Moda na sukces

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Moda na sukces (ang. The Bold and The Beautiful) – amerykańska opera mydlana.

Wypowiedzi postaci

Pamela Douglas

  • Ciągnij dalej ten związek z mężem mojej siostry, a zginiesz. Koniec z tobą. Będziesz martwa. Ty podła, mała ladacznico.
    • Opis: o Donnie.
  • Szydełkowanie znacznie różni się od przywiązywania kochanka do łóżka.
    • Opis: do Donny.
  • Ty zdziro, ty wstrętna ladacznico, ty brudna szmato. Nie zniszczysz rodziny Forresterów. Mówiłam, że cię zabiję i zrobię to.
    • Opis: o Donnie.

Bridget Forrester

  • Ja też mam swoje tajemnice, o których ci nie mówiłam. Śmierdzisz Deacon. Całować ciebie to jak lizać popielniczkę.
    • Opis: do Deacona.
  • Mamo! Spałaś z moim bratem!
    • Opis: do Brooke.
  • Moja matka jest dziwką!
    • Opis: o Brooke.

Eric Forrester

  • Miłość sprawia, że wszyscy głupiejemy. Spójrz na mnie.
    • Opis: do Stephanie.
  • Niech lepiej Clarke uszyje ci kuloodporną piżamkę.
    • Opis: do swojej kochanki Donny, kiedy jego żona wróciła z podróży.

Stephanie Forrester

  • Chcesz tylko jednego – zdjąć jej majtki!
    • Opis: do Erica, przy Jackie.
  • Eskimosi mają 15 określeń na śnieg. Ty – dwa razy tyle na seks z cudzym narzeczonym.
    • Opis: do Brooke.
  • Gdybym miała brata, byłaby też moją bratową.
    • Opis: o Brooke.
  • Jak ci lekarze grzebali w głowie to szkoda, że ci nie dodali inteligencji!
    • Opis: do Jackie.
  • Jesteś tą samą ladacznicą, która wiele lat temu omotała mojego syna! Jesteś tu tak mile widziana jak dziwka w klasztorze!
    • Opis: do Brooke.
  • Jeszcze jedna siostra Brooke? Wybacz. Nie mam więcej synów.
    • Opis: do Katie, której siostry uwodziły męża i synów Stephanie.
  • Jeśli odejdziesz, z pewnością znajdziemy kogoś na twoje miejsce. Na świecie nie brak dziwek.
    • Opis: do Brooke.
  • Nawet gdyby wypadła mi nerka, przysłałabyś mi ją pocztą.
    • Opis: do Brooke.
  • Niedawno zabierali śmieci. Zapomnieli o tobie?
    • Opis: do Jackie.
  • Ona ci będzie świadczyć usługi seksualne. Ty będziesz jej pasem cnoty. Mamisz ją wizją dynastii, którą założycie?
    • Opis: do Erica, o Brooke.
  • Patrząc na ciebie, mam ochotę rzucić w ciebie doniczką z kaktusem.
    • Opis: do Brooke.
  • Po odejściu z firmy na pewno będziesz się nudzić.(...) Nick wie, jaką jesteś nimfomanką?
    • Opis: do Brooke.
  • Pomyliłaś szacunek z cnotą i nie potrafisz się z nim rozstać. Wykorzystasz Erica. Pozwoli ci na to, bo jest strasznie napalony. Ale zrobisz to po moim trupie.
    • Opis: do Brooke.
  • Porozmawiam z Brooke. Nic jej nie zrobię. Nie przyniosłam broni...
    • Opis: do Ridge'a.
  • Przez całe życie widziała, jak przechodziłaś od jednego mężczyzny do drugiego. Rozwiodłaś się z jej ojcem, wyszłaś za obu jego synów, potem uwiodłaś jej męża. Zawsze miałaś to samo wytłumaczenie: miłość.
    • Opis: do Brooke, o Bridget.
  • Spałaś z całą moja rodziną! Nie pozwolę, aby twój syn zrobił to samo!
    • Opis: do Brooke.
  • Spałaś ze wszystkimi mężczyznami, którzy mają na nazwisko Forrester!
    • Opis: do Brooke.
  • Spałaś ze wszystkimi mężczyznami na tym ślubie, oprócz pastora.
    • Opis: do Brooke.
  • Tak, kochałaś Ridge'a. A także jego ojca, brata, swojego zięcia... Nic dziwnego, że Bridget się pogubiła i myli szacunek i sympatię z miłością. Zatarłaś granicę dopuszczalnego społecznie zachowania i mówisz mi, że czujesz się dumna?! Z czego?! Z tego, że zaszłaś w ciążę ze swoim zięciem? A może z tego, że uganiałaś się za mężczyzną, który dopiero co pochował żonę?!
    • Opis: do Brooke.
  • To trochę nieładnie. Francuzi byli dla nas tacy dobrzy. Dali nam Statuę Wolności, modę, szampana. A my wysłaliśmy do nich Brooke Logan.
  • Wracaj na ten sam róg ulicy co twoja siostra, Brooke!
    • Opis: do Donny.
  • Zaliczałaś Forresterów jednego po drugim. Jak dziwka.
    • Opis: do Brooke.

Thorne Forrester

  • Mama stoi na dachu i obwieszcza przez megafon jaka jest szczęśliwa?
    • Opis: do Brooke, o zaręczynach Ridge'a i Ashley.
  • Nie kochałem się z Kimberly! To był tylko seks, którego nie pamiętam. Nie stracę cię z takiego powodu!
    • Opis: do Brooke.

Dominick Marone

  • Jak tam wiosna w Paryżu? Były jakieś ciała w rzece?
    • Opis: do Ridge'a nawiązując do śmierci Shane'a. Ridge wrzucił jego ciało do zatoki.
  • Kocham ciebie, nie twoje jajniki.
    • Opis: do Taylor.
  • Twoje życie jest jak telenowela...
    • Opis: do Brooke.
  • Wariuję ze szczęścia. Dobrze, że ożeniłem się z psychiatrą.

