Stanisław Łyżwiński

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Stanisław Józef Łyżwiński (ur. 1953) – polski polityk, poseł na Sejm IV i V kadencji.

  • Być może ktoś z naszych przeciwników politycznych go nam podesłał. Słabo go pamiętam. Tyle ludzi się przewija.
  • Lepper wykorzysta czas antenowy, który mu przysługuje od 23 września. Naczelnik aresztu wyraził zgodę, by stąd były nagrywane telewizyjne wystąpienia.
    • Opis: dementując informację, jakoby aresztowanie Andrzeja Leppera przeszkodziło mu w prowadzeniu kampanii wyborczej przed wyborami prezydenckimi w 2000.
    • Źródło: „Rzeczpospolita”, 26 sierpnia 2000.
  • Na granicy podejrzewali mnie o przemyt. To była jakaś bzdura, wiozłem prezent dla koleżanki. Zabrali mi dowód osobisty i nie chcieli oddać. Podpisałem zgodę na współpracę i mi go zwrócili.
  • Najgorsze jest to, jak facet jest dorosły i nie wie, co ma zrobić z przyrodzeniem.
  • Nie pamiętam już jakie, ale jakieś te kwoty były. Dlatego, że wydawanie pieniędzy na dobre cele także jest przyjemnością. Ja wiem, że w Polsce mało jest filantropów, ale powinno być coraz więcej.
    • Opis: o wpłatach na Związek Zawodowy Samoobrona.
    • Źródło: Gazeta.pl, 29 maja 2007.
  • Nie podchodziłem do tego tak, że muszę wygrać za wszelką cenę.
    • Opis: o przegranych wyborach na przewodniczącego łódzkiej Samoobrony w 2003.
    • Źródło: Tak czy owak Lepper
  • Niekoniecznie pójdziemy do wyborów samorządowych z PiS. Możliwe jest porozumienie z każdą partią mającą poparcie wyborców, możliwe jest porozumienie z LPR, czy PSL. Nie wykluczamy także bloku z PO w niektórych województwach.
  • Polityka to nie perfumeria.
    • Źródło: „Nasz Dziennik”, 20 lipca 2006.
  • Rzekome kandydatury na stanowisko szefa łódzkiego pogotowia nie są mi znane i nigdy nie były przedmiotem rozważań władz wojewódzkich partii. Treści zawarte w materiale prasowym noszą charakter nieodpowiedzialnych dziennikarskich fantazji noszących w swoim zamiarze naruszenie dobrego imienia partii Samoobrona RP.
Uwaga: W dalszej części znajdują się słowa powszechnie uznawane za wulgarne.
  • Do worka, k…, potrzymać tydzień i ch…! Trzeba pojechać, wziąć gościa, wsadzić gdzieś do obory czy gdzieś, jednego człowieka przy nim, nie dać mu żryć tam przez trzy dni (…) I go później wypuścić i ch…. Mnie ma to oddać. A ja już w tym czasie to alibi mam, sprawa prosta…

O Stanisławie Łyżwińskim[edytuj]

  • Był posłem, który w ogóle nie interesował się losem swoich wyborców. Jedyne, do czego się ograniczał, to były różnego rodzaju uroczystości. Był tam, gdzie można się pokazać, robić kampanię wyborczą, bo – jak mówił – kampania trwa na okrągło.
  • Dotkniesz którąś z kobiet, to ja cię dotknę. Ale to nie będzie pieszczota.
  • Jako aroganta, który uważa, że wszystko mu wolno. Nie akceptuje sprzeciwu, szczególnie u kobiet i szczególnie gdy zaprasza je do siebie.
  • Lepper i jego ludzie pilnowali, by mówić do niego „panie marszałku”, teraz już per premierze. I mówią tak do niego wszyscy, z jednym wyjątkiem – Łyżwińskiego. On mówił inaczej – „tata”, „tata kazał”, „tata powiedział”, „tata uważa”. Jakby Lepper był ojcem rodziny. Bo Łyżwiński był najbliższym współpracownikiem Leppera.
  • U Łyżwińskiego takie rzeczy zawsze były na porządku dziennym. Nigdy się z tym nawet nie krył. No chyba że w obecności żony. Wtedy nie widziałem, żeby jakieś dziewczyny podmacywał, ale za jej plecami to i do połowy potrafił rozebrać.
  • W jego sprawie występuje więcej kobiet. Jest także zarzut zgwałcenia. Kobieta, którą rzekomo miał zgwałcić Łyżwiński, zeznała, że podczas stosunku poprosiła go, żeby z niej zszedł i założył prezerwatywę, a następnie dalej mieli uprawiać seks. Gdy skończyli, wyszli z biura i razem poszli do miasta. Czy to jest gwałt? Tyle samo warte jest oskarżenie Łyżwińskiego o porwanie. Pan P. nagrał jakiś bełkot Łyżwińskiego, który pewnie wcześniej coś sobie wypił. A człowiek, którego miano porwać, twierdzi, że nigdy nie obawiał się żadnego porwania. To jakieś bzdury.
  • Zbliżają się wybory do europarlamentu. Pan poseł Łyżwiński zasugerował mi coś takiego: szukać ludzi tak zwanych ciepłych. To znaczy takich, którzy mają pieniądze. Ja mówię: no i co? On mówi: zaproponuj im miejsca na listach (...) ja palcem nie jestem robiony i odmówiłem Panu Łyżwińskiemu. I za dwa tygodnie już nie jestem przewodniczącym. Jest pełniącym obowiązki Pan poseł Łyżwiński.