Andrzej Zawada

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Maria Andrzej Zawada (1928–2000) – polski himalaista, z wykształcenia inżynier sejsmolog, jeden z pionierów polskiego himalaizmu i wspinaczki zimowej, autor