Henri Landru

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Skocz do: nawigacja, szukaj
Henri Landru

Henri Desire „Błękitnobrody” Landru (1869–1922) – francuski seryjny morderca, który w ciągu 4 lat zamordował co najmniej 11 osób, w tym głównie kobiet, które zwabiał ogłoszeniami matrymonialnymi.

Wypowiedzi[edytuj]

25 lutego 1922[edytuj]

  • Cóż, nie pierwszy raz potępiono niewinnego człowieka. Będę dzielny. Będę dzielny.
    • Opis: idąc na stracenie.
    • Źródło: Adam Ian, Seks i sława. Od Kleopatry do Polańskiego, tłum. Agnieszka Tynecka, Tomasz Bednarowicz, Robert Foltyn, Time after Time. International, Los Angeles-Łódź 1991, ISBN 8390036002, s. 202.
  • Dziękuję, nie piję. Dziękuję, nie palę.
    • Opis: gdy zaproponowano, zgodnie z tradycją, rum, a następnie papierosa jako ostatnią przyjemność przed egzekucją.
    • Źródło: Isabelle Bricard, Leksykon śmierci wielkich ludzi, tłum. Anita i Krzysztof Staroniowie, Wydawnictwo Książka i Wiedza, Warszawa 1998, ISBN 8305129713, s. 283.
  • Dziękuję panu. Moja sprawa była trudna, powiedzmy sobie otwarcie: beznadziejna.
    • Opis: dziękując mecenasowi Moro-Giafferiemu, który był jego obrońcą w procesie.
    • Źródło: Isabelle Bricard, Leksykon śmierci wielkich ludzi, op. cit., s. 283.
  • Nie zabraknie mi jej.
    • Opis: na szafocie, kiedy jego spowiednik krzyknął „Odwagi!”.
    • Źródło: Isabelle Bricard, Leksykon śmierci wielkich ludzi, op. cit., s. 283.
  • Owszem, odejdę z nim; to jest mój bagaż.
    • Opis: do adwokata Moro-Giafferiego, który chwilę przed egzekucją prosił go o potwierdzenie, czy rzeczywiście popełnił zarzucane mu zbrodnie (wezwał go, „by nie odchodził ze świata z tym sekretem”).
    • Źródło: Zygmunt Kałużyński, Tomasz Raczek, Leksykon filmowy na XXI wiek. Rarytasy, niewypały i kurioza, Instytut Wydawniczy Latarnik im. Zygmunta Kałużyńskiego, Michałów-Grabina 2006, s. 224.
  • Uczyniłbym to z przyjemnością, ojcze, ale nie mogę pozwolić czekać tym panom!
    • Opis: do proponującego mu uczestnictwo w mszy księdzu, wskazując kata i jego pomocników.
    • Źródło: Isabelle Bricard, Leksykon śmierci wielkich ludzi, op. cit., s. 283.

Inne[edytuj]

  • Chciałbym złożyć oświadczenie. W swoim wczorajszym wystąpieniu prokurator oskarżył mnie o liczne zbrodnie, przywary i przewinienia. Był jednak na tyle dobrotliwy, za co jestem mu dozgonnie wdzięczny, że dostrzegł we mnie także coś dobrego, a mianowicie moją miłość do rodziny, do moich dzieci, troskę o mój rodzinny dom. Przysięgam na życie moich najbliższych, że nigdy nikogo nie zabiłem. To wszystko, co chciałem powiedzieć.
    • Źródło: Curt Riess, Procesy…, op. cit., s. 195.
  • Dwa bilety w jedną stronę i jeden powrotny.
    • Opis: z notatnika Landru.
    • Źródło: Adam Ian, Seks i sława. Od Kleopatry do Polańskiego, op. cit., s. 201.
  • Młodzi potrzebują młodych.
    • Opis: doradzając swej kochance Fernande Segeret, by poślubiła swego byłego narzeczonego, który wrócił z niewoli.
    • Źródło: Curt Riess, Procesy, które poruszyły świat. Od antyku do XX wieku, tłum. Paweł Piszczatowski, Wydawnictwo Jeden Świat, Warszawa 2006, ISBN 9788389632296, s. 177.
  • Niczego się nie boję. Odmawiam tylko odpowiedzi na pytania dotyczące mojego życia prywatnego. Nie muszę niczego udowadniać, to Pańskie zadanie. Jeżeli jakiś mężczyzna lub kobieta nie łamią prawa, ani nie zaniedbują swoich obowiązków wobec społeczeństwa, to ich życie prywatne nie powinno nikogo obchodzić. Jakaś kobieta sprzedaje mi meble, a ja za nie płacę. Na tym kończy się dla mnie cała historia.
    • Źródło: Curt Riess, Procesy…, op. cit., s. 185–186.
  • Pani Jaume, lat trzydzieści dziewięć, wygląda na mniej; zapamiętała katoliczka, obawia się rozwodu.
    • Źródło: Adam Ian, Seks i sława. Od Kleopatry do Polańskiego, op. cit., s. 201.
  • Poważny mężczyzna szuka wdowy lub nie znajdującej w życiu zrozumienia kobiety w wieku 35–40 lat w celu matrymonialnym.
    • Opis: ogłoszenie, dzięki któremu znalazł madame Cuchet na początku I wojny światowej (1914).
    • Źródło: Curt Riess, Procesy…, op. cit., s. 174.
  • Te kobiety poszły za głosem swego przeznaczenia.
    • Opis: podczas procesu.
    • Źródło: Adam Ian, Seks i sława. Od Kleopatry do Polańskiego, op. cit., s. 202.
  • To pomyłka. Nazywam się Lucien Guillet, urodzony 18 września 1874 roku w Racroi… Ależ to musi być jakaś karygodna pomyłka!… Mogę z wami rozmawiać tylko w obecności mojego adwokata.
    • Opis: rankiem 12 kwietnia 1919, gdy został aresztowany.
    • Źródło: Curt Riess, Procesy…, op. cit., s. 179.
  • Tu się nie ma z czego śmiać. W końcu jestem oskarżony o popełnienie okrutnych zbrodni, mimo że jestem całkowicie niewinny. Bez wątpienia zdarzało mi się w moim życiu popełniać błędy, ale nigdy nie zbrukałem rąk ludzką krwią.
    • Opis: na procesie.
    • Źródło: Curt Riess, Procesy…, op. cit., s. 185.
  • Wdowiec z dwójką dzieci, 43 lata, dobrze zarabiający, miły, poważny i obracający się w dobrym towarzystwie, pozna wdowę w celu matrymonialnym.
    • Opis: anons prasowy z 1 maja 1915.
    • Źródło: Curt Riess, Procesy…, op. cit., s. 173.
  • Zrobiłem to. Spaliłem ich ciała w piecu w mojej kuchni.
    • Źródło: Adam Ian, Seks i sława. Od Kleopatry do Polańskiego, op. cit., s. 203.

