Przejdź do zawartości

György Lukács

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
György Lukács (1952)

György Lukács (1885–1971) – węgierski filozof marksistowski, historyk literatury i estetyki; działacz węgierskiego i międzynarodowego ruchu robotniczego.

  • Bolszewizm opiera się na tym metafizycznym założeniu, że dobro może wywodzić się ze zła, że jest możliwe, jak to ujmuje Razumichin w Zbrodni i karze, abyśmy dokłamali się do prawdy. Autor tych słów nie jest w stanie podzielać tej wiary.
    • Opis: w 1918 Lukács jeszcze był sceptyczny w stosunku do marksizmu w leninowskiej wersji.
    • Źródło: Bolszewizm jako problem moralny, 1918, tłum. K. Ślęczka, [w:] Bogusław Jasiński, Lukacs, Warszawa 1985.
    • Zobacz też: Zbrodnia i kara
  • Funkcja ortodoksyjnego marksizmu, przezwyciężenie rewizjonizmu i utopizmu, polega nie na jakimś jednorazowym wyzbyciu się błędnych tendencji, lecz na wciąż odnawiającej się walce ze zwodzicielskim oddziaływaniem burżuazyjnych form pojmowania na myśl proletariatu.
    • Źródło: Historia i świadomość klasowa, 1922, tłum. M. J. Siemek, Warszawa 1988.
    • Zobacz też: marksizm
  • Nie wypieram ze świadomości katastrofalnych efektów, jakie przyniosła próba realizacji komunizmu. Moralne oburzenie w stosunku do zbrodni komunistycznych nie wystarcza jednak, abym za dobrą monetę mógł wziąć „teodyceę” kapitalizmu: przeświadczenie, że demokracja liberalna w stylu zachodnim dopuszcza akurat tyle zła (np. wynikającego z funkcjonowania wolnego rynku), ile jest niezbędne dla zachowania wolności. Za całe zło realnego socjalizmu odpowiadają ludzie – i dzięki temu można je zwalczać niejako wprost. Kapitalizm nie bierze odpowiedzialności za zło, jakie powoduje – odpowiedzialność zrzuca na anonimowy (czy też „naturalny”, albo nawet „boski”) rachunek wolności i sprawiedliwości. Jest w tym hipokryzja i gorzej: coś diabelskiego: uznanie zła za coś (w pewnym stopniu) dobrego – jakby świadomy wampiryzm, szczególnie rażący w przypadku ludzi broniących kapitalizmu z pozycji „cnoty”, starych dobrych obyczajów albo „chrześcijańskich wartości”.
    • Opis: Lukács, mimo że wiedział o zbrodniach leninizmu i stalinizmu: o rozstrzelaniu Kronsztadu, o hołodomorze, wielkiej czystce (w której sam mało nie zginął), gułagach; i je stanowczo potępiał, nigdy nie wyrzekł się ortodoksyjnego marksizmu.
    • Źródło: Gelebtes Denken. Eine Autobiographie im Dialog (Życiomyślenie), red. I. Eörsi, tłum. H.-H. Paetzke, Frankfurt 1981.
    • Zobacz też: komunizm, kapitalizm
  • Ostateczny cel nie jest bowiem jakimś stanem, który gdzieś tam, u kresu ruchu i niezależnie odeń, a więc niezależnie od drogi przez sam ruch odbywanej, czeka na proletariat jako „państwo przyszłości”; stanem, o którym z tej racji można w codziennej walce spokojnie zapomnieć, przywołując go co najwyżej na niedzielnych kazaniach, jako moment uwznioślający pośród powszednich trosk.
    • Źródło: Historia i świadomość klasowa, 1922, tłum. M. J. Siemek, Warszawa 1988.
  • Tylko taki czyn zabójstwa może być – tragicznie – moralny, którego wykonawca wie, wie absolutnie i nie ma żadnych wątpliwości, że w żadnych okolicznościach nie wolno zabijać. Albo wyraźmy tę myśl słowami Hebblowskiej Judyty: „Gdyby Bóg pomiędzy mną i nakazanym mi czynem postawił grzech, kimże jestem, by się temu opierać?”
    • Źródło: Taktyka a etyka, 1918, tłum. K. Ślęczka, w: Bogusław Jasiński, Lukacs, Warszawa 1985.
    • Zobacz też: zabójstwo

O Györgyu Lukácsu

[edytuj]
  • Lukacs odnalazł w partii komunistycznej to, o co wielu intelektualistom chodzi: absolutną pewność, oporną na wszystkie fakty; miejsce zaangażowania totalnego, które zastępuje krytykę i gasi niepokój (…). Lukacs był może w naszym stuleciu najwybitniejszym przypadkiem zjawiska, które można by nazwać zdradą rozumu przez ludzi zawodowo powołanych do używania rozumu.
  • W czasach stalinizmu György Lukacs „absolutnie cynicznie”, jak sam się kiedyś wyraził, posługiwał się metodą rutynowej samokrytyki, przy czym zmieniał też pole pracy badawczej i przynależność narodową, w zależności od tego, czego wymagała od niego sytuacja na froncie walki – a raczej czego wymagały kolejne manewry wycofania się na z góry upatrzone pozycje – aby utrzymać się i przy życiu, i w partii. Gdy stalinizm po roku 1956 sam znalazł się do pewnego stopnia w odwrocie, a stary Lukacs, jako filozof cieszący się międzynarodową renomą, uznany został za nietykalnego – pozwalał sobie nawet niekiedy na manewry zaczepne, dając tym dobry przykład intelektualistom walczącym w krajach realnego socjalizmu o wolność słowa.