej, różnica jest zasadnicza. Rydz miał w Polsce faktycznie władzę i wojskową, i polityczną, stąd za klęskę wrześniową ponosi odpowiedzialność całkowitą: i formalną, i materialną. Bór był tylko dowódcą wojskowym, słuchał politycznych rozkazów rządu, wojskowych – naczelnego wodza i prezydenta. Bór jest gorąco atakowany przez przyjezdnych z Warszawy, zarówno narodowców, których jego otoczenie prześladowało, jak lewicowców, których popierało. Ale jako wojskowy, wobec historii Bór będzie miał inną reputację niż Rydz, który miał 33 dywizje piechoty i całe państwo do dyspozycji, walczył tylko 17 dni i uciekł. Bór nie miał nic, miał konspirację tworzoną w fantastycznych warunkach, walczył 63 dni i poszedł razem z żołnierzami do niewoli, zrywając łańcuch naszych wodzów, którzy żołnierzy zostawiali, sami uciekali, jak Rydz z Polski, Sikorski z Francji. Pod dowództwem Rydza wojsko polskie dało mniej, niż świat od niego oczekiwał, pod dowództwem Bora Powstanie Warszawskie bije wszystkie rekordy wytrzymałości.
  • Tym, czym dla Francji nie była linia Maginota, tym dla Anglii stał się wynalazek radiolokacji, który umożliwił odparcie niemieckiej floty powietrznej. Witano tu nas wtedy, w chwilach śmiertelnego niebezpieczeństwa, z otwartymi ramionami. Szkoci, wśród których stacjonowało wojsko polskie, twierdzili, że milszych ludzi w ogóle nie ma na świecie. Przyjeżdżającego prezydenta Rzeczypospolitej witał król, Jerzy VI. Jakiż wtedy był nastrój!... Jakże z góry spojrzałby, zachwycony braterstwem broni z Anglikami, polski marynarz, lotnik, żołnierz na tego, który by mu mówił, że... jednak układy polityczne z Anglią... Jakie tam układy! Kto by tam chciał je czytać! Wspólnota walk w powietrzu, nad falami i pod falami mórz, wydawała się być silniejsza ponad wszystkie układy. Oby tylko Niemców zwyciężyć! Nikt o tym nie myślał, że przeminą kiedyś grzmoty najsilniejszych nawet armat, a z nimi razem odlecą uczucia wdzięczności...
  • Warszawa była fortecą świadomości narodowej, miastem wielkim, jednomyślnym w obronie polskości. Nie było w nim różnicy zdań co do niepodległości Polski – inteligent i robotnik myśleli tak samo i to samo. Politycy sowieccy, chociażby z własnego rewolucyjnego doświadczenia wiedzieli, co to znaczy miasto wielkie, dumne, jednomyślne. Rosyjska policja polityczna nie mogłaby tak łatwo rządzić Polską, gdyby Warszawa żyła, gdyby nie była umarła. Warszawa była węzłem nerwów naszego narodu, rządzących jego siłą, odpornością, organizacją. Zniszczono ten węzeł nerwów, aby cały organizm sparaliżować.
  • Dunkierka - a więc chęć zachowania swych sił, a nie wyzbywanie się ich wtedy, gdy wojna dopiero się zaczyna, a więc metoda wręcz odwrotna od tej, którą stosowali Polacy, którzy jak tylko mieli jakieś siły, to tylko po to, aby je zniszczyć przy pierwszej okazji. Myśmy przecież nie tylko samobójczo wydali swą armię na zniszczenie Niemcom we wrześniu 1939 roku, ale teraz, zaraz po Dunkierce, Sikorski każe polskim dywizjom bić się na froncie francuskim, nawet po kapitulacji Francji, a to dla „honoru żołnierza polskiego”, choć zdaje się, że powinien był przede wszystkim starać się o przewiezienie jak największej siły polskiej do Anglii. Anglicy inaczej rozumieli „honor wojskowy”: żołnierz angielski, ich zdaniem, nie był ekipą ludzi popisującą się brawurą na terenie międzynarodowym, lecz instrumentem obrony niepodległości swego kraju, i użyty być może nie dla popisów honorowych, lecz wyłącznie i jedynie dla celowej obrony tej niepodległości. Toteż Anglicy zaczęli wojnę od Dunkierki, to jest od operacji, w której wykazali przede wszystkim dbałość o zachowanie swej siły militarnej. Myśmy wojnę zaczęli od wrześniowego samobójstwa, potem Sikorski pozostawił swoje dywizje we Francji, potem rozlewaliśmy krew polską i szastaliśmy resztkami siły polskiej tak hojnie, jak tylko można, w walce z podziemi, wreszcie dokonaliśmy ostatecznego samobójstwa w Powstaniu Warszawskim.

Londyniszcze[edytuj]

Universitas, Kraków 2013

  • Ale te sympatyczne wrażenia prędko minęły. W miarę toczącej się wojny stało się dla mniej jasne, że Anglicy celowo i prowokacyjnie pchnęli Hitlera w stronę Polski, aby jego pierwszy atak śmiercionośny odwrócić od Zachodu, a zwłaszcza aby wywołać wojnę rosyjsko-niemiecką. Coraz wyraźniejsza była różnica rachunku krwi angielskiej i naszej, wzruszanie ramion nad naszymi interesami narodowymi.
    • Źródło: s. 7
  • Anglik nie ujawnia swych nastrojów na zewnątrz. Zawsze jest opanowany i na swój sposób grzeczny. Ale ma niesłychane poczucie wyższości narodowej i spore obrzydzenie do cudzoziemca. Z narodów europejskich szanowani są w Anglii jedynie Niemcy, Holendrzy i narody skandynawskie, potem w pewnej estymie są Hiszpanie, zapewne ze względu na razy, które Anglia od Hiszpanów nieraz w historii doznawała, natomiast do Francuzów czują Anglicy odrazę, do Włochów pogardę, a do Polaków i odrazę, i pogardę. Te wszystkie cechy, którymi się tak chlubimy i które – o święta naiwności – sami przypisujemy Anglikom, jak wygórowane poczucie honoru, szlachetności celów, szerokość gestów, niesłychanie Anglików drażnią i brzydzą.
    • Źródło: s. 8
  • Dla Anglików byłoby wygodniej, aby Polski wcale nie było, bo wtedy byłaby bezpośrednia granica rosyjsko-niemiecka, a więc większa możliwość tarć i krótkich spięć.
    • Źródło: s. 145
  • Do najbardziej zasadniczych wymogów polityki angielskiej należało, aby Niemcy i Rosja były stale w stanie wzajemnej rywalizacji, niechęci i antagonizmu.
    • Źródło: s. 137
  • Jednak kiedy w 1945 roku rząd polski krajowy znacjonalizował złoto Banku Polskiego, to Anglicy uznali ten dekret, ale pod warunkiem… że z tego złota potrącą sobie wszystkie wydatki, które ponieśli w związku z pobytem Raczkiewicza i jego rządu w Londynie.
    • Źródło: s. 55
  • Nawet najwięksi polscy optymiści nie przewidywali przecież sytuacji, że w razie wojny z Hitlerem, przy końcu takiej wojny, Anglia będzie rozgromiona, a Polska zwycięska. Wszyscy wiedzieliśmy, że Anglia przetrzyma Polskę, o ile chodzi o samodzielne prowadzenie wojny, i że przy końcu wojny będziemy zdani na łaskę i niełaskę angielskiej lojalności. Wierzyliśmy wtedy w tę lojalność.
    Zawiedliśmy się.
    • Źródło: s. 148
  • O nie, polityka Anglii wobec Polski, zainteresowania Polską w Anglii zawsze mają ten sam sporadyczny, doraźny, okolicznościowo-okazyjny charakter. Anglikom chodziło, aby mieć możność ułożenia się z Rosją przy pomocy koncesji, które Rosjanom w sprawie polskiej zaofiarować mogą. Hodowano polskiego cielaka, aby móc go sprzedać.
    • Źródło: s. 146, 147
  • Piszę to wszystko w stolicy zburzonej na skutek sadystycznego bestialstwa niemieckiego okupanta. Każdy z moich znajomych ma mi do opowiedzenia jakąś makabrę o sobie samym i o swoich bliskich. Jestem wciąż otoczony wspomnieniami o cierpieniach.
    I może to właśnie powoduje we mnie takie obrzydzenie do wszystkich tych, których lubią cierpienia zadawać lub się z nich cieszyć, w jakiejkolwiek formie. Dumny jestem z tego, że urodziłem się w religii, której założyciel głosił przede wszystkim litość i współczucie dla cudzego cierpienia.
    • Źródło: s. 36
  • Te swoje zarzuty pod adresem Anglii formułowałem w sposób pozbawiony specjalnej ceremonii. Nazywałem rzeczy po imieniu. Pisałem i mówiłem o zdradzie Anglii, wyrażałem się, że Anglicy nas sprzedali itd.
    • Źródło: s. 58
  • Zachwycało mnie wtedy wszystko u Anglików, co później tak bardzo irytowało i drażniło. Ich powolność i flegma. Bomba niemiecka przebija sufit jakiejś restauracji z dancingiem. Na sali trupy i gruzy, tańczyć dalej jest trudno. Anglicy stają w ogonku do szatni, swoim zwyczajem nie rozmawiając ze sobą, senni, obojętni, spokojni, nudni.
    • Autor: s. 6

