Przejdź do zawartości

Kill Bill

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów

Kill Bill: Volume 1 – film sensacyjny produkcji amerykańskiej z 2003 roku w reżyserii Quentina Tarantino.

Uwaga: W dalszej części znajdują się słowa powszechnie uznawane za wulgarne!

Wypowiedzi postaci

[edytuj]

Panna Młoda

[edytuj]
  • Ci, którzy szczęśliwie przeżyli, brać dupy w troki i won! Ale… zostawcie odcięte części ciała. Stanowią teraz moją własność! Tylko ciebie to nie dotyczy, Sofie! Zostań tam, gdzie leżysz!
  • I to cię, kurwa, czeka za zadawanie się z yakuzą! A teraz zmykaj do mamusi!
  • Jak mówiłam, daruję ci parszywe życie z dwóch powodów. Drugi powód jest taki, że masz mu osobiście opowiedzieć o tym, co cię dziś wieczór spotkało. Chcę, by poznał bezmiar mojej litości, patrząc na twoje zdeformowane ciało. Chcę, byś mu powiedziała to, co mi ujawniłaś. Chcę, by wiedział, co wiem. Chcę, by wiedział, że chcę, by to wiedział. I chcę, by reszta z nich wiedziała, że bardzo niedługo będzie równie martwa jak O-Ren.
  • Leżąc na tylnym siedzeniu i usiłując wyrwać kończyny z entropii… zobaczyłam twarze pizd, które mi to zrobiły i odpowiedzialnego za to chuja. Członków Plutonu Śmiercionośnych Żmij. Gdy los się uśmiecha do czegoś tak krwawego i wrednego jak zemsta, czujesz, że Bóg nie tylko istnieje, ale że sama wypełniasz Jego wolę. Nie wiedziałam o swoich wrogach prawie nic. Pierwszą z listy, O-Ren Ishii, zlokalizowałam od razu. Ale kiedy komuś udała się trudna sztuka zostania królową tokijskiej mafii, nie robi z tego sekretu, prawda?
  • Nie chciałam tego robić w twojej obecności. I za to cię przepraszam. Ale wierz mi na słowo – twoja mama się doigrała. Jeśli, kiedy dorośniesz, wciąż będziesz miała o to żal… będę czekać.
  • Obce są mi litość, współczucie i zdolność wybaczania. Ale nie zdrowy rozsądek.
  • Porusz dużym palcem.
  • To, że nie chcę cię zabić przy córce, nie znaczy, że wzruszysz mnie machając mi przed nosem jej zdjęciem. Łączą nas niedokończone porachunki. I, nic, kurwa, co zrobiłaś w ciągu tych ostatnich czterech lat, z zajściem w ciążę włącznie, tego nie zmieni.

Hattori Hanzō

[edytuj]
  • Ci, których zwą wojownikami, podejmują walkę, mając przed sobą jeden cel – zniszczenie wroga. Muszą się wyzbyć ludzkich odruchów i uczucia litości. Muszą zabić każdego, kto zechce im przeszkodzić, choćby samego Boga lub Buddę. Prawda jest sercem sztuki walki.
  • Zabawne… Ty lubisz samurajskie miecze… Ja lubię baseball.
  • Zakończyłem pracę, choć dwadzieścia osiem lat temu przysiągłem przed Bogiem, że nigdy do niej nie wrócę. Stworzyłem „coś, co zabija ludzi”. I udało mi się osiągnąć prawdziwą doskonałość. Zrobiłem to, ponieważ w filozoficznym sensie sprzyjam twojemu zamierzeniu. Nie chwalę się, ale jest to najdoskonalszy z moich mieczy. I choćby na twojej drodze stanął sam Bóg, pozna smak stali. Żółtowłosa wojowniczko, ruszaj w drogę.
  • Zemsta nigdy nie jest prostą drogą. To las. A w lesie łatwo zabłądzić, zgubić drogę, zapomnieć, którędy się weszło.

