Jacek Woroniecki

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Jacek Woroniecki

Jacek Woroniecki (1878–1949) – polski duchowny katolicki, dominikanin, Sługa Boży Kościoła katolickiego, teolog, pedagog, etyk i moralista.

Hagiografia[edytuj]

Gebethner i Wolff, Kraków 1940

  • Jeśli tedy porównamy ze sobą te dwa elementy, które się składają na kanoniczne pojęcie świętości, to jasnym nam będzie, że mają się one jak przyczyna i skutek i że przyczyna jest, ma się rozumieć, ważniejsza od skutku. Pierwszą jest świętość za życia, na drugim miejscu są cuda po śmierci, i w procesie beatyfikacyjnym nie przystępuje się do dyskutowania cudów pośmiertnych, póki nie zostanie dowiedziona świętość w stopniu heroicznym za życia. Nie można też dość silnego nacisku postawić na to, że do beatyfikacji lub kanonizacji nie potrzeba wcale cudów dokonanych za życia, a tylko po śmierci.
    • Źródło: s. 11.
  • [Świętość to] wyższy poziom życia duchowego, który się przejawia w dalej niż u przeciętnego człowieka idącym opanowaniu wszelkich złych skłonności zepsutej przez grzech pierworodny natury ludzkiej i w wypływającej z niego wielkiej harmonii i jednolitości w całym postępowaniu moralnym.
    • Źródło: s. 12.
  • (…) wyższa harmonia i moc duchowa, którą świętością nazywamy, jest wynikiem głębszego poddania się duszy działalności czynników nadprzyrodzonych, które oczyszczają władze naszej duszy z ich wrodzonych niedomagań i spaczeń i dają im uzdolnienie do czynów przekraczających przyrodzone ich siły.
    • Źródło: s. 13, 14.
  • Moment oczyszczenia jest tu bardzo ważny, oczyszczenie to bowiem, tyle kosztujące biedną naturę ludzką, jest jednocześnie i zadośćuczynieniem sprawiedliwości Bożej za to wszystko, czym się wykroczyło przeciwko prawu Bożemu, szukając niedozwolonych radości i rozkoszy. Skoro zaś dusza, w miarę jak się oczyszcza, reguluje tym samym swe rachunki ze sprawiedliwością Bożą, można dojść do wniosku, że do istoty świętości należy odbycie czyśćca na ziemi, czyli innymi słowy, że święci są to ci, którzy, zadośćuczyniwszy sprawiedliwości Bożej w tym życiu, po śmierci zostają natychmiast przyjęci do chwał Bożej.
    • Źródło: s. 14.
  • Co zaś się tyczy tego wzmożenia sił duchowych, to ono się tłumaczy coraz większą powolnością oczyszczonych władz duszy na działanie czynników nadprzyrodzonych, w szczególności darów Ducha Świętego. Każdy człowiek, będący w stanie łaski, otrzymuje wraz z nią i cnotami wlanymi i te szczególne pomoce Boże, mające mu ułatwić powolność natchnieniom Ducha Św. w myśl słów św. Pawła „Którzy dają się powodować Duchowi Świętemu, ci są synami Bożymi” (Rz 8, 14). Ale póki dusza nie przejdzie procesu oczyszczenia, dary Ducha Świętego napotykają w jej władzach tyle oporów, że nie mogą w pełni rozwinąć swej działalności. Dopiero w miarę, jak się dusza oczyszcza, i władze jej stają się jakby przejrzystsze i podatniejsze na natchnienia Ducha Świętego, i działalność darów staje się coraz intensywniejsza.
    • Źródło: s. 14, 15.
  • Liczba dusz, które doszły do pełnego oczyszczenia tu na ziemi i po śmierci natychmiast weszły do chwały Bożej, jest niewątpliwie o wiele większa niż tych, które otrzymują w Kościele cześć publiczną.
    • Źródło: s. 16.
  • Kult przodków i wybitniejszych i bardziej zasłużonych postaci minionych pokoleń znajduje się we wszystkich społeczeństwach ludzkich, które doszły do pewnego stopnia kultury. Znakomite postacie przeszłości symbolizują jakby pewien kapitał tradycji duchowej, w którym dany naród przechowuje to, co uważa dla swego bytu i rozwoju za najbardziej wartościowe.
    • Źródło: s. 17, 18.
  • Święty, którego czcimy, to nie tylko przeszłość, to teraźniejszość; na dnie bowiem kultu, który mu składamy, tkwi to przekonanie, że i dziś jest on czynny w naszych sprawach i że poprzez granice śmierci możemy z nim utrzymywać stosunki duchowe i czerpać z nich i zachętę i pomoc w postaci wstawiennictwa przed Bogiem. Dogmat świętych obcowania, który co dzień w Składzie Apostolskim wyznajemy, ale nad którym się nie dość zastanawiamy, otwiera przed nami rozległe horyzonty solidarności rodu ludzkiego, która przez podniesienie do porządku nadprzyrodzonego przekroczyła granice śmierci.
    • Źródło: s. 18.
  • Jeśli po tym rzucie oka na zadania i trudności hagiografii zapytamy, co się na tym polu u nas robi, to będziemy musieli niestety dać bardzo smutną odpowiedź. Nie robi się nic! W cudownym rozwoju nowożytnej hagiografii katolickiej ostatniej doby nie wzięliśmy żadnego udziału!
    • Źródło: s. 41.

Katolicka etyka wychowawcza[edytuj]

Tom I[edytuj]

Wydawnictwo Mariackie, Kraków 1948

  • Cnoty teologiczne są więc nadprzyrodzoną nadbudową naszego charakteru, wiążącą się z jego przyrodzoną budową w jedna całość. Razem z cnotami kardynalnymi tworzą one te główne punkty oparcia w pracy nad sobą, koło których potem grupuje się dalszy rozwój poszczególnych naszych władz. Cnoty kardynalne wprowadzają porządek do naszego życia doczesnego, zaś cnoty teologiczne podnoszą to życie do poziomu nadprzyrodzonego i nadają mu taką organizację wewnętrzną która by pozwalała stale i regularnie zdążać do nadprzyrodzonego celu, który Bóg postawił przed nami i którym jest on sam.
    • Źródło: s. 405
  • Epikureizm jest nieświadomą filozofią tych wszystkich, którzy żadnej filozofii nie mają, a którzy w zaspokojeniu swej zmysłowości widzą cel życia. O takich to można powiedzieć za św. Pawłem, że „bogiem ich jest brzuch”.
    • Źródło: s. 162
  • Jak cały świat dany nam jest, abyśmy potencjalność jego surowców i półsurowców przetworzyli na nasze usługi, tak samo i natura nasza indywidualna dana nam jest w stanie potencjalnym, który mamy także usilną pracą przetworzyć i nadać mu przez to wyższą wartość. Z początku zaledwie widoczny jest w tym plastycznym materiale pod powłoką cielesną pierwiastek duchowy; naszym zadaniem jest go powoli i stopniowo wyzwolić i uwydatnić w nim to podobieństwo boże, na jakie zostaliśmy stworzeni. Piękny charakter moralny dojrzałego człowieka świadomego swego celu i umiejącego sprawnie rządzić sobą w jego urzeczywistnieniu jest szczytem tego podobieństwa do Boga, do jakiego możemy w tym życiu dojść.
    • Źródło: s. 385
  • My Polacy, odkąd historia się nami zajmuje, występujemy z dość wybitnymi cechami sangwiników, i do dziś dnia te cechy zachowaliśmy. Mamy wszystkie dobre cechy tego temperamentu, ale mamy i złe; zdolni, mili, uprzejmi, łatwo naginający się do najcięższych warunków i nie tracący ducha w najgorszych opałach, usłużni, gościnni, rzutcy, jesteśmy z drugiej stroni lekkomyślni, bardzo próżni, niesłowni, nieprawdomówni, zmienni, niewytrwali, co pozwoliło Sienkiewiczowi powiedzieć: „Nie znam drugiego zakątka ziemi, w którym by tylu ludzi marnowało tak świetne zdolności, w którym by ci nawet, którzy coś dają, dawali tak mało, tak niesłychanie mało w stosunku do tego, co im Bóg dał”.
    • Źródło: s. 185
  • Trzy są cechy, które charakter winien nadawać naszemu postępowaniu: są to najpierw pewna ogólna stałość, następnie sprawny umiar w poszczególnych dziedzinach i wreszcie jednolity kierunek do naczelnego celu życia. Tylko tam, gdzie się te trzy cechy znajdują, możemy mówić o silnej osobowości człowieka. Zależnie od ich posiadania lub nie, będziemy mieli ludzi albo bez charakteru, albo ze złym charakterem, albo wreszcie z dobrym, a źródłem tych różnic będzie wysiłek, jaki każdy zechce sobie zadać w pracy samowychowawczej. Trzy są przeto możliwości zależnie, jak się kto do niej zabierze.
    • Źródło: s. 382, 383
  • Zagadnienie przeto o udziale uczuć w moralnym postępowaniu musi być rozwiązane w tym sensie, aby im przyznać właściwe im miejsce. Sentymentalizm przyznaje im za dużo chcąc w nich widzieć nie tylko czynnik istotny, ale i równorzędny z rozumem i wolą, a nieraz i pierwszy, ba, nawet jak u Rousseau jedyny. Przeciwny kierunek stoicki nie tylko tego nie uznaje, ale nie chce przyznać uczuciom nawet roli istotnego składnika życia moralnego, dążąc do usunięcia go zeń, o ile się tylko da. Otóż wznosząc się ponad te jednostronne i ułamkowe rozwiązania, etyka chrześcijańska widzi w uczuciu wprawdzie czynnik istotny, bynajmniej jednak nie pierwszy i nie pierwszorzędny, lecz drugorzędny i jako taki podporządkowany wyższym czynnikom umysłowym. Te ostatnie mają go zaprząc do celów duchowych i przez systematyczne wychowanie nadać mu swe piętno. Na tak drogie romantykom równorzędne traktowanie rozumu, woli i uczucia w etyce chrześcijańskiej nie ma miejsca. Zmysłowe siły zawarte w uczuciowości winny iść pod komendę duchowych mocy człowieka, koncentrujących się w jego umyśle, rozumie i woli.
    • Źródło: s. 166

Tom II/1[edytuj]