Lwów i Wilno[edytuj]

  • Ludzie dotychczas nie rozumieją, że rzeczą istotną i decydującą w stosunkach międzynarodowych, jest nie propagandowy wysiłek narodowy podczas wojny, lecz siła realna, którą naród dysponuje w chwili finiszu wojny. Toteż z wojny ostatniej obronną ręką wyszły takie państwa jak Turcja, Szwecja, Hiszpania, które potrafiły ocalić swą neutralność, nie zmarnować swych sił przed czasem, nawet za cenę konszachtów z wrogiem.
    • Data: 5 X 1947 r.
  • Pisałem już nieraz, że Piłsudski i Dmowski nie bali się utraty popularności, narzucali społeczeństwu swe koncepcje, często bardzo niepopularne. Dzisiejsi nasi politycy i publicyści tak się uwijają za zdobyciem popularności, że obsługują wszystkie życzenia, nadzieje i marzenia Polaków. Tego rodzaju nastawienie: „Śpij dziecino i marz, ciocia Ameryka zrobi dla ciebie wszystko” – nie posuwa na pewno ani na krok sprawy polskiej.
    • Data: 7 IX 1947 r.
  • Rząd w dniu 30 lipca 1941 r. zawarł lekkomyślnie i w sposób niekonstytucyjny układ z Rosją sowiecką, w którym: a) zaniedbał bilateralności zobowiązań obu stron, czym osłabił zasadę suwerenności państwa polskiego b) nie uzyskał uznania przez Rosję sowiecką granicy ryskiej c) nie uzyskał unieważnienia przez Rosję sowiecką układu z października 1939 r. oddającego Wilno Litwie, skutkiem czego Sowiety uważają, że Wilno należy obecnie do Litwy sowieckiej d) nie zabezpieczył w sposób należyty wykonania układu przez Sowiety, skutkiem czego olbrzymia, aczkolwiek nie dająca się określić liczba więźniów polskich w Rosji sowieckiej dotychczas zwolniona nie została e) dopuścił do użycia w układzie upokarzającego nas określenia „amnestia” w stosunku nie tylko do Polaków, więźniów w Rosji sowieckiej, lecz i do Polaków, żołnierzy i oficerów, regularnych jeńców sowieckich.
  • Należy podziwiać geniusz Anglii w robieniu interesów polityczno-gospodarczych. Rządy Sikorskiego i Mikołajczyka były to rządy legalne, ale politycznie spełniały funkcje angielskiej piątej kolumny. Polsce te rządy nie dały nic, nie uratowały piędzi ziemi, szczypty niepodległości. Natomiast służyły Anglikom zarówno w ich walce z Niemcami, jak w ich grze z Rosją. Anglicy więc potrafili nie tylko z Polaków stworzyć własną piątą kolumnę, zmusić ją do działania w obronie własnych interesów, ale także później tę piątą kolumnę opłacić nie z własnej kieszeni, lecz polskim złotem. Genialne! Los nasz przypomina los służącej, która by dla swoich państwa harowała od świtu do nocy, a na pierwszego płaciłaby sobie pensję z własnej książeczki oszczędnościowej. Być może taka służąca nie wydawałaby jednak organów prasowych poświęconych spostrzeżeniom, że „opinia angielska w ostatnich czasach wykazuje w stosunku do nas dużą zmianę na lepsze”, albo też wylewaniem łez, dosłownie łez rozczulenia i radości z powodu, że księżna Atholl czy jakaś inna dobrotliwa dama z polsko-szkockiego towarzystwa dodaje nam otuchy.
  • Nie mam zamiaru schlebiać tej młodzieży i twierdzić demagogicznie, że fakt, że ktoś był dobrym lotnikiem, czyni z niego dobrego polityka lub fakt, że ktoś sprytnie oszwabiał Niemca podczas okupacji, czyni z niego odpowiedniego kandydata na sędziego w sprawach cywilnych. Jestem daleki od takiej demagogii. Nie powiem nawet, że młodzież, która przeszła przez tę wojnę i biła się w Armii Krajowej czy w NSZ, przeszła przez dobrą szkołę życiową. Co najwyżej mogę powiedzieć, że była to szkoła tragiczna. Ci, którzy kiedyś bili się w legionach, u Dowbora czy w kampanii z bolszewikami także niby przelewali krew. Ale tej krwi było tam tyle, ile na polowaniu na głuszce. Chcę przez to powiedzieć, że wojna, przez którą przeszło nasze młode pokolenie, była wojną o wiele od innych wojen bardziej demoralizującą. Nie wiemy, jakie to pokolenie będzie i nie twierdzę nawet, że będzie od nas lepsze. Może będzie mniej napuszyste, deklamujące, zakłamane… no bo my biliśmy chyba światowe rekordy pod tym względem. Twierdzę tylko, że między nami a nimi stanęła wyraźna bariera. Że nie będziemy mieli na nich wpływu i oni słuchać nas nie będą, i – raz jeszcze – że trudno się im dziwić.
  • Rząd polski (...) może być kontrahentem Stanów Zjednoczonych, jeśli kiedykolwiek Stany Zjednoczone zechcą zmienić swoją dotychczasową politykę i zwrócą się do narodu polskiego z propozycją współpracy lojalnej i uczciwej. Rząd polski może być bowiem tylko kontrahentem, a nigdy ani żebrakiem, ani agentem.

