Leokadia Oręziak

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Leokadia Oręziak (ur. 1954) – polska ekonomistka.

  • Działający w ich imieniu obrońcy OFE wmawiają nam: zadłużajcie się teraz, to będzie wam łatwiej wypłacać emerytury w przyszłości. Liczą na bezmyślność Polaków. (...) Zaciągać dług dziś, by gromadzić rezerwy na jutro? To absurd, ale tak właśnie działa mechanizm OFE. A przecież na rynkach kapitałowych koszt długu jest zawsze wyższy niż oprocentowanie nawet najlepszej lokaty!
  • Na drzwiach pewnego szpitala wywieszono informację: Wydatki na chemioterapię i radioterapię zostały zmniejszone o połowę. I ludzie płakali. Autentycznie pod tą kartką płakali. W takich miejscach człowiek wyzbywa się złudzeń typowych dla polskiej klasy średniej.
  • Opodatkować na swoją rzecz całe społeczeństwa to najlepszy biznes pod słońcem. Stały i pewny dopływ gotówki ze składek emerytalnych na dziesięciolecia, bo państwo jest najsolidniejszym płatnikiem. Nie trzeba ganiać za klientami, zachęcać ich i przekonywać do swoich produktów, bo jest przymus. Ten mechanizm wymyślono w Chile w 1981 roku. Środek dyktatury Pinocheta.
  • Polityka społeczna w Stanach była prowadzona za pośrednictwem sektora bankowego. Biedni chcący poprawić nieco swój los dostali w gruncie rzeczy taką alternatywę: albo wygrajcie na loterii, albo sobie weźcie kredyt. No to brali.
  • Polska to dziwny kraj, któremu nie starcza na szpitale i podręczniki dla dzieci, ale za to pożycza grube miliardy, które oddaje prywatnym firmom, żeby sobie nimi grały na giełdzie. Dość ekstrawagancki pomysł. Z wielkim poświęceniem tniemy wydatki na szpitale o miliard, a tymczasem spadek aktywów o trzy miliardy w OFE jest możliwy w jeden dzień, jeśli WIG spadnie o 3 proc. Likwidowano stołówki w szkołach, a OFE w tym czasie grały publicznymi pieniędzmi.
  • Problemy społeczne mają to do siebie, że są skomplikowane, wymagają żmudnego ustalania, zgody społecznej, negocjacji. Przecież kłopot z systemem emerytalnym mają też kraje zachodnie. Ale jakoś nie wprowadzają OFE. Dokonują żmudnych reform: ograniczają wcześniejsze emerytury, porządkują cały system, niektóre podniosły wiek emerytalny.
  • System zdefiniowanej składki w zasadzie nie występuje w krajach wysokorozwiniętych – nad tym rzekomym „sukcesem” reformy z 1999 r. należałoby zapłakać, a nie się z niego cieszyć. To wyraz skrajnie liberalnego podejścia do świadczeń społecznych: ile odłożysz, tyle dostaniesz. Tymczasem w ramach systemu zabezpieczenia społecznego jest to reguła krzywdząca, sprzeczna z zasadą solidaryzmu społecznego i solidarności międzypokoleniowej. Był to natomiast doskonały sposób na zredukowanie emerytur o ponad połowę bez mówienia o tym społeczeństwu.
  • W 1999 roku wyprowadzono z dotychczasowego systemu ponad 40 procent składki emerytalnej! Gdyby nie było OFE, poszłoby to na wypłatę bieżących emerytur dla 5 milionów osób z powszechnego systemu emerytalnego. Tymczasem rzucono te pieniądze na giełdę, a zobowiązania wypłat wobec obecnych emerytów pozostały.
  • Wiele osób chce wierzyć, że rynek będzie nieustannie rosnąć. Bo miło wierzyć w bajki. I miło głosić światu taką dobrą nowinę. Ekonomiści robili to w ostatnich latach nad wyraz chętnie. Wielu z nich aktywnie wspierało interesy instytucji finansowych.
  • Wykupię sobie złoty pakiet w prywatnej przychodni, dzieci poślę do prywatnej szkoły, bo rejonowa jest okropna, nie wsiądę do publicznej komunikacji, tylko do własnego auta, i na emeryturę też sobie odłożę sam. To jest ułuda, to nie działa. Bo ten pachnący prywatny szpital, gdy stanie się coś poważnego, to i tak zawiezie pana do publicznej izby przyjęć. Tak samo prywatne OFE – jeśli straci pan etat i będzie harować na śmieciówce, to nie wypłacą panu emerytury. Potrzebujemy społeczeństwa. A ci, którym się noga powinie, powinni spadać na siatkę bezpieczeństwa rozwiniętą przez bliźnich.
  • Z samych opłat na rzecz OFE – do dziś to ponad 18 miliardów złotych – dałoby się zbudować tyle żłobków i przedszkoli, że opieka nad dziećmi w ogóle nie musiałaby być dziś problemem. Być może kwestię demograficzną mielibyśmy rozwiązaną. Zamiast tego rośnie nam dług.