Wydawnictwo Mariackie, Kraków 1948

  • Bywają takie położenia w życiu człowieka, w których jest on wprost obowiązany narazić się na śmierć. Takimi są wojny w najszerszym tego słowa znaczeniu, obejmującym wszelkie walki między ludźmi, a więc wojny między narodami, rewolucje wewnętrzne, walki religijne i społeczne. W takich chwilach śmierć częściej zagląda człowiekowi w oczy, i nieraz nie wolno mu się zupełnie uchylać od narażenia się na nią.
    • Źródło: s. 425
  • Często można słyszeć zdanie, że jest nieszczerością okazywać komuś miłość, gdy się jej nie czuje, tym bardziej, gdy się czuje na jej miejscu odrazę. Otóż miłość chrześcijańska bynajmniej nie wymaga zapewniania o miłości uczuciowej, które się nie czuje, ale tylko o miłości duchowej, której w duszy chrześcijańskiej nigdy nie może brakować. Ona to winna kierować naszym postępowaniem, i gdy się na zewnątrz przejawia, ująć je w takie formy, które by odpowiadały jej treści bez wylewów sztucznej uczuciowości. Dobrze wychowana uprzejmość zupełnie tu wystarcza i żadnej nieszczerości i hipokryzji w sobie nie zawiera.
    • Źródło: s. 197
  • Gdy idzie o braki roztropności to są one inne w okresie zamierzenia a inne w okresie wykonania. Już Arystoteles zwrócił na to uwagę, że pierwsze powinna cechować powolność i że przeto pospiech jest w niech szkodliwy, natomiast drugie powinna cechować szybkość i że przeto niedomaganiem jest w niej marudzenie.
    • Źródło: s. 47
  • Jak często ludzie wierzący nie zdają sobie z tego sprawy! Wobec trudności, jakie im się nasuwają w sprawach wiary, sądzą, że grozi im jej utrata, i oskarżają się nawet o wątpliwości w wierze. Chcąc ich z tego błędnego mniemania wyprowadzić, wystarczy ich zapytać, czy pragnęliby, aby objawione tajemnice wiary okazały się nieprawdziwymi. Jeśli odpowiedzą, że bynajmniej, i że przeciwnie, całą dusza pragną, aby wszystko, w co wierzą, było prawdą, ale, że nie mogą rozwiązać trudności wewnętrznych tkwiących w tajemnicach wiary, można ich uspokoić, iż ich wierze żadne niebezpieczeństwo nie grozi i że trudności, które ich niepokoją, nie mają wcale charakteru wątpliwości.
    • Źródło: s. 115
  • Punktem wyjścia winno tu być, aby od pierwszej chwili, gdy się u dziecka zacznie budzić życie umysłowe, pomóc mu w nawiązaniu osobistego stosunku z Bogiem, pełnego dziecięcej ufności, i aby ten stosunek wciąż potem utrwalać i głębiej uzasadniać, w miarę jak to życie umysłowe się rozwija. Od tych pierwszych chwil winno się utrwalić w jego duszyczce to przekonanie, że najważniejszym zadaniem roztropności ludzkiej jest tak przejść przez życie, aby przy jego końcu dojść z powrotem do Tego, który nas stworzył dla swej chwały i że wobec tego każdy nasz uczynek winien być przez nas sądzony z tego punktu widzenia, czy nas zbliża do Boga, czy też nie, czy odpowiada jego świętej woli, czy też się od niej odchyla lub nawet przeciw niej buntuje.
    • Źródło: s. 60
  • Nie hasło bohaterstwa w wyjątkowych sytuacjach życiowych, ale hasło doskonałości we wszystkim, co spełniamy w naszym szarym życiu codziennym, winno stać się naczelną zasadą naszej pedagogiki. To nam dopiero wychowa na chwile grozy prawdziwych bohaterów, zdolnych do najwyższego wysiłku woli, aż do ostatecznego zaparcia się siebie. Samo szerzenie haseł bohaterstwa takiego rezultatu nigdy nie da i w momencie próby przyniesie najczęściej zawód, oświecony najwyżej sztucznymi ogniami bohaterstwa, nieraz mało celowego.
    • Źródło: s. 57
  • Obie powinny być w duszy czynne i harmonijnie ze sobą pracować. Gdzie brak pokory, wielkoduszność staje się pychą i hardością, gdzie brak wielkoduszności, pokora staje się małodusznością i uniżonością.
    • Źródło: s. 396
  • Od młodości już należy się zaprawić do tego, aby panować nad swymi wewnętrznymi stanami, nie tylko uczuciami, ale i wyobrażeniami i myślami, z których one powstają. Opanowanie smutku i zniechęcenia i utrzymywanie się w stanie pogody ducha i radości zależy właśnie od tego panowania nad myślą i w tej dziedzinie można zajść dalej niż niejeden mniema. Trzeba umieć się zdobyć na wysiłek woli, aby sobie zakazać myśleć o czymś, co gryzie i rozgorycza, a przenieść myśl na przedmioty kojące i podnoszące na duchu.
    • Źródło: ss. 270, 271
  • Otóż wolą Boga, gdy świat z nicości powołał do bytu, było rozlać niejako swą nieskończoną dobroć poza siebie i sprawić, aby stworzenia wracając do niego, brały w pewnym stopniu udział w jego szczęściu, szerząc jego chwałę. Stwarzając w ośrodku tego świata istotny rozumne, zdolne go poznać i miłować, i poddając im cały świat istot nierozumnych, wolą jego było, aby czyniły to samo, co tamte, ale świadomie, aktami rozumu i woli. Pomimo tragedii, jaka się odegrała w zaraniu rodu ludzkiego, Bóg nie cofnął mu swego wezwania do przyjaźni i ułatwił mu nawet w cudowny sposób dojście do niej, dając mu w swym Synu Jednorodzonym pierwowzór przyjaciela. Do tej przyjaźni powołani są bez wyjątku wszyscy ludzie i wszyscy mają całkowitą możność dojścia do niej i wytrwania do końca. Można powiedzieć, iż wolą Boga w stosunku do świata wziętego w całości jest przede wszystkim pozyskanie przyjaźni wszystkich ludzi i tą drogą doprowadzenie ich do zbawienia, do wiecznego i nieustającego udziału w jego szczęściu i chwale w niebie.
    • Źródło: s. 214
  • Pogoda twarzy należy do toalety duszy chrześcijańskiej; nie wolno jej się bez niej ukazywać ludziom, gdyż świadczyłoby to o niezadowoleniu z Boga i niedostatecznej miłości do niego.
    • Źródło: s. 270
  • Prawdziwe męstwo winno działać z głębszych pobudek umiłowania sprawy, której służy i z poczucia osobistej godności, czyli honoru, który nie pozwala poświęcać najwyższych dóbr niższym, doczesnym, choćby i ratowaniu życia, jeśli ono ma być ich ceną.
    • Źródło: s. 433
  • Tolerancja jest jednym ze źródeł tej wielkiej plagi społecznej naszych czasów, jaką jest bezkarność.
    • Źródło: s. 324
  • Trzeba młodzieży bardzo głęboko wryć w dusze to przekonanie, że całe piękno duchowe człowieka polega na tej jego mocy, którą ma nad samym sobą i że tylko panowaniem nad dziedziną zmysłów, a nie uleganiem jej winien się szczycić.
    • Źródło: s. 338
  • W etyce bez Boga o wychowaniu sumienia mowy być nie może; zostaje ono pozostawione samo sobie i albo się ugnie pod naporem z zewnątrz, albo stężeje w wewnętrznej samowoli i pysze.
    • Źródło: s. 59
  • W środowisku chrześcijańskim poddawanie się złemu humorowi, spleen, szerzenie pesymizmu nie może być za żadną cenę tolerowane. Powiedzieć chrześcijanin-pesymista, byłoby to samo, co powiedzieć chrześcijanin bez wiary, nadziei i miłości. Jak dobry człowiek nie pokazuje się ludziom brudny i cuchnący, a nawet w zaniedbanym ubraniu, tak nie powinien im pokazywać się w złym humorze i szerzyć wokoło siebie niemiły zapach zniechęcenia.
    • Źródło: s. 253
  • Zdarzeń czysto przypadkowych, a tym bardziej czynów wolnej woli istot rozumnych nikt nie może przewidzieć. One są znane tylko Bogu, dla którego nie ma przeszłości i przyszłości, ale wszystko jest teraźniejszością.
    • Źródło: s. 296

Tom II/2[edytuj]

Redakcja Wydawnictw KUL, Lublin 1986

  • Historia uczy nas, że upadek starych narodów, które odgrywały w dziejach wielką rolę, zawsze był związany z rozkładem życia rodzinnego i że miejsce ich zajęły narody młodsze, o obyczajach bardziej pierwotnych, może nawet dzikich, ale dbające o to, aby rodzina spełniała dobrze swą rolę. Na tym to opiera się i Kościół wprowadzając zasady moralności chrześcijańskiej do obyczajów społeczeństwa.
    • Źródło: s. 197
  • Każdy zatem ma sobie wyznaczoną miarę doskonałości i każdy otrzymał od Boga dość światła i mocy nadprzyrodzonej, aby ją wypełnić, czyli dojść do jej pełni; na tym polega stan męża doskonałego wedle słów św. Pawła. Kto do niej nie dojdzie w tym życiu, nie będzie jeszcze zgubiony, gdyż Bóg w swym miłosierdziu dał mu możliwość dopełnienia dzieła oczyszczenia w czyśćcu; ten, kto do tej pełni doszedł przed śmiercią, wejdzie natychmiast do wesela swego Pana.
    • Źródło: s. 396
  • Kto zatem powie sobie, że wystarczy mu dostać się do czyśćca i z tej racji wyrzeknie się dobrowolnie dążenia do doskonałości, ten naraża się na to, że go odrzuci i czyściec. Nie, po to, aby móc korzystać z jego dobrodziejstwa, trzeba poważnie pragnąć doskonale służyć Bogu. Dlatego w wykładzie etyki katolickiej konieczne jest krótkie przedstawienie, na czym polega doskonałość chrześcijańska.
    • Źródło: s. 397
  • Ludzie z daleka wracający do Boga są nieraz uderzeni tym głębokim pokojem, który opanowuje ich, gdy uczynią decydujący krok i ugną przez Bogiem kolana. Dotąd ich serce było szarpane w różnych kierunkach przez pragnienia nie dające się ze sobą pogodzić; teraz pragnienia niezgodne z miłością Bożą zamarły, a te, które się tej miłości nie sprzeciwiają, doskonale się jej podporządkowały, tworząc harmonijną całość.
    • Źródło: s. 23
  • Miłość bliźniego żąda zatem od nas wielkiej czujności, zważania na to, jak nasze postępowanie odbija się na postępowaniu innych. Wciąż winniśmy w rachunku sumienia stawiać sobie pytanie, czy budujemy nasze otoczenia przykładem życia, czy nie ma w nim czegoś takiego, co może gorszyć bliźnich i za co my też po części odpowiemy przed Bogiem. Do stawiania tego pytania należy od wczesnych lat młodości wychowywać młodzież.
    • Źródło: s. 57
  • Na harmonię w stanie sprawiedliwości pierwotnej składały się trzy ogniwa: pierwsze polegało na podporządkowaniu duszy Bogu, drugie ciała duszy, trzecie – świata zewnętrznego człowiekowi, w którego wnętrzu panowała harmonia całkowita. Grzech pychy pierwszego człowieka zerwał pierwsze ogniwo, a z nim pękły i pozostałe.
    • Źródło: s. 401
  • Najgorszy człowiek nie przestaje być istotą rozumną, stworzoną na obraz i podobieństwo Boże i dlatego zasługującą na miłość swoich bliźnich.
    • Źródło: s. 39
  • Największą może zasługą chrześcijaństwa w dziedzinie rozwoju kultury jest zrehabilitowanie pracy, którą świat pogański miał zawsze w pogardzie i zwalał na barki słabych i upośledzonych.
    • Źródło: s. 237
  • Nie ma silniejszego środka na pychę żywota jak modlitwa, to nieustające korzenie się przed Bogiem; kto się jej wiernie oddaje, tego nigdy nie opanuje pycha.
    • Źródło: s. 402
  • O wiele gorzej jest odmówić prawdziwie potrzebującemu z obawy, aby nie być oszukanym, niż dać niegodnemu, który nadużyje litości. Za to drugie będziemy zapewne bardzo pobłażliwie sądzeni przez Boga, podczas gdy za pierwsze możemy usłyszeć straszne słowa, którymi Chrystus zagroził tym, którzy Jemu – obecnemu w osobie ubogiego – odmówili wsparcia.
    • Źródło: s. 33
  • Osobnym rodzajem nadużyć w tej dziedzinie jest spekulacja na giełdzie. Sama giełda jest instytucją konieczną dla życia gospodarczego i zwracanie się do niej w celu nabywania lub zbywania papierów wartościowych nie zawiera w sobie nic niedozwolonego pod względem moralnym. Niedozwolone jest natomiast spekulowanie na giełdzie, polegające na fikcyjnych transakcjach, obliczonych na zwyżkę lub zniżkę wartości papierów. Do samego hazardu, który też odgrywa poważną rolę, przyłącza się nieraz także zdobywanie nieuczciwą drogą wiadomości o stanie papierów, albo sztuczne wpływanie na zniżkę lub zwyżkę ich wartości, co razem sprawia, że majątki zdobyte tą drogą na giełdzie są owocem cichego, niekrwawego rabunku, dokonanego na naiwnych, których umiano zręcznie wprowadzić w błąd. Nieraz takie nadużycia doprowadzają spekulanta przed kratki sądowe, ale w większości przypadków umieją się oni doskonale zabezpieczyć przed wszelkimi dochodzeniami i doszedłszy tą drogą do majątku, stale go później powiększać w ten sam sposób.
    • Źródło: s. 302
  • Otóż etyka chrześcijańska spodziewa się, że przy pomocy tych łask, jakie Bóg daje człowiekowi, będzie on w stanie w pewnych wyjątkowo trudnych sytuacjach życiowych wznieść się do bohaterstwa nie tylko zewnętrznego, zyskującego poklask ludzki, ale i cichego, wewnętrznego, które na ziemi może podziwiać tylko mała garstka, ale którego widokiem radują się aniołowie i zbawieni w niebie.
    • Źródło: s. 215
  • Otóż jest faktem, że etyka chrześcijańska nigdy nie uważała udziału w wojnie i połączonej z nią konieczności zadawania śmierci żołnierzom armii wroga, za coś grzesznego i sprzeciwiającego się przykazaniu „nie zabijaj”. Winniśmy się tedy zapytać, dlaczego tak jest, a nie przejmować się zbytnio protestami humanitarnego pacyfizmu, natchnionego indywidualizmem i sentymentalizmem ostatniego wieku. Hipokryzja tego nurtu wychodzi na jaw, gdy występuje on przeciw wojnom, a nie śmie protestować przeciw krwawym rewolucjom i prześladowaniom.
    • Źródło: s. 160
  • Otóż szacunek winno się mieć dla każdego człowieka z tej racji, że jest on istotą rozumną, stworzoną na obraz i podobieństwo Boże i odkupioną przez mękę Zbawiciela świata. Pod tym względem wszyscy ludzie mają prawo spodziewać się szacunku od swoich bliźnich i nikt nie może być od tego zwolniony. Jak bowiem każdy powinien dbać o własną godność osobistą, tak też winien okazywać, że dba o nią i u bliźniego i że ją u niego szanuje. Obowiązuje to nawet względem tych ludzi, którzy sami podeptali swą godność ludzką i już o nią nie dbają. Tylko to jeszcze może ich podnieść z upadku, gdy przekonają się, że inni szanują w nich to, o co oni sami nie dbają.
    • Źródło: s. 137
  • Pacyfiści wyrażają nieraz oburzenie na widok manifestacji, jakimi ludność wita wojsko; nie rozumieją oni jak można okazywać taką cześć ludziom, których zawód polega na zabijaniu bliźnich. Otóż dowody czci i miłości, jakie wywołuje własne wojsko, bynajmniej nie tu mają swe źródło. W żołnierzu czcimy człowieka, który gotów jest ofiarować swoje życie za ojczyznę i to ma się na myśli, gdy oklaskuje się zwarte szeregi wojska kroczące ze swymi sztandarami. Nikt z nich nie żywi morderczych zamiarów i tylko z konieczności będzie szerzył śmierć, gdy mu wydadzą rozkaz, ale wszyscy oni gotowi są ofiarować swe życie w naszej obronie i za to chylimy przed nimi głowy.
    • Źródło: s. 91
  • Pochlebianie leczy się nie faworyzowaniem pochlebców, ale przeciwnie – surowszym ich traktowaniem, tak aby przekonali się, że tą drogą nic nie uzyskają, zaś samochwalstwo – śmiechem i wykazywaniem, ile jest w nim próżności i nieprawdy.
    • Źródło: s. 337
  • Rozum, społeczeństwo, mowa i dłoń – to te własności natury ludzkiej, które stanowią linię demarkacyjną między człowiekiem na najbardziej prymitywnym stopniu rozwoju, a najwyżej zorganizowanym psychicznie zwierzęciem.
    • Źródło: s. 325
  • Teologiczna cnota miłości, której Bóg udziela duszy wraz z łaską uświęcającą, nie wymaga byśmy bliźniego kochali ze względu na niego samego, na te zalety i wartości, które posiada w naszych oczach, ale abyśmy kochali go ze względu na Boga, byśmy kochali dlatego, że Bóg go kocha i wzywa do przyjaźni z sobą. Przez cnotę miłości stajemy się przyjaciółmi Boga, tymi na których rozciąga się Jego przyjaźń.
    • Źródło: s. 5
  • W miarę jak umysł dziecka staje się zdolnym to pojąć, należy dać mu do zrozumienia, że chrześcijańska miłość siebie jest miłością w Bogu i dla Boga, tzn. że duszę swą winno się miłować jako coś Bożego, co Pan Bóg stworzył dla siebie, na swoją chwałę, i co powinno powrócić u kresu życia do Niego, aby się z nim połączyć na wieki.
    • Źródło: s. 58
  • Wiadomo, że największa wspólnota, jaką jest państwo, jest najgorszym przedsiębiorcą: psychologia urzędnika jest skrajnym przeciwieństwem psychologii dobrego gospodarza. Urzędnik nie jest bezpośrednio zainteresowany dochodowością przedsiębiorstwa – choćby to ostatnie pracowało z deficytem pobierze on zawsze swą pensję i, jeśli był pracowitym i sumiennym urzędnikiem pilnującym regulaminów, deficytowość nie zaszkodzi mu w karierze. Dla pracującego na swoim dochodowość przedsiębiorstwa jest sprawą życia lub śmierci, a deficyt z konieczności prowadzi do ruiny.
    • Źródło: s. 242