Myśl w obcęgach[edytuj]

Universitas, Kraków 2012

  • Rozmawiałem długo z inteligentnym wodzem bolszewików. Pytałem się, jak można potwarzać naukę, która uczyła kochać bliźniego? Powiedział mi:
    „My wybaczamy tylko bogom umarłym, Chrystus jest żywym Bogiem”.
    Tak! Chrystus jest żywym Bogiem.
    • Źródło: s. 106
  • Z tej cuchnącej sodomii, ze związku starego zdegenerowanego szlachcica z obrzydliwą karlicą rodzi się Smerdiakow, który jest starego Karamazowa synem, lokajem i mordercą.
    Bolszewizm był niewątpliwie zapadniczestwem. Ojcem jego był Marks i książki niemieckie czytane przez studentów w niebieskich mundurach i z guzikami o dwugłowych orłach. Lecz bolszewizm jest przede wszystkim Smerdiakowem, zjawiskiem zrodzonym z sodomii pijanego intelektu z histerią chamstwa.
    • Źródło: s. 109

Polityka Becka[edytuj]

  • Polacy są jak piękna kobieta kochająca się w durniach. Człowiek inteligentny jest u nas z reguły nielubiany i nie budzi zaufania. Natomiast iluż ludzi zupełnie niemądrych korzystało w Polsce z ogromnego autorytetu osobistego. (...) Rydz mówił: „nie oddamy nawet guzika”, mając na myśli Gdańsk, ale nie miał zielonego pojęcia o technice politycznej i dyplomatycznej, która by mogła nam Gdańsk zabezpieczyć. W tych sprawach Rydz był naiwny, jak nowo narodzone dziecię, lub cielę średniej wielkości. Nie lubił i nie dowierzał Niemcom, nie lubił i nie dowierzał Beckowi, o jakichś rozmowach z Rosjanami również nie chciał słyszeć. Był to więc system przepełniony najlepszymi życzeniami i uczuciami. Ponieważ mówił to, czego wszyscy chcieli, więc Polacy mieli do niego zaufanie, jako do wielkiego polityka. Zjawisko stale dające się obserwować w naszym narodzie.

Słowo[edytuj]

  • W razie wojny polsko-niemieckiej, do której wzdycha p. Stroński, p. Kozicki i wielu innych, żadna siła nie może powstrzymać Sowietów od napaści na nas. Żaden pakt o nieagresji ich nie powstrzyma, będzie to tamtego rozhisteryzowanego społeczeństwa potrzeba psychiczna.
    • Data: 6 XI 1932 r.
  • Największym wrogiem państwa i narodu polskiego jest dziś bolszewizm. Największym wrogiem narodu żydowskiego jest dziś Hitler i Niemcy. Naród żydowski żyje wśród nas, ma tysiące kanałów za pomocą których oddziaływuje na naszą opinię, nasze przekonania. Czy, pp. Poznańczycy, nie dziwi was trochę, że prasa żydowska w Polsce, tak się wami zachwyca, waszym antyniemieckim stanowiskiem? Czy tak zawsze było? Czyście zawsze czytali zachwyty nad sobą w prasie żydowskiej? Albo ta nagła miłość prasy żydowskiej, prasy żargonowej do mniejszości polskiej w Niemczech. – Przecież dziś żydzi rozpaczają nad losem tej mniejszości o wiele głośniej i żałośliwiej niż nawet nad ofiarami pogromów w Brześciu lub Przytyku. Europa podzieli się na dwa obozy. W jednym będą Niemcy, w drugim bolszewia. W interesie całego narodu żydowskiego jest dziś sojusz z bolszewią, ale nie w interesie narodu polskiego.
    • Data: 24 VII 1937 r.
  • Druga refleksja to uczucia obrzydzenia (...) do narodu czeskiego. Prezydent Czech i minister spraw zagranicznych podpisali haniebny z punktu widzenia każdego narodu dokument. Ale że nie znalazł się żaden generał dywizji, żaden pułkownik, żaden dowódca kompanii czy szwadronu, który by wyprowadził żołnierzy na szosę i kazał strzelać dla uratowania honoru narodu. Sytuacja beznadziejna! (...) I dlatego z dumą, z radością, z rozczuleniem myślimy, że u nas taka sytuacja byłaby niemożliwa. Nawet gdybyśmy byli w sytuacji dziesięć razy bardziej beznadziejnej niż Czesi, nie znalazłby się u nas taki prezydent, taki rząd, taki lud. U nas od pierwszego dostojnika państwa do ostatniego robotnika każdy by się bił, gdyby wojska obce wkroczyły na nasze terytorium.
    • Data: 16 III 1939 r.
    • Opis: Hańba narodu czeskiego, po zajęciu Czech i Moraw przez Niemcy hitlerowskie.

Stanisław August[edytuj]