Inne postacie

  • Jesteś rakiem, który toczy tę rodzinę. Wycinam cię raz na zawsze!
    • Postać: Ridge Forrester
    • Opis: do Stephanie.
  • Kiedy znów zamówisz buty ze skóry węża, dopilnuj, żeby go przedtem zabili...
    • Postać: Marcus Forrester
    • Opis: do Donny, został zaatakowany przez węża, który był w skrzyni z butami.
  • Masz. Włóż to. Nie chcę, żebyś paradowała po moich korytarzach jak... ta, którą jesteś.
    • Postać: Sally Spectra
    • Opis: do Brooke.
  • Możemy głosować. Kto jest za przyjęciem Morgan? Ja! Reszta się nie liczy, bo mam 51% udziałów.
    • Postać: Brooke Logan
  • Pastor i muzycy czekają w kuchni. Uprzedziłam ich, że w rodzinie Forresterów mało który ślub odbywa się normalnie.
    • Postać: Darla Einstein
  • Przez nią straciłam więcej, niż inni tracą przez całe życie.
    • Postać: Taylor Hayes Forrester
    • Opis: o Brooke.
  • Strzelałem do męża swojej matki? Z czego? Z pistoletu na wodę?
    • Postać: Rick Forrester
    • Opis: do Ridge'a.
  • To nie ja latam za swoją teściową jak napalony kocur.
    • Postać: Whip Jones
    • Opis: do Deacona.