Katolickość tomizmu[edytuj]

Wydawnictwo Antyk – Marcin Dybowski, Komorów 2010

  • W roku szkolnym 1923–1924 obchodził Kościół katolicki sześćsetlecie kanonizacji św. Tomasza z Akwinu, którego powaga, jako największego teologa wszystkich wieków, rośnie z każdym nowym pontyfikatem.
    • Źródło: s. 5
  • W stosunku do tych wszystkich doktryn partykularystycznych, które, pochwyciwszy jakąś cząstkę prawdy, nie widzą jej wielu innych składników i nie obejmują jej pełni, tomizm ma właśnie charakter doktryny uniwersalistycznej, górującej ponad wszystkimi systemami partykularystycznymi, nie wykluczając bynajmniej jednak tego wszystkiego, co one zawierają w sobie pozytywnego, prawdziwego i twórczego. Owszem, wchłania on chętnie w siebie po uprzednim oczyszczeniu wszystkie te cząstki prawdy, które są rozsiane po niezliczonych systemach filozoficznych, i dzięki którym te systemy zdołały zjednać sobie przynajmniej na pewien czas nieco powodzenia i pewne grono zwolenników; odrzuca natomiast ich ułamkowość, ich negacje, ich ciasny i jednostronny partykularyzm.
    • Źródło: s. 9
  • W samej rzeczy nie jest człowiekowi danym samemu tworzyć i ustanawiać ogólne normy swego postępowania. Ustanowił je Ten, który świat stworzył i rządzi nim swym prawem, a obowiązkiem człowieka jest starać się je poznać, a następnie oprzeć na nich całą swą świadomą działalność w tych granicach, w jakich jest ona w jego mocy.
    • Źródło: s. 16, 17
  • Podstawowym prawem naszego życia moralnego, najistotniejszą racją naszego istnienia, jako rozumnych istot stworzonych, jest to powracanie świadomymi aktami rozumu i woli do tego Boga, który nas stworzył dla swej chwały.
    • Źródło: s. 36
  • Pierwszeństwo obowiązku przed szczęściem znajduje się na dnie aktu miłości doskonałej, bez której nikt nie może być zbawiony. Ono to nadaje moralności chrześcijańskiej to maximum bezinteresowności, dostępne dla istot stworzonych a przeto nieposiadających w sobie pełni bytu i szczęścia, i zmuszonych szukać ich poza sobą w Bogu. Wobec niej mniemana wyższa bezinteresowność t. zw. etyki niezależnej przybiera bardzo wyraźne cechy głębokiej interesowności na podkładzie pychy, która nie chce tej zależności od Boga uznać.
    • Źródło: s. 37
  • Doktryna tomistyczna przeciwnie najzupełniej uznaje, że zmysłowe władze pożądawcze są jednym z istotnych czynników moralności ludzkiej i że wartość moralna naszego postępowania i od nich także w pewnej mierze zależy. Natomiast nie tylko nie widzi w nich pierwszego i głównego czynnika moralności, ale nawet nie przyznaje im równorzędności z rozumem i wolą: uczucia mają w dziedzinie naszego postępowania moralnego podrzędne stanowisko i dopiero pod kierunkiem rozumu i woli winne w nim odgrywać swą rolę.
    • Źródło: s. 44
  • Ani w sentymentalizmie, przyznającym uczuciom pierwsze miejsce, nie podporządkowane żadnym wyższym czynnikom, ani w stoicyzmie, żądającym wykluczenia uczuć z życia moralnego, o poddawaniu ich pracy wychowawczej nie może być mowy. Łatwo zrozumieć, co są warte dla życia praktycznego systemy moralne, w których na wychowanie uczuć nie ma miejsca!
    • Źródło: s. 45
  • (…) pomiędzy wszystkimi kierunkami myśli, które obejmujemy ogólną nazwą scholastyki, jeden tomizm ma w całej pełni tę świadomość, że jest systematycznym przemyśleniem i rozwinięciem danych zdrowego rozsądku, i to mu nadaje jego głęboki uniwersalistyczny charakter.
    • Źródło: s. 83
  • Wiemy jak strasznie banalni są ludzie, którzy wiecznie polują na oryginalność.
    • Źródło: s. 87
  • Łatwo teraz zrozumieć skąd pochodzi i jaką ma wartość ten zarzut, że św. Tomasz był myślicielem mało oryginalnym. W nowożytnym znaczeniu tego wyrazu aniby chciał, ani mógł nim być. Potężny, uniwersalistyczny jego umysł, czuły w najwyższym stopniu na prawdę, ale jednocześnie pełen szacunku dla wszystkich kształtów przejściowych, w jakich przejawiała się ona w ciągu wieków, miał za zasadę nie szukać najpierw tego, co odróżnia i daje pozory oryginalności, ale iść najpierw do tego co łączy, co wspólne, co można uważać za cząstkę wspólnego i trwałego dobytku myśli ludzkiej.
    • Źródło: s. 87
  • Na służbie nauce i prawdzie trzeba nie tylko zdolności, ale i charakteru.
    • Źródło: s. 98
  • Tomizm nie oznacza bynajmniej w pierwszym rzędzie osobistych poglądów tego pojedyńczego człowieka, jakim był św. Tomasz z Akwinu, lecz oznacza on doktrynę filozoficzną rodu ludzkiego, będącą płodem refleksji całych wieków i szeregu pokoleń, a pogłębioną, usystematyzowaną, sprecyzowaną i harmonijnie związaną z prawdami wiary genialnym umysłem wielkiego myśliciela średniowiecza.
    • Źródło: s. 104

Królewskie kapłaństwo[edytuj]