O-Ren Ishii

[edytuj]
  • Chcąc, byście zrozumieli powagę tej sprawy, przemówię po angielsku. Jako wasz przywódca od czasu do czasu zachęcam was, w grzecznych słowach, do kwestionowania mojej logiki. Jeśli nie macie przekonania do moich planów, powiedzcie mi o tym. Z ręką na sercu mogę tu i teraz obiecać, że żaden temat nie będzie tabu. Oprócz, oczywiście, tematu ostatniej dyskusji. Kto zechce przedstawić moje chińsko-amerykańskie korzenie w złym świetle, zapłaci za to swoim pierdolonym łbem. (Podnosi obciętą głowę) Tak jak ten pojeb. A jeśli któryś z was, skurwysyny, chce jeszcze coś powiedzieć, to teraz ma, kurwa, okazję! (Grobowa cisza) Tak też myślałam.
  • Głupiutka biała dziewczyna lubi się bawić samurajskimi mieczami… Może nie dasz rady walczyć jak samuraj, ale chociaż zginiesz śmiercią samuraja.
  • Więc jednak naprawdę… Hattori Hanzō… ukuł ten miecz…
    • Opis: ostatnie słowa O-Ren Ishii.

Elle Driver

[edytuj]
  • Pewnie kurwa, pękasz teraz ze śmiechu, co? Maleńka rada, pierdoło. Nigdy się nie obudź.
  • Nie mogłabym cię polubić. Prawda jest taka, że tobą gardzę. Co nie znaczy, że nie czuję wobec ciebie szacunku. Śmierć we śnie to luksus, który los rzadko funduje naszemu gatunkowi. To mój podarunek dla ciebie.

Buck

[edytuj]
  • Cena ruchanka: siedemdziesiąt pięć dolarów, przyjacielu. Kręci cię to? Zasady. Zasada numer jeden: żadnego bicia. Jak pielęgniara zobaczy siniec albo szczerbę, po ptakach. Zero miętoszenia na siłę. Mała może opluć, odruch bezwarunkowy. Ale plunie czy nie – zero bicia. Zasada numer jeden jest jasna? Zasada numer dwa: zero podgryzania i malinek. Żadnych śladów. Poza tym wszystko wolno. Rury ma niedrożne, więc spuszczaj się do woli. Nie hałasuj, nie naświń, wracam za dwadzieścia minut. Jeszcze coś. Nie zawsze, ale czasem jej myszka wysycha na wiór. Jakby co, naoliw. (Podaje wazelinę)
  • Nazywam się Buck i zerżnę cię na wznak.
    • My name is Buck, and I’m here to fuck. (ang.)

Inne postacie

[edytuj]
  • Zemsta najlepiej smakuje na zimno.
    • Opis: stare klingońskie przysłowie.
  • Tylko wściekły pies mógłby strzelić takiej ślicznotce w głowę. Popatrz… Włosy w barwie zboża… ogromne oczy… Zakrwawiony anioł. (Leżąca opluła krwią szeryfa) Synu Numer Jeden… ta zasrana żyrafa nie jest martwa.
    • Opis: szeryf podczas przeglądu kaplicy w El Paso, nad leżącą Panną Młodą.
  • Uważasz mnie za sadystę? Wiesz… chyba teraz mógłbym ci usmażyć na głowie jajko, gdybym chciał… Wiesz, maleńka… Chciałbym móc wierzyć, że nawet teraz jesteś na tyle świadoma, by wiedzieć, że nie ma nic sadystycznego w moich działaniach. No, może w stosunku do tamtych innych pacanów. Ale nigdy wobec ciebie. Nie, maleńka. W tej chwili… wspinam się… na wyżyny własnego masochizmu.
    • Postać: Bill

Dialogi

[edytuj]
Panna Młoda: Bill mówił, że w białej broni jesteś najlepsza.
Vernita Green: Wal się, zdziro. Wiem, że nie robił rankingów. Więc pocałuj mnie w dupę, Czarna Mambo. To ja, kurwa, powinnam być Czarną Mambą.

Hattori Hanzō: Czemu miałbym ci pomóc?
Panna Młoda: Ponieważ mój pasożyt to twój były uczeń. A gdy pomyślę o jego dokonaniach, to powiem, że masz wobec świata całkiem spore zobowiązania.