Dialogi

  • Nick: Aha! Wiedziałem że to jest mały Marone!
    Taylor: Nick! Przecież to jest sznur pępowinowy...
Opis: Nick ogląda wydruk z USG.
  • Jackie: Ale masz ładny beret!
    Hope: Ale trochę drapie.
    Nick: Bo to od Ridge'a.
  • Jackie: Dziękuję, że nas tu wszystkich zaprosiłaś
    Stephanie: Chciałabym się cieszyć, że cię tu widzę, ale wcale tak nie jest.
    Jackie: Jestem tu od godziny i jeszcze nie nazwałaś mnie ździrą.
    Stephanie: Sprawy oczywiste nie wymagają komentarzy.
  • Stephanie: Ależ z ciebie idiotka!
    Donna: Co tu robisz?!
    Stephanie: Szukałam Erica, ale znalazłam ciebie...
    Donna: I musiałaś mnie obmacywać?
    Stephanie: Podobno jestem świetną masażystką. Posłuchaj, już wkrótce wyniesiesz się do jakiegoś mieszkanka daleko stąd.(...) Czy one są prawdziwe? (piersi Donny) Pewnie tak jak te blond włosy.
    Donna: Jesteś zazdrosna!
    Stephanie: Ja nie potrzebowałam operacji.
    Donna: Dla Erica jestem piękna! Kocha moje ciało. Każdy jego kawalątek.
    Stephanie: Tylko ciało.
    Donna: Przynajmniej daje mu radość w łóżku!
    Stephanie: Łóżko to za mało, skarbie. W końcu mu się znudzi i będzie chciał porozmawiać. Wielkie cycki, mały rozum. Jedyne co masz do zaoferowania to seks. Ale to się daje leczyć.
    Donna: Nasz związek to nie tylko seks! Ale seks jest ważny, a na tym polu nie możesz ze mną konkurować!
    Eric: Witam panie...
    Donna: Witaj misiaczku!
    Stephanie: Witaj misiaczku!
  • Donna: Będziemy mieli piękny, romantyczny ślub. Powiem ci, kto nie zostanie zaproszony.
    Pamela: A ja ci powiem, kto nie stanie przed ołtarzem.
  • Brooke: Bez ciebie w firmie jest...
    Ridge: Jak w Disneylandzie bez Myszki Miki?
  • Stephanie: Będę uważać.
    Ridge: Zawsze się niepokoję, kiedy mówisz coś takiego...
  • Stephanie: Będziesz się obwiniać za to, że nie umarłaś?
    Felicia: Nie. Za to będę obwiniać ciebie.
Opis: Stephanie uratowała Felicię.
  • Eric (o Morgan i Ridge'u): Boże! Oni mają romans?
    Stephanie: Nie, spali ze sobą tylko raz.
  • Christine: Brooke. Prawda? Stephanie dużo mi o Pani mówiła.
    Brooke: Lubi o mnie mówić.
  • Brooke: Całowałeś ją?
    Nick: Nie...
    Brooke: A ona ciebie?
    Nick: Nie wiem. Całowałaś mnie?
    Taylor: Nie...
  • Donna: Chcesz mnie udusić?
    Stephanie: Nie, bo musiałabym cię dotknąć.
  • Stephanie: Chcesz uwieść swojego drugiego zięcia!
    Brooke: Nie prawda! Już prędzej miałabym romans z tobą.
    Stephanie: Wolałabym oblać się benzyną.
  • Taylor (do Ridge'a): Chcesz wiedzieć, dlaczego masz dysfunkcyjną rodzinę? Oto przyczyna (pokazuje Brooke). Jeśli się z nią ożenisz, skończy się jak zwykle. Będzie: ból, żal, rozpad. Chaos! Teraz rozumiesz?
    Brooke: Widzisz w jakim jest stanie? Nie da się z nią rozmawiać.
    Taylor: Ridge byłby szalony, gdyby się z tobą ożenił, wiedząc, że masz obsesję na punkcie mojego dziecka... i jego ojca. Jesteś tu jedyną nienormalną osobą! (...)
  • Morgan: Chcę mieć dziecko!
    Taylor: Jak chcesz to zrobić?
  • Brooke: Chciałabym codziennie wychodzić za mąż.
    Nick: W twoim przypadku to normalne.
  • Ridge (do Ashley): Chodź ze mną na chwilę.
    Stephanie: To mi się podoba.
    Eric (o Stephanie): Wrzucić ją do basenu?
  • Stephanie: Chyba źle doradziłam Ridge'owi.
    Eric: Znowu?
  • Taylor: Co tu robisz?!
    Brooke: Co ty tu robisz?!
    Taylor: Co ty robisz tam?!
Opis: Taylor zastaje Brooke leżącą na Nicku w łóżku.
  • Brooke: Co ty tu robisz?!
    Stephanie: Przyszliśmy wyrzucić śmieci. Nie wiem od czego zacząć... Może od ciebie? Jesteś śmieciem i tu jest twoje miejsce!
  • Jackie: Co ty tutaj robisz?
    Donna: Taylor mnie zaprosiła.
    Jackie: Nikt nie zamawiał striptizerki...
  • Stephanie: Co ty tu robisz?
    Jackie: Stephanie! Nie słyszałam trąb obwieszczających twoje przybycie...
    Stephanie: Gdzie Eric?
    Jackie: Kiedy ty tu jesteś? Jak najdalej stąd.
    Stephanie: (...) Za kogo ty się uważasz?
    Jackie: Za kogoś, komu niewiele brakuje, by zostać Panią Forrester.
    Stephanie: Paliłaś coś?
    Jackie: Wreszcie Eric będzie miał taką żonę, na jaką zasługuje.
    Stephanie: Odbiło ci, dziecino.
    Jackie: (...) Eric poprosi mnie o rękę.
    Stephanie: Jesteś nie tylko dziwką, ale i marzycielką...
  • Taylor: Co ty tu robisz?!
    Stephanie (o Jackie): Wiedziałam, że to dziwka, ale...
    Taylor: Nie zostawiaj otwartych drzwi!
    Stephanie: Jacqueline Payne obsługiwała całą marynarkę?
Opis: Taylor prowadzi sesję terapeutyczną Nicka. Jego matka, Jackie, w przeszłości sypiała z marynarzami za pieniądze.
  • Stephanie: Cokolwiek sprzedajesz, może poczekasz na marynarzy?
    Jackie: Przyszłam tu, bo zapomniałam adresu Thorne'a. Pamiętasz jeszcze kto to jest?
Opis: Stephanie wspomina przeszłość Jackie, kiedy była prostytutką i sypiała z marynarzami. Jackie z kolei, nawiązuje o tym, jak Stephanie zajmowała się swoimi dziećmi.
  • Baker: Córka Brooke Logan powiedziała, że jej matka zaginęła.
    Stephanie: Dobrze by było...
  • Thorne: Czas się odprężyć i wypalić fajkę pokoju.
    Stephanie: Zwykły tytoń nie wystarczy...
  • Bridget: Czy oni rozmawiali o ciąży Taylor?
    Carl: Byłem za daleko, aby usłyszeć. Ale zamówili jajka...
