Selfizm

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Selfizm – ideologia zakładająca supremację ludzkiego „ja”, kult samouwielbienia stanowiący substytut religijności.

  • Krótko mówiąc humanistyczny selfizm nie jest nauką, lecz popularnym świeckim substytutem religii, który stał się pożywką, a następnie upowszechnił dzisiejszy szeroko rozprzestrzeniony kult samouwielbienia.
    • Autor: Paul Vitz: Psychologia jako religia. Oficyna Wydawnicza Logos, Warszawa 2002, str. 166. ISBN 838694112X
  • Najważniejszym z selfistycznych dogmatów jest oczywiście dobre samopoczucie. By je wzmacniać, niezbędne jest „pozytywne myślenie” czyli sztuka tworzenia własnej rzeczywistości. Trening bezustannego, wysokiego mniemania na swój temat. Oto dwa, typowe dla popularnych amerykańskich tytułów prasowych, ogłoszenia: „Kocham siebie. Nie jestem zarozumiały. Jestem po prostu dobrym przyjacielem samego siebie, lubię robić wszystko to, co sprawia, że czuję się dobrze”; „Żyjemy wedle określonej filozofii: staramy się, aby nasze sny ziściły się już dzisiaj zamiast czekać na to do jutra. Ale zanim zaczniesz robić coś dobrego dla siebie, musisz najpierw samego siebie poznać”.
    • Autor: Filip Memches, Nie wierzę psychologom. Wokół rozważań nad selfizmem. „Fronda” nr 19/20, 2000, s. 339.
  • Nieprzypadkowo „selfizm” w psychologii sprowadza się ostatecznie do (pseudo) religijnego „kultu ego”. Ta pokusa występowała od wieków nie tylko w gnozie, ale także w niektórych nurtach filozofii idealizmu niemieckiego (który pozostawał zresztą pod wpływem gnozy). Idealiści rozumieją aktywność podmiotu myślącego nie tylko jako partycypację w Boskim intelekcie, ale jako częściową realizację samej Boskiej aktywności. Intelekt ludzki zmierza ostatecznie do utożsamienia się z Boskim Rozumem, którym mógłby jakoś zawładnąć, a nawet – w duchu magii – manipulować.
  • Nie tylko w USA szerzy się dziś „pozytywna” psychologiczna gnoza – selfizm, głosząca, że ludzkie „ja” (ang. self) jest absolutnie dobre, a nawet boskie i pełne nieskończonych możliwości. Podstawowe założenie humanistycznego selfizmu – dobro natury ludzkiej (w przeciwieństwie do zła będącego skutkiem wpływu społeczeństwa) – jest podzielane przez niewielu badaczy, a przez licznych mocno krytykowane. Świadome „ja”, będące centralnym pojęciem humanistów, jest słabo zdefiniowane, pełne sprzeczności i nieadekwatne, zarówno jeśli chodzi o opisanie naszej psychologicznej natury, jak i jako narzędzie rzetelnej psychoterapii.
  • Opisy Hendina dokładnie przedstawiają, czym kończy się zazwyczaj selfizm: „ja” jako podmiot gorączkowo próbuje uzyskać kontrolę nad innymmi – przedmiotami – aby rozwijać się dalej jako podmiot. W miarę jak coraz więcej ludzi uzyskuje „wyższą świadomość”, czyli „wyzwala się” od przedmiotowości i przyjmuje rolę podmiotu, coraz bardziej nasila się współzawodnictwo. Życie staje się grą, w której są tylko dwie możliwości – wygrana lub przegrana, sadyzm lub masochizm. Co więcej, nowa rola podmiotu łączy się z trudną do zniesienia pamięcią bycia w przeszłości wykorzystywanym przedmiotem. Potęguje to, wraz z obawą, że taka sytuacja może się powtórzyć w przyszłości, potrzebę bycia dominującym podmiotem.
    • Autor: Paul Vitz: Psychologia jako religia. Oficyna Wydawnicza Logos, Warszawa 2002, str. 183. ISBN 838694112X
  • Psychologia to w większości ćwiczenie w skupianiu się na sobie, które przechodzi w chorobliwy nawyk, w tę umysłową hipochondrię. Ktoś to dobrze nazwał: selfizm – zła religia, narcyzm. Fascynacja „głębią”, która jest gdzieś wewnątrz nas, głęboka wiara w mit psychologiczny, jakieś chtoniczne dążenie „pod spód”, drążenie, kopanie w głąb siebie, to co nazwałem już „psychogórnictwem”.
    Psychologicus ma sposoby ucieczki od świata: obserwowanie własnych myśli, liczenie oddechów, obserwowanie plam na zamkniętych powiekach, pytanie „kim jestem” i czekanie aż ktoś (?) odpowie. „Odnaleźć siebie”, swoje prawdziwe ja: to racja i sens bytu psychologicusa.
  • Wiara w psychoterapeutyczną przesłankę, zgodnie z którą nie należy podporządkowywać swych potrzeb potrzebom innych, ani żadnej idei lub tradycji, przynosi plon. Dla wyznawcy selfizmu ludzie z jego najbliższego otoczenia są niezbędni, by mógł się realizować. Są oni wyłącznie środkami do osiągnięcia celu. Są po prostu narzędziami.
    • Autor: Filip Memches, Nie wierzę psychologom. Wokół rozważań nad selfizmem. „Fronda” nr 19/20, 2000, s. 345.

Zobacz też: