Ciało (film)

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Rafał Królikowski,
odtwórca roli Woltera
Tomasz Karolak,
odtwórca roli Goldiego
Zbigniew Zamachowski,
odtwórca roli Dizla
Robert Więckiewicz,
odtwórca roli Julka
Cezary Kosiński,
odtwórca roli Cezara

Ciało – polska komedia z 2003 r. w reżyserii Tomasza Koneckiego i Andrzeja Saramonowicza. Scenariusz napisał Andrzej Saramonowicz.

Uwaga: W dalszej części znajdują się słowa powszechnie uznawane za wulgarne.

Wypowiedzi postaci[edytuj]

  • Błagam. Moje pierwsze manewry. Wszyscy tam będą, Amerykanie, Anglicy, Holendrzy. No muszę jakoś wyglądać! Zrobi mi pan pedicure?
    • Postać: żołnierz Lalka
    • Opis: w salonie fryzjerskim.
  • Klapnę tu, co? W moim siedzą jakieś menele. Się porobiło, że strach jeździć.
    • Postać: Goldi
    • Opis: w jego przedziale siedziały zakonnice.
    • Zobacz też: pociąg
  • O, kur... O, kuria nawet dwie przedstawicielki przysłała...
    • Postać: zakonnica
  • Wóda zgoda. Tylko mi dragów nie kupować. Zbiórka kwadrans po nieparzystej. Rozejść się!

Dialogi[edytuj]

Goldi: A jednego razu wieźliśmy krasnale do Amsterdamu. Przyszła niedziela, nuda, robić nie ma co. Od jarania trawy ryj mi całkiem zesztywniał. To myślę: a co mi tam, niech stracę – skoczę do muzeum!
Dizel: Raz byłem z klasą w muzeum. Wojska czy coś. Dali nam filcowe kapcie, walłem się w haubicę, pięć szwów. Pieprzę muzea...
Goldi: Ale to nie było zwykłe muzeum, to było Muzeum Seksu.
Dizel: Muzeum Seksu? U mnie w bloku mieszka jedna, co ją tak wołają...

– A mówiłem: nie ruszaj tych flaszek, to nie!
– A skąd one się tu w ogóle wzięły?
– Dynksiarz zostawił. Robi teraz na cmentarzu.
– A po cholerę mu na cmentarzu takie świństwo?! Kogo tam jeszcze można otruć, jak i tak już wszyscy nie żyją.
– To do nowej usługi jest. Tak, teraz ludzie mają więcej kasy i więcej wymagań. Już nie wystarczy, żeby mamusię czy teścia umyć, ubrać i do ziemi. Teraz w modzie jest balsamowanie... (...) Zatrudnili jednego Ruska, jakiegoś specjalistę, co się mumią Lenina zajmował, no i zamówienia mają teraz na trzy miesiące naprzód. Ledwie kto krewnego do szpitala przywiezie, już miejsca bukuje. A kaska leci!
– Ale przecież to jest nielegalne.
– Dlatego miksturę do balsamowania Dynksiarz trzyma u nas. To znaczy trzymał, bo mu ją Wolter wypił.
– No i co będzie, kurwa, mumią?
– Cholera wie. Ale z pewnością minie trochę, zanim się rozłoży...
  • Postacie: Julek i Cezar

Julek: Byłem kiedyś organistą w małej wiejskiej parafii i... trochę dawałem w szyję. No to proboszcz rzucił na mnie klątwę, że jak będę dalej pił, to pójdę do piekła.
Zakonnica:' Chyba pan nie uwierzył?
Julek: Nie, uwierzyłem. Od tego czasu nie piję. Dosypuję do alkoholu żelatyny, czekam, aż zgęstnieje i zjadam. Zjadam, więc nie piję.

Cezar: Jeszcze tydzień, dwa i Wolter byłby sławny na cały świat.
Julek: A co? Wzięli go do Ich Troje?
Cezar: Ty jesteś jednak megaworem! On wiedział, kto jest ojcem Maleństwa.
Julek: Czego?
Cezar: Kogo. Kiedy Kangurzyca pojawia się w Lesie, od razu ma ze sobą Maleństwo i nigdy nie mówi, kto jest jego ojcem. Ale z zachowania niektórych zwierzątek, można wnioskować, że mają z tym coś wspólnego.
Julek: Jakich zwierzątek, co ty, odbiło ci?
Cezar: Mówię o Kubusiu Puchatku, młotku! Wolter analizował tę bajkę, doszedł do wniosku, że jeżeli połączy się Martenowską koncepcję...
Julek: Czekaj, czekaj, jaja sobie ze mnie robisz, tak?
Cezar: Nie, czemu?
Julek: Czemu?! No bo trudno mi uwierzyć, że przez półtora roku mieszkałem pod jednym dachem z facetem, który zastanawiał się, kto walił kangura?!

– Już prędzej Puchatek.
– Puchatek to dzieciak! Wpierdziela miód i śpiewa głupie piosenki.
– A to: „Co wtorek Maleństwo spędzało cały dzień, ze swoim serdecznym przyjacielem Królikiem i co wtorek Kangurzyca spędzała cały dzień, ze swoim serdecznym przyjacielem Puchatkiem, ucząc go skakać”? Rozumiesz, co jest grane? Królik zabiera dzieciaka na cały dzień, a mamusia sobie „skacze” z Puchatkiem. Dobre, co? Małe, seksualne co nieco. A jakie masz gwarancje, że nie robili tego wcześniej, zanim mały się urodził?
– Ale jak, przecież ona wcześniej nie mieszkała w Lesie.
– Stary, nie bądźmy dziećmi...
  • Postacie: Cezar i Julek

– Michał Anioł, idź przypudrować nos.
– Słucham?
– No wypierdalaj.
  • Postacie: Bracia Trzeci i rzeźbiarz

Julek: Mógłby mnie pan ogolić? (Fryzjer udaje, że nie słyszy). Ogolić się chciałem!
Fryzjer: Byłbym zobowiązany, gdyby pan opuścił mój lokal.
Julek: Słucham?
Fryzjer: Wypierdalaj!

– Myślę, że wiem. Królik jest ojcem.
– Też wymyśliłeś...
– Nie, no mówię ci, no, królik zmajstrował tego małego kangura. Przecież to bardzo proste. Posłuchaj, jak tylko mama Kangurzyca pojawia się w Lesie, to Królik zaczyna kombinować. Napuszcza Prosiaczka i Puchatka, żeby porwali Maleństwo. A po co? Czekaj, czekaj... „Powiemy ci, gdzie jest maleństwo, jeśli obiecasz, że zabierzesz się z Lasu i nigdy już w te strony nie wrócisz.”
– No i co z tego?
– Jak to: co z tego? No, ruszże głową, chłopie! Zmajstrował bachora, a teraz się boi, że matka przyjechała po alimenty. Chce ją zastraszyć, rozumiesz, więc porywa dziecko. Skurwiel!
  • Postacie: Julek i Cezar

– Na mnie patrz, idioto. Mają być podobne do mnie.
– No, ale przecież panowie są tacy sami.
– Ludzie są niepowtarzalni, debilu. Jeśli z osiemdziesięciu milionów Niemców, tylko dziesięć procent ma domy, to ile tam jest domów, czekających na krasnale?
– No, osiem milionów.
– Właśnie, czyli osiem milionów figurek. Nawet Michał Anioł nie miał takiej szansy. Doceń to.
  • Postacie: Bracia Trzeci i rzeźbiarz

Wnuczka: Nie będziemy już truć parówkami?
Babcia: Nie, bąbelku, zrobimy to klasycznie.

Zygmunt Trzeci „Waza”: Nie pal. Nie chcę mieć raka płuc.
Henryk Trzeci: Dzięki Bogu, płuca mamy osobne.
  • Opis: Bracia Trzeci są bliźniętami syjamskimi.