Opis: Taylor poczęła dziecko metodą in vitro.
  • Brooke: Daj, pomieszam jajka.
    Rick: Nie trzeba, Bridget już to zrobiła.
Opis: Rick nawiązuje po pomyłki przy zapłodnieniu in vitro. Bridget zajmowała się tym.
  • Barman: Dobry wieczór, Pani Marone.
    Brooke: Nie nazywam się tak.
    Barman: Przepraszam. Pani Forrester?
    Brooke: Zgaduj dalej.
  • Rick: Dziecko kopie?
    Amber: Jak Chuck Norris!
  • Taylor: Dziś jest wspaniały dzień, żeby robić dzieci.
    Nick zgadza się, ale proponuje wyjście. Zabiera Taylor do kaplicy.
    Taylor: Tu chyba nie wolno robić dzieci...
  • Brooke: Eric i ja jesteśmy po ślubie.
    Stephanie: Nie musisz się ubierać. To twój uniform. Powinno być na nim wypisane twoje imię.
    Brooke: Nie twoja sprawa co robię w sypialni.
    Stephanie: Wszyscy wiedzą co robisz.
  • Donna: Eric jest wspaniałym człowiekiem. Nie zasługuje na taką zgorzkniałą, oziębłą zrzędę.
    Stephanie: Tylko na twoje sztuczne balony? Jestem pewna, że gdybym przekuła je szpilką, zaraz by pękły. Psssss. Mój mąż potrzebuje kobiety eleganckiej, na poziomie. A ty, silikonowa laleczko, nigdy taka nie będziesz.
  • Jackie: Eric tyle lat sypiał i sypiał tylko ze Stephanie, że teraz jest nienasycony.
    Nick: Mamo, nie chcę słuchać o twoim życiu erotycznym.
  • Donna: Eryku, odeślij ją do Chicago.
    Stephanie: Kogo masz na myśli?
    Donna: (...) Z twoją siostrą jest coś nie tak. To wariatka. U was to pewnie dziedziczne.(...) Wyciągnęła broń. Groziła, że mnie zabije! (...) Jest szurnięta. To psychopatka.
    Stephanie: Pamela jest oryginalna, ale strzelanie do ludzi to specjalność Twoich krewnych.
Opis: Brat Donny, Storm, strzelał do Stephanie.
Donna: Każ jej przestać! Ona dybie na moje życie.
Stephanie: Piłaś?
Donna: Ja nie piję. Boże! Ona cię chroni, mam rację? Przyznaj, że tak jest, Stephanie!
Stephanie: Alkohol.
Donna (do Pameli): (...) Powiedziałam jej co zrobiłaś, psychopatko.
Stephanie (szeptem): Groziłaś, że ją zabijesz?
Pamela: Ja? Wyglądam jak morderczyni? Miałabym ją zabić za pomocą ciastka? (...) nie próbowałam jej zabić.
Stephanie: Szkoda... (...) Dziękuję, Pam. Kochanie, nie kłóć się z Donną.(...) Od tej chwili obie pracujecie w jednej firmie. Nowa recepcjonista (Pam), nowa lafirynda (Donna).
  • Stephanie: Forrester będzie miał nową twarz. Kobiety, która jest uosobieniem tego co jest dla nas ważne – klasy, stylu, elegancji. Nowy wizerunek i nowa twarz – twarz Taylor.
    Brooke: Taylor?! Będzie robić psychoanalizy naszym ubraniom?!
  • Harry (o Brooke): I pogodzi się z tym, że będzie macochą własnego wnuka?
    Nick: W tej rodzinie zdarzały się dziwniejsze rzeczy.
  • RJ: Ile masz lat?
    Eric: Nie znasz takiej liczby.
    RJ: Siedemnaście?
  • Amber: Ja nie spotykam się z chłopakami, lecz z mężczyznami.
    Rick: Ale ja w tym roku będę miał prawo jazdy.
  • Brooke: Jak sama zostaniesz matką dziecka Nicka, to zrozumiesz!
    Bridget: Horror być matką dziecka, którego tatuś ugania się za babcią!
  • Brooke: Jak śmiesz?
    Macy: Ja? Przysyłasz mi drinka, wiedząc, że alkohol mi szkodzi!
    Brooke: Wystarczyło powiedzieć „Nie, dziękuję”.
    Macy: Ty zadufana w sobie dziwko!
  • Stephanie (do Ridge'a): Jak tam reszta wieczoru z Ashley?
    Eric: Kolejna randka?
    Stephanie: Dwie jednego wieczoru.
    Ridge: Nie udało mi się odebrać RJ'a, więc kupiłem lody i wróciłem do Ashley.
    Stephanie: Chyba nie jedliście ich zbyt długo?
    Eric: Może wprost zapytaj go czy z nią spał.
    Stephanie: Właśnie to zrobiłam.
  • Nick: Jak wychodziłem wyglądałaś inaczej.
    Brooke: Twoja żona wymiotuje w łazience.
Opis: Nick, po powrocie do domu zastaje Brooke, a nie swoją żonę.
  • Stephanie: Jestem w kropce.
    Brooke: Słucham?
    Stephanie: Kiedy cię widzę mam ochotę wsadzić ci palec w oko, ale dzisiaj mam ochotę dać ci wielkiego całusa. Rozumiesz mój dylemat?
    Brooke: Czyli już wiesz.
    Stephanie: Dobre wieści szybko się rozchodzą.
Opis: Mowa o rozstaniu Ridge'a i Brooke.
  • Nick: Jeśli chcesz się bawić w kotka i myszkę, to powiedz mi, czym jestem? Kotem czy myszą?
    Ridge: Jesteś szczurem, Nick.
  • Bridget: Czy ktoś tu bierze ślub?
    Stephanie: Brooke, za kogo tym razem wychodzisz za mąż?
Opis: U Forresterów pojawia się pastor.
  • Stephanie: Już dawno powinnam c to powiedzieć. Kocham cię.
    Brooke: Co powiedziałaś?
    Stephanie: Nie powtórzę tego.
  • Jackie: Już wracasz do pracy? Po tym co przeżyłeś w tej strasznej celi?
    Nick: Nie było tak źle. Miękkie łóżko, prysznic...
    Jackie: Nie żartuj.
    Nick: Jeśli nie obrócę tego w żart, zamorduję kogoś.
    Jackie: Masz na myśli Stephanie Forrester?<br?>Nick: Zmieńmy temat. Jestem w dobrym nastroju. Mówiłem ci o kolekcji dla przyszłych matek? Chce, żeby była gotowa na wiosnę.
    Jackie: Wiosną Taylor nie będzie potrzebowała strojów ciążowych, bo urodzi. Co za radość!
    Nick: Powiem jej to, kiedy będzie klęczeć przy sedesie. Ma poranne mdłości.
    Jackie: Bardzo cierpi? Na pewno. Znam ten ból.
    Nick: Od początku były ze mną kłopoty.
  • Rick (o Ericu): Kopnęłaś go w jądra!
    Stephanie: Gdyby używał mózgu, trzepnęłabym go w głowę.
  • Brooke: Ktoś, kto mnie kocha, nigdy by tego nie zagłosował przeciwko mnie.