Universitas, Kraków 2012

  • I oto obok państwo sąsiednie, nie tak olbrzymio rozległe, ale za to złożone z obywateli bogatszych, oświeceńszych, o wysokim poczuciu humoru. I w tym drugim państwie widzimy wręcz odwrotną skrajność. Tu nikt nikogo nie słucha, ani króla, ani sejmu, ani trybunału. Tutaj w ogóle nie ma żadnej władzy, panuje najcałkowitsza anarchia.
    • Źródło: s. 22
  • Sam Poniatowski był młodzieńcem wyjątkowo oczytanym, inteligentnym, rozumnym. Był tylko bardzo daleki o typu przeciętnego Polaka. Był tym, co wówczas określano pogardliwym mianem „paniczyk” lub „piesek z francuskiej mąki”. Podczas gdy u nas panowało powszechne pijaństwo, on dał słowo matce, że nie będzie pił. Podczas gdy u nas szlachcic co chwila obnażał szablę – trzeba czy nie trzeba – w obronie swego honoru, ciągle w czyjś łeb walił i sam łba nadstawiał, on, gdy mu raz w Dreźnie książę Liechtenstein powiedział: „nudzisz mnie, waćpan”, nie zareagował na tę niegrzeczność, dlatego że tego wieczoru obawiał się ataku febry. Dopiero na drugi dzień spotkał się z księciem Liechtensteinem i wyzwał go w słowach godnych, ale bardzo grzecznych, potem zaś zaraz się zgodził na zaniechanie pojedynku. Nie potrzeba tu chyba wyjaśniać, że przeciętnego szlachcica polskiego spodziewany atak febry popychałby do awantury, a nie działał na niego powściągliwie.
    • Źródło: s. 23
  • Polska jest jak zawsze sparaliżowana przez anarchię, przez systematyczne zrywanie sejmów, przez obawy, czy aby król nie naruszy swobód szlacheckich. Obecnie powiedziałoby się jeszcze bardziej idiotycznie: czy prezydent nie naruszy zasad demokracji.
    • Źródło: s. 25
  • Ostatecznie człowiek tkwi zawsze w tej epoce swego życia, w której najlepiej mu się działo. Polska w wieku XVII była jeszcze mocarstwem, w wieku XVIII dość raptownie staje się państwem drugorzędnym, mniej znaczącym od swoich mniejszych sąsiadów, jak Prusy czy nawet Saksonia.
    • Źródło: s. 39
  • Wyobraźnię podnieca niesłychanie tajemniczość. Kiedyś, kiedy ciągle objeżdżałem Europę, wjeżdżając do jakiegoś miasta, zaraz kupowałem plan tego miasta i już nikogo nie pytając, obchodziłem główne ulice i zwiedzałem interesujące gmachy. Potem zrozumiałem, że w ten sposób pozbawiałem siebie głównego uroku podróży, którym jest nieznaność, niespodziewaność. Zrozumiałem, że podróż jest rozkoszna taka właśnie, jaką pamiętam z dzieciństwa, kiedy rozbudzono mnie w wagonie i rozespanego wsadzono do karety; była to noc czy późny wieczór i przez okna tej karety widziałem tylko wielkie ulice, niespodziewane ich skręty w ciemne zaułki, cienie kościołów czy pomników, policjanta na koniu, który czegoś stał przy oknie naszej karety, gdy stanęła. Zdaje się, że to był Wiedeń. Nie darmo światłocień Caravaggia zachwyca nas w wieku XVII. Najciekawiej jest, jak czegoś nie wiemy.
    • Źródło: s. 42
  • Najgorsi są ci, którzy uszczęśliwiają ludzkość. Hitler dla oswobodzenia świata od wyzysku Żydów mordował gazami miliony ludzi, bolszewicy dla uszczęśliwienia ludzkości zamęczają miliony ludzi w koszmarnych obozach pracy, wtedy dla uwolnienia ludności od czarów znęcano się tak nad kobietami.
    • Źródło: s. 47
  • Ale nawiązanie do budowniczych średniowiecznych i do katedry w Strasburgu, co naukowo uzasadniał Grandidier jeszcze w 1782 roku, nie wystarczało wolnomularzom, zwłaszcza gdy powodzenie i powszechne zainteresowanie zaczęło ich podniecać. Autor pierwszej konstytucji masońskiej, Anderson, zaczyna ich wywodzić od Adama, inni od Mojżesza i Jozuego, od budowy świątyni Salomona, od Esseńczyków, z Chaldei, z Memfis. Legenda masońska staje się melodią, w której odzywają się wszystkie „echa prawieków”. Coraz więcej fantazji, coraz mniej rzeczywistości.
    Masoneria staje się jedną z największych organizacji mistyfikacyjnych czy też automistyfikacyjnych, jakie znamy w historii.
    • Źródło: s. 60
  • Przed chwilą pisałem, że czasami nie potrafimy zrozumieć człowieka XVIII wieku. Ale są jednak rzeczy, które zrozumieć powinniśmy łatwo. Przecież my, Polacy, nie znosimy właściwych ludzi na właściwych miejscach. My nie lubimy naczelników, szefów, wodzów inteligentnych. Nawet na prezesów naszych stowarzyszeń, stronnictw, organizacji z radością wybieramy ludzi niebojowych, to znaczy pozbawionych indywidualności. Kult poczciwego durnia jest jedynym powszechnie uznanym kultem w Polsce. Jeśli kiedyś przez omyłkę lub niedopatrzenie dopuścimy do tego nieszczęścia, aby rządził nami człowiek z głową, charakterem, z planem politycznym, to zaraz staniemy się my życie całkowicie zatruć albo go wysiudać.
    • Źródło: s. 84–85
  • August III był istotnie głupi jak stołowe nogi, ale miał dobre serce i tłuste swe ręce wszystkim podawał do pocałowania. Polska go ubóstwiała. Powtarzam: ubóstwiała.
    • Źródło: s. 85
  • Liberum veto było tylko potworną formą prawną tego, co się działo wewnątrz Polski. A treścią wewnętrzną Polski ówczesnej był zanik czynnika państwowego na rzecz czynnika partyjnego. Partyjność – oto co zgubiło Polskę w XVIII wieku! Polska była krajem ludniejszym i bogatszym od wielu innych krajów w Europie. Ale – to takie proste – siła państwowa Polski była rozparcelowana przez partie, które prowadziły niezależnie od władzy państwowej pertraktacje z państwami obcymi. A więc zamiast jednej Polski było ich kilka małych: Polska Potockich, Polska Familii, Polska Branickiego, Polska radziwiłłowska. Sama Polska Potockich była może silniejsza od niejednego państwa. Ale cóż z tego, kiedy polityka Potockich była zaraz anulowana przez politykę Czartoryskich ze względu na zasadę konkurencji partyjnej. W ten sposób całe to wielkie państwo stawało się zerem siły politycznej.
    • Źródło: s. 87
  • W epoce, w której jesteśmy, król, Brühl i tak zwany dwór, czynnik legalno-państwowy, miał znacznie zaledwie takie samo, jak inne partie polskie, i to bynajmniej nie najsilniejsze. W ten sposób państwo polskie było zupełnie zdegradowane w życiu międzynarodowym. Polityką międzynarodową państwa polskiego rządziła jakaś wypadkowa pomiędzy waśniami międzypartyjnymi a intrygami posłów cudzoziemskich w Warszawie.
    • Źródło: s. 87–88
  • Od dnia 9 marca, kiedy po raz pierwszy Siciński, poseł upicki, zerwał sejm, a obłędny doktryner, marszałek Izby, Andrzej Maksymilian Fredro, uznał to zerwanie za obowiązujące, zasada liberum veto stała się podstawą ustroju Polski, a raczej podstawą polskiego bezrządu i polskiej anarchii.
    • Źródło: s. 89
  • Prawo to, którego stosowanie Polacy potępiali, lecz z którego zasady byli dumni (bo tak to trzeba określić), stało się słusznie powodem szyderstwa dla cudzoziemców. Według świadectwa współczesnego w Niderlandach można było widzieć holenderskiego kuglarza, który „wór wróblów świergocących wysypał, a gdy te z niezmiernym hałasem porozlatywały się po izbie i każdy w swoje strony uleciały przez okna, spektatorowi powiedział, że to jest sejmu polskiego obraz, że taki sejm widział w Warszawie”.
    • Źródło: s. 90–91
  • Co było jednak specjalnie upokarzające i przykre, to brak odwagi cywilnej u tych, którzy potworność liberum veto rozumieli. W Polsce ludzie boją się wypowiadać prawdę najbardziej oczywistą, jeżeli ta prawda sprzeciwia się powszechnie uwielbionym bzdurstwom, którym hołduje solidarnie całe społeczeństwo. Tak jak dzisiaj mało Polaków zdecyduje się na wypowiedzenie tej oczywistości, że Polska nie jest w stanie prowadzić wojny na dwa fronty, tak samo wtedy było bardzo mało ludzi na tyle odważnych, którzy by dali świadectwo prawdzie, że liberum veto jest oczywistym nonsensem.
    • Źródło: s. 92
  • Polska jest krajem odważnych żołnierzy i tchórzów cywilnych.
    • Źródło: s. 93
  • Lepiej jest raz w życiu człowieka widzieć, niż przeczytać o nim sto książek. Piłsudskiego wielkość znam z jego dzieł, rozumiem ją dlatego, żem miał z nim zaszczyt rozmawiać kilka razy w życiu.