– Panie komisarzu, w warsztacie nie było poszukiwanych dokumentów, ale mamy kolejnego trupa. Kobiety. Chociaż... właściwie nie kobiety.
– Od kombinowania to są wyżsi szarżą, Pogruda. Wy mówcie prosto.
– Zakonnicę znaczy się, panie komisarzu.
– Ciekawe. W sferach duchownych się jeszcze, carbonara, nie obracałem. A sprawcy? Ujęliście sprawców?
– Tak, dwóch. Chociaż, tak właściwie jakby jeden.
– Co mi tu, Pogruda, jakieś farfale wciskacie? To w końcu ile ich jest?
– No dwóch, ale to bracia syjamscy. Bokami zrośnięci.
– Pewnie przez te detergenty... Zaczęli sypać?
– Na razie udają walniętych, mówią, że zakonnicę mają przez pomyłkę. Że ją podmienili na trupa, którego ktoś, rzekomo, znalazł w pociągu.
– Każdy by chciał znaleźć trupa w pociągu. Ale do tego trzeba się nazywać Ja. Gdzie zakonnica?
– W furgonetce na parkingu.
– A zroślaki?
– W sali przesłuchań.
– A wy mi tu, gorgonzola, siedzieć grzecznie. Z wami jeszcze nie skończyłem...
  • Postacie: Haberek i Pogruda

Goldi: Pobiegliśmy do samochodu. Nie miał kół.
Zygmunt Trzeci „Waza”: Mógłbyś powtórzyć?
Goldi: Nie miał kół, ktoś nam koła zajebał.
Zygmunt Trzeci „Waza”: Zajebał koła. To my jesteśmy złodziejami! Wiesz, czym się różnią złodzieje od niezłodziei, Goldi? Bo to oni zajebują, a nie im zajebują!!! Czujesz tą jebaną różnicę?!

Pasażer pociągu: Przepraszam, można?
Goldi: Szkarlatyna! Wiozę dzieci ze szkarlatyną!
Pasażer pociągu: To może mógłbym pomóc, ja jestem pediatrą...
Goldi: A ja chirurgiem. Wypierdalaj!
  • Postacie: Pasażer pociągu i Goldi.

Sierżant: Skok! Skok! A ten co?! Dragi?!
Spadochroniarz: Ależ skąd, panie sierżancie! Tylko wóda – zgodnie z rozkazem! Klasyczna zwiewka po destylacie!
Sierżant: Wypierdolić!!! Przetrzeźwieje w locie!

– Stać! Policja, ręce do góry! Co tu robicie?
– My? Nic.
– Pedały?
– Nie, skąd!
– Nie ma się czego wstydzić, ludzka rzecz.
  • Postacie: policjanci, Dizel i Goldi

Goldi: Weszliśmy do kościoła, przez okno. Latarka nam zgasła. Trzeba było zapalniczką. Całe palce mam poparzone...
Zygmunt Trzeci „Waza”: Konkretnie, debilu.
Goldi: Konkretnie, to ciemno było. Więc mówię do Dizla: „Dizel, na Braille’a kraść się nie da. Koło ołtarza musimy coś znaleźć.”

Henryk Trzeci: Zygmunt, ja już mam tego dosyć. Prowadzę warsztat samochodowy, płacę podatki, wysyłam czeki na Owsiaka i nie chce skończyć w pierdlu tylko dlatego, że brat, z którym mam akurat wspólne biodro, przemyca dzieła sztuki w krasnalach ogrodowych i wozi koleją zwłoki agentów tajnych służb!
Zygmunt Trzeci „Waza”: Tysiące razy ci mówiłem, nie mogą cię wsadzić do więzienia, bo jesteś uczciwy. A mnie też nie, bo razem ze mną musieliby zamknąć uczciwego człowieka. Heniu, ja jestem jedynym przestępcą na świecie, któremu mogą nafiukać.

Zobacz też[edytuj]