    Macy: Czterech mężczyzn, którzy cię kochali, właśnie to zrobiło.
    Rick: Firma osiągała same sukcesy, odkąd mama ją przejęła.
    Stephanie: Osiągała sukcesy już wcześniej. I my nie musieliśmy się prostytuować. Taka jest prawda! Co ona sprzedaje? Seks!
    Rick: Sporo zarobiłaś na tej kolekcji i chcesz jej zabrać wszystko na co ciężko pracowała?
    Stephanie: Żałuje, że nie mogę wymazać uczucia wstydu i skandali, jakie wywołała twoja matka, a także krzywdy, jaką wyrządziła naszej rodzinie. Łącznie z tobą, a zwłaszcza twojej siostrze.
  • Pam: Ładnie się urządziłaś.
    Donna: Dzięki. To tymczasowe lokum.
    Pam: Oczywiście. Na dom rodzinny się nie nadaje, ale do przyjmowania klientów na godziny jest w sam raz.
  • Ridge: Mam dla ciebie propozycję.
    Brooke: Zamknąć drzwi?
    Ridge: Po ślubie nie będzie trzeba ich zamykać.
    Brooke: Nie wytrzymam tak długo.
  • Donna: Masz gościa
    Nick: Blondynka czy brunetka?
    Donna: Eric Forrester
    Nick: I jego upiorna żona?
    Donna: Jest sam. Podobno Stephanie nikt nie widział od kilku dni.
    Nick: Może zmądrzał i zamurował ją w piwnicy.
  • Eric: Masz tu moje lekarstwa?
    Stephanie: Od tego jest żona. Im mąż jest starszy tym większa torba z lekami.
    Eric: Jak skończę 80-tkę, będziesz ciągnąć za sobą wagon towarowy.
  • Amber: Masz zrobić tomografię i biopsję.
    Becky: Mów po ludzku. Mam nasikać do słoika?
  • Brooke: Możemy głosować. Kto jest za przyjęciem Morgan? Ja! Reszta się nie liczy, bo mam 51% udziałów.
  • Amber: Możesz mnie wyrzucić na ulicę, bo tam się wychowałam!
    Massimo: Widać...
  • Brooke: Mógłbyś bardziej uważać, na to co robisz, kiedy jesteśmy razem?
    Nick: A co zrobiłem?
    Brooke: Nie wiem! Ale oboje jesteśmy winni!
  • Stephanie: Mój mąż poszedł do syna. Uważał, że moja obecność może Ridge'a zdenerwować.
    Baker: Mnie też trochę denerwuje.
  • Taylor: Musimy walczyć z Donną i Brooke...
    Stephanie: Z siostrami puszczalskimi?
  • Brooke: Myślałam, że pojechałeś. Pomóż mi zapiąć stanik. Potrzebne mi zręczne palce, wielkiego projektanta mody. Dziękuję. Stephanie!?
    Stephanie: Łatwo zdejmujesz stanik, a zapiąć go naprawdę nie jest trudno.(...) Wasz ślub chyba nie ma mocy prawnej.
    Brooke: Jesteśmy umówieni w ratuszu. Ale nie jesteś zaproszona.
    Stephanie: Zaczekam na rozprawę rozwodową.
    Brooke: Bardzo śmieszne. Cieszysz się, że znów jesteśmy rodziną, mamo?
    Stephanie: Gdzie jest mój syn? Wyszedł? Żona siedzi w domu, a przystojny mąż zniknął, bo małżeństwo już go znudziło?
  • Stephanie: Muszę coś załatwić.
    Eric: Dokąd jedziesz?
    Felicia: Po prezent dla ukochanej córki?
    Stephanie: Jest tu Kristen?
Opis: Felicia i Kristen są córkami Stephanie.
  • Carmen: Na kolana, słyszałaś?
    Amber: Może ty spędzasz tak większość czasu, ale nie ja.
  • Stephanie: Nie będziesz z Thorne'm!
    Brooke: Thorne mnie pragnie!
    Stephanie: Pragnie cię? Pragnie cię jak dziwkę za dwa dolary! Mam prawo być zła. Uważasz, że jestem zaborczą matką, która wtrąca się do życia swoich dzieci, że manipuluję mężem. Śmiało, powiedz to. Powiedz!
    Brooke: Nigdy tak nie myślałam.
    Stephanie: Uważasz, że zwariowałam i nie wiem co robię, ale się mylisz.
    Brooke: Wiem, że kochasz Ridge'a i Thorne'a, i starasz się ich chronić.
    Stephanie: Nie chodzi już tylko o nich. Ale o dzieci mojego byłego męża. O Bridget, Ricka.
    Brooke: Nad nimi też nie masz władzy.
    Stephanie: To prawda. Ty stanowisz dla nich jedyny przykład. Dziwka, która sypia nie tylko z ich ojcem, ale także z jego dwoma synami. Jak taka suka jak ty, która ugania się za mężczyznami może zapewnić dzieciom szczęście i normalne życie? Co one widzą, kiedy na ciebie patrzą? Matkę w nieustającej rui! Wyobrażasz sobie co czują, kiedy widzą w telewizji jak wybiegasz półnaga z windy z synem ich ojca?! Ich przyrodnim bratem! Uważasz, że nie przeszkadza im to, że codziennie gzisz się w pracy? Bo mnie to przeszkadza! I nie pozwolę ci tego ciągnąć. Położę temu kres! Nie pozwolę ci zniszczyć dzieci Erica, rozumiesz?!
  • Brooke: Nie chcę być z twoim mężem.
    Taylor: Przez całe życie za nim gonisz. To nadaje sens twojej egzystencji.
    Brooke: Traktuję Ridge'a jak przyjaciela i ojca RJ'a.
    Taylor: Zadziwiające! Ty zawsze wierzysz w to co mówisz. Nie minie rok, nie minie nawet miesiąc. Ridge może być twój w ciągu godziny! Oczywiście, że będziecie razem! To prawdziwe zrządzenie losu! Wykorzystaj to!
    Brooke: Jesteś zdenerwowana, ale nie zarzucaj mi kłamstwa.
    Taylor: Ty nie kłamiesz. Nie jesteś aż tak kreatywna. Kiedy Ridge się na ciebie rzuci, udasz zaskoczoną.
    Brooke: Gdybym tego chciała Ridge już byłby ze mną.
    Taylor: Tak już lepiej! Tylko, że nie lubisz już etykietki „ladacznica”. Kiedy zachce ci się faceta, zaczniesz rozgrywać to inaczej.
    Brooke: Aha. Ja jestem ladacznicą, ale ty się za to szlachetnie poświęcasz.
    Taylor: Ty nie sypiasz z jednym facetem, tylko z całą rodziną! Z ojcem, synem, z bratem, z bratem przyrodnim, a potem zaczynasz od początku. Dla normalnych ludzi to odrażające. W psychiatrii nie ma nawet nazwy dla takiego zaburzenia!
    Brooke: Za to wiadomo jak nazwać ciebie – zarozumiałą dziwką.
