Gargantua i Pantagruel

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
François Rabelais

Gargantua i Pantagruel – epopeja fantastyczna autorstwa François Rabelais’go powstała w latach 1532–1564; tłumaczenie – Tadeusz Boy-Żeleński.

  • Apetyt przychodzi w miarę jedzenia.
  • Czyń, coć się podoba.
    • Fay ce que vouldras (fr.)
    • Opis: jedyna reguła klasztoru Telemy.
    • Źródło: Księga I
  • (Gargantua) chował się przed deszczem pod rynnę, kuł żelazo, kiedy wystygło, myślał o niebieskich migdałach, łowił ryby przed niewodem, mówił hop, zanim przeskoczył, mur przebijał głową, drapał się, gdzie go nie swędziało, budował domy na piasku, zaglądał w kuchni do garnków, łaskotał się, aby się pobudzić do śmiechu, podkuwał żabom nogi, sypał wróblom soli na pośladek, opasywał się siekierką, podpierał się workiem, studnie stawiał na piecu, wodę czerpał przetakiem, ryby łowił widłami, sarny strzelał makiem, psuł papier, bazgrał po pergaminie, rachował się bez gospodarza, chwytał dwie sroki za ogon, szukał wiatru po świecie, darowanemu koniowi zaglądał w zęby, pierdział wyżej niż dziura w zadku. Czekał aż mu pieczone gołąbki wpadną same do gąbki, troskał się o zeszłoroczny śnieg, szukał dziur na całym.
    • Opis: odwrócone przysłowia, którymi opisane są młode lata Gargantui. W polskim przekładzie Boya występuje 28 przysłów, oryginał zawiera 40.
    • Źródło: Księga I, rozdział XI
  • I odszedł, pierdnąwszy z wielkim wzburzeniem.
    • Puys le laissa luy faisant la petarrade (fr.)
    • Opis: o Panurgu.
    • Źródło: Księga III, rozdział XX.
  • Nigdy nie stosuję się do godzin; godziny są zrobione dla człowieka, a nie człowiek dla godzin.
    • Les heures sont faictez pour l’homme, & non l’homme pour les heures. (fr.)
  • Racja ostateczna tego jest, iż oni pożywają łajno całego świata, tj. grzechy i jako takich zećpiłajnów wypędza się ich do nor, to znaczy do opactw i klasztorów, które są oddzielone od politycznej kompanii (…). Mamroczą wielką moc litanii i psalmów, których w ząb nie rozumieją. Klepią swoje ojczenaszki, gęsto szpikowane zdrowaśkami, nie myśląc ani nie słysząc, co mówią. Owo, co nazywam kpinkami z Pana Boga, a nie modlitwą.
    • Postać: Gargantua
    • Opis: o tym, dlaczego mnichów się unika.
  • Tak pośniadwszy należycie, szedł do kościoła, gdzie za nimi nieśli w dużym koszyku srogi brewiarz, pięknie oprawny, ważący – tak dla swej tłustości, jak dla zamków i pergaminów – mniej więcej jedenaście pudów i sześć funtów. Tam słuchał dwudziestu sześciu do trzydziestu mszy: przez ten czas przebywał jego kapelan opatulony jak dudek i z oddechem zionącym bardzo przyjemnie, a to dzięki obfitemu przepłukaniu gęby sokiem winnym. Z tym mamrotał swoje pacierze i różańce, a tak uważnie je przebierał, że ani ziarenko nie upadło na ziemię. Gdy wychodził z kościoła, przywożono mu, na wózku zaprzężonym w woły, jeszcze kupę różańców świętego Klaudiusza, każdy wielkości dobrej czaszki ludzkiej; za czym, przechadzając się po krużgankach i ogrodach klasztornych, odmawiał ich tyle, że zapędziłby w kąt szesnastu pustelników.
    • Opis: o obyczajach Gargantui.
  • – Mówcież przyzwoiciej. – Usrać się kwiatem różanym na przyzwoite mówienie.
    • – Discourez mieux. – C’est bien chien chié chanté pour les discours (fr.)
    • Opis: rozmowa Wiatraczka z Panurgiem.
    • Źródło: księga III, rozdział XXXVI
  • (…) z wielką gwałtownością rozprężając ramiona, zaczął ją obracać, kręcić, wywijać, nachylać, wyrtać, przewyrtać, kiwać, huśtać, hojdać, wiercić, kołować, wirować, zataczać, wytrząsać, potrząsać, przetrząsać, klepać, szturchać, podbijać, podrzucać, mordować, głaskać, klaskać, tulać, nosić, podnosić, unosić, przenosić, tarmosić, miętosić, deptać, chleptać, kołysać, potrącać, obchodzić, obtańczać, obniańczać, hodować, całować, klepać, szturchać…
    • Opis: o tym, jak Diogenes zatoczył za miasto swą beczkę, a następnie…
    • Źródło: przedmowa do Księgi III
  • Zawsze bowiem dążymy do rzeczy zabronionych i pragniemy tego, czego nam odmówiono.

O przekładzie[edytuj]

  • (…) słynne, a dla barwności języka i literatury francuskiej bardzo ważne dzieło Rabelais’ego [jest] w przekładzie niepotrzebne, zwłaszcza, że prawie każda jego stronica albo razi wyuzdanym bezwstydem, albo obrzydliwie śmierdzi.
    • Autor: Aleksander Świętochowski
    • Źródło: Cz. Lechnicki, wstęp do Prawda o Boyu-Żeleńskim. Głosy krytyczne, Warszawa 1933, s. XXVII, cyt. za: „Akcent” nr 2–3, 1991
  • Zawsze zastanawiało mnie, czemu tak duża część śmiechu ludzkiego związana jest pośrednio lub bezpośrednio z wszelkimi wydzielinami. Od kichnięcia do… drugiej ostateczności. Od trawienia do miłości. A można powiedzieć, że 90% – lekko licząc – śmiechu na ziemi jest pochodzenia mniej lub więcej sprośnego. (…) Osobiście nie znoszę tego rodzaju literatury – poza geniuszem Rabelaise’go, któremu trzeba wybaczyć wszystko, ale trudno zamykać oczy na jej znaczenie i obszar w dziedzinie, a zwłaszcza historii śmiechu. (…) Całe dzieło Rabelaise’go upstrzone jest sprośnymi słowami związanymi tak ściśle z dowcipem i mądrością, że chcieć oczyścić Rabelaise’go (próbowano tego!) znaczyłoby zabić i jego dowcip, i mądrość.

Zobacz też[edytuj]