Karol Maliszewski

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Karol Maliszewski (ur. 1960) – polski poeta, prozaik, krytyk literacki, nauczyciel akademicki.

  • Jak określić granice amatorszczyzny w poezji? Jestem przekonany o większej czystości i bezinteresowności owych „amatorów”, o ich nieposzlakowanym rodowodzie lirycznym. Nigdy o tych ludziach nie usłyszymy – ale spełniają się w tym, co robią, żmudnie budując świat, odnajdując język. To nie znaczy, że nie ma brudu. Znam przypadki niebywałego pieniactwa, kunktatorstwa i wzajemnego wygryzania się miejscowych Mickiewiczów i Herbertów. Kryzys, kasy mało do podziału, a tu w miasteczku trzy kluby poetyckie funkcjonują. I trwa wojna podjazdowa, w której słowa „amatorzy” i „grafomani” odgrywają rolę groźnego narzędzia.
  • Kolej rzeczy mnie pozdrawia,
    odsłaniając zęby w rządku.
    • Źródło: Ze Staffa
  • Możemy ujawniać najbardziej skryte pragnienia, plany, koncepty dotyczące literatury, wskazując na podstawowy w naszym przypadku fakt, że czytając kogoś, jednocześnie piszemy siebie. Od początku tak naprawdę interesowało mnie tylko to: czy dasz mi coś, czego jeszcze nie mam, i jak mnie to wzbogaci, rozszerzy, w efekcie rzutując na to, co sam piszę? Jak we wszystkim, tak i tu chodzi o budowanie świata ze zbieranych kawałków. Każdej książce jakiś kawałek owej budowli zawdzięczam. Recenzja, szkic, felieton tworzą dokumentację tego procesu, są zapiskami z placu nieustającej budowy. Wznoszenie (się) musi mieć solidne podstawy fundowane na wspomnianym wcześniej recenzenckim rzemiośle; metafory „czeladnika” i „mistrza” wydają się tu być zupełnie na miejscu. Najpierw my służymy literaturze po to, by wreszcie ona zaczęła służyć nam.
  • Na małe kawałki
    ból każe jej rwać list od kochanego
    mężczyzny, widzę to i doznaję
    szarpnięć, bo wjeżdżamy w tunel.
    • Źródło: Wrocław-Ełk (wysiadam w Poznaniu)
  • Prawdziwej krytyki, pogłębionego, indywidualnego czytania, szukam dziś u pisarzy. Mówią wprost albo między wierszami o stanie kultury i literatury, pokazując nie tylko to, jak pisać, ale również, jak czytać. Boję się gazetowych pokrzykiwań niecierpliwych recenzentów – ten rodzaj krytyki sprowadzony został do krótkich, błyskotliwych „zajawek”, biorących udział w wyścigu kreowanym na użytek wydawniczych korporacji...
    Jestem za osobowością rosnącą z każdą przeczytaną książką. Osobowością poufnie informującą nas od czasu do czasu o swym wewnętrznym rozkwicie.
  • Recenzentem przestaje się być dopiero z tą chwilą, kiedy stać nas na odmowę, rezygnację, zaprzeczenie. Po kilku latach karnego wykonywania robót zleconych, możemy się nareszcie „postawić”, to znaczy określić względem tego, co się w literaturze lubi, i tego, czego zdecydowanie się nie ceni. Z wykonawcy poleceń i zamówień rodzi się krytyk – ktoś w charakterystyczny sposób nieradzący sobie z obowiązującym w mediach dyskursem, przyjętymi hierarchiami, ustalonymi wartościami. W gruncie rzeczy taki jest początek każdego czytania, a więc wracamy do źródeł, do siebie samych czytających zrywami, kapryśnie, wybiórczo.
  • W licealnej, a potem studenckiej naiwności sądziłem, że literatura jest jedna, teraz widzę, że literatur jest wiele, że pod powierzchnią czają się światy, o których nigdy żaden podręcznik nie wspomni. I przekonałem się, że zawsze pozostanę rozdarty między wypicowaną powierzchnią a dziką, prowincjonalną głębią.
  • Widzę to i nie wiem, co powiedzieć,
    najmniejsza rzecz pulsuje własnym życiem;
    i nie ma śmierci we mnie ani wokół,
    ucz się umierać, jeszcze bardziej istnieć.
    • Źródło: Piosenka z końca maja