    Taylor: To niesamowite jak dobrze czujesz się w roli ofiary. Nikt nie może ci przeszkodzić w zaspokajaniu zachcianek.
    Brooke: Traktujesz ludzi jak przypadki. Jak podmioty eksperymentu.
    Taylor: Tak! Moja wiedza psychologiczna czasem staje na drodze prostej intuicji. Zdrowy rozsądek podpowiada, że niektórzy ludzie są podli. Np. Ty.
    Brooke: Nie wiedziałam, że jest w tobie tyle zła. Ale to klucz do twojego sukcesu. Nie dajesz się nikomu poznać.
    Taylor: Za to ciebie znają wszyscy! Mówisz to co myślisz, robisz to na co masz ochotę. A wszystkiemu jest winna jakaś kosmiczna moc, przeznaczenie, któremu nie możesz się oprzeć. Przeznaczenie trochę z ciebie zakpiło. Kogo wybierzesz? Ridge'a czy Nicka?
    Brooke: Zapewniłam dom sobie i dzieciom bez pomocy jakiegokolwiek mężczyzny.
    Taylor: Jesteś jak krowa, a faceci latają wokół ciebie jak muchy. Musisz być z siebie naprawdę dumna. To wielkie osiągnięcie nie przespać się z mężem własnej córki do tej pory! Myślisz, że to normalne, kiedy kobieta jest zafascynowana zięciem? Przychodzisz tu i wmawiasz mi, że nie zależy ci na Ridge'u, że troszczysz się tylko o moje dzieci, którymi się nie interesowałaś od kiedy zabrałaś swoje zabawki i wybiegłaś z płaczem! Chcesz teraz zobaczyć mnie we łzach? Dlatego tu przyjechałaś? Opłaciło ci się!
    Brooke: Myślałam, że jesteś dobra.
    Taylor: Przestało mnie interesować co o mnie myślisz.
    Brooke: Nie obarczałam cię winą za to co wyprawiała Stephanie. Nie miałam ci za złe, że czerpiesz z tego korzyści. Myślałam, że jesteś zbyt porządna, żeby jej się przeciwstawić. Ale ty jesteś taka jak ona.
    Taylor: Stephanie ma wiele zalet.
    Brooke: Nieposzlakowane zasady moralne. Nie szkodzi, że knuje i kłamie – była taka podła, kiedy się odnalazłaś. Ty czujesz pogardę do każdego, kto nie potrafi sprostać twoim wymaganiom. Ty i Stephanie usprawiedliwiacie wszystko coście mi zrobiły. Byłam dla was nikim. Moje małżeństwo się nie liczyło.
    Taylor: Mam wady, ale mam też zasady.
    Brooke: Boże! Stephanie powiedziała to samo. Będziesz stara, zgorzkniała i samotna – jak Stephanie.
    Taylor: Jestem samotna przez ciebie. To ty czyhałaś na mojego męża. Zawsze przeżywałaś jakiś kryzys i zawsze jakiś mężczyzna musiał ci pomóc z niego wyjść. Szantażowałaś Ridge'a RJ'em.
    Brooke: Tylko ty jesteś winna rozpadu waszego małżeństwa. Twoja przysięga była tak fałszywa jak fałszywy był atak serca Stephanie, ale trzymałaś się tego kurczowo ze swoim przyklejonym uśmiechem. Udawałaś idealną żonkę, ale mężczyźni nie lubią ideałów. Lubią pewność, ciepło, rozrywkę. Ideał to coś co nie żyje. Większą rywalką byłaś dla mnie gdy leżałaś w grobie niż gdy zmartwychwstałaś. Nic dziwnego, że Ridge za mną tęsknił. Karałaś go za to oczywiście.
    Taylor: Ja nie potrafię dać mu szczęścia. Daj mu swoje ciepło, pocieszenie, niech zapomni, że dawałaś to każdemu znanemu ci mężczyźnie. Proszę! Oszczędź mu wizyty u jubilera. Ułatwię ci sprawę. Moja obrączka, nazwisko które noszę, upokorzenie Stephanie. Masz wszystko! Duma nie pozwoli ci tego przyjąć?! Nie sądzę. Gratuluję! Bierz co swoje! Przez tyle lat flirtowałaś, żebrałaś, wiłaś się u jego stóp. To ci się wreszcie opłaciło. Bierz sobie Ridge'a. Dziwki tego świata wygrywają! A nas – niech Bóg ma w swojej opiece.
  • Shane: Nie mówiła pani, że tu się roi od glin!
    Stephanie: Jesteśmy w sądzie. Co ty jesteś socjopatą?
  • Eric (o Brooke): Nie powinna siedzieć w domu. Powinna pracować.
    Stephanie: Niedaleko stąd jest latarnia.
  • Brooke: Nie powinnaś łączyć interesów z emocjami!
    Stephanie: To mówi osoba, która wstawiła sobie do biura łóżko!
  • Brooke: Nie powinnaś wychodzić za Ricka skoro kochasz byłego męża. To takie śmieszne?
    Taylor: Tak. Zwłaszcza kiedy ty to mówisz.
    Brooke: Teraz powiesz, że to ja stanowię problem.
    Taylor: Ty i ta twoja patologiczna potrzeba, żeby mnie niszczyć. Rzeczywiście winię ciebie, ale nie za wszystko. To nie twoja wina, że zostałam uznana za zmarłą i wtedy już nic nie stało na przeszkodzie, żebyś sobie wzięła Ridge'a i moje dzieci.
  • Brooke: Nie przyszłam do ciebie.
    Stephanie: Wiem. Do czego jest ci potrzebny Ridge? Znów zaszłaś z kimś w ciążę? Prześladuje cię były kochanek? (...) Już wiem! Teraz grasz fortecę nie do zdobycia!
  • Ashley: Nie rozumiem waszej rodziny.
    Brooke: To skomplikowane.
  • Brooke: Nie uciszysz mnie trzymając mnie tutaj. Jest tylko jeden sposób, abym milczała. Musisz mnie zabić.
    Stephanie: Wreszcie powiedziałaś coś mądrego.
  • Stephanie (o Taylor): Nie waż się podważać jej uczciwości!
    Jackie: Bo wyrzucisz mnie przez okno?
    Stephanie: Gdyby mi to uszło na sucho...
  • Felicia: Nie widzę jemioły. Znów uprawiacie ze sobą seks?
    Stephanie: Niespodzianka!
    Felicia: Słuchaj – brzmi aniołów pieśń.
Opis: Felicia przyłapała rodziców na całowaniu się.
  • Taylor (do Steffy): Nie widzisz, że działa według schematu? Jak jego matka!
    Stephanie: Ona zaliczyła twojego dziadka, ojca i wujka.
  • Brooke: Nie wiem co powiedzieć...
    Taylor: Najlepiej: Do widzenia.
  • Brooke: Nie wyznaje się miłości cudzemu narzeczonemu!
    Ashely: I Ty to mówisz?!
  • Stephanie (Brooke smaruje ręce mydełkiem): Nigdy nie zmyjesz poczucia winy...
