Ryszard Legutko

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Ryszard Antoni Legutko (ur. 1949) – polski polityk, filozof, publicysta i pisarz.

  • Z wielu powodów – zbyt wielu, by je teraz wyjaśnić – przestaliśmy patrzeć na ludzkie życie jako składające się z kilku różnych etapów, z których każdy ma swoją własną tożsamość, dynamizm i imperatywy: narodziny, dzieciństwo, dojrzewanie, dojrzałość, starość, śmierć. Staliśmy się przekonani, że żyjemy w pewnego rodzaju nieustającym kontinuum: dzieciństwo jest jak dojrzałość, dojrzałość jest jak dzieciństwo, dorastanie może trwać do późnej starości. Z tej perspektywy rodzenie się i umieranie to najbardziej nieprzyjemne okoliczności. Najlepszym wyjściem jest zatem nie mieć dzieci, ponieważ przeszkadzają one w kontinuum życia i odciągają nas od przyjemności, oraz nie doświadczać agonii starości. Aborcja jest bronią, która powstrzymuje nas od pierwszego kłopotliwego położenia, a eutanazja (lub wspomagane samobójstwo, jak to się czasami nazywa) pomaga nam rozwiązać problem drugiego. Współczesna cywilizacja dała nam tak wiele możliwości i przywilejów, że odwróciliśmy się od twardych faktów ludzkiej egzystencji i straciliśmy poczucie powagi.
  • (…) po raz pierwszy od wielu lat mamy szansę wprowadzić pewną równowagę polityczną w instytucjach europejskich. Instytucje te, jak już mówiłem, są od dziesięcioleci rządzone przez tę samą grupę polityczną, która do dziś nie była kwestionowana, niezależnie od tego, kto wygrał wybory europejskie. Doprowadziło to do wielu patologii: ignorowania lub nadwyrężania istniejących reguł, arogancji, politycznej pychy, skamieniałości biurokracji i wielu innych grzechów, które wynikają z posiadania politycznego monopolu. Nic dziwnego, że liczba osób krytycznych wobec UE, a nawet wrogo nastawionych do UE, wzrasta, szczególnie podczas ostatniej kadencji, która przysporzyła więcej wrogów UE niż jakakolwiek inna w przeszłości. Rządząca koalicja nie tylko nie nauczyła się niczego na swoich błędach, ale obiecała kontynuować wdrażanie tego samego programu w przyszłości z większym uporem. Jedyną rzeczą, która może im to uniemożliwić, jest – jak zawsze w polityce – wystarczająco silna opozycja.
  • Prawie dwieście lat temu Tocqueville wyjaśniał, jak w społeczeństwie demokratycznym ludzie mogą, nie będąc świadomymi, tracić intelektualną niezależność. W większości zachodnich społeczeństw w Europie i na innych kontynentach wyłoniła się ideologiczna ortodoksja, która odrzuciła wszelkie inne punkty widzenia poza granice szacunku i legalności. Ta ortodoksja przejęła takie pojęcia jak wolność, pluralizm, tolerancja itd. i zamieniła je w ich przeciwieństwa. Zgodnie z tą ortodoksją, im bardziej jesteśmy homogeniczni i im bardziej bezlitośnie narzucamy ortodoksję innym, tym bardziej uważamy siebie za wojowników wolności, pluralizmu, tolerancji. Przykładem jest Unia Europejska. Będąc pod rządami jednej koalicji politycznej od niepamiętnych czasów, mając sztywną lewicową ideologię polityczną jako jedyny dopuszczalny światopogląd, ich wyznawcy bezlitośnie marginalizują każdego, kto się z nimi nie zgadza. Z biegiem lat stali się organicznie niezdolni do tolerowania jakiegokolwiek sprzeciwu, będąc jednocześnie szczerze przekonanymi, że reprezentują pluralizm.
  • Jeżeli wycięlibyśmy kilka zdań z tego, co powiedział pan Bullman i wymienili je z fragmentem wypowiedzi pana Webera, nikt nie zauważyłby różnicy. Powiem więcej – jestem w stanie wyobrazić sobie pana Bullmana na stanowisku przewodniczącego EPP, a pana Webera na stanowisku przewodniczącego socjalistów i tutaj również nikt nie zauważyłby najmniejszej różnicy. Co więcej, wyobrażam sobie pana Verhofstadta na obu tych stanowiskach. I to również niczego by nie zmieniło. Może z wyjątkiem większej liczby inwektyw
  • Ten typ debaty był tu już przećwiczony wielokrotnie. Nic nowego. To kolejna odsłona ataku na ich demokratycznie wybrane rządy. Rząd Fideszu utrzymuje ogromne poparcie w ciągu ostatniej dekady. Wy mówicie, że nie jest to atak na społeczeństwo węgierskie ale na rząd Węgier. Cóż, ktoś wybrał ten rząd. To nie była Królewna Śnieżka i siedmiu krasnoludków. Jeżeli Wam to nie odpowiada, znieście wybory i ustanówcie kogoś z zewnątrz w roli namiestnika na Węgrzech. Myślę, że pan Timmermans byłby bardziej niż chętny objąć tę posadę. Jak już to zrobicie, zróbcie to samo z Polską. To rozwiąże wszelkie problemy.