    • Źródło: s. 102
  • Biegu (…) historii (…) nie można zmienić, można co najwyżej obserwować, dokąd on zmierza.
    • Źródło: s. 124
  • Toteż dnia 11 listopada 1766 roku Repnin żąda, aby ten sejm zniósł uchwałę sejmu konwokacyjnego, która postanawiała, że sprawy dotyczące wojska i podatków będą decydowane większością głosów, a nie jednomyślnie. Jak pamiętamy, Czartoryscy tę zbawienną uchwałę przeprowadzili na sejmie konwokacyjnym 1764 roku w oparciu o postój wojsk rosyjskich w Warszawie. Myśleli, że działają w myśl zasady: „cel uświęca środki”. Tymczasem tak się zawsze dzieje, że złe środki zaduszają dobry cel. Tak się stało i w tym wypadku.
    • Źródło: s. 143
  • Wojska rosyjskie stały w Polsce, Repnin zaczynał się w niej rządzić jak chciał, a Wielhorski obawiał się wziąż w Polsce „mocnego króla”. Inercja i tępota myślenia sprawiały, że ten król, którego – jak widzieliśmy przed chwilą – jedynym orężem politycznym była możliwość napisania anonimowej broszury ze słusznymi argumentami, wciąż jeszcze wydawał się temu społeczeństwu tyranem godnym zwalczania za pomocą liberum veto. Zamiast z Repninem wciąż walczono ze Stanisławem Augustem.
    • Źródło: s. 145
  • Repnin rozporządzał się na tym sejmie jak w swoim domu, krzyczał na posłów, groził im, mówił do nich swoim polsko-rosyjskim żargonem, używając zaimka „ty”. Ten naród, który ciągle pilnował, aby własny król nie miał jakiejkolwiek władzy, teraz korzył się przed obcym okupantem. Niewielu posłów ośmielało się polemizować z Repninem – i zawsze w najgrzeczniejszej formie, zawsze nie per „ty”, jak on mówił, lecz per „Wasza Książęca Mość”. Wszelkie szyderstwa, którymi obrzucał nas później Dostojewski, znajdują uzasadnienie w diariuszu sejmu pod węzłem konfederacji radomskiej odprawionego.
    • Źródło: s. 156
  • Trzy upiorzyce wyssały z Polski życie państwowe. Były to siostry rodzone, konfederacje: radomska, barska i targowicka, składające się zresztą przeważnie z tych samych osób, a już na pewno ożywione tą samą ideologią. Z tych sióstr upiornych upiorzycą najwinniejszą, bo najzgubniejszą, była niewątpliwie konfederacja barska. Gdyby nie ona, państwo polskie nie upadłoby w XVIII wieku!
    • Źródło: s. 162
  • Uff! Trudno jest nawet przepisywać te wszystkie brednie. Wtedy, kiedy we Francji panuje Bastylia i lettres de cachet, kiedy w Rosji jest Sybir i politycznie więzienie zależne tylko od humoru monarchini, zdaniem konfederatów barskich świat cały patrzy z podziwem na tyraństwa… Stanisława Augusta.
    • Źródło: s. 164
  • Tymczasem koniunktura międzynarodowa odwraca się wybitnie na korzyść Polski i gdyby nie konfederacja barska, państwo polskie odzyskałoby swobodę ruchów. Oto już w czasie sejmu 1767–1768 roku Turcja żąda, by wojska rosyjskie opuściły Polskę. Obrezkow, poseł Katarzyny w Konstantynopolu, dnia 6 października 1768 roku zapytany jest, czy wojska rosyjskie wyjdą z Polski, a gdy na to nie umie dać zadowalającej odpowiedzi, zostaje odprowadzony do Zamku o Siedmiu Wieżach jako więzień.
    • Źródło: s. 176
  • Książęta Czartoryscy, usiłujący odrodzić i zreformować Polskę, Michał i August, łączą w sobie głęboki rozum polityczny, prawie jagielloński, jak gdyby w ten sposób uprawdopodobniając legendę, iż są Giedyminowiczami, ale właśnie dlatego, że ich rozum stanu jest tak realistyczny, tak obiektywny, jest on rozumem aktualnym w stosunku do czasów, w których żyją; liczą się z tą koniunkturą polityczną i psychiczną, która panuje wtenczas w Europie. Książęta Michał i August Czartoryscy to wiek XVIII w całej pełni i gdyby oni w Polsce mieli taką władzę, jaką posiadał Fryderyk II w swych małych Prusach, to Polska by niewątpliwie Prusy zwyciężyła. „Il vaut mieux ne rien faire que faire des riens” – powiada książę Michał, kanclerz wielki litewski, i jakież prawdziwie dygnitarskie, jakież rozumne i wspaniałe są to słowa.
    • Źródło: s. 193
  • Ale w króla wstąpiły całkiem nowy siły. Należy go podziwiać właśnie w tych tragicznych czasach 1772 i 1773 roku. Dotychczas był to niewątpliwie człowiek przesadnie liczący się ze swoim otoczeniem, z jego humorami, ze zdaniami pięknych kuzynek, chcący wszystkim od razu dogodzić, czyli nie był to człowiek silnego charakteru, który gdy uważa, że postępuje słusznie, to nie dba o zdanie innych ludzi. Poza tym Stanisław August był typowym „demokratą”, w tym znaczeniu tego słowa, jakie się mu przypisuje na zachodzie Europy w czasach, kiedy to piszę, czyli człowiekiem, który uważa, że państwo powinno być rządzone przez opinię publiczną, a opinia publiczna powinna być kształtowana rozumnymi argumentami. Za czasów Stanisława Augusta tylko dwa państwa posiadały formę rządów opartą na opinii publicznej, a były nimi Anglia i właśnie Polska. Stanisław August chciał reformy ustrojowej w Polsce, ale zachwycał się ustrojem angielskim, nienawidził ustrojów opartych na jedynowładztwie i więzieniach.
    • Źródło: s. 208
  • Po tym głosowaniu, gdy sejm polski po starciu słownym i publicznym swego króla z ambasadorami potęg zaborczych stanął po stronie tych ambasadorów przeciwko własnemu królowi, nie dziwimy się, że Stanisława Augusta naszła krótka, lecz silna fala depresji moralnej. Tylko takiej depresji przypisujemy jego plan ucieczki do Francji, aby tam kołatać o pomoc przeciwko państwom zaborczym.
    • Źródło: s. 217
  • Daleki jestem od niedoceniania zarówno atmosfery moralnej, z której powstało zachowanie się Rejtana, jak dodatniego wpływu protestu Rejtana na późniejsze pokolenia narodu. Ale w politycznej walce ze Stackelbergiem czyn Rejtana niepomiernie ustępował – co do znaczenia, wagi i możliwości zwycięstwa – akcji Stanisława Augusta. Dla Stackelberga Rejtan, prawdę powiedziawszy, nie był w ogóle zagadnieniem. Stackelberg myślał o nim jako o człowieku, który trochę przez trzy dni „naskandalił”, potem prosił Prusaków o ochronę swojej osoby, a na ostatek zwariował. Natomiast akcja Stanisława Augusta była działaniem, o które Stackelberg mógł się wywrócić, gdyby nie to, że polski sejm zdradził i zdezawuował polskiego króla, i poszedł za ambasadorami państw zaborczych.
    Dlaczego więc tak się u nas dzieje, że Rejtan za te swoje trzy dni poczciwych, lecz bezkarnych usiłowań okwiecony został u nas nadludzką glorią, a żaden grób w Polsce nie jest tak grubo pokryty oszczerstwami, jak grób Stanisława Augusta?
    • Źródło: s. 220
  • Będąc małym dzieckiem, jechałem ze swoją matką wieczorem, pierwszego dnia Wielkiejnocy, małym parostatkiem przez ogromną Newę, po której wtedy pływały jeszcze kry lodowe. Parostatek był wypełniony kilkuset robotnikami, pijanymi świątecznie i do nieprzytomności, którzy w samym środku olbrzymiej rzeki rozhuśtali go w ten sposób, że woda chlustała poprzez burty. Kobiety zaczęły płakać i modlić się, dzieci wrzeszczały, niektórzy pijani zaczęli wołać: „Ludzie, ratujcie się, toniemy”, maszyny zastopowały. Jakimś cudem potem wszystko się uspokoiło.
    Społeczeństwo polskie w XVIII wieku zachowywało się niewątpliwie podobnie do tych pijaków na Newie. Jedni okręt państwowy bezprzytomnie kołysali, inni wołali „ratujcie się”, jeszcze inni płakali i modlili się. Stanisław August stał w tłumie sam i starał się coś celowego zrobić.
    • Źródło: s. 237
  • Gdyby jednak Stanisław August pewnego dnia krzyknął, jak jakiś szlachcic z czeredy „Panie Kochanku”: „Nie, ja mam tego dosyć!”, i cisnął koroną po Jagiellonach w ambasadora Rosji, to skutek takiego odruchu byłby fatalny dla państwa polskiego. Stackelberg wysunąłby na króla Augusta Sułkowskiego, jak o tym przemyśliwał, czy inną kanalię bez czci i wiary w tym rodzaju; Austria i Prusy zgłosiłyby swoje pretensje i skończyłoby się na całkowitym rozbiorze Polski. Upokarzająca taktyka Stanisława Augusta umożliwiła Rzeczypospolitej dotrwanie do innej koniunktury międzynarodowej, w której nieznośne jarzmo obce mogło być zrzucone.