Wydawnictwo Antyk – Marcin Dybowski, Komorów 2009

  • Teraz to tylko jedno chcieliśmy podkreślić, że każde usposobienie musi się podobnej pracy samowychowawczej poddać, tem bardziej, gdy chodzi o powołanie kapłańskie. Jak człowiek u usposobieniu do spokoju będzie musiał je wychować i przez to wyplenić zeń zamiłowanie do lenistwa i skłonność do sobkostwa, tak inny o usposobieniu lekkomyślnem będzie musiał nabrać stateczności i wytrwałości, a jeszcze inny, zbyt popędliwy i ambitny, będzie się musiał ćwiczyć w łagodności, skromności i panowaniu nad sobą itp.
    • Źródło: s. 19
  • W samej rzeczy, człowiekowi nie wolno nawet w porządku nadprzyrodzonym zajmować się tylko sobą; nie wolno mu nawet o własnem zbawieniu myśleć z wykluczeniem tego ogólniejszego celu, któremu ma ono być podporządkowane, a którym jest chwała Boża. I tu pierwiastek bezinteresowny miłości Boga musi górować nad bardziej interesowną troską o własną duszę.
    • Źródło: s. 20
  • Boć i służba Boża nie jest na tej ziemi bez cierni i bez niebezpieczeństw; książę tego świata i na sługi Boże umie sieci zarzucać, i do oparcia się jego ułudom trzeba, aby powołanie oparte było o silniejsze podstawy niż samo tylko pragnienie zapewnienia sobie zbawienia. I na świecie można się zbawić, gdy się przykazania Boże wypełnia; łaski swej Bóg nikomu nie odmawia. Natomiast i na służbie Bożej można się zgubić, gdy się w niej szuka najpierw siebie, a potem dopiero Boga, t.j. gdy się nie przylgnie całą duszą do tego źródła łaski, jakiem jest Bóg tak, ażeby aż o sobie samym zapomnieć. To miał niewątpliwie na myśli Zbawiciel, gdy mówił do rzeszy swych słuchaczy: „Kto bowiem chciałby duszę swą ocalić, straci ją; a ktoby stracił duszę swą dla Mnie i dla Ewangelji, zbawi ją” (Mk 8, 35).
    • Źródło: s. 21
  • (...) najkrótsze może streszczenie jednej z najwznioślejszych pobudek powołania kapłańskiego: gorliwoś[ć] o zbawienie dusz.
    • Źródło: s. 22
  • (...) natura nasza jest taka, że w żadnej jednostce nie może się należycie rozwinąć bez pomocy innych ludzi, bez pomocy społeczeństwa; im to społeczeństwo jest lepiej zorganizowane, im silniejsze daje oparcie, tem bujniej, tem wspanialej rozwijają się na jego łonie poszczególne jednostki ludzkie.
    • Źródło: s. 34, 35
  • Cała idea kapłaństwa Chrystusowego streszcza się w słowie „pośrednictwo”. Kapłan jest, jak mówi św. Paweł, „postawiony dla ludzi w rzeczach, które należą do Boga”, odbywa on niejako posłowanie od Boga do ludzi i od ludzi do Boga. Stąd w działalności jego odróżniać można jakby dwie strony: jedna, kiedy zwrócony do Boga, przedstawia Mu sprawy ludzkie i za nie zanosi ofiary i błagania, druga kiedy zwrócony do ludzi, sprowadza na nich łaski z nieba i poucza o prawdach i przykazaniach Bożych.
    • Źródło: s. 39
  • „Kto was słucha, Mnie słucha”, zapowiedział Chrystus apostołom, „a kto wami gardzi, Mną gardzi; kto zaś Mną gardzi, gardzi Tym, który Mnie posłał”. A Kościół, pamiętny na te słowa Zbawiciela, zawsze wymagał od wiernych, aby urząd kapłański w wielkiej mieli czci, i w tym celu otoczył w prawie kanonicznem ich działalność i nawet ich osoby opieką osobnych przywilejów: gwałt popełniony na osobie kapłana przybiera charakter świętokradztwa, gdyż osoba jego jest poświęcona Bogu, i jako taki podlega osobnym karom kościelnym, kapłan wyjęty jest, o ile stosunki społeczne na to pozwalają, spod władzy sądów świeckich i tylko przez sądy duchowne może być sądzony, żeby zaś móc go pociągnąć przed świeckich sędziów, potrzeba pozwolenia władz kościelnych.
    • Źródło: s. 56
  • Prawda że, jakeśmy to w poprzednim rozdziale widzieli, Chrystus uniezależnił sakramentalną moc uświęcania dusz, daną kapłanom, od ich osobistej świętości tak, iż dosięga ona dusz wiernych tak samo za pośrednictwem najświętszego z nich jak i najniegodniejszego.
    • Źródło: s. 61
  • Św. Franciszek z Asyżu, żyjąc w czasach, kiedy ogólne obniżenie świętości życia w duchowieństwie wywołało herezję katarów, nie pozwalającą na przyjmowanie sakramentów z rąk niegodnych kapłanów, ukląkł raz przed kapłanem, znanym z nieodpowiedniego prowadzenia życia, i nogi mu całował; chciał on przez to pokazać, jak tę godność narzędzia łask Bożych nawet w niegodnym człowieku czcić należy.
    • Źródło: s. 62
  • Weszliśmy w cały szereg szczegółów, aby wykazać prawdę, która już a priori wydawała się oczywistą, a mianowicie, że kapłan obowiązany jest do świętości życia z racji swych zadań kapłańskich względem dusz. Łatwo ten jego obowiązek ująć w jedno krótkie zdanie: mając pracować nad tem, aby ziemia promieniowała chwałą Bożą, aby się na niej Imię Boże święciło, powinien on w pierwszej linji sam własnem życiem chwałę Bożą szerzyć i całem swem postępowaniem przynosić cześć Świętemu Imieniu swego Boga i Pana, które wciąż ma na ustach.
    • Źródło: s. 64
  • Najważniejszem jednak w tem wszystkiem jest sam duch modlitwy, bez którego wszystkie te praktyki pozostaną martwe; o tę umiejętność chętnego, gorliwego, pełnego miłości obcowania z Bogiem w głębi duszy, o tę gotowość zwracania się doń w każdej wolnej chwili, czyto z hołdem, czyto z prośbą o siłę i o światło, czyto z przeproszeniem, czy wreszcie z dziękczynieniem, musi się kleryk zaraz od pierwszego dnia po wstąpieniu do seminarjum starać, od niej bowiem zależy w najwyższym stopniu cała praca samowychowawcza, jakiej od niego w seminarjum zażądają.
    • Źródło: s. 65
  • Jak więc dla historyka dostarczają materjału archiwa, a dla przyrodnika wycieczki wycieczki, zbiory lub laboratorja, tak teolog materjał swój czerpie ze swej wiary, zapomocą której przyswaja sobie objawione prawdy Boże i potem je w swej duszy przechowuje. Teologja jest przeto naukowem usystematyzowaniem danych wiary; opiera się na wierze i bez niej istnieć nie może. Teolog, któryby stracił wiarę, przestałby być teologiem, byłby jak ten historyk, któryby raptem postradał wszystkie dokumenta historyczne, na których wyniki swojej pracy opierał, albo jak przyrodnik, który został pozbawiony całego swego materjału doświadczalnego.
    • Źródłoː s. 69
  • Mówiąc mniej teologicznym językiem, możnaby powiedzieć, że jeśli trzeba najpierw Boga poznać, żeby Go pokochać, to jednak trzeba Go najpierw gorąco umiłować, aby Go głębiej poznać.
    • Źródło: s. 71
  • To też biada kapłanom, którzyby, zaniedbawszy swego wykształcenia, okazali się niezdolnymi do nauczania wiary w tym zakresie, w jakim Kościół od nich tego zażąda. Na nich wtedy spadnie poczęści odpowiedzialność, za tę niemoc duchową, która owłada społecznością chrześcijańską za każdym razem, gdy nauczanie wiary nie stoi na równym poziomie z ogólnym rozwojem kultury umysłowej.
    • Źródło: s. 75
  • Nieukończenie średniego wykształcenia na całe życie pozostawia w umyśle poważne luki i sprawia, że późniejsze studja filozoficzne i teologiczne nie mają się na czym oprzeć. Szczególnie dotkliwie daje się odczuwać niedostateczna znajomość łaciny, którą trzeba później w seminarjum dopełniać, a jeszcze bardziej niedostateczne opanowanie języka ojczystego, który winien być ostoją całego naszego rozwoju umysłowego; braki w tej ostatniej dziedzinie można uważać za jedną z głównych przyczyn niskiego stopnia, na jakim się u nas np. kaznodziejstwo znajduje.
    • Źródło: s. 77
  • Są bowiem prawdy objawione, które nas doszły drogą ustnego podania i w Piśmie św. nie są wcale wzmiankowane, albo tylko bardzo niewyraźnie; następnie także i dlatego, że prawdy zawarte w Piśmie św. nie są tam ujęte w systematyczną całość tak, jak w wykładzie teologji, a to, ze względu na potrzeby nauczania wiernych, jest konieczne. I teologja więc nie jest niczem innem, jak Pismem św., którego prawdy objawione zostały inaczej ugrupowane, między sobą powiązane i uzupełnione danemi podania ustnego i objaśnieniami Kościoła; biada jej, jeśli o tem zapomina i niedość się do swego źródła zwraca, traci wtedy bowiem swą żywotność i sczasem gubi się w bezpłodnych spekulacjach.
    • Źródło: s. 80, 81
  • (…) przy ograniczonej bowiem liczbie godzin niesposób jest wszystkie księgi natchnione przejść tą ścisłą metodą egzegetyczną, a jednak one wszystkie zawierają słowo Boże i wszystkie muszą być znane. To też zaraz od pierwszych dni pobytu w seminarjum trzeba czytaniu Pisma św. poświęcić codzień chwilkę czasu i zwyczaj ten zachować aż do śmierci.
    • Źródło: s. 81
  • Dla społeczeństwa akcja liturgiczna jest szkołą ładu i porządku w każdej pracy wspólnej, a nauka śpiewu gregorjańskiego mogłaby pod względem wychowania społecznego dać więcej niż niejeden wykład socjologji. Dla jednostek zaś publiczna modlitwa Kościoła powinna być głównem źródłem osobistej pobożności, źródłem nieskończenie głębszem, czystszem i bardziej orzeźwiającem dusze niż te wszystkie modlitewniki, będące wytworem prywatnej pobożności choćby największych świętych. Liturgja katolicka jest tą wielką nauczycielką modlitwy, kto do jej szkoły nie pójdzie, ten nigdy pełni życia duchowego nie zazna.
    • Źródło: s. 88
  • Zapewne, że w okresach upadku życia kościelnego mogły prawa o celibacie w poszczególnych krajach być zwalczane lub nawet iść w zapomnienie; i w naszych czasach możemy jeszcze być świadkami podobnych zjawisk. Ale wiemy z drugiej strony, że odrodzenie życia religijnego szło zawsze w parze z powrotem do ścisłego obserwowania praw celibatu ze strony duchowieństwa i możemy być pewni, że Kościół nigdy nie wyrzeknie się tego źródła sił duchowych, jakiem jest dla niego bezżenność jego kapłanów.
    • Źródło: s. 98
  • Podobnie rzecz się ma i z instytucjami społecznymi jak np. teatr i inne miejsca widowisk publicznych, które same przez się nie są złe i niemoralne, które nawet są konieczne dla kultury społecznej, a jednak lepiej, aby w nich kapłanów nie widziano. Jest tam jakiś szczególnie silny zapach świata, jego zasad i pożądliwości, który może zarówno przylgnąć do sławy kapłana jak i przeniknąć jego duszę i ująć jej coś z jej czystości kapłańskiej; w Belgji mówi się o pokazywaniu się duchowieństwa w wielu miejscach publicznych: Licet, sed non clericat.
    • Źródło: s. 104, 105
  • To jest sekret świętości: im bardziej się człowiek oderwie formalnie od zła, tem bliżej wolno mu się materjalnie do niego zbliżać, bez obawy zbrukania się samemu; ale biada temu, ktoby się na to porywał, nie uświęciwszy się dostatecznie i nie ugruntowawszy się całkowicie w czystości.
    • Źródło: s. 105
  • Nie słyszano jeszcze nigdy, szczególnie u nas w Polsce, aby gorliwy kapłan umarł z głodu; im bardziej jest gorliwy, bezinteresowny, ofiarny, tem bardziej lgną do niego serca wiernych, pamiętając o najdrobniejszych jego potrzebach.
    • Źródło: s. 108
  • W stosunku do wiernych winien on szczególnie na to baczyć, aby w niczem nie szukać siebie, swego powodzenia, tego, coby mogło mile połechtać jego miłość własną. Nieraz świat będzie go pociągał do kompromisów i szeptał mu: „Mów nam rzeczy, któreby się nam podobały” (Iz 30, 10), któreby nam pochlebiały, a i my ci zato będziemy pochlebiać i sławić jako człowieka o szerokich poglądach i prawdziwem zrozumieniu ducha czasu. Nieraz znowu będzie się starał wzbudzić w nim fałszywy wstyd, drwiąc sobie z niego, że nie jest dość postępowy i krytyczny, że prawdy, które głosi, są zacofane i przestarzałe, że należy je traktować bardziej naukowo; będzie go próbował doprowadzić do buntu, albo przynajmniej do nieufności względem wiecznej powagi Kościoła, zachęcając do zajęcia wobec prawd wiary takiego stanowiska, jakie się zajmuje wobec przyrodzonych prawd wiedzy ludzkiej. Ile będzie musiał się nieraz nasłuchać o zacofaniu nauki katolickiej, o braku wolności w badaniach, o krępujących uczonego założeniach wiary, o konieczności usamodzielnienia się wobec władz kościelnych!
    • Źródło: s. 115
  • Kiedykolwiek chrześcijanin zetknie się [z] wyrzeczeniem, z bólem, z cierpieniem, nie powinien nigdy zapominać, że są one drogą do szczęścia i chwały i że, porównane z niemi, są jak ta mgła poranna, która powoli ustępuje przed promieniami słońca, aż wreszcie się w nich rozpływa i śladu w powietrzu nie zostawia.
    • Źródło: s. 120
  • Przeciwnie, smutek i zniechęcenie są w stanie całe życie kapłana sparaliżować i sprawić, że kwaśnym nastrojem swej duszy będzie raczej odstręczał od dobrej nowiny, okazując, że dla niego samego nie jest ona tak dobra, skoro mu pociechy i radości nie przynosi.
    • Źródło: s. 122
  • A jednak myliłby się, ktoby sądził, że z tych dwóch czynników, cierpienia i radości, cierpienie jest pierwsze i donioślejsze. Są ludzie, nie widzący w chrześcijaństwie nic poza cierpieniem i przedstawiający je sobie jako doktrynę ponurą, z której wszelki promień radości jest wyklęty. I jakże dalecy są oni od zrozumienia tego, co piękno i moc chrystjanizmu stanowiǃ Jak odcinają sobie drogę do tego źródła odrodzenia moralnegoǃ
    • Źródłoː s. 123
  • Ma się rozumieć, że wiele też radości może dostarczyć kapłanowi działalność kaznodziejska, gdy się jej po starannem przygotowaniu z całem zaparciem się siebie odda. Więcej go tu czeka niebezpieczeństw szukania siebie i okradania Boga z Jego chwały, toteż bardziej będzie musiał czuwać, wchodząc na ambonę lub schodząc z niej, aby nie pozwolić próżności lub zarozumiałości zapanować w duszy. Nie szukać łatwych ludzkich powodzeń, nie podchlebiać swych słuchaczom dla zyskania ich sympatji, nie bawić się modnemi we współczesnym społeczeństwie hasłami, czyto narodowemi czy socjalnemi czy filozoficznemi, nie starać się o oryginalność, aby wywołać przelotne zainteresowanie, ale w nadprzyrodzonym duchu modlitwy i z całą prostotą wykładać odwieczne prawdy nauki Chrystusowej.
    • Źródłoː s. 137
  • Możemy być pewni, że kapłan gdziekolwiek pójdzie po śmierci, pójdzie w towarzystwie tych, których jego nauka i przykład tam zaprowadzi. Jeśli niepomny swego powołania szeroką drogą tego świata pójdzie na potępienie wieczne, znajdzie się tam otoczony temi wszystkiemi duszami, które swem niegodnem życiem zgorszył i do utraty zbawienia choćby tylko w najmniejszym stopniu doprowadził; ich otoczenie i wymówki wzmagać tylko będą ból i rozpacz, targające go spowodu utraty Boga na wieki.
    • Źródłoː s. 147

Macierzyńskie Serce Maryi[edytuj]