  • Tak, obserwujemy demokratyczne przebudzenie. W tym samym czasie liczba osób uważających, że Unia Europejska zmierza w złym kierunku rośnie. Teraz jest to powyżej 40%, w niektórych państwach powyżej 50%. Codziennie tutaj przychodzę i słyszę samouwielbiające, samolubne komentarze: „Jesteśmy tacy dobrzy”, „Tak dobrze wsłuchujemy się w głos obywateli”. To znaczy, że wszyscy ci ludzie są nienormalni? Czy są omamieni przez jakichś demagogów? Nie! Reakcja tych ludzi to efekt finalny tego, co się tutaj mówi i robi. Ta arogancja po prostu staje się coraz bardziej nie do przyjęcia.
  • Proszę Państwa! Gdy upadł komunizm, zaczęto budować w Polsce nowy system sprawiedliwości, uznano, że najlepiej będzie, jeśli kontrolę nad tym systemem sprawiedliwości przejmą korporacje prawnicze. I one dostały władzę, jakiej nie miały w żadnym innym kraju europejskim. Po prostu takiej władzy nie miały, jaką dostały w Polsce. To było o tyle dziwne, że niemała część prawników zachowywała się fatalnie w systemie komunistycznym i powinna była zostać odsunięta. Tak się nie stało. Środowisko oczyści się samo, jak powiedział jeden z ówczesnych, skądinąd bardzo szanowanych prawników, ale środowisko się nie oczyściło. Do tej pory w Sądzie Najwyższym mamy sędziów, którzy gnębili opozycję demokratyczną w czasach komunistycznych.
  • Komisja, niestety, ma ten niedobry zwyczaj, że po prostu ignoruje wszystkie odpowiedzi polskiego rządu i cały czas powtarza to samo. Komisja nazywa to dialogiem albo zaproszeniem do rozmowy. Panie Przewodniczący, to nie jest dialog. To nie jest zaproszenie do rozmowy. Jest takie pojęcie, które temu odpowiada. To jest ultimatum. Mówicie państwo: to ma być zrobione, a jak nie – to będziecie ukarani. To mniej więcej jest dialog, prawda, w stylu Komisji. To jest to, co Szekspir nazwał „the insolence of office”, prawda? To jest taka bezczelność urzędów czy bezczelność władzy. Wszystko możecie zrobić. Uważacie, że wszystko możecie powiedzieć i wszystko nakazać.
  • Jest wysoce prawdopodobne, że Rada zacznie się od gratulacji dla kanclerz Merkel z powodu wygranych wyborów. W rzeczy samej, pani Merkel zasługuje na gratulacje. Po pierwsze dlatego, że wygrała wybory po raz czwarty – co jest nadzwyczajne. Po drugie dlatego, że wygrała je po podjęciu swojej najgorszej decyzji: o otwarciu europejskich granic, nie kłopocząc się konsultowaniem tego z kimkolwiek. To tyle, jeżeli chodzi o solidarność.
  • Kto – podobnie jak ja – uważa, że wyjście Brytyjczyków z Unii jest wielką porażką i wielką stratą dla Unii, mógłby oczekiwać, że przewodniczący powie nam, że niektóre przyczyny brexitu wyeliminowano. Tymczasem nic na ten temat nie powiedziano, a nawet można było odnieść wrażenie, że wyjście Wielkiej Brytanii z Unii jest sukcesem.
  • Przewodniczący Juncker powiedział, że zaproponował kilka scenariuszy, odbyła się dyskusja czy debata. Muszę zapytać: jaka debata? O debacie można mówić wówczas, gdy nie wiemy jeszcze, jakie zostaną wyciągnięte wnioski. Tutaj natomiast wnioski te zostały już wypowiedziane, a nawet przed ich wypowiedzeniem wiadomo było, jakie mają być. Te wnioski to „jeszcze więcej tego samego”, czyli w żargonie europejskim „więcej Europy”.