    Brooke: Za każdym razem. To samo Déja vu.(...) Subtelny zapach.
    Stephanie: Co ty wiesz o subtelności...
    Ashley: (...) Nie chce mieć wrogów przez ciebie.
    Stephanie (o Brooke): Ona jest twoim wrogiem. Ciesz się, że nie masz syna albo męża, bo by się z nim przespała.
  • Stephanie: Odchodzisz z firmy?
    Brooke: Robię to dla Nicka.
    Stephanie: Boże, pobłogosław go!
  • Nick: Odczep się od córki Taylor, bo każę załatwić dla ciebie buciki z cementu i wrzucić do zatoki.
    Shane: Żebyś pierwszy tam nie trafił...
  • Stephanie (o Dante): On sypia z twoją siostrą!
    Felicia: W naszej rodzinie to chyba nie problem.
  • Stephanie (o Brooke): Ona była żoną twojego brata, żoną twojego ojca, a ty jesteś ojczymem dla swojego przyrodniego rodzeństwa! I jak mylisz, czyja to wina?
    Thorne: Ale ona mnie kocha!
  • Stephanie (o Brooke): Ona zniknie przed waszą pierwszą rocznicą!
    Eric: Przynajmniej przeżyję z nią szczęśliwy rok.
  • Baker: Państwo nie w podróży poślubnej? Coś wypadło?
    Nick: Albo wypłynęło. Jak Shane McGrath...
Opis: Ciało Shane'a zostało znalezione w zatoce.
  • Stephanie: Podejrzewałam, że ty i Eric sypiacie ze sobą, ale nie byłam pewna. Dopóki nie znalazłam jego tabletek. Policzyłam je i wiem, że je bierze.
    Donna: Jakie tabletki?! Eric nie potrzebuje takich rzeczy. Idzie za głosem natury.
    Stephanie: Eric od lat jest głuchy na ten głos...
  • Taylor: Powinniśmy sprawdzić, czy nie ma chorób w rodzinie, czy jest inteligentna... To jest ważniejsze od wyglądu.
    Nick: Ja bym wybrał super ciało.
    Taylor: Nie będziesz uprawiał z nią seksu. Załatwią to w laboratorium.
    Nick: Zero seksu? Laboratorium? Nie ma mowy!
    Taylor: Bądź poważny.
    Nick: Jestem. Chodzi mi tylko o seks. Z tobą.
    (Dzwoni telefon Nicka)
    Nick: Już wibruje! Spóźnię się na spotkanie. Kontynuuj poszukiwania. Pokażesz mi wszystko jak wrócę. Będę się śpieszył.
    Taylor: Super ciało będzie na ciebie czekać.
Opis: Nick i Taylor szukają dawczyni jajeczek dla Taylor.
  • Stephanie: Przestań jazgotać bo pożałujesz, że tu przyszłaś!
    Brooke: Nie przestraszysz mnie stara wiedźmo. Próbujesz tego od wielu lat, ale nigdy ci się nie uda.
  • Nick: Remis!
    Katie: Nie żartuj! Podać ci tlen, dziadku?
    Nick: Kto lata po piłkę, jak ją rzucisz na ślepo?
    Katie: Prosiłam cię o to?
    Nick: Nie, ale patrzysz na mnie tym wzrokiem osoby po przeszczepie serca...
    Katie: Gdybyś nie popalał tych cygaretek, kiedy myślisz, że nie widzę, nie miałbyś takiej zadyszki.
    Nick: Ble, ble, ble. Nie ruszaj orzechów!
    Katie: Zwycięzca bierze wszystko.
    Nick: Był remis, a po za tym, ja je przyniosłem! Ochroniłem przed burzą, rozłupałem...
  • Brooke: Rick ma nie najlepsze doświadczenia w małżeństwie. Ty też.
    Taylor: Ja?! Jeśli mi się nie układało to tylko przez ciebie! Ilekroć jestem szczęśliwą mężatką zjawiasz się Ty i odbierasz mi męża, a potem sama za niego wychodzisz. Ale z Rickiem nie możesz wziąć ślubu, więc co robisz? Zgrywasz zatroskaną mamusię. Chyba tracisz wyczucie, bo to już nie działa. Nie pozwolę byś znów odebrała mi mężczyznę, którego kocham!
  • Eric: Rick miał odejść.
    Brooke: Nie mogłam tego ogłosić!
    Stephanie: Więc co teraz? Namówisz Ridge'a na mały numerek, a on zapomni co ten sukinsyn zrobił?
  • Stephanie: Rozumiem. Nie chcesz nosić piętna tej, która uciekła z mężem swojej córki.
    Brooke: Nie chcę Nicka!
    Stephanie: To jesteś głupia!
  • Brooke: Ruch jak w ulu.
    Nick: Brakowało tylko miodu. Dopóki nie przyszłaś...
  • Stephanie: Samolot się spóźnił. Donna Logan odebrała Ridge'a.
    Eric: To miłe.
    Stephanie: Wiesz co to oznacza?
    Eric: Że jest szmatą?
  • Brooke: Skoro jest taki odlotowy wieczór, a młodzi się zmyli, możemy coś wrzucić na ruszt, walnąć browary i dać na luz. Nie bój nic kolo!
    Ridge: Co?!
    Brooke: Nie żeby się nawalić, tylko trochę zabalować. Ja, Ty, jakieś szkło i może małe figo fago z gumką?
  • Brooke: Stephanie! Co ty tutaj robisz?!
    Stephanie: Kręcisz pornosa?
Opis: Brooke jest w bieliźnie.
  • Taylor: Stephanie, na miłość Boską!
    Stephanie: Daj spokój Bogu.
  • Bridget: Straciłam dumę, szacunek do samej siebie, dziewictwo!
    Deacon: Odzyskasz to wszystko! Może z wyjątkiem tego ostatniego...
  • Brooke: Stephanie, uściskamy się po tych pięciu tysiącach?
    Stephanie: Może po dziesięciu.
Opis: Z 5000 odcinka serialu.
  • Samantha: Staracie się o dziecko, a mnie się wydawało, że to dom mody.
    Ridge: Owszem, ale czasem robimy też dzieci.
  • Sally: Śluby Forresterów zawsze są ciekawe. Założymy się kto będzie panem młodym?
    Thorne: Będziesz obstawiać?
  • Brooke: Śnij sobie dalej. Tylko marzenia ci zostały. Moje marzenia są oparte na miłości, twoje na nienawiści.
    Stephanie: Moje marzenia są oparte na rodzinie i miłości. Twoje tylko na seksie.
  • Brooke: Tak dramatyzujesz, że Szekspir mógłby napisać kolejną tragedię.
    Stephanie: A o tobie? „Sonet do dziwki”.
  • Brooke: Taylor, jesteś taką egoistką.
    Taylor: Ty lepiej nic nie mów. Wszyscy wiemy co robiłaś z mężami własnej córki.
    Brooke: (...) Twoja córka wciąż coś czuje do Ricka, a ty się z nim wiążesz?
