Krzysztof Baranowski
Wygląd

Krzysztof Baranowski (lata sześćdziesiąte XX w.)
Krzysztof Tadeusz Baranowski (ur. 1938) – polski żeglarz, jachtowy kapitan żeglugi wielkiej, dziennikarz, nauczyciel, krótkofalowiec SP5ATV.
Droga na Horn (1974)
[edytuj](Państwowe Wydawnictwo Iskry, Warszawa 1975)
- Cieszyłem się zielenią na wzgórzach, paletą barw na dachach schludnego miasteczka, granatem wody w zatoce i wyciem wiatru za ścianą ciepłego domu.
- Źródło: s. 284.
- Dla własnego uspokojenia przyjąłem wytłumaczenie, że płytka woda i silny prąd pływowy, przeciwny do wiatru, wywołały szczególny efekt na powierzchni wody. Kto zresztą dobrze wie, jakie niespodzianki kryje morze?
- Źródło: s. 221.
- Dziś mija rocznica mojego rozstania z Ewą, a do Plymouth jeszcze 1800 mil. Podobnie liczyłem mile do Hornu, ale kiedy Wielki Przylądek został za rufą, opadło napięcie. Tęsknota już nie tłumiona strachem gryzie mnie w każdym dniu tego najdłuższego z etapów.
- Źródło: s. 307.
- Nad pasmem gór coś błyska. Ni to latarnia, ni ogień. Na skrawek czystego nieba między górami wyłazi krawędź księżyca, a po chwili cała, olbrzymia tarcza. Czyżby na Tasmanii specjalnie tuczyli księżyce?
- Źródło: s. 191.
- Po raz czwarty zrzucam bezan. Dmucha sztormowo. Na dziobie woda się gotuje, bo trudno inaczej określić tę kipiel. Zdumiewające, że jacht bez żadnej pomocy z mojej strony idzie właściwym kursem, jakby znał drogę do stajni. Odnoszę wrażenie, że jestem zbędny na pokładzie i jeśli wysiądę za burtę, nic się nie zmieni w życiu jachtu. Ty ślepy koniu!
- Źródło: s. 102.
- W końcu nie jest źle. Spotkaliśmy burzę, jak się godzi, i teraz jedziemy na jej grzbiecie w pożądanym kierunku. To się powinno nazywać – ujeżdżanie sztormu. A może jeszcze lepiej – sztormem na oklep.
- Źródło: s. 68.
- Z gramatyką jestem dość często na bakier i następstwo czasów nie ma racji bytu w moim rozkołysanym świecie. Teraźniejszość plącze się z czasem zaprzeszłym, a przyszłość znika, jakby nie istniała. Jedyny dowód, że czas obecny istnieje naprawdę, to zapis w dzienniku.
- Źródło: s. 232.
- Zapada mrok i ląd przestaje być częścią krajobrazu. Jest fikcyjną przestrzenią, jaka rozpościera się za linią brzegową. Najważniejszy jest brzeg, ale tylko po to, by rozmieścić na nim latarnie morskie i ograniczyć morze. Ląd może się nie nazywać, może nie istnieć, kiedy jacht ucieka nad morze, byle dalej od przeszkód nawigacyjnych, które nieodmiennie wiążą się z lądem.
- Źródło: s. 50.
Inne
[edytuj]- Kobieta jest zawsze zagrożeniem dla samotnego żeglarza. Odyseusz przez siedem lat przesiedział u nimfy Kalipso i pewnie siedziałby dalej, gdyby Atena podczas zgromadzenia Bogów na Olimpie nie przypomniała sobie o nim. U Kirke, na innej wyspie, też bawił na tyle długo, że zdążyła mu urodzić syna Telegonosa. O kobiety rozbijały się wielkie wyprawy i wielkie plany. Nie dlatego że kobiety namawiały mężczyzn, by pozostali (choć robiły to i robią wszystkie), ale mężczyźni okazywali słabość i chęć pozostania.
- Źródło: Drugi raz dookoła świata
- Zobacz też: Odyseusz