  • Reguły są nagminnie łamane przez wielkie instytucje Unii Europejskiej, wliczając w to Komisję Europejską, a stosowanie zasady podwójnych standardów stało się nałogowe. Oznacza to, że są grupy, instytucje czy partie, którym właściwie wszystko wolno i uchodzi im to bezkarnie, oraz pozostali, oczywiście słabsi i mniejsi, którym wolno bardzo mało. Zacznijmy więc może od uporządkowania własnego podwórka.
  • Dlaczego reakcja UE i Zachodu jest tak nieadekwatna? Można by pomyśleć, że to właśnie Zachód powinien bronić chrześcijan ponieważ chrześcijaństwo jest zasadniczą częścią naszej cywilizacji. Bez chrześcijaństwa nie istnielibyśmy. Jeżeli my ich nie obronimy, nikt tego nie zrobi. Więc dlaczego tego nie robimy? (...) Jeden z powodów tkwi w głębokich antychrześcijańskich uprzedzeniach. W Europie chrześcijanie stają się obiektem nasilającej się dyskryminacji.
  • Unia Europejska, zamiast stabilizować się, jest coraz bardziej rozkołysana, a Państwo ponoszą za to sporą część odpowiedzialności. Antagonizujecie społeczeństwa, pogłębiacie podziały, nie tylko w Polsce zresztą. Spójrzcie, jak gotuje się w większości krajów europejskich. Zamiast zjednywać sobie sojuszników, szukać wsparcia, produkujecie w coraz szybszym tempie nowych wrogów. Wrogów – mówię – nie reformatorów, takich jak ja czy moi koledzy z mojej grupy, którzy chcą Unię zreformować. Ale to nie może trwać wiecznie. No, jak długo ten proces ma trwać, proces generowania pokolenia nowych wrogów, którzy chcą Unię Europejską rozbić od środka? Jaka jest na to Państwa odpowiedź? Więcej tego samego, tak? Więcej tego samego. To się wszystko może fatalnie skończyć. Wobec tego, na koniec, cóż mogę zrobić? Mogę się odwołać do jakiegoś autorytetu.Dedykuję panu, panie przewodniczący, i Państwu sławne zdanie ze Starego Testamentu, z Księgi Przysłów: „wyniosłość kroczy przed porażką, a duch pyszny przed upadkiem”.
  • Prawda jest taka, że jesteście Państwo organicznie niezdolni do zaakceptowania tego faktu, że mogą istnieć rządy i partie, które różnią się od was poglądami i że te poglądy mają dobre racje.Pluralizm w Unii Europejskiej to jest taki pluralizm jak w przypadku Forda modelu T: mogły być wszystkie kolory, pod warunkiem że był to kolor czarny. W Unii Europejskiej wszystkie poglądy są dobre, pod warunkiem, że to są poglądy zgodne z ortodoksją Unii Europejskiej.
  • Proszę Państwa, otóż w przypadku Polski Komisja Europejska uzurpuje sobie trzy funkcje: oskarżyciela, sędziego i egzekutora – czyli robi coś, co jest właściwie w sprzeczności z prawną, polityczną tradycją europejską. Takie nagromadzenie w jednym ręku trzech funkcji jest charakterystyczne dla europejskiego despotyzmu oświeconego, przy czym jest on, powiedziałbym, ten Państwa despotyzm, coraz mniej europejski, coraz mniej oświecony.
  • Niemcy są krajem zbyt dużym i ważnym oraz mającym bardzo wysoką samoocenę, żeby nie ulec pokusie prowadzenia polityki nie tylko samodzielnej, ale także wykraczającej poza ograniczenia wynikające z UE. Nie jest to mocarstwo globalne, ale jednak kraj któremu jest trochę ciasno w UE. Niemcy używają więc Unię do realizacji własnych interesów. Juncker nie jest poważnym partnerem dla Putina, Erdogana, Trumpa czy premier Wielkiej Brytanii. Takim partnerem jest kanclerz Niemiec i Niemcy są tego świadomi, że ich rola wykracza znacznie poza wyjątkową rolę w UE.
  • Europa uznaje, że problemem nie jest dziś eksterminacja chrześcijan, lecz islamofobia. Uważa się, że z jednej strony mamy terrorystów, z drugiej zaś niebezpieczny potencjał islamofobii, który w każdej chwili może wybuchnąć. Tematu prześladowania chrześcijan nie ma, co wynika – będę się przy tym upierał – z głębokich uprzedzeń antychrześcijańskich, zakorzenionych w obecnych elitach zachodnioeuropejskich.
