Przejdź do zawartości

Eugeniusz Fulde

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów

Eugeniusz Fulde (1911–1981) – polski aktor, pedagog.

  • Proszę państwa, my możemy Hamleta nago, na strychu, przy świeczce wystawić, ino po co?

O Eugeniuszu Fuldem

[edytuj]
  • Kończymy plotki na Wędziszce i Marchewce, dwóch legendarnych już portierkach. Fulde raz strasznie je opieprzył, że go z centralki z kimś ważnym z komitetu nie połączyły: „Na co pani czeka? Na Andersa na białym koniu pani czeka? Że przyjedzie? No to się pani nie doczeka”. One, ogłupiałe po takiej mowie, po chwili odtajały i mówi jedna do drugiej: „Ty, co on godoł?” A Wędzicha: „E, nic, takom bojke Andersena, o takim kucu, kuniu znaczy się, białym opowiadał. Cosik mu się popierniczyło”.
  • Oto, jak traktował niezdolnych mój ulubiony pedagog, rektor PWST w latach, gdy tam studiowałem (…), Eugeniusz Fulde – Genio. (…) miał dwa sposoby na takich, powiedzmy delikatnie, nie rokujących specjalnych nadziei.1. sposób: / Spocony, zachrypnięty Niezdolny kończy monolog na przykład Zbyszka z „Dulskiej”. Chwila ciszy. Nie wiadomo: dobrze czy źle. Okropność! FULDE (troskliwie, bardzo poważnie): Proszę pana, niech pan zrobi tak (tu wykonuje szybkie pionowe machnięcie ręką). Ogłupiały delikwent myśląc, że może to właśnie jest ten magiczny gest – klucz do tajemnicy o nazwie talent, nieśmiało powtarza. FULDE: Bardzo proszę jeszcze raz. Student już śmielej z nadzieją – „Idzie mi!” – macha. FULDE: Dziękuję. Wystarczy. I widzi pan, kochaneńki, jak by pan dobrze bacikiem konika mógł poganiać. Może by na dorożkarza, a nie na aktora, co, złociutki? / I drugi sposób: kiedy to dobrodusznym basem, trzymając pod ramię dygoczącą dziewuszkę, mruczał: „Dziecinko, jest jeszcze tyle pięknych zawodów na «a». A kucharka. A sklepowa. A sprzątaczka”.
  • Rektorem naszej uczelni był (…) Eugeniusz Fulde – wspaniały aktor, reżyser i pedagog, który uczył nas rzemiosła na scenie. Krążyła wówczas laka pogłoska, że jeżeli rektor kogoś ze studentów pocałuje, to znaczy, że len będzie musiał odpaść. Pewnego dnia, po jednym z egzaminów, szlam korytarzem i nagle rektor Fulde, którego mijałam, cmoknął mnie w czoło!!! Moi koledzy zamarli. Ale ja, niewiele myśląc, podbiegłam do niego i również pocałowałam go w czoło… Zastanawialiśmy się potem, kto z nas wyleci!