O Henrim Landru[edytuj]

Wypowiedzi Fernande Segeret[edytuj]

  • Był ujmującym mężczyzną. Ile było wieczorów, kiedy zabierał mnie na przedstawienia. Przeważnie do Opery Komicznej. Byłam z nim bardzo szczęśliwa. Nigdy nie był szorstki, zawsze okazywał czułość, był uprzejmy i stale myślał o moim szczęściu. Największe wrażenie robił na mnie zawsze jego spokojny i beztroski sen…
    • Opis: na procesie Landru.
    • Źródło: Curt Riess, Procesy…, op. cit., s. 177.
  • Mówił dużo z wielkim ożywieniem. Wydawało się, że na wszystkim zna się doskonale. Jego nienaganne maniery i ujmujący sposób bycia zrobiły na mnie ogromne wrażenie. Sypał dowcipami, zabawnymi powiedzonkami, a nawet żonglował serwetnikami, aby nas zabawić. Wszystkie swoje wypowiedzi ozdabiał najwymyślniejszymi rymowankami.
    • Źródło: Adam Ian, Seks i sława. Od Kleopatry do Polańskiego, op. cit., s. 201.
  • Nie mam mu nic do zarzucenia. Bardzo go kochałam i byłam z nim bardzo, bardzo szczęśliwa.
    • Źródło: Adam Ian, Seks i sława. Od Kleopatry do Polańskiego, op. cit., s. 202.
  • Właśnie wysiadłyśmy z przyjaciółką z tramwaju. Zaledwie uszłyśmy kilka kroków, gdy zaczepił nas jakiś mężczyzna. Przywitał się z nami z szacunkiem i zwracając się do mnie zapytał, czy mógłby nam towarzyszyć. Odmówiłyśmy i przyspieszyłyśmy kroku, aby go zniechęcić. Niestety, nie mogłyśmy się pozbyć natręta. Wciąż podążając za nami stwierdził, że młode dziewczęta w Paryżu zbyt często spacerują same, narażając się na zaczepki podejrzanych osobników lub inne przykrości. To oświadczenie rozbawiło nas do łez, a nieznajomy wykorzystał to, by nas odprowadzić.
    • Źródło: Adam Ian, Seks i sława. Od Kleopatry do Polańskiego, op. cit., s. 201.

Inne[edytuj]