    • Źródło: s. 240
  • Historycy polscy przeważnie pomijają epokę tych kilku sejmów, ponieważ historycy lubią wydarzenia o większym tempie. A jednak jest to okres, w którym pod uporczywym, wytrwałym kierownictwem Stanisława Augusta dokonywał się w psychologii społeczeństwa polskiego wielki i zbawienny przełom. Wzrastała moralność społeczna, rodziło się poczucie nowoczesnej państwowości. Dekadencja wieku XVII uciekła, jak uciekają duchy, gdy zapieje trzeci kur.
    • Źródło: s. 258
  • Krasicki był Francuzem ze sposobu myślenia, może nawet jakimś Francuzem wydoskonalonym, ale z języka jego możemy być niesłychanie dumni. Porównajmy tylko! Przecież byliśmy wtedy wasalami Rosji – bo tak było naprawdę – a przecież literatura rosyjska, która w XIX wieku stanie się bez żadnej wątpliwości najlepszą literaturą świata, wówczas, w XVIII wieku, kiedy język polski zarówno w literaturze, jak w publicystyce wyraża już w sposób mistrzowski wszystkie odcienie myśli ludzkiej, ta literatura rosyjska pełza wprost na czworakach, nie mówi, lecz zaledwie bełkocze. Literatura rosyjska zaczyna się właściwie dopiero w XIX wieku. Prawda, że jakimś skokiem zawrotnym uzyskuje od razu pierwszej miejsce, ale literatura polska, już wspaniała w wieku XVI, wydoskonalona w wieku XVII, teraz, w wieku XVIII, nie tak wiele ustępuje francuskiej, prawie w niczym niemieckiej.
    • Źródło: s. 263
  • On, Stanisław August, od chwili pierwszego rozbioru Polski miał następujący program: pozostać, dopóki trzeba, satelitą rosyjskim i w ten sposób bronić Polski przed dalszymi rozbiorami; wiemy, że dzięki tej polityce uzyskuje przecież to w tym czasie, że Fryderyk II i Austria wycofują się z pewnej części terytorium polskiego uprzednio zajętego, co jest dla Stanisława Augusta sukcesem bardzo poważnym. Pod osłoną tego upokarzającego uzależnienia, które najjaskrawiej nam Stanisław August sam opisał, skarżąc się na charakter swoich stosunków ze Stackelbergiem, chciał on odbudować państwo polskie – stworzyć w Polsce „rząd i wojsko”, jakby powiedział Piłsudski, zmienić nasz ustrój z anarchicznego i dostępnego dla wszelkich wpływów obcych na ustrój umożliwiający rządzenie państwem w sposób normalny i przez władzę samodzielną, niepodległą, państwowo-polską, i wreszcie wyprowadzić nas z bezsilności przez stworzenie jakiejś siły zbrojnej.
    • Źródło: s. 279
  • (…) w tradycjach polskich leży jak najgorsza selekcja ludzi i odsuwanie od kierownictwa ludzi najodpowiedniejszych.
    • Źródło: s. 297
  • Posłowie do Sejmu Wielkiego składali się w dużej liczbie z ludzi, których sejmikom Stanisław August do wyboru zalecał. Tutaj raz jeszcze wypowiedzmy uznanie dla jego sposobu działania. Oto przecież ci przez niego sejmikom rekomendowani ludzie w czasie prac tego sejmu byli bardzo często jego przeciwnikami politycznymi, a więc wskazując kandydatów na posłów, nie starał się on ułatwić wyboru jakimś od siebie zależnym kreaturom, lecz wskazywał na ludzi pewnego typu myślenia. Ludzie przez niego wskazani będą go później zwalczać, ale jakże inne będą już metody tego zwalczania w porównaniu z haniebnej pamięci konfederacją radomską czy barską. Konfederacja barska, walcząc z królem, rozwalała wszelkie instytucje państwowe, nie dopuszczała do zebrania się sejmu czy trybunału – Sejm Wielki, walcząc z królem i dobierając mu władzę, przekazywał tę władzę natychmiast jakiejś innej instytucji państwowej.
    • Źródło: s. 297
  • Według pojęć przeciętnego Polaka i wtedy, i teraz: „Stanisław August dał się przekonać «potrzebie» stworzenia nowej konstytucji”. Takie pojęcie jest arcybłędne, arcyniesprawiedliwe, arcykłamliwe. Stanisław August jest inicjatorem i głównym twórcą Konstytucji 3 maja.
    • Źródło: s. 327
  • Historycy polscy lubią podkreślać, że Konstytucja 3 maja powitana została z uznaniem przez całą Europę, że wybijano medale na jej cześć, że w Anglii chwalono jej umiar i mówiono, że jest lepsza od świeżo uchwalonej we Francji… Niewiele nam z tego wszystkiego przyszło.
    • Źródło: s. 336
  • Inicjatywa obalenia nowej konstytucji przez najazd rosyjski na Polskę wychodzi od samych Polaków, od upiora konfederacji barskiej, Seweryna Rzewuskiego, który niegdyś wraz z ojcem był porwany przez Repnina i więziony w Rosji. Katarzyna teraz o nim mówi: „No, ten to chyba z nami nie pójdzie”, a jednak…
    • Źródło: s. 337
  • Zaczyna się ten sam proces, który obalił skromniejsze, lecz także zbawienne i rozumne reformy Czartoryskich na sejmie konwokacyjnym, owiane tym samym duchem, co teraz Konstytucja 3 maja, tylko o trzydzieści lat wcześniejsze. Powiedzmy sobie jednak na pocieszenie, że przez te trzy dziesiątki lat panowania Stanisława Augusta Polacy otrzeźwieli, przejrzeli, porozumieli, byli więc nasyceni jakimiś innymi promieniami słonecznymi. Za konfederacjami radomską i barską stała większość narodu, teraz za ideologią ustrojową Targowicy opowie się już niewątpliwa mniejszość.
    • Źródło: s. 337
  • Ci późniejsi targowiczanie byli ciekawymi okazami pod względem klasyfikacyjnym. Oto we Francji paliły się już łuny rewolucji, która zwyciężała także w imię wolności i walki z despotyzmem. Te same wyrazy na ustach mają nasi targowiczanie, oni także ciągle o tym wołają, że są republikanami. Jednocześnie są największymi przeciwnikami rewolucji francuskiej, a także całej myśli francuskiej wieku oświecenia, której córą, nie zawsze dobrze wychowaną, była rewolucja francuska. To właśnie Konstytucja 3 maja, Stanisław August, Sejm Wielki byli przedstawicielami myśli oświecenia: liberalizmu religijnego, równości dla mieszczan, oswobodzenia chłopa. Targowiczanie, tak jak przed tym konfederaci barscy, byli temu wszystkiemu jak najbardziej przeciwni, nie chcieli tolerancji religijnej, nie chcieli tolerancji wobec mieszczan i chłopów, a jednocześnie deklamowali o wolności.
    • Źródło: s. 338
  • Czy widzimy w ówczesnej Polsce kogokolwiek, komu mógłby Stanisław August oddać władzę ze słowami: „Ty bądź teraz dyktatorem”?
    • Źródło: s. 343
  • W tych warunkach król, aby obronić, jak mniemał, Polskę od nowych rozbiorów, aby ocalić cokolwiek z Konstytucji 3 maja, wstępuje na sto czterdzieści siedem lat przed Pétainem na drogę Pétaina.
    • Źródło: s. 343
  • Już w XVIII wieku partie polityczne polskie prowadziły politykę na własną rękę, tak jak na emigracji za naszych czasów. Już w XVIII wieku myśl polityczna narodu polskiego skłaniała się do wojen na dwa lub trzy fronty, czyli do bezmyślności politycznej, do nonsensu politycznego, do działania obliczonego na wywołanie katastrofy.
    • Źródło: s. 346
  • Od lat trzydziestu piszę stale, że bolszewicy zakłamują historię. Ale jakże zakłamał historię Polski w XVIII wieku romantyzm polski i przez ten romantyzm natchniona historiografia polska XIX i XX wieku. Odczuwam to tak wyraźnie właśnie dlatego, że książka niniejsza miała być życiorysem Stanisława Augusta. Romantyzm polski znakomicie ułatwił sobie zadanie. Z grubsza teza Polaka wychowanego na naszej historiografii wygląda, jak następuje: naród w czasach rozbiorów był wspaniały, bohaterski, kryształowy, cnotliwy; tylko król był obrzydliwy, tchórzliwy, przekupny, niemoralny.
    • Źródło: s. 346
  • Katarzynie nie wystarczył akces króla do Targowicy z dnia 23 lipca. Przysłała mu do podpisania deklarację zredagowaną w sposób przypominający żywo owe „pokajanja”, które dziś wygłaszane są na komunistycznych procesach pokazowych. W tym „pokajanju” król wyrzekł się Konstytucji 3 maja i całej swej działalności w epoce Sejmu Wielkiego w sposób obrzydliwy.
    • Źródło: s. 351