Fundacja Servire Veritati Instytutu Edukacji Narodowej, Lublin 2009

  • I jak wtedy w czasie drogi krzyżowej na Golgotę, tak i teraz na tej krzyżowej drodze, którą każdy z nas ma przebyć w tym życiu, Matka nasza czuwa nad nami, abyśmy płakać umieli tak, jak należy, aby te łzy, które nieraz cisną się nam do oczu nie były nigdy łzami złości i gniewu, ani smutku i zniechęcenia, ani rozpaczy, ale łzami szczerego żalu kruszącymi to wszystko, co w duszy pozostawało twardego z dawno zadawnionych wad, przemywającymi jej wzrok z tego, co ją zaślepiało najbardziej i pozwalającymi coraz jaśniej w świetle wiary poznawać żądania Boże w celu czynienia pokuty za dawne winy.
    • Źródło: s. 103
  • Nie, miłość Boga w duszy Matki Najświętszej to nie tkliwe uczucie, to nie przemijające wzruszenie, to nie sielanka, jak się to nieraz myśli, gdy się o miłości mówi! To mocny, głęboki nastrój woli, który sprawia, że stale, zawsze, z wciąż rosnącym napięciem poddaje się ona Bogu i Jego świętej woli, że Go kocha nade wszystko, więcej od samej siebie, że siebie samą kocha dla Boga i pragnie, aby każdy moment Jej życia, każde poruszenie serca było ku chwale Tego, który Ją stworzył tak piękną i czystą i którą uczynił błogosławioną między niewiastami.
    • Źródło: s. 223
  • Nigdzie nie znajdujemy tak pięknego dowodu, do jakiego stopnia Bóg naprawdę szanuje naszą wolną wolę, jak w tej rozmowie Archanioła Gabriela z Maryją. Już w Starym Testamencie Księga Mądrości zapewnia nas, że Bóg „z wielkim uszanowaniem rozporządza nami” (Mdr 12, 18) tak, iż nawet, gdy natchnieniem swej łaski pobudza nas do czynu, to chce, aby on wypłynął z naszego wolnego przyzwolenia. I tu więc Anioł czeka na przyzwolenie Maryi, a od tego przyzwolenia zależne jest poniekąd odkupienie świata.
    • Źródło: s. 36
  • Otóż gdy idzie o życie nadprzyrodzone i jego naczelne czynności jakimi są wiara, nadzieja i miłość, nigdzie nie znajdziemy tak czystych i głębokich wzorów, jak w duszy Maryi.
    • Źródło: s. 213
  • Przekonanie, że miłując bliźniego, miłujemy i Boga i że Bóg w nas i przez nas miłuje swe najdoskonalsze stworzenia, należy też do tajemnic wiary, które przekraczają przyrodzone siły naszego rozumu.
    • Źródło: s. 179
  • Podniesiona do godności Matki życia duchowego całego rodu ludzkiego, który miał wejść w skład tego ciała mistycznego, Maryja pierwsza zaczynała z całym zrozumieniem swej nadprzyrodzonej roli współcierpieć z Synem za zbawienie świata.
    • Źródło: s. 118
  • Religia, wiara, pobożność są przede wszystkim dziełem najwyższych władz naszej duszy, jakimi są rozum i wola, a uczucia są tu tylko przygrywką, której bynajmniej lekceważyć nie należy, ale której na pierwsze miejsce wysuwać nie wolno. Najważniejszym w naszym życiu religijnym jest głębokie przekonanie o prawdach wiodących nas do zbawienia, a na takie przekonanie winno się składać i uznanie ich przez oświecony wiarą rozum i umiłowanie przez wolę, w której panuje nadzieja i miłość.
    • Źródło: s. 13
  • Tak samo jest i w dziedzinie nadprzyrodzonej. I tam nie mniejsze lub większe przeszkody i trudności przy wykonaniu czynu stanowią o jego wartości w oczach Bożych, ale miłość, z jaką go spełniamy.
    • Źródło: s. 29
  • W miarę, jak dusza w walce nie ustaje, łaska Bożą coraz bardziej ją oświeca i coraz lepiej leczy z tego wszystkiego, co dotąd przesłaniało wzrok duszy.
    • Źródło: s. 106
  • Wielkość Maryi nie na tym polega, że zrodziła nam Jezusa jako Jego Matka wedle ciała, ale że całą duszą „słuchała słowa Bożego i czyniła je” (Łk 11, 28). Jeśli, jak nas tu Chrystus uczy, każdy człowiek, który pełni wolę Bożą, stają się jego bratem lub siostrą lub nawet matką, czyli innymi słowy, jeśli każdy człowiek pogodzony z Bogiem i będący w stanie łaski jako adoptowane dziecko Boże wchodzi z Chrystusem w stosunki rodzinne, to cóż dopiero powiedzieć o Jego Matce Najświętszej, która wolna od grzechu pierworodnego, przez całe swe życie oddawała swą wolę Bogu bez żadnych wahań i zastrzeżeń i z najwyższym napięciem woli, na jakie Ją było stać!
    • Źródło: s. 80
  • Wiemy, że stopień chwały, jaki zbawionym przypadnie w udziale, uzależniony będzie od stopnia doskonałości, do jakiej się wzniosą w miłości na tej ziemi.
    • Źródło: s. 190

Myśli wybrane[edytuj]

wyd. Fundacja Servire Veritati Instytut Edukacji Narodowej, Lublin 2009

  • Jesteśmy stokrotnymi więzami z sobą powiązani. Sam człowiek przez życie przejść nie może, co krok potrzebuje pomocy i winien ją dawać innym.
    • Źródło: s. 91
  • Miłość ojczyzny łączy się z miłością Boga.
    • Źródło: s. 70
  • Najważniejszym dla życia duszy momentem będzie wybór Boga spomiędzy wszystkich innych dóbr.
    • Źródło: s. 62
  • Płytkie umysły z mniemań uczonych robią dogmaty.
    • Źródło: s. 87
  • Punkt widzenia praktyczny – miłość musi być czynna.
    • Źródło: s. 70
  • Punktem wyjścia dla całej nauki o modlitwie jest, że Bóg jest pierwszy.
    • Źródło: s. 61
  • Życie sobie tak urządzić, aby móc zostać świętym. Błagać o świętość.
    • Źródło: s. 59

Około kultu mowy ojczystej[edytuj]

Wydawnictwo Antyk Marcin Dybowski, Komorów 2010

  • Czas już zrozumieć, że od tego, czem będzie dla nas język polski, zależnym się stanie cały poziom naszej kultury umysłowej, że Francja temu właśnie zawdzięcza swą niezaprzeczoną hegemonję duchową nad światem, że jest narodem najbardziej ceniącym swój język o najgruntowniej go posiadającym – a jeśli to promieniowanie nieco osłabło w ostatnich czasach, to dlatego, że się zaczęła sprzeniewierzać swym tradycjom szkolnym.
    • Źródło: s. 38
  • Czyż cała doniosłość nauki literatury nie polega właśnie na tym, że przedstawia ona doskonałe wzory, jak należy najważniejsze zagadnienia życia ujmować w formy myślowe?
    • Źródło: s. 10
  • Język nie tylko jest narzędziem mowy, środkiem do wyrażania na zewnątrz swych myśli on jest i na wewnątrz ważnem narzędziem pomocniczem samego procesu myślenia. Jeśli najpierw mówienie zależy od myślenia, to następnie siłą refleksu i myślenia zależy od mówienia: gdy się w jakiej sprawie nie ma bardzo jeszcze sprecyzowane pojęcia, może być ogromnie pomocnem zmusić się do możliwie jasnego i ścisłego wyrażenia ich w słowach.
    • Źródło: s. 43, 44
  • Języka ojczystego trzeba uczyć w szkole nie tylko dlatego, żeby młodzież nauczyć nim dobrze władać, ale przede wszystkiem, żeby ją nauczyć poprawnie myśleć.
    • Źródło: s. 21
  • Kto stawia sobie za ideał mówić po polsku nie tylko byle jak, nie tylko nawet poprawnie, ale pięknie, strojnie, wyraziście, słowem z mocą – „fortiter”? Kto zdaje sobie sprawę z tego, że od opanowania mowy ojczystej zależy coś więcej, niż sama tylko łatwość poprawnego wyrażania się w mowie i w piśmie, że z niem związane jest całe opanowanie świata myśli, całe wyrobienie umysłowe, a co za tem idzie i zdolność oddziaływania na innych? Kto dostrzega, że tym ośrodkiem, koło którego winna się krystalizować cała kultura każdego narodu, nie może być co innego, jak kult mowy ojczystej?
    • Źródło: s. 1
  • Myśl szuka wyrazu nie tylko, żeby się uzewnętrznić, ale też aby wewnętrznie przybrać jasną, ściśle określoną postać; wyraz zaś wywołuje myśl, kieruje jej rozwojem, zmusza do refleksyj, do pogłębienia jej treści.
    • Źródło: s. 21
  • Nie „przyrodniczego myślenia” ani „filologicznego” mają uczyć młodzież szkoły tego lub innego typu, ale wszystkie winny ją zaprawiać do „polskiego” myślenia t.j. tak pokierować za pomocą nauki języka ojczystego rozwojem młodego umysłu, iżby się stał zdolny do rozumnego i ścisłego myślenia terminami mowy ojczystej o każdym przedmiocie, wobec którego życie go postawi, i następnie do poprawnego i jasnego komunikowania innym swych myśli.
    • Źródło: s. 49
  • Przez długi czas łacina musiała być głównym ogólnokształcącym czynnikiem; gdy języki narodowe nie były jeszcze dostatecznie rozwinięte i uformowane, trzeba było posługiwać się gotowemi formami myślenia, jakie dawał język łaciński. Niesłuszne są więc narzekania na powstrzymywanie rozwoju języków narodowych przez łacinę; one się na niej kształtowały i, gdybyśmy byli np. już w XVI w. łacinę zarzucili i oparli nasz rozwój umysłowy przede wszystkiem na języku ojczystym, dziś stalibyśmy niewątpliwie niżej, niż stoimy.
    • Źródło: s. 32
  • Ściślejszy jest jeszcze związek między nauką języka ojczystego a rozwojem i kształceniem wyobraźni. Opanowanie tej tak ruchliwej i trudnej do pokierowania władzy jest jednem z głównych zadań w pracy nad kształceniem młodych umysłów. Chodzi o to, aby zaprawić dziecko do kierowania wyobraźnią, do niepoddawania się jej kierunkowi.
    • Źródło: s. 24, 25

Pełnia modlitwy[edytuj]

Wyd. W drodze, Poznań 1984

  • Drugim warunkiem skuteczności modlitwy jest wytrwałość. Warunek ten Zbawiciel jeszcze wyraźniej zaznaczył w swych wezwaniach do modlitwy błagalnej i żadna może z przypowieści, znajdujących się w Ewangelii, nie posiada tyle wyrazistości, co owo opowiadanie o człowieku, kołaczącym w nocy do sąsiada, aby mu pożyczył trojga chleba dla poczęstowania gościa (Łk 11, 5–8). Widzimy z Jego słów, że modlitwa nasza, aby być skuteczną, musi mieć tę cechę wytrwałości, którą w stosunkach ludzkich nazwalibyśmy natręctwem, ale która w stosunku do Boga i do dóbr nadprzyrodzonych, o które doń kołaczemy, nie jest natręctwem, jeno dowodem głębokiego przekonania o wszechmocy i miłosierdziu Bożym. W tym naleganiu bowiem zawiera się tyle ufności w nieskończoną dobroć Bożą, że podobna modlitwa, aczkolwiek treścią swą błagalna, staje się potężnym hymnem czci i chwały dla Pana wszechświata.
    • Źródło: s. 79, 80
  • Jak jedni sądzą, że cała doskonałość chrześcijańska zawiera się w modlitwie, i nie rozumieją, że modlitwa, która na życie nie wpływa, nie przeistacza go, nie sprawia, że coraz bardziej przenika się ono duchem przykazań Bożych, żadnej wartości mieć nie może; tak drudzy, przeciwnie, mają skłonność upatrywać istotę doskonałości w dobrym życiu chrześcijańskim, lekceważąc rolę modlitwy i nie zdając sobie sprawy z tego, że ona jest właśnie źródłem i regulatorem życia moralnego.
    • Źródło: s. 19
  • Niewątpliwie wola nasza w tym życiu może dużo doskonalej kochać Boga, niż rozum jest w stanie Go poznać, i stąd pochodzi to królowanie miłości nad wszystkimi cnotami, które św. Paweł tak silnie zaznaczył w rozdziale trzynastym Pierwszego Listu do Koryntian.
    • Źródło: s. 95
  • Pierwszym, co nas musi uderzyć, jest to ta naiwność ludzi, którzy w modlitwie widzą tylko pewne żebranie lub targowanie się z Bogiem i nie rozumiejąc stosunku człowieka do Boga, skłonni są zupełnie modlitwę odrzucić. Wnet zobaczymy, że modlitwa błagalna ma głębokie uzasadnienie i lekceważona być nie może, a jednak nie ona jest pierwszą i najistotniejszą formą modlitwy. Pierwszą i najistotniejszą funkcją modlitwy jest chwała i cześć Boża, którą każde stworzenie winno Bogu przynosić. O Bogu, a nie o sobie winien więc człowiek najpierw myśleć, toteż i Zbawiciel, ucząc apostołów, jak się mają modlić, zaczął od słów chwały, aby dopiero potem przejść do słów prośby: najpierw święć się Imię Twoje, a potem dopiero chleba naszego powszedniego.
    • Źródło: s. 32, 33
  • Weźmy pod uwagę jeden tylko składnik wychowania religijnego, jakim jest odwaga wyrażania swych przekonań religijnych i gotowość publicznego ich wyznawania. Ilu to ludzi ulega jeszcze pod tym względem fałszywemu wstydowi, gdy trzeba dać przed innymi dowód swej pobożności, choćby np. zrobić znak krzyża świętego przed lub po posiłku. Przywykli tylko do modlitwy prywatnej, czują się oni skrępowani wobec publicznych przejawów czci Bożej i gdy idą na nabożeństwo do kościoła, wolą się gdzieś schować w jakimś kąciku, gdzie by ich nikt nie widział. Jakże inaczej rozwijałoby się ich życie religijne, gdyby od młodości byli zaprawieni do czynnego udziału w społecznym kulcie publicznym Kościoła, gdyby mieli zwyczaj co niedzielę i święto być na mszy świętej i głośno razem z innymi modlić się i śpiewać. „Chwała na wysokości Bogu” by ich zaprawiało do jawnego oddawania czci Bogu, „Wierzę w jednego Boga” do odważnego wyznawania swojej wiary. Nie cofnęliby się przed nim w chwilach próby i nie naraziliby się a to, aby i ich wyparł się kiedyś Chrystus przed Ojcem, który jest w niebiesiech, za to, że oni wstydzili się wyznawać Go jawnie przed ludźmi (por. Mt 10, 32n).
    • Źródło: s. 118
  • Wobec tej doskonałości życia duchowego Najświętszej Panny, niejeden może zadać sobie pytanie, czy wobec tego mogło być w Jej życiu miejsce na zasługę, skoro nie znała Ona w nim tych walk i zmagań, które nasze życie przepełniają. Takie stawianie tego zagadnienia wynika z błędnego pojmowania źródła zasługi. Nie trudności, jakie się ma do pokonania stanowią o istocie zasługi, ale miłość z jaką uczynek spełniamy.
    • Źródło: s. 183, 184
  • Wprost do nieba, nie przechodząc przez czyściec, mogą dojść tylko te dusze, które już w tym życiu całkowicie wypłacą się z sprawiedliwości Bożej, a ten proces głębokiego oczyszczenia duszy nierozłącznie jest związany z jej dojrzewaniem w dziedzinie modlitwy.
    • Źródło: s. 151