Elle Driver: Cześć, Bill
Bill: W jakim jest stanie?
Elle Driver: Śpiączki.
Bill: Gdzie jest?
Elle Driver: Właśnie nad nią stoję.
Bill: Zuch dziewczyna. Odstąpisz od wykonania zadania. Jesteśmy jej to winni.
Elle Driver: Gówno jej jesteś winny!
Bill: Ciszej.
Elle Driver: Gówno jej jesteś winny.
Bill: Mogę coś powiedzieć?
Elle Driver: Mów.
Bill: Skatowaliście ją, ale nie zabiliście. Wpakowałem babie kulkę w łeb, ale jej serce biło dalej. Sama to widziałaś… na własne, śliczne, błękitne oko. Prawda? Wyrządziliśmy jej sporą krzywdę. I, jeśli się kiedykolwiek obudzi, wyrządzimy znacznie większą. Ale jednego nie zrobimy. Nie wkradniemy się nocą do jej pokoju, jak wszawe szczury i nie zabijemy jej we śnie. A nie dopuścimy się takiego czynu dlatego, że taki czyn byłby poniżej naszego poziomu. Prawda, panno Driver?
Elle Driver: Pewnie tak.
Bill: Czy to „pewnie” jest potrzebne?
Elle Driver: Nie, to „pewnie” nie jest potrzebne. Wiem, że to prawda.
Bill: Wracaj do domu, skarbie.
Elle Driver: Zrozumiałam.
Bill: Bardzo cię kocham.
Elle Driver: I ja cię kocham. Pa, pa. (Koniec rozmowy telefonicznej) Pewnie, kurwa, pękasz ze śmiechu, co? Mała rada, pierdoło: nigdy się nie obudź!

Panna Młoda: Gogo, tak?
Gogo Yubari: Bingo. A ty, to Czarna Mamba?
Panna Młoda: Widzę, że nasza sława nas wyprzedza.
Gogo Yubari: Na to wygląda.
Panna Młoda: Gogo… Czujesz się w obowiązku chronić swoją panią. Ale błagam… Odejdź.
Gogo Yubari: I to nazywasz błaganiem? Potrafisz lepiej błagać.

Hattori Hanzō: Jaką ma sprawę do Hattori Hanzō?
Panna Młoda: Potrzebuję japońskiego miecza.
Hattori Hanzō: Po co pani japoński miecz?
Panna Młoda: Mam trochę pasożytów do wybicia.
Hattori Hanzō: To ogromne gnidy, skoro trzeba na nie stali Hattori Hanzō.
Panna Młoda: Olbrzymie.

Chłopak: Lubisz ferrari?
Gogo Yubari: Ferrari? Włoski złom! (…) Chcesz mnie zerżnąć? Nie śmiej się! Chcesz mnie zerżnąć czy nie? (Wyciąga tanto i wbija ją w brzuch chłopaka) A teraz? Wciąż marzysz o penetracji… A może to ja… cię spenetruję?

Vernita Green: Słuchaj… Wiem, że ci dopierdoliłam. Dopierdoliłam ci strasznie. Żałuję, ale tak zrobiłam. Masz prawo dochodzić swego.
Panna Młoda: Nie. Żeby dojść swego… swego na całego… musiałabym cię zabić. Potem zabić małą Nikki. A potem zaczekać na szacownego doktora Bella i jego też zabić. Wtedy doszłabym swego. Wystawiłabym rachunek.

Panna Młoda: To jest to, co myślę?
O-Ren Ishii: Sądziłaś, że będzie aż tak łatwo?
Panna Młoda: Wiesz… przez sekundkę. Tak… chyba się łudziłam.
O-Ren Ishii: Głupi króliczku…
Panna Młoda: … zabawki są dla…
O-Ren Ishii: … dzieci.

Panna Młoda: Zachowałam cię przy życiu z dwóch powodów. Pierwszy to zdobycie informacji.
Sofie Fatale: Smaż się w piekle, zdziro! Nic ci nie powiem!
Panna Młoda: A jednak będę ci zadawać pytania. I za każdym razem, gdy mi nie odpowiesz, coś obetnę. A mogę zagwarantować, że wybiorę rzeczy, po których będziesz płakać.

Zobacz też

[edytuj]