  • Dlaczego ta postać jest nadal tak słynna? Być może dlatego, że ze wspomnieniem o niej wiąże się pewien staroświecki wdzięk, jakaś kapryśna fantazja, którą aktor Charles Denner zdołał oddać z wyjątkowym powodzeniem. A poza tym Henri Desire jest tak wytworny! Jego zbrodnie nie są nigdy odrażające. Jego ofiary umierają w pełni szczęścia, podczas gdy ich doczesne szczątki ulegają w pewnej mierze sublimacji, ponieważ dym, z którym ulatują, nadaje ich śmierci wymiar nierealny, nieco magiczny… Ten morderca, o którym humoryści mogli powiedzieć, że był gorącym zwolennikiem ścisłego związania kobiety z ogniskiem domowym, to artysta w swoim zawodzie. Chociaż tylko nieznacznie naruszył prawa autorskie Liebeza, można by dość łatwo uznać za jego patrona Thomasa de Quinceya, podczas gdy Petiot był tylko lokalnym Eichmannem, pozbawionym jakiegokolwiek wdzięku czy romantyzmu.
    • Autor: René Reouven, Słownik zabójców, Wydawnictwo Mizar, Warszawa 1992, ISBN 8385309233, s. 268.
  • Landru był jednym z najsławniejszych morderców, zgładził dziesięć kobiet i jednego młodzieńca – możliwe nawet, że było ich więcej – i zwłoki spalił w piecyku w podmiejskiej willi w Paryżu w latach I wojny światowej. Był to szczupły, drobny pan po pięćdziesiątce, łysy, z piękną czarną brodą, starannie ubrany na ciemno, w meloniku, który wtedy nie oznaczał pretensji staroświeckiej i cokolwiek komicznej, jaką ma w naszych oczach, lecz stanowił część stroju przyzwoitego mieszczanina. Dlatego też nosił go Chaplin – nie żeby nas zabawić sztucznym rekwizytem, ale by podkreślić aspiracje swojej postaci, skądinąd skromne. Landru też nie miał wielkich, i to jest – być może – rys jego charakteru, który zastanawia najbardziej. Kto wie, czy nie był on prekursorem pewnego sposobu myślenia, który potem zrobił karierę. Landru działał w okresie, gdy właśnie zaczęły się czasy ciężkie, być może najcięższe, jakie przeszła ludzkość. Wpadł on na pomysł, by zrobić ze zbrodni interes handlowy, i w dodatku niewielki: na średnie oprocentowanie. Określenia, które teraz nastąpią, mogą się wydawać ostatnimi, jakie by pasowały, tymczasem oddają charakter działalności Landru: ostrożność, unikanie ryzyka, pracowita eksploatacja. Czyli wzorowe cechy obywatela, mieszczanina europejskiego. Właśnie z tego względu Landru jest reprezentatywny dla naszego stulecia: nie jest tylko jednym z ciekawej galerii przestępców, lecz zjawiskiem społecznym.
  • Można też sobie wyobrazić, że usuwanie zwłok wymagało energii i wysiłku: w domku, który wynajął za miastem, Landru rozporządzał tylko kuchenką dwufajerkową i trupy musiał krajać – znaleziono ząb od piły, którą zapewne piłował kości. Była to cała technika, o której nic nie wiadomo, ponieważ Landru nie przyznał się nigdy i nie miał żadnego świadka. Jego rodzina nie wiedziała o niczym. A przecież to dla niej Landru funkcjonował. Cały utarg, czy raczej „ubój”. rozdzielał sprawiedliwie między żonę, dwie córki i dwóch synów, którzy uważali, że tatuś jest pracowitym handlowcem, komiwojażerem w branży meblowej. Tu znajduje się klucz do postaci Landru. Podczas wojny nastąpił kryzys w obrocie nieruchomościami i zagrożony Landru obmyślił sobie nowy sposób zarobkowania. I w tym właśnie okazał się pionierem.
  • Niski, wątły, z czarnymi, hipnotycznie błyszczącymi oczami, osadzonymi w wielkich okularach; rysy twarzy ginące w bujnej, rudej brodzie; nad wszystkim okazała łysina – to wizerunek niezbyt pasujący do kogoś, kto przez pięć lat uwiódł tyle kobiet, ile Don Juan w ciągu całego życia.
    • Autor: Adam Ian, Seks i sława. Od Kleopatry do Polańskiego, op. cit., s. 200.
  • Trzeba przyznać, że prowadzenie podwójnego życia wychodziło mu wyjątkowo dobrze. Nikt z jego najbliższego otoczenia nie wiedział o pułapkach, jakie zastawiał na samotne wdowy, i cała rodzina, ta prawdziwa, była z niego bardzo dumna. Stał się przykładem męża i ojca, który pokonał wszystkie przeszkody, znalazł dobrze płatną pracę i szybko piął się po szczeblach kariery, dzięki czemu mógł zapewnić bliskim wystawne życie. Prawdą jest, że Desire czuł się jak ryba w wodzie, bowiem rola matrymonialnego oszusta wyjątkowo mu odpowiadała, gdyż łączył przyjemne z pożytecznym – zapewniała mu towarzystwo bogatych kobiet i stały dopływ gotówki. Do swojej „pracy” podchodził bardzo poważnie – elegancki i szarmancki zawsze potrafił zaspokoić próżność spotykanych kobiet, które wpadały mu w ramiona i przepisywały na niego cały swój majątek, nie zdając sobie sprawy z tego, że tym samym pospisują na siebie wyrok śmierci. Wszystko było dopracowane tak perfekcyjnie, że Landru czuł, iż popada w rutynę. Na szczęście, oczywiście tylko dla niego, wciąż pojawiała się kolejna stęskniona kobieta, która traciła głowę dla tego uroczego dżentelmena.
    • Autor: José María López Ruiz, Tyrani i zbrodniarze. Najwięksi nikczemnicy w dziejach świata, tłum. Agata Ciastek, Dom Wydawniczy Bellona, Warszawa 2006, s. 184.