Zielone oczy[edytuj]

Universitas, Kraków 2012

  • Ale czasami sobie myślę, dlaczego i po co Józef Piłsudski zostawił po sobie ekipę: Mościcki, Rydz, Beck. Nawet w ramach naszych ówczesnych sfer rządzących można by było dobrać ludzi z charakterem, wzmocnionych ludźmi z inteligencją. Sławek jako prezydent Rzeczypospolitej, Ignacy Matuszewski jako premier, pułkownik Morawski jako minister wojny, chociażby Szembek jako minister spraw zagranicznych.
    • Źródło: s. 9
  • Jak wiadomo, niestety, nasz prezydent wrześniowy, Ignacy Mościcki, nasz rząd i – co gorsza – nasi generałowie uważali za stosowne przekroczyć granicę Rumunii. Najbardziej wstyd mi tego, że Rydz-Śmigły nie uważał za stosowne powrócić do walczącej jeszcze wtedy Warszawy. Pochodziło to z tego, że nasi generałowie, ludzi pod względem wojskowym niedouczeni, mieli ogromne ambicje polityczne i stąd myśleli, że najważniejsze dla Polski jest to, żeby oni udali się do zbawiającej nas Anglii i tam nadal politykowali.
    • Źródło: s. 10
  • Dziś niedużo z tego wszystkiego we mnie pozostało. Otóż przestudiowałem korespondencję Poniatowskiego, późniejszego króla, a w czasie pisania tej korespondencji stolnika litewskiego i posła w Petersburgu, z Brühlem.
    Listy stolnika litewskiego są olśniewające inteligencją; ile w nich wiedzy, dyplomacji, historii, ekonomii politycznej, cóż za rozległe światopoglądy. Listy Brühla to przede wszystkim groch z kapustą myślowy i metodyczny, oczywista głupkowatość umysłu, jakieś drobnostki i podłostki, jakieś plotki i babskie intrygi. Dwa światy: błyskawice inteligencji i zaduch beczki ze stęchłą kapustą. I oto jestem dziś przekonany, że gdyby nie inteligentny Stanisław August, gdyby nie jego mądrzy, szlachetni i wielkiego charakteru wujowie Czartoryscy, ale opasły i durny August III i kwękający i tumanowaty Brühl rządzili nami do końca XVIII stulecia, toby… nie było rozbiorów Polski.
    • Źródło: s. 29
  • Pracuję w języku polskim jako pisarz i kocham wyrazy, słowa polskie, jak rzeźbiarz kocha swoją glinę, plastelinę czy marmur; jak malarz kocha swój karmin, błękit, popielatość czy róż.
    • Źródło: s. 36
  • Od konfederacji barskiej, której nie lubię i nie szanuję, od kiedy bliżej ją poznałem, narodem polskim można najłatwiej rządzić, jeśli się wszystko potępia, za żadną rzeczywistość nie bierze odpowiedzialności, zawsze się apeluje do uczuć niezadowolenia, krytyki, bezwzględnego potępienia. Anglicy mają nad nami tę wielką wyższość, że pytają zawsze: pan krytykuje, a co pan zrobiłby na ich miejscu? U nas takie pytanie nie jest konieczne. Nasze życie publiczne to ciągła premia za całkowite poczucie nieodpowiedzialności.
    • Źródło: s. 39
  • Niestety często zauważałem, że ludzie o wyższym wykształceniu technicznym zbytnio upraszczają zjawiska społeczne. Zawsze im się zdaje, że tak jak w maszynie, dość jest nacisnąć jakiś guzik lub przesunąć dźwignię, aby uzyskać cel pożądany.
    • Źródło: s. 41–42
  • Rada Narodowa urzędująca w Angers nie zajmowała się huraganem dziejowym; zajmowała się walką ze zmarłym cztery lata wcześniej Józefem Piłsudskim i sanacją oraz walkami między sobą. Każdy minister miał tu swoich stronników i w ten sposób podstawiał nogę innemu ministrowi. Za szybami była wojna i wielkie manewry dyplomatyczne; ale nie patrzono przez okna, zresztą była tam noc, w której nic nie umiano odróżnić. Na polityce zagranicznej znano się tyle, co kura na pieprzu. Natomiast walki z sanacją były święte, walki międzykliczkowe były pasjonujące.
    • Źródło: s. 50
  • Jeśli jednak polityka ma być tylko metodą zdążającą do osiągnięcia określonych celów, to z historii dowiadujemy się, która polityka osiągnęła zwycięstwo, czyli była polityką dobrą, którą ściągnęła klęski, czyli była polityką błędną i niesłuszną.
    • Źródło: s. 64
  • Natomiast pomimo doskonałego programu Stanisława Augusta nie mogę o nim samym powiedzieć, że był to dobry polityk. Nie tylko nie potrafił swej woli narzucić społeczeństwu, ale będąc królem, z załamywaniem rąk patrzył, jak korab państwa rozbija się o skały i ulega zatopieniu.
    • Źródło: s. 66
  • Polityka powstania 1863 roku była polityką samobójczą. Powstanie wybuchło w imieniu Litwy i Rusi i przegrało całkowicie właśnie Litwę i Ruś. Program Wielopolskiego, jako program przeciwstawiający się powstaniu był jedynie rozumny i słuszny. O tym także nie warto już dzisiaj dyskutować – kto tego nie rozumie, przeczy oczywistościom.
    • Źródło: s. 68
  • Niepodległości tej bronili Anglicy kosztem innych krajów. Trudno, nie doszli oni do naszej perfekcji w patriotyzmie, która polega na tym, aby bronić niepodległości innych krajów kosztem niepodległości własnego kraju.
    • Źródło: s. 91
  • Gwarancja niepodległości dana nam w roku 1939 była tylko instrumentem w zwróceniu uderzenia na wschód. Była wypowiedziana w nadziei, że Hitler uderzy na Polskę zamiast na Holandię i Belgię, jak to było w jego zamierzeniach, z łatwością nas pokona, że bagnety jego żołnierzy zetkną się z bagnetami armii rosyjskiej i że z tego zrodzi się nieunikniony szok i konflikt.
    • Źródło: s. 102
  • W dniu 25 sierpnia, dwa dni po zawarciu układów rosyjsko-niemieckich, podpisany został układ sojuszniczy pomiędzy Wielką Brytanią a Polską. Dołączony został do tego protokół tajny. Anglicy nie dotrzymali nam tego układu, nie wykonali najważniejszego w nim art. 7. Nie dotrzymali także protokołu tajnego.
    • Źródło: s. 105
  • Miłość ojczyzny w Polsce jest niewątpliwie większa niż u innych narodów, i wielkim darem dla Anglii było to, że naród polski, nieumiejący rozumować w sposób polityczny, a oślepiony wypadkami jak błyskawicami, swoją miłość ojczyzny bezsensownie utożsamił z miłością i wiernością wobec Anglii.
    • Źródło: s. 109
