Powieść milicyjna

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Milicyjna Warszawa.jpg

Powieść milicyjna – współczesna powieść kryminalna z elementami socrealizmu, publikowana w latach 1955–1989 w krajach socjalistycznych, której bohaterem był detektyw – milicjant.

Autorzy polscy[edytuj]

  • Człowiek o zupełnie czystym sumieniu nie wypiera się swoich znajomości, szczególnie w rozmowie z oficerem śledczym.
  • Człowiek tak już jest ukształtowany, że pragnie wyróżnić się wśród swych bliźnich, być kimś znanym, sławnym, godnym powszechnego uznania i podziwu. No, dobrze, a emerytowany oficer milicji? O mało nie parsknął śmiechem.
    • Źródło: Zygmunt Zeydler-Zborowski, Major Downar przechodzi na emeryturę, Warszawa 1984, s. 4
  • Czy panią to dziwi? Czy nie pomyślała pani o tym, że oficer milicji to także człowiek, który od czasu do czasu pragnie oderwać się od swych zajęć, od swego środowiska, od problemów kryminalnych? Pragnąłem podczas tej wycieczki zachować incognito. Nie udało mi się. Trudno. Widocznie nawet i na Sycylii muszę występować w roli funkcjonariusza milicji obywatelskiej.
    • Źródło: Zygmunt Zeydler-Zborowski, Major Downar przechodzi na emeryturę, s. 88
  • Jeżeli oficer milicji prowadzący dochodzenie uważa ją za głupią, to znaczy, że jest mądra.
    • Źródło: Jerzy Edigey, Nagła śmierć kibica, Warszawa 1978, s. 89
  • Kapitan Wojnar przerwał na chwilę opowiadanie… Porucznik Kania nie spuszczał oczu z energicznej, męskiej twarzy przyjaciela o mocno zarysowanych brwiach, prostym nosie, lekko wysuniętym do przodu podbródku, twarzy, w której zaskakiwał miękki, łagodny uśmiech…
  • Źródło: Jerzy Głowacki, Testament królowej Nefertite, Warszawa 1971, s. 7
  • Kobiety jak najczęściej powinny odwiedzać neurologów – wygłosił sentencjonalnie porucznik Kosiorek. – Życie mężczyzn byłoby o wiele łatwiejsze.
  • Końcami palców dotknęła ust i przesłała pocałunek. – Takie ciała chodzą po świecie – jęknął kapral – a człowiek pracuje w milicji i to w stopniu kaprala. W mojej dzielnicy jestem ważny, ale co ja znaczę w wielkim świecie?
  • Milicjant to taki sam człowiek jak każdy inny. Po prostu urzędnik państwowy. Proszę nam się przyjrzeć. Nie wyglądamy przecież na potworów. Przynajmniej tak mi się zdaje.
    • Źródło: Zygmunt Zeydler-Zborowski, Major Downar przechodzi na emeryturę, s. 126
  • – Mój Boże - zauważył podporucznik – gdyby mnie ojciec posłał do seminarium duchownego, nie martwiłbym się dzisiaj, skąd wziąć trzy tysiące pięćset złotych na nowe dżinsy. Takie, jak wczoraj widziałem na Bazarze Różyckiego.
    • Źródło: Jerzy Edigey, Sprawa dla jednego, Warszawa 1978,s. 59
  • Naturalnie nie zawsze, ale jak potwierdza milicyjna praktyka, przestępca rzeczywiście często uczestniczy w pogrzebie ofiary. (...) Gdybym był komendantem głównym MO, to tam, gdzie chodzi o ofiary zbrodni, wszystkie pogrzeby kazałbym filmować!
    • Źródło: Jerzy Edigey, Sprawa dla jednego, s. 58
  • Nie bądź taki zasadniczy. Ja się wygłupiam służbowo. Musimy się do tej roboty zabrać z humorem.
    • Źródło: Zygmunt Zeydler-Zborowski, Człowiek o cętkowanej twarzy, Warszawa 1980, s. 99.
  • – Nie przypuszczał pan, że milicjant może mieć zainteresowania artystyczne…
    – Nie, nie… nie to chciałem powiedzieć.
    • Źródło: Człowiek o cętkowanej twarzy, s. 79
  • – Nie rozumiem, co ci strzeliło do głowy, żeby tam przyjechać?
    – Metoda dedukcyjna, poruczniku Wrończak, metoda dedukcyjna. Wyobraź sobie, że nie dalej jak wczoraj skończyłem czytać o Sherlocku Holmesie. To bardzo pouczająca lektura.
    • Źródło: Człowiek o cętkowanej twarzy, s. 170
  • – Nie strasz mnie – powiedział kapitan Anioł. – Rzuć broń. Nie po to milicja wydaje pozwolenie na broń, żeby strzelać z niej do milicji.
    • Źródło: Andrzej Wydrzyński, Cień śmierci, Katowice 1988, s. 124
  • Obawiają się, że jak raz się dostaną w ręce milicji, trudno im będzie dowieść swej niewinności. Niestety, taką nieufność do aparatu sprawiedliwości jeszcze się często spotyka. Czasem zresztą ta nieufność jest usprawiedliwiona...
    • Źródło: Jerzy Edigey, Wycieczka ze Sztokholmu, Katowice 1987, s. 56
  • – Pracujemy w milicji. – uśmiechnął się. – A milicja od czasu do czasu też musi coś wiedzieć.
    • Źródło: Z. Zeydler-Zborowski, Sekret Julii, s. 129
  • – Siadajcie – powiedział Downar wskazując porucznikowi krzesło. – Zapalicie „Carmena”?
    Rumiana twarz Kobieli promieniała zadowoleniem. – Należy mi się, obywatelu majorze. Odwaliłem kawał ładnej roboty.
    • Źródło: Sekret Julii, s. 147
  • – To może panu bardzo zaszkodzić. Ostrzegam. – Praca w milicji – odparł pogodnie kapitan Anioł – zawsze może człowiekowi zaszkodzić.
    • Źródło: Andrzej Wydrzyński, Cień śmierci, Katowice 1988, s. 182
  • To nie jest odpowiedź. Obywatelka nie rozmawia z kumą, tylko z milicją. Zrozumiano?
    • Źródło: Tadeusz Kostecki, Smuga grozy, Łomianki 2009, s. 265
  • – Według rozkazu obywatela kapitana! Jaja będą, jasne – porucznik Rajski wyprężył się służbiście.
    • Źródło: Tadeusz Ostaszewski, Kuźnia szatana, Olsztyn 1988, s. 181
  • W naszej komendzie mamy takie powiedzenie, że tam, gdzie nie ma na pewno winnych, nie ma także na pewno niewinnych.
    • Źródło: Kazimierz Kwaśniewski, Gdzie jest Trzeci Król?, Warszawa 1966, s. 143
  • – Wypijmy wreszcie. – Zezwalasz? – Głupie gadanie. Milicjant też człowiek, a powinieneś wiedzieć, że na zmęczenie nic tak dobrze człowiekowi nie robi, jak kieliszek dobrego trunku.
    • Źródło: Tadeusz Ostaszewski, Kuźnia szatana, Olsztyn 1988, s. 100
  • Wy znowu swoje. Powiedzenie „dobry furman zawsze nawraca” stosuje się może do furmanów, ale nie do oficerów milicji.
    • Źródło: Jerzy Edigey, Wycieczka ze Sztokholmu, Katowice 1987, s. 166