Przewodnik po literaturze religijnej[edytuj]

Gubrynowicz i Syn, Lwów 1914

  • Nieraz się u nas słyszy narzekanie na przysłowiową wprost nieznajomość katechizmu w wyższych sferach naszego społeczeństwa; mało kto jednak zdaje sobie sprawę, jak bardzo taki stan rzeczy jest niebezpieczny i jak pilną rzeczą jest przeciwstawić coś więcej, jak proste utyskiwania.
    • Źródło: s.7.
  • Trzeba tedy przede wszystkiem te zastępy ludzi dobrej woli, tak liczne w obozie katolickim, otrząsnąć z ich obojętności wobec nauki wiary, przypominając im przy każdej sposobności, że gruntowna znajomość prawd wiary jest ścisłym obowiązkiem każdego chrześcijanina, od którego pod żadnym pretekstem uchylać się nie wolno. Wykształcenie religijne każdego człowieka winno być na tym samym poziomie, co i wykształcenie, jakie w innych dziedzinach wiedzy posiada. Kto nie miał szczęścia otrzymać w szkole gruntownego wykształcenia religijnego, ten ściśle w sumieniu obowiązany jest lukę tę własną pracą wypełnić; kto takie wykształcenie w szkole średniej otrzymał, później jednak wyższym studjom się oddawał, powinien i swe wykształcenie religijne na wyższy poziomie postawić, przynajmniej już w dziedzinie tych zagadnień, które z jego specjalnemi studiami najwięcej mają styczności.
    • Źródło: s. 18.
  • Za dużo jeszcze u nas bredni Draperowskich o sprzecznościach między rozumem a wiarą kursuje, i z nich to wpływające uprzedzenia trzeba przede wszystkiem z umysłów wykorzenić. Jedynie gruntowne przestudjowanie stosunku rozumu do wiary może raz na zawsze rozwiać tak bardzo rozpowszechnione u nas obawy osłabienia wiary przez jej dokładniejsze poznanie.
    • Źródło: s. 19, 20.
  • W sferach katolickich musi się tedy coraz bardziej rozpowszechniać to przekonanie, że poznanie wiary jest ścisłym obowiązkiem sumienia i że dla spełnienia tego obowiązku trzeba módz niejedno poświęcenie zrobić; że nie trzeba żałować pieniędzy na książki katolickie, ani czasu na ich przestudjowanie, że jeżeli można tak wiele dla innych celów podróżować (a gdzież się podróżuje w wyższych klasach więcej, jak u nas), to można też pojechać zagranicę, i na jaki zjazd katolicki, na kursa wakacyjne, tak często teraz organizowane dla rozpowszechnienia nauki wiary, lub wreszcie na dobre rekolekcje, mające życie religijne pogłębić, zagrzać, a nieraz i naprostować.
    • Źródło: s. 20.
  • Cała ta praca nad pogłębieniem wykształcenia religijnego wyższych sfer naszego społeczeństwa będzie musiała się oprzeć na samokształceniu. Choć bowiem samokształcenie posiada wiele słabych stron i systematycznego wykształcenia szkolnego nigdy nie zastąpi, to jednak w naszem położeniu ono jedno może podnieść poziom wykształcenia katolickiego, nim powolna reforma szkolna zacznie nam dawać lepiej pod względem katolickim wykształcone pokolenia.
    • Źródło: s. 21, 22.
  • Francuska literatura katolicka jest nadzwyczaj bogata; wbrew bowiem temu, co się u nas o Francji myśli, katolicyzm francuski jest jeszcze bardzo żywotny i coraz bardziej rośnie na siłach. Na nieszczęście francuskie dzieła katolickie są u nas zupełnie nieznane; niech się najgorsza powieść francuska w Paryżu ukaże, nazajutrz będzie i u nas na wystawach księgarskich, najlepsze zaś dzieła katolickie i po kilkunastu latach nie są u nas znane!
    • Źródło: s. 22.
  • Celem tedy niniejszego „Przewodnika” jest dać poznać bogactwa katolickiej literatury religijnej francuskiej i niemieckiej. Oprócz jednak spisu odpowiednich dzieł będzie on dawał też i pewien program, podług którego należałoby się zabrać do studjum nauki wiary i związanych z nią dziedzin.
    • Źródło: s. 23.
  • Dobrych książek, rzeczom wiary poświęconych, jest dużo, lecz mało jest u nas rozumnych czytelników, traktujących czytanie poważnie, a nie tylko jako rozrywkę, i nie zrażających się pierwszemi napotkanemi trudnościami. Naturalnie, że dla osób, czytających tylko gazety lub połykających setkami najgłupsze powieści i opowiadania à la Sherlock Holmes, działające jedynie na wyobraźnię, poważna książka wyda się nudną; ale to już nie książki wina, lecz czytelnika.
    • Źródło: s. 25.
  • Dla samego życia religijnego rozbudzenie zamiłowania do studjum mogłoby mieć pierwszorzędne znaczenie. Najpierw pogłębiłoby życie duchowe, nieraz tak słabo pulsujące w najzdolniejszych i najszlachetniejszych jednostkach; następnie uzdolniłoby o pracy katolickiej całe zastępy dotąd dla niej nie wyzyskane lub niedość wyzyskane; wreszcie pobudziłoby z czasem i do pióra tyle zdolnych jednostek, które nie zdają sobie sprawy, jak to łatwo przy systematycznej pracy samemu coś dorzucić do skarbnicy wiedzy ludzkiej, i leżąca dotąd odłogiem dziedzina naszej przeszłości chrześcijańskiej w Polsce, dziejów Kościoła, prac naszych wielkich świętych narodowych, odczekałoby się może nareszcie liczniejszych pracowników i badaczy. A ponadto dałoby ono tylu jednostkom to wielkie zadowolenie życia intelektualnego, które każde studjum daje, ale nade wszystko studjum rzeczy Bożych.
    • Źródło: s. 28.
  • Zwykle z pojęciem mistyki łączymy pewne nadzwyczajne objawy życia duchowego, które się u niektórych wybranych dusz trafiają, jak ekstazy, widzenia, duch proroctw i.t.p. i sądzimy, że one stanowią właściwy przedmiot teologji mistycznej. Nic bardziej fałszywego ani też bardziej szkodliwego dla życia chrześcijańskiego!
    • Źródło: s. 61.
  • Podstawowe (…) objawy życia mistycznego, będące niczem innem, jak działalnością Ducha Św. w duszach naszych, należą do istoty życia nadprzyrodzonego i każdy chrześcijanin powinien je w sercu swem pielęgnować.
    • Źródło: s. 62.
  • Mało kto niestety zdaje sobie sprawę z tego, że gdy jest w stanie łaski, jest zarazem w stanie mistycznym, który mu wiele światła, sił i pociechy dać może, o ile świadomie będzie nad jego rozwojem pracował. Gdyby się o tem więcej wiedziało, może i pobożność współczesna nie byłaby jak ta, o której Św. Paweł mówi: „pozory pobożności zachowali, ale moc, która z niej płynie, odrzucili” (II Tym 3, 5).
    • Źródło: s. 63.
  • Jeśli teraz porównamy ascetykę z mistyką, to najpierw będziemy musieli stwierdzić, że nie są to dwie dziedziny odrębne, nie mające między sobą styczności. Przeciwnie, są one z sobą ściśle związane tak, iż nieraz rozgraniczenie sfery ich działalności staje się niemożliwem. Asceza jest podstawą, bez której zdrowa mistyka rozwijać się nie może, mistyka zaś jest nie tylko dopełnieniem i ukoronowaniem ascetyki, lecz jest jednocześnie najpotężniejszym czynnikiem jej rozwoju od chwili, kiedy człowiek zaczyna świadomie pracować nad sobą; najprostszy uczynek do ascezy przyrodzonej należący, gdy z duszy Boga miłującej pochodzi, nabiera wartości mistycznej, a z nią i doniosłości, którejby nigdy nie miał, gdyby z samych sił przyrodzonych pochodził.
    • Źródło: s. 63.
  • Oprócz tego nie należy zabierać się do dzieł mistycznych, nie poznawszy gruntownie nauki wiary; nie trzeba bowiem zapominać, że pierwszem źródłem życia duchowego są prawdy wiary, a dzieła mistyczne mają nam tylko pokazać, jak prawdy te należy w swem życiu duchownem stosować; jasną jest więcej rzeczą, że trzeba je najpierw gruntownie poznać.
    • Źródło: s. 64.
  • Drugiem bardzo ważnem zagadnieniem z dziedziny ascetyki, które specjalnie uwzględnić należy, jest zagadnienie czystości obyczajów. Wiele się u nas mówiło w ostatnich latach o uświadamianiu młodzieży w sprawach życia płciowego, zapominano zaś, że przede wszystkiem należałoby uświadomić rodziców o ich w tej materji obowiązkach względem dzieci; wielkie zepsucie moralne, jakie wśród naszej młodzieży panuje, pochodzi w pierwszej linji stąd, że starsze pokolenia mają jak najfałszywsze pojęcia o życiu płciowem. Czas już, aby odwieczne zasady chrześcijańskie o czystości obyczajów uzyskały u nas napowrót swe zapoznane znaczenie.
    • Źródło: s. 74.

Tajemnica miłosierdzia Bożego[edytuj]

Instytut Edukacji Narodowej, Lublin 2001

  • Gdy naukę Jezusa o miłosierdziu porównamy z tym, co w Starym Testamencie znaleźliśmy, to znajdziemy, że na tym ostatnim punkcie zrobiła ona największy postęp. I nic dziwnego, jeśli się zważy, że wyższość nauki ewangelicznej nad mojżeszową, szczególnie w dziedzinie miłości bliźniego się zaznacza.
    • Źródło: s. 51
  • Nawet i surowe kary, jakimi sprawiedliwość Boża chłoszcze grzeszników, to mają na celu, aby weszli oni w siebie i zwrócili się do Boga, tak iż nawet sprawiedliwość Boża służy ich miłosierdziu.
    • Źródło: s. 22
  • Nie brak tedy było dusz czułych na tajemnicę miłosierdzia Bożego, gdy Chrystus rozpoczynał swą działalność publiczną. Jak ziemia znękana długą posuchą chłonie deszcz i rosę, tak i one z upragnieniem chłonęły te dowody miłosierdzia, które Zbawiciel zaczął na wszystkie strony rozsiewać, oraz te pouczenia o Nim, jakie z Jego błogosławionych ust wypływały.
    • Źródło: s. 44
  • On pragnie, abyśmy się do Niego z tą ufnością zwracali, bo to wyznawanie wiary i nadziei w Jego miłosierdzie jest niemilknącym hymnem chwały ma cześć Jego nieskończonej doskonałości.
    • Źródło: s. 27
  • Owszem, ratunek jest, ale szukać go należy nie w sobie, lecz w Bogu, w Jego miłosierdziu, do którego należy przylgnąć całą potęgą woli.
    • Źródło: s. 62
  • Pomny też na wymagania i wskazówki Starego Testamentu, że miłosierdzie winno być sprawowane bez ociągania się, ale chętnie i z radością, św. Paweł pisze do Koryntian z okazji zbiórki na ubogą gminę w Jerozolimie: „Kto skąpo sieje, skąpo też żąć będzie. Każdy jak postanowił w sercu swoim, nie ze smutkiem albo z musu; ochotnego bowiem dawcę Bóg miłuje” (2 Kor 9, 6–7).
    • Źródło: s. 59
  • Śpiew psalmów miał stale urabiać dusze Izraela i rzeźbić je na modłę Bożą, a głównym jej rysem miała być dziecięca ufność w opiekę Bożą, nieraz surową i wymagającą, ale nawet gotową wszystko zapomnieć i wszystko darować tym, którzy się ze skruchą do miłosierdzia Pańskiego nawrócą.
    • Źródło: s. 29

W szkole wychowania[edytuj]