    Taylor: Jesteś ostatnią osobą, która może mówić takie rzeczy.
    Brooke: Phoebe będzie zdruzgotana, kiedy się o was dowie.
    Taylor: Ty jakoś spałaś z obydwoma mężami swojej córki.
  • Brooke (do Sheili): Tego chcesz dla córki? Życia w ciągłym strachu?
    Sugar: Kiedy ma się 100 milionów można mieć wszystko.
    Brooke: 100 milionów?!
    Nick: Pieluchy bywają bardzo drogie.
  • Stephanie: Thorne za ciebie nie wyjdzie!
    Donna: Bla, bla, bla.
    Ślub Thorne'a i Donny nie doszedł do skutku.
    Donna: Pewnego dnia się zemszczę!
    Stephanie: Bla, Bla, Bla.
  • Brooke (do Stephanie): To brzmiało raczej jak rozkaz, a nie jak zaproszenie.
    Stephanie: Ty nie słuchasz rozkazów. Chyba że w sypialni, przebrana za pokojówkę.
  • Taylor: (...) To ci grozi, jeśli będziesz tu siedział i odmawiał sobie szczęścia.
    Nick: Mogę wstać.
    Taylor: Wkrótce poczujesz dyskomfort...
  • Brooke: To co, mam zostać zakonnicą?
    Stephanie: Niech Bóg ma w opiece księży.
  • Brooke: To dziecko to nie twoja sprawa!
    Stephanie: Dzięki mnie nie będzie musiało patrzeć jak jego matka coraz bardziej się załamuje, bo jego babcia puszcza się z jego tatą!
  • Ridge: Ty i Nick? Upewnij mnie, że Brooke oszalała.
    Taylor: Nie będę potwierdzać rzeczy oczywistych.
  • Stephanie: Ty kochasz Ridge'a a Bridget Nicka.
    Brooke: Na miłość Boską! Przysięgałam Jemu!
    Stephanie: Nie tylko jemu...
  • Deacon: Tylko pomyśl. Wkręciliśmy się do rodziny, każde z nas ma dom i pieniądze. Możemy kręcić ze sobą na boku
    Amber: Nie licz na to.
    Deacon: Mam pomysł. Dziś o ósmej Ty będziesz się kochać ze swoim Forresterem, a ja ze swoją Forresterką, ale będziemy myśleć o sobie. Wiesz co, zacznę wcześniej, bo na pewno skończysz przede mną.
  • Bridget: Uważacie mnie za idiotkę!
    Eric: Jesteś jeszcze bardzo młoda.
  • Stephanie: Więc tu jesteś, draniu (...) Słyszałam o wyprawie na dach.(...) Kiedy wyjeżdżasz? Biedne to nasze wojsko, jeśli służą w nim tacy jak ty.
    Rick: (...) Kochamy się i będziemy razem już niedługo.
    Stephanie: Po moim trupie!
    Rick: Obym nie musiał tobie ratować życia...
    Stephanie: Wolałabym umrzeć...
  • Dziewczyna: Witaj kochanie!
    Deacon: Podaj piwo.
  • Kapitan Kramer: Wow! Jackie... Nadal jest śliczna.
    Stephanie: Tak. I nadal jest dziwką.
  • Stephanie (o Nicku): Współczuję mu skoro wychowała go taka szmata jak Ty!
    Jackie: Wydaje ci się, że mnie przewyższasz. Ciekawe w czym?
    Stephanie: Postępuję przyzwoicie.
    Jackie: Przyzwoitość?! Twoje ulubione słowo, za którym kryje się chęć zdeptania wszelkiej namiętności.
    Stephanie: Jak twoja do mojego męża?
    Jackie: To dobry przykład. Sama go nigdy nią nie obdarzyłaś.
    Stephanie: Wciąż wierzysz w bociany?
    Jackie: Wypełniałaś obowiązki małżeńskie. Uganiał się za innymi, żeby ci się nie naprzykrzać. Brooke i Nick? Kolejny przykład, oboje namiętni, dla ciebie to nie do pomyślenia.
    Stephanie: Za to ty zaakceptujesz każdą dewiację. Massimo ci nie wybaczył i Brooke nie wybaczy Nickowi. Wybierze Ridga.
    Jackie: Ty go wybrałaś Stephanie! Dla kogo rezerwujesz swoją namiętność? Na pewno nie dla Ericka. On nigdy nie był jej obiektem. Założę się, że sama wybrałaś dla Brooke wyprawę ślubną.
    Stephanie: Brooke ma więcej bielizny nocnej niż jakakolwiek dziewczyna w tym kraju.
    Jackie: Ty wybrałabyś dla niej coś skromnego. Coś co sama nosiłaś w noc poślubną. Bo kiedy Ridge z niej to zdejmie będziesz mogła sobie wyobrażać, że kocha się z tobą!
    Stephanie policzkuje Jackie
    Jackie: Jak śmiesz?!
    Stephanie: Zamknij swoją plugawą gębę i wracaj do rynsztoka!
    Jackie: Pożądasz własnego syna! Jesteś perwersyjna! Podsuwasz Ridge'owi kobiety, z którymi śpi, bo ty nie możesz!
    Stephanie: Jesteś odrażająca! Wynoś się i nigdy nie wracaj!
    Jackie: Jak ty znikniesz z życia mojego syna! Jakie smutne jest twoje życie. Wiesz czym jest miłość? Kochałaś kogoś? Jak normalna zdrowa kobieta?
    Stephanie: Jak ty? Ja nie zadzierałam spódnicy na widok listonosza czy ogrodnika.
    Jackie: Chcesz żeby Brooke wróciła, bo dzięki temu odzyskasz firmę.
    Stephanie: Troszczę się o przyszłość rodziny. I coś ci powiem? mam Ericka, Ridge będzie miał Brooke. Ty i twój syn możecie sobie wracać do Seattle, czy innej piekielnej jamy, z której wypełzliście!
    Jackie: Bo inaczej?
    Stephanie: Nie nadwyrężaj mojej cierpliwości.
  • Brooke: Współczuję Nickowi i Jackie, ale nie powinni odbierać Forresterom firmy.
    Taylor: I ty to mówisz?
Opis: Brooke ukradła Forresterom firmę w przeszłości.
  • Eric: Zawsze byliśmy partnerami, ale nie kochankami.
    Stephanie: Dzieci urodziłam dzięki Niepokalanemu Poczęciu?
  • Bridget: Znajdziemy ci takiego faceta jak Nick.
    Katie: Mężczyźni tacy jak Nick nie rosną na drzewach. Huśtają się na nich.
  • Nick: Zrobiłem błąd...
    Brooke: Zrobiłeś dziecko!

Autorzy scenariusza

  • Autorami scenariusza serialu są: Bradley Bell, Michael Minnis, Kay Alden, Elizabeth Snyder, Shannon Burke Bradley, John F. Smith, Tracey Ann Kelly, Adam Dusevoir, Patrick Mulcahey i Rex Best.
  • Tłumaczami serialu na język polski są: Anna Jeziorska, Barbara Okólska, Agnieszka Sobkowska i Anna Wojtaś.