Autorzy obcy[edytuj]

Paweł Szestakow, Labirynt[edytuj]

(wyd. Iskry, Warszawa 1969)

  • A kapitan Wołokow tymczasem pałaszował befsztyk i jak gdyby o niczym nie myślał, tylko chwalił sobie głośno polskie piwo.
    • Źródło: s. 111
  • – A kto ma wiedzieć? Co z was za milicja? Tego nie wiecie, tamtego nie wiecie. Czy chcecie, żeby zarzynano ludzi w biały dzień?
    – Chcemy, żeby i nocą nie zarzynano…
    • Źródło: s. 135
  • – … Ale jestem przekonany, że w napadzie na mnie przeszkodziło mu tylko nadejście jakiegoś kuracjusza.
    – Że też musiał się zjawić w takiej chwili… Gdyby napadł, wszystko byłoby jasne.
    • Źródło: s. 127
  • – Towarzysz dziennikarz widział właśnie, jak ten typ ukradł walizkę – wyjaśnił kapitan.
    – A więcej nic ten wasz towarzysz nie widział? Przecież spał całą drogę. We śnie można różne rzeczy zobaczyć.
    • Źródło: s. 23
  • – Wy tu pracujecie?
    – Pracuję. Jeśli to ma być praca. Katorga, taka jej mać…
    – O tym później… I nie wiecie, gdzie on się teraz znajduje?
    – To wy powinniście wiedzieć. Po to jest milicja.
    – Powiemy w swoim czasie. Pokażcie nam kotłownię.
    • Źródło: s. 13

Václav Erben, Tajemnica „Złotego Księcia”[edytuj]

(wyd. Iskry, Warszawa 1972)

  • – Co pana tak interesuje w mojej legitymacji?
    – Nie wygląda pan na… no, na kapitana.
    • Źródło: s. 50
  • – Dzień dobry. Jestem kapitan Exner.
    – Czyżby – zdziwił się Kališ – kapitan żeglugi wielkiej?
    – Nie. Służby kryminalnej.
    • Źródło: s. 93
  • – Niech pan mnie zaaresztuje – wykrzyknął patetycznie doktor Douda i wyciągnął do Exnera złączone pięści. – A może raczej pójdzie pan ze mną na kolację?
    – Raczej na kolację. Myślę, że to właściwa pora.
    • Źródło: s. 103
  • – Proszę pana – rzekł Vašatko surowo – jestem funkcjonariuszem na służbie.
    – Proszę pana – odpowiedział archeolog – jestem doktor Soudek. Idę do swego pokoju. Jeśli będzie pan życzył sobie ze mną rozmawiać, chętnie pana przyjmę. Numer pokoju poda panu recepcja. Żegnam.
    – Każę pana doprowadzić!
    – Niech pan spróbuje!
    • Źródło: s. 41
  • Spojrzał na nią przelotnie i przyszło mu do głowy, że pani antropolog ze wszystkich tych szkieletów, z którymi miała w życiu do czynienia – ten najlepszy wybrała dla siebie.
    • Źródło: s. 272