Fundacja Servire Veritati Instytut Edukacji Narodowej, Lublin 2008

  • A jednak nie potrzeba chyba głębszych dociekań filozoficznych, lecz wystarczy zwrócić się do zdrowego rozsądku i doświadczenia codziennego życia, żeby się przekonać, że wiedza nie stanowi o całej wartości człowieka. Można dużo mieć i wiedzieć, być umysłowo bardzo rozwiniętym, a jednocześnie być mało pożytecznym dla siebie i społeczeństwa człowiekiem, ba nawet bardzo szkodliwym; można natomiast przy ograniczonych wiadomościach i rozwoju umysłowym pracować dla siebie i dla innych z wielkim pożytkiem.
    • Źródło: Oświata a wychowanie, s. 27
  • Chcąc systematycznie ująć zagadnienie o wzajemnym stosunku wykształcenia do wychowania, powiedzieliśmy, że pierwsze odnosi się przede wszystkim do władz poznawczych, a drugie do władz pożądawczych.
    • Źródło: Oświata a wychowanie, s. 29
  • Co krok w życiu spotykamy ludzi, którzy dużo umieją, otrzymali więc gruntowne wykształcenie, a nie mają charakteru, nie umieją postępować jak należy, bo nie zostali wychowani.
    • Źródło: Zdolność wychowawcza szkoły publicznej i jej granice, s. 64
  • Dawniejsze wieki – zarówno starożytność, jak i średniowiecze – rozumiały bardzo dobrze, że około tego usprawnienia się w dobrym całe zagadnienie wychowania się obraca. Dopiero intelektualizm moralny, który stopniowo opanował myśl nowożytną od XVII w., odsunął to zagadnienie na drugi plan i sprawił, że o nim zapomniano.
    • Źródło: Czynnik umysłowy cnotach i wadach, s. 142
  • Dla każdego jest jasnym, że szkodliwość wad polega na tym ustawicznym pobudzaniu nas do grzechów.
    • Źródło: Czynnik umysłowy cnotach i wadach, s. 129
  • Gdy dziecku się od małego zaszczepi w duszy głęboki szacunek dla wielkiej godności duszy ludzkiej stworzonej na obraz i podobieństwo Boże, odkupionej Krwią Zbawiciela i będącej mieszkaniem Trójcy Świętej, da mu się przez to niewzruszone podłoże tego szacunku względem samego siebie, który nazywam poczuciem godności osobistej i który odda mu ogromne usługi w wewnętrznych zmaganiach się z niższymi czynnikami swej natury, nieuniknionych w rozwoju życia moralnego.
    • Źródło: Cnota kardynalna umiarkowania, s. 224
  • Grupa cnoty kardynalnej męstwa obejmuje te wszystkie moralne sprawności naszych władz psychicznych, których wspólną cechą jest pewna moc i wytrzymałość wobec trudności, towarzyszących złu, którego pragniemy uniknąć, lub dobru, które pragniemy zdobyć.
    • Źródło: Cnota kardynalna męstwa. Jej istotne cechy, niedomagania i wychowanie, s. 205
  • Koniecznym jest przeto utrzymywać między swymi zadaniami życiowymi, zajęciami i obowiązkami pewną hierarchię i zależnie od ich doniosłości wyznaczać im tyle starania i pilności, ile im się należy. Dbałość o dobra i interesy tego świata, która w pewnej mierze jest obowiązkiem każdego człowieka, nie powinna nigdy być ze szkodą tej dbałości, którą winni jesteśmy okazywać wiecznym i nadprzyrodzonym interesom ducha. Zbytnie zabieganie o dobra i interesy doczesne, powodujące nieraz pewną niedbałość o dobra i interesy wieczne, jest formą nieroztropności bardzo rozpowszechnioną.
    • Źródło: Studium nad kardynalną cnotą roztropności, s. 196
  • Męstwo jak każda cnota musi mieć wewnętrzny umiar, a skoro go nie posiada paczy się i wyradza w wadę. Takim zwyrodnieniem męstwa jest zuchwalstwo, które polega na nierozumnym i bezcelowym narażaniu się na niebezpieczeństwa.
    • Źródło: Cnota kardynalna męstwa, s. 210
  • Można się poświęcić matematyce, a zaniedbać historię, bo wykształcenie matematyczne nic na tym nie cierpi, że nie będzie miało oparcia o wykształcenie historyczne. Ale nie można specjalnie wychowywać się w cnocie męstwa, a zaniedbać roztropność, lub dbać o sprawiedliwość, a zapomnieć o wstrzemięźliwości; i to nie tylko dlatego. że każda z tych cnót jest równie potrzebną w życiu, ale że żadna z nich nie może być doskonałą, żadna nie może normalnie funkcjonować bez pomocy drugich, na których koniecznie musi się opierać; jak męstwo bez roztropności nie jest męstwem, lecz wnet przeradza się w zuchwalstwo i szaleństwo, tak i sprawiedliwość nie jest możliwą bez wstrzemięźliwości i vice versa.
    • Źródło: Oświata a wychowanie, ss. 36, 37
  • Nad wartościami wychowawczymi romantyzmu, – może raczej nad ich brakiem – wypadnie się kiedyś osobno zatrzymać: będzie to niewątpliwie dość bolesna operacja, ale nie da się jej uniknąć, jeśli zadania wychowawcze szkoły mają być traktowane poważnie i bez hipokryzji.
    • Źródło: Zdolność wychowawcza szkoły publicznej i jej granice, s. 74
  • Naturalnie, że szkoła powołana do życia dla wypełnienia tego, co przewyższa zakres działania rodziny, że nie może abstrahować od właściwych zadań rodziny tj. od wychowania. I kształcenie charakterów musi ona uwzględniać w swej działalności, nie tylko za pomocą wiadomości, jakich udziela, ale i za pomocą porządku w swym funkcjonowaniu, karności i pilności, jakiej wymaga od ucznia.
    • Źródło: Oświata a wychowanie, s. 39
  • (…) nic tak nie wychowuje, jak codzienne obcowanie z ludźmi, którzy dobre wychowanie posiadają – żadne moralizowanie tego nie zastąpi.
    • Źródło: Zdolność wychowawcza szkoły publicznej i jej granice, s. 78
  • Niejednemu, który się przyzwyczai produkować na pokaz swoje męstwo, może go łatwo zabraknąć w najważniejszej chwili, gdy zabraknie mu widzów, którzy by oklaskiem podtrzymywali jego odwagę.
    • Źródło: Cnota kardynalna męstwa, s. 211
  • Niejedno arcydzieło, np. Lalka B. Prusa, za wcześnie przeczytane, musi znudzić i pozostanie o nim na zawsze wspomnienie jako o czymś nudnym i nie zechce się go przeczytać w późniejszym wieku, wtedy kiedy by mogło dać dużo do myślenia.
    • Źródło: Zdolność wychowawcza szkoły publicznej i jej granice, s. 75
  • Obserwacja uczy, że gdy obarczymy kogoś zadaniami ponad jego siły, to on nie tylko nie spełnia tego, co przekracza jego możność, ale nawet nie wypełnia tego, co by mógł wykonać, – ma za dużo roboty, więc nie robi nic, traci rozróżnienie między tym, co by chciał, a nie może, a tym co by mógł, a nie chce.
    • Źródło: Zdolność wychowawcza szkoły publicznej i jej granice, s. 62
  • Oddając się zmysłom człowiek wyrzeka się niejako swej godności istoty rozumnej i to go potem wstydem napawa i zniesławia.
    • Źródło: Cnota kardynalna umiarkowania, s. 222
  • Podstawowym tonem pracy wychowawczej winna być radość i pogoda; kto się nie potrafił na tym punkcie wychować, kto nie umie zapanować nad pokusami smutku i zniechęcenia tak częstymi w zawodzie wychowawczym, ten winien się uważać za zdyskwalifikowanego do tego rodzaju pracy.
    • Źródło: Zdolność wychowawcza szkoły publicznej i jej granice, s. 79
  • Pomimo więc bezpośrednich niepowodzeń należy dalej spokojnie i miarowo siać zdrowe ziarno wychowania chrześcijańskiego w najbardziej nawet nieurodzajne na pozór grunta, gdyż nigdy nie można być pewnym, że nie przeistoczą się one kiedyś w żyzną rolę, gdy je Bóg rosą swej łaski nawiedzi.
    • Źródło: Długomyślność jako właściwa cnota wychowawcy, s. 252
  • Póki człowiek żyje, zwątpić o nim nie wolno. Z najbardziej zdeprawowanym człowiekiem należy tak postępować, aby odczuł i zrozumiał, iż się zawsze ufa w możność jego poprawy. Zawsze trzeba dla niego umieć znaleźć jakieś zdrowe ziarno, które nieraz długo leżeć będzie martwe lub nawet podeptane w jego pamięci, aż wreszcie przyjdzie może chwila, kiedy zacznie kiełkować, wzrośnie, zakwitnie i rozpromieni mu duszę.
    • Źródło: Długomyślność jako właściwa cnota wychowawcy, s. 252
  • Przy ogromnym rozwoju środków pomocniczych do studiowania Pisma Świętego – podręcznych wydań, słowników, konkordancji – wysiłek pamięci staje się zbyteczny. Jest w tym niewątpliwie postęp i mowy być nie może o zatrzymywaniu całego ruchu wydawniczego w dziedzinie biblijnej na to, aby dać możność pamięci odzyskać dawne wpływy; ale nie trzeba tracić z oczu, że wielki rozwój piśmiennictwa z konieczności musiał ujemnie wpłynąć na kształcenie pamięci, a pośrednio na gruntowność kultury umysłowej i że należy temu przeciwdziałać za pomocą specjalnego ćwiczenia tej zaniedbanej władzy.
    • Źródło: Uczeń czy książka, s. 116
  • Przyzwyczajenie się do postępowania we wszystkich dziedzinach życia ludzkiego zgodnie w wymaganiami moralności jest tedy głównym zadaniem wychowania.
    • Źródło: Czynnik umysłowy cnotach i wadach, s. 141
  • Stara skarga Paska, który już w 1678 r. narzekał, że u nas w Polsce „choć ludzi jest gwałt, a o człowieka czasem trudno”, dziś nie mniej jest aktualna niż wtedy; a chwile, które dziś przeżywamy, bardziej niż kiedy indziej wymagają całych zastępów ludzi o silnych charakterach, na których z całym zaufaniem można by oprzeć podwaliny przyszłego ustroju Polski.
    • Źródło: Oświata a wychowanie, s. 21
  • Szczególnie trzeba koniecznie zwrócić uwagę na ogromną doniosłość wychowawczą nauki języka ojczystego i to samej nauki języka, a nie literatury. Nauka języka ojczystego, która, miejmy nadzieję, raz już nareszcie będzie uznana jako jedyny centralny ogólnokształcący przedmiot każdej szkoły, jakiegokolwiek typu, ma w dziedzinie wychowania dużo większe znaczenie niż ogół wychowawców zdaje się mniemać. W jej rękach jest całe kierownictwo rozwoju umysłowego dziecka, wyćwiczenie i nastawienia poszczególnych władz psychicznych i wdrożenie do kontrolowania własnych procesów umysłowych. Wszystko to ma także kapitalne znaczenie dla procesów wychowania.
    • Źródło: Zdolność wychowawcza szkoły publicznej i jej granice, s. 73
  • W samej rzeczy, aby być dobrze wychowanym człowiekiem, nie wystarcza od czasu do czasu zdobyć się na czyny dobre, odpowiadające w zupełności wymaganiom moralności, nie wystarcza nawet spełniać je często, ale z wahaniem się i zmaganiem, z trudem i walką wewnętrzną, aby się oprzeć skłonnościom przeciwnym, popychającym do złego. Do pojęcia dobrze wychowanego człowieka, jaki wszyscy mamy, należy ta sprawność wewnętrzna, dzięki której postępowanie nasze nie tylko odpowiada wymaganiom moralności, ale jest w pewnym stopniu, przynajmniej w normalnych warunkach życia, wolne od wahań i zmagań wewnętrznych. Gruntowne wychowanie sprawia, że dobro robimy z łatwością, bez długich namysłów, słowem, jakby z przyrzutu, a jednocześnie i z pewnym zadowoleniem.
    • Źródło: Czynnik umysłowy cnotach i wadach, s. 140, 141
  • Zaznaczyliśmy już dosyć wyraźnie, że wychowanie nie odbywa się jedynie za pomocą gadania, że nie słowo, ale czyn zajmuje w pracy wychowawczej pierwsze miejsce; wychowuje atmosfera moralna, w której się młodzież obraca i która sprawia, że powoli wciąga się ona, sama nie zdając sobie z tego sprawy, do coraz lepszego spełniania swych obowiązków.
    • Źródło: Społeczeństwo a wychowanie, s. 57
  • Że hasła oświatowe wyprzedziły hasła wychowawcze, dziwić nie powinno. Wychowanie jest przede wszystkim zadaniem rodziny i Kościoła, i obie te instytucje, choć nieraz ograniczone i krępowane w swej działalności, mogły do pewnego stopnia wypełniać swe zadanie. Oświata natomiast, tj. kształcenie umysłu jest przede wszystkim zadaniem szkoły, a ta coraz bardziej przechodziła w ostatnich czasach w ręce władz państwowych i stawała się narzędziem powolnym w ich ręku.
    • Źródło: Oświata a wychowanie, s. 22
  • Życie jest podstawą wszystkich dóbr doczesnych, a jednak nie jest największym dobrem ludzkim, i mogą się zdarzyć wypadki, że trzeba je poświęcić dla wyższych celów, czy to Bożych czy nawet ludzkich.
    • Źródło: Cnota kardynalna męstwa, s. 207