  • Ochrona chrześcijan jako elementu sfery publicznej jest konieczna. Właśnie usłyszałem, że jakiś radny miejski w Brukseli domaga się usunięcia krzyży na komunalnym cmentarzu. Dziś śmiejemy się z takich absurdalnych pomysłów, ale już za dziesięć lat będzie to traktowane poważnie. Wezmą się za temat politycy, prawnicy i nie będzie już nam do śmiechu. Sądy orzekną, że krzyże owszem, mogą być, ale tylko na prywatnym katolickim cmentarzu, natomiast na komunalnym to już nie.
  • Duża część europosłów ma poglądy centralistyczne i to jest dla nich dobra okazja, żeby się wtrącać w nasze sprawy. A że Unia już dawno przesunęła się na lewo, to każdy rząd konserwatywny jest z konieczności podejrzany. Na to nakłada się kompleks Orbána. Ta artyleria wymierzona w Polskę jest po to, żeby nas na samym początku przydusić, żeby nie powtórzył się casus Orbána, zwłaszcza że jesteśmy krajem większym niż Węgry. I takie sygnały dostawałem: wy idziecie drogą Orbána, nie możemy do tego dopuścić. Z drugiej jednak strony bardzo wielu europosłów z tych grup, które oficjalnie są krytyczne, zarówno chadecy, jak i socjaliści, a nawet liberałowie i zieloni, podchodziło do nas prywatnie, mówiąc: trzymajcie się, popieramy was. A po debacie gratulowali nam świetnego wystąpienia pani premier i mówili, że to w ogóle skandal, że do debaty doszło.
  • Obserwując to, co się dzieje w życiu duchowym Europy, nie widzę na razie sygnału skłaniającego do optymizmu. Jest pewne ożywienie po stronie chrześcijan, głównie katolików, co jest dobrym znakiem. A z tym chodzeniem do kościoła – zależy, o jakim poziomie mówimy. Jeżeli mówimy o zbawieniu, to oczywiście. Ale jeśli mówimy o tożsamości europejskiej, to to, co się dzieje w Kościele, powinno też mieć jakieś publiczne odzwierciedlenie w obyczajach, języku, normach, wyobraźni. A tego nie ma. Obszar zewnętrzny tożsamości europejskiej jest coraz bardziej niewidoczny. Angela Merkel może zatem zachęcać, żeby chodzić do kościoła, ale to nie zamyka tematu, bo kościół to nie jest zamknięta przestrzeń świątyni, ale siła, która od wieków kształtowała ład duchowy, polityczny, prawny, moralny Europy, a dzisiaj pod wpływem samych Europejczyków już kształtować przestała. Niechęć do chrześcijaństwa, a nawet do klasycznych zasad, jest zdumiewająca. Prawo rzymskie znika z programów studiów prawniczych. Podstawowe zasady prawne z tradycji rzymskiej w Unii przestają obowiązywać. Na przykład Nemo iudex in causa sua – nikt nie jest sędzią w swojej sprawie – już nie obowiązuje w UE.
  • Demokracja uzyskała tak wysoki status, że niepomiernie rozszerzyła swoje znaczenie, obejmując wszystkie wartościowe elementy życia zbiorowego. Utrwalił się pogląd, że do istoty demokracji zaliczamy także rządy prawa, społeczeństwo obywatelskie, wolność jednostkową, ład moralny oraz wiele innych dobrych rzeczy. Za przejaw mądrości uchodzi przeto stwierdzenie, że jedynym lekarstwem na braki demokracji jest więcej demokracji.
  • Ludzie nauki to nie mieszkańcy wieży z kości słoniowej. Zwłaszcza zaś specjaliści z zakresu nauk ścisłych i technicznych są powołani do podnoszenia jakości życia.
  • Napisałem iż nie wierzę w praktyczne przeprowadzenie dekomunizacji. System upadł na tyle dawno, a nowa rzeczywistość ustabilizowała się na tyle mocno, iż przestałem ową niemożność uważać za oburzającą. Trzeba nauczyć się działać w takiej sytuacji, jaka jest, a nie w takiej, jaka być powinna, Z tego wszakże nie wynika, iż akceptując tę sytuację uznajemy idee, które ją usankcjonowały. Godząc się na obecność byłych komunistów w życiu publicznym, nie musimy godzić się na obecność ich poglądów w naszych umysłach
    • Źródło: Ich baza, ich nadbudowa?, „Życie”, 31 sierpnia 1998.
  • Tak naprawdę chodzi o zadymę. Rozpuszczeni smarkacze czują się kompletnie bezkarni. To jest typowa szczeniacka zadyma. Przy czym za zadymę to człowiek bywa – jak chodzi do szkoły i szkoła jest dobra – karany.
    • Opis: na temat petycji o ściągnięcie krzyży z kilku sal wrocławskiego XIV LO.
    • Źródło: wywiad, 2010

O Ryszardzie Legutce[edytuj]