  • Nie ma publicysty angielskiego, który by po wonie nie przyznawał, że „gwarancja” angielska dana nam w dniu 31 marca 1939 roku była brytyjskim manewrem dyplomatycznym w obronie brytyjskich interesów narodowych. Natomiast Polacy zupełnie na serio wierzyli, że to Anglia przez dobroć serca, przez sympatię dla nas, przez idealizm chciała nas ratować całkiem bezinteresownie.
    • Źródło: s. 118
  • Pétain jest oficerem prawdziwym, nie kawiarnianym. Dla niego wojna to możliwość zwycięstwa. Nie rozumie wojny jako demonstracji politycznej.
    • Źródło: s. 149
  • Mogę stwierdzić, opierając się na swej dobrej znajomości rzeczy, że kłótnie na emigracji wzrastały, zamiast maleć, w miarę klęsk, które emigracja polska na międzynarodowym teatrze polityki ponosiła.
    • Źródło: s. 173
  • Anglia dąży do podtrzymania antagonizmów państw wielkich między sobą. Zależało jej zawsze, aby Niemcy i Rosja były w ustawicznym antagonizmie. Wielka, rozległa Polska mogła temu tylko przeszkadzać. Toteż Anglia już z czasów konferencji wersalskiej, już w 1919 roku chce terytorialnie okroić Polskę zarówno ze wschodu, jak i zachodu. Nie chce nam dać Ziem Zachodnich i jest zwolenniczką linii Curzona.
    • Źródło: s. 185
  • Logika Hitlera, że nie mogąc zwyciężyć Anglii, trzeba napaść na Rosję, przypomina człowieka, który by powiedział: „Nie mogę wnieść tej walizki na trzecie piętro, jest ona za ciężka; wobec tego wezmę pod drugą pachę ten oto kufer”.
    • Źródło: s. 194
  • Dwie są zagadki minionej wojny – zagadka, dlaczego Hitler, zamiast rozpraszać swe siły po Libiach, Bałkanach, Grecjach i wreszcie olbrzymich przestrzeniach rosyjskich, nie skoncentrował tych wszystkich swych niemałych sił w 1941 i 1942 roku w jednym jedynym celu: inwazji na Anglię przy pomocy samolotów, spadochronów i łodzi podwodnych. Muszę tu zaznaczyć, że są publicyści wojskowi angielscy, którzy tak jak ja oświadczają publicznie, że nie rozumieją tej zagadki.
    Drugą zagadką jest szaleństwo Japończyków w wywołaniu wojny agresywnej zamiast wykorzystania dogodnej sytuacji wojennej dla pokojowego lub pseudopokojowego umocnienia się w Azji.
    • Źródło: s. 212
  • Nie mogę się nawet zastanawiać nad historią Postania Warszawskiego i wypowiadać na jego temat sądów poza wyrazem podziwu dla bohaterstwa dzieci, które brały w nim udział. W drugiej wojnie światowej Polska w minimalny sposób wpłynęła na bieg wydarzeń i poniosła maksimum strat. Anglia odwrotnie – w sposób maksymalny wpłynęła na bieg wydarzeń i poniosła minimum strat. W tym wyraża się cała różnica pomiędzy doskonałością rządów angielskich a nieudolnością naszych.
    • Źródło: s. 230
  • Nie po to się jest generałem broni, żeby unikać niebezpieczeństw.
    • Źródło: s. 231
  • I naród polski kocha takich ludzi! Mówi się o nich: on nic nie chce „dla siebie”, nie chce być prezydentem, premierem, zaraz ze wszystkiego ustępuje. Apolityczny naród polski uważa za arcymoralne to właśnie, że polityk ucieka od władzy, czyli wykręca się od odpowiedzialności. Rosja miała Iwanów Groźnych, my takich jedwabnych Pierrotów historycznych.
    • Źródło: s. 233
  • Każdy sojusz zbudowany jest na zasadzie wspólnoty interesów, wspólnoty niebezpieczeństw i podobieństwa drogi rozwoju.
    • Źródło: s. 283
  • Byłbym może bardziej zacięcie bronił swego stanowiska, gdyby nie to, że obserwacja emigracyjnej polityki zagranicznej z emigracyjnego „najwyższego szczebla” doprowadziła mnie do przekonania, że tu nie ma żadnej drogi, a tylko zaułek bez wyjścia.
    Bywa tak, że kilku ludzi stara się otworzyć drzwi kluczem, który nie otwiera. Ty stoisz i gniewasz się: „Dajcie mnie, to na pewno otworzę”. Wreszcie dają ci ten klucz i ty stwierdzasz, że tak samo jesteś bezsilny jak inni.
    • Źródło: s. 35
  • Na konferencji prasowej w Londynie jesienią 1940 roku minister Stroński wyraził się, że Wielka Brytania walczy w obronie własnych i naszych interesów narodowych. To i tak było nieprawdą, bo Wielka Brytania ani na chwilę nie walczyła w obronie naszych interesów narodowych, a tylko i wyłącznie swoich własnych. Ale oto spośród obecnych podniósł się z miejsca jeden pisarz, poeta i dramaturg pierwszej klasy, i dał wcieranie Strońskiemu na całego. Oświadczył, że przez Strońskiego przemawia ciasny i przyziemny nacjonalizm, wprost coś w rodzaju zgniłego prowincjonalizmu. Minister Stroński – grzmiał ten pisarz jak najbardziej szczerze – nie jest w stanie zrozumieć tego, że jesteśmy świadkami wielkiego zrywu idealizmu w Wielkiej Brytanii w obronie swobody, w obronie człowieka, w obronie praw człowieka do wypowiadania swobodnie myśli itd., itd. Wielka Brytania nie może ścierpieć – pouczał Strońskiego ów pisarz warszawski – żeby jakikolwiek naród znalazł się kiedykolwiek w niewoli.

Inne[edytuj]

  • Inteligentny stolarz nie robi mebli z mokrych desek.
  • Ostatecznie wszyscy, prócz mnie, na tej emigracji są szpiclami.
  • Przez higienę mózgu wystrzegam się przede wszystkim kontaktu z durniami.
  • Rozdarcie społeczeństwa rozgrywa się na fortepianie partyjnym.
  • Wiem, że jest to ciężkie i niepopularne, ale nie należę do tych, którzy twierdzą, że patriotyzm polega na okłamywaniu polskiego społeczeństwa i utrzymywaniu go w stanie ciągłej iluzji.
  • W nowym sejmie uzyskał sobie 88 mandatów blok mniejszości narodowych, poza tym weszło do niego dużo żywiołów skrajnych i separatystycznych. Jedną była lista inteligencji miejskiej, nazywała się Demokratyczną Unią Państwową; na jej czele stał Filipowicz i Krystyn hr. Ostrowski. Ale znakomity dziennikarz Adolf Nowaczyński obalił ją jednym artykułem, wskazując na akrostych nazwy tej listy, istotnie nie brzmiący dźwięcznie.
  • Zostawanie na emigracji dla zarobków jest uzasadnione, lecz zostawanie na emigracji ze względów politycznych jest dziś straszliwym błazeństwem.