Inne[edytuj]

  • Apostolstwo to [dominikańskie] winno być zawsze głęboko doktrynalne, a przy tym umieć się przystosować do potrzeb umysłowych wszystkich warstw społeczeństwa, od najszerszych, mniej wykształconych, do najwyższych, nadających ton i kierunek całemu życiu duchowemu społeczeństwa.
  • Boję się. Jutro stanę przed Bogiem Sędzią, będzie On kartkował wszystkie tomy mojej Etyki. Wodząc palcem po stronicach zacznie mi wykazywać: Tego się dopuściłeś, to popełniłeś. Ale gdy Bóg skończy, wtedy Mu powiem: To prawda, Panie, wszystko uczyniłem, lecz jestem autorem innej jeszcze książki: Tajemnica Miłosierdzia Bożego. Tę miarę do mnie zastosuj.
    • Opis: dzień przed śmiercią.
    • Źródło: s. Imelda Błeszyńska, O. Jacek Woroniecki. Dominikanin – wychowawca – patriota. 1978–1949, Fundacja Servire Veritati Instytut Edukacji Narodowej, Lublin 2006, s. 223.
  • Człowiek w złym humorze, to jak człowiek nieumyty, nieuczesany, i nieubrany.
    • Źródło: s. Imelda Błeszyńska, O. Jacek Woroniecki. Dominikanin – wychowawca – patriota. 1978–1949, Fundacja Servire Veritati Instytut Edukacji Narodowej, Lublin 2006, s. 262.
  • Etyka, jako nauka filozoficzna, rodzi się dopiero w chwili, gdy umysł ludzki zaczyna analitycznie badać ogólnie przyjęte zasady życia moralnego, gdy zacznie szukać ich głębszego uzasadnienia i łączyć je z podstawowymi zagadnieniami bytu i myśli.
    • Źródło: Feliks Koneczny, Rozwój moralności, Wydawnictwo Antyk Marcin Dybowski, Komorów 1997, s.4.
  • Gorącemu kultowi Matki Zbawiciela, którym się Polska tak słusznie szczyci, nie odpowiada u nas niestety w dostatecznym stopniu głębsze zainteresowanie intelektualne problemami związanymi z tą rolą, jaką Opatrzność Boża wyznaczyła w tym dziele Odkupienia Najświętszej Marii Pannie.
    • Źródło: abp Bolesław Pylak, Maryjność Jacka Woronieckiego OP, w: Człowiek – moralność – wychowanie. Życie i myśl Jacka Woronieckiego OP (praca zbiorowa), Towarzystwo Naukowe KUL, Lublin 2000, s. 190
  • (…) jasną jest rzeczą, że pierwszym następstwem owocnego kaznodziejstwa jest garnięcie się wiernych do sakramentu pokuty.
    • Źródło: Św. Jacek Odrowąż i sprowadzenie Zakonu Kaznodziejskiego do Polski, Wydawnictwo Esprit SC, Kraków-Katowice 2007, s. 50.
  • Kto nie miał szczęścia otrzymać w szkole gruntownego wykształcenia religijnego, ten ściśle w sumieniu obowiązany jest lukę tę własną pracą wypełnić. Jest to niezmiernie ważne zarówno ze względu na własne osobiste życie religijne, jak i ze względu na wpływy, które się winno wywierać na otoczenie, czyli innymi słowy na akcję katolicką (…) aby brać czynny udział w akcji, którą się toczy pod sztandarem katolickim nie wystarcza być tylko katolikiem dobrej woli, ale że należy być katolikiem oświeconym, wykształconym, dobrze przygotowanym do pracy, znającym dobrze zasady, którymi Kościół w danej dziedzinie się kieruje. Inaczej słaby rozwój i zamieranie inicjatyw katolickich.
    • Źródło: Przewodnik po literaturze religijnej i pokrewnych dziedzinach filozofii i nauk społecznych, s. 13
  • Mówić źle o sobie – to sam eliksir pychy.
    • Źródło: s. Imelda Błeszyńska, O. Jacek Woroniecki. Dominikanin – wychowawca – patriota. 1978–1949, Fundacja Servire Veritati Instytut Edukacji Narodowej, Lublin 2006, s. 262.
  • „My chcemy Boga”, śpiewają robotnicy chrześcijańscy i mają wielką, świętą rację. Najważniejszą rzeczą w naszym życiu jest chcieć Boga, chcieć sławy Jego Imienia, wypełnienia Jego woli, szerzenia Jego Królestwa, udziału w Jego szczęściu i tylu, tylu innych wielkich rzeczy. Ale nie wystarcza tego wszystkiego byle jak chcieć. I tu należy umieć chcieć na to, aby swawolę, przeistoczoną na modłę Bożą, całkowicie poddać Chrystusowi.
  • Nic. Przytulić się do krzyża.
    • Opis: pytany, co należy robić w sytuacjach po ludzku beznadziejnych.
    • Źródło: s. Imelda Błeszyńska, O. Jacek Woroniecki. Dominikanin – wychowawca – patriota. 1978–1949, Fundacja Servire Veritati Instytut Edukacji Narodowej, Lublin 2006, s. 265.
  • Teodycea i etyka zajmują się tymi samymi zagadnieniami, co i teologia, traktując je jednak jedynie w płaszczyźnie poznania przyrodzonego.
    • Źródło: Feliks Koneczny, Rozwój moralności, Wydawnictwo Antyk Marcin Dybowski, Komorów 1997, s. 5.
  • Tylko katolicyzm zachował pełnię i całość nauki Chrystusa.
    • Źródło: Maurycy Lucjan Niedziela, Próba biografii Jacka Woronieckiego OP i jego Wyznania, wyd. „Gaudium”, Lublin 2011
  • W życiu zakonnym nie potrzebne są siostry Lamentyny czy Lakrymozy.
    • Źródło: s. Imelda Błeszyńska, O. Jacek Woroniecki. Dominikanin – wychowawca – patriota. 1978–1949, Fundacja Servire Veritati Instytut Edukacji Narodowej, Lublin 2006, s. 262.
  • [Wiara] winna być wyrazem mocnego przekonania, że swą wartością przewyższa wszystko, cokolwiek świat i życie doczesne dać nam mogą.
    • Źródło: o. Marcin Andrzej Babraj OP, O Autorze, w: Jacek Woroniecki OP, Pełnia modlitwy, wyd. W drodze, Poznań 1984, s. 11
  • Wiemy, że zagadnienie początków Krzyżaków w Prusiech wymaga ogromnej dozy obiektywności: tam jest praźródło wszystkich naszych zmagań dziejowych, aż po kataklizm 1939 r., i dlatego bardzo należy się strzec, aby za to, co się w ciągu tych siedmiu wieków działo, nie czynić odpowiedzialnymi ludzi XIII w., którzy nie byli w stanie przewidzieć wszystkich następstw dziejowych swych czynów.
    • Źródło: Św. Jacek Odrowąż i sprowadzenie Zakonu Kaznodziejskiego do Polski, Wydawnictwo Esprit SC, Kraków-Katowice 2007, s. 116
  • Zimny racjonalizm wieku oświecenia nie mógł zaspokoić aspiracji duszy ludzkiej i samą już swoją jednostronnością wywołał przeciw sobie silną reakcję sentymentalistyczną. Głównym jej szerzycielem stał się J.J. Rousseau, u którego uprzedzenie do rozumu i przesuwanie punktu ciężkości życia duchowego na uczucie dochodzi do kulminacyjnego punktu.

O Jacku Woronieckim[edytuj]

  • Idźcie do ojca Jacka Woronieckiego, to najjaśniejsza głowa, jaką posiadamy.
  • Jego wkład w życie Kościoła w Polsce był olbrzymi. Był to wkład myśliciela, teologa, profesora i duszpasterza: łączył jedno z drugim. Niewątpliwie najtrwalej zostanie w skarbcu naszej katolickiej kultury przez swoje dzieła. Są wśród nich dzieła, których chyba długo jeszcze nic nie zastąpi.
    • Autor: Jan Paweł II
    • Źródło: Ryszard Polak, Jacek Woroniecki. Życie i twórczość, w: Jacek Woroniecki, Myśli wybrane, Lublin 2009, s. 55.
  • Jest rzeczą zdumiewającą, jak bardzo światłość, która bije z postaci i dzieł Woronieckiego, wciąż jeszcze – w pół wieku po jego śmierci – świeci ewangelicznym blaskiem, jak jego dobre czyny skłaniają do oddania chwały Ojcu Niebieskiemu.
    • Autor: ks. prof. dr hab. Andrzej Szostek MIC
    • Źródło: Słowo wstępne, w: Człowiek – moralność – wychowanie. Życie i myśl Jacka Woronieckiego OP (praca zbiorowa), Towarzystwo Naukowe KUL, Lublin 2000, s. 19.
  • Obecność wśród nas o. Jacka była wartością przez wielu nie docenianą – tak jak często nie rozumie się, nie widzi i nie wykorzystuje tego wielkiego skarbu, jakim są żyjący wśród nas ludzie sędziwi, te żywe zbiorniki ogromnej nieraz sumy mądrości i doświadczeń. Każde swoje odwiedziny u o. Woronieckiego cenię dziś znacznie bardziej niż wówczas, gdy żył wśród nas na tym świecie.
    • Autor: prof. Stefan Swieżawski
    • Źródło: Marek Rembierz, Sensus catholicus: uniwersalizm, obiektywizm, realizm, w: Człowiek – moralność – wychowanie. Życie i myśl Jacka Woronieckiego OP (praca zbiorowa), Towarzystwo Naukowe KUL, Lublin 2000, s. 207.
  • Ojciec Jacek – jak wszyscy nazywaliśmy go krótko, co wystarczało rozmówcom, bo wtedy był jeden ojciec Jacek w Polsce – zawsze mnie onieśmielał. Czytałem wszystko, co pisał, a zwłaszcza wczytywałem się w jego fundamentalne dzieło Wychowanie [Katolicką etykę wychowawczą], którym najbardziej przysłużył się myśli pedagogicznej w Polsce. Nieraz wyrażałem żal, dlaczego to dzieło nie jest znane czytelnikom zagranicznym.
    (…) Ojciec Jacek stoi mi przed oczyma głównie jako wykładowca na Tygodniach Społecznych Odrodzenia. W zakresie problemów moralnych, etyki społecznej i wychowania, był dla młodej inteligencji katolickiej wyrocznią w wielu sprawach. Toteż jego artykuły (…) były pochłaniane. Echo ich powtarza się niekiedy po dzień dzień w kulturze katolickiej Polski. Nie zawsze jednak artykuły te były zrozumiane w duchu pogłębionej syntezy mędrca, w jakich były pisane. Toteż powołujący się na te artykuły młodzi inteligenci przesadzali nieraz w ostrym charakteryzowaniu polskiego sentymentalizmu, fideizmu, tradycjonalizmu – z wyraźną skłonnością o ogłaszania wyroków na polski katolicyzm, o czego ojciec Jacek był daleki. Był on ostrożny, umiarkowany, a przede wszystkim wszechstronny.
    • Autor: kard. Stefan Wyszyński
    • Opis: ksiądz prymas poproszony o wypowiedź w 25. rocznicę śmierci o. Woronieckiego.
    • Źródło: s. Gabriela Wistuba OP, Prowadzić ku Zbawcy, Wydawnictwo Diecezjalne i Drukarnia w Sandomierzu, Sandomierz 2011, s.6.
  • Pionier pewnej postaci myślenia i działania, pewnej postaci życia katolickiego u świadomości Kościoła… Był jednym z tych, którzy pomogli nam i nadal pomagają wierzyć we własne siły.
    • Autor: Karol Wojtyła
    • Źródło: o. Marcin Andrzej Babraj OP, O Autorze, w: Jacek Woroniecki OP, Pełnia modlitwy, wyd. W drodze, Poznań 1984, s. 11, 12.
  • Powołany do wykładów w Angelicum, bolał nad tym, że klimat Wiecznego Miasta nie pozwolił Mu pracować wydajnie na katedrze profesorskiej. Wiele czasu przepędził w łóżku. Byłem wtedy człowiekiem, który starannie przeglądając aktualne nowości wydawnicze Rzymu, przynosił Mu do łóżka wiele książek. Przeglądał je z wprawą kompetentnego redaktora, wypowiadał zwięzły sąd i ułatwiał zorientowanie się w ówczesnej nadprodukcji słowa z zakresu problemów moralno-społecznych ówczesnego życia italskiego.
    • Autor: kard. Stefan Wyszyński
    • Źródło: Ryszard Polak, Jacek Woroniecki. Życie i twórczość, w: Jacek Woroniecki Myśli wybrane, Lublin 2009, s. 23–24.
  • To najmądrzejszy człowiek, jakiego spotkałem. (…) Woroniecki był moim guru. (…) Woroniecki stał się jednym z pierwszych, może pierwszym mistrzem języka polskiego. Do tego stopnia, że „Wiadomości Literackie” poświęciły mu na pierwszej stronie artykuł jako mistrzowi języka polskiego. Ogłosił m.in. „Gawędę o gawędzeniu”. Moim zdaniem jego podręcznik etyki jest do dziś dnia nieprześcigniony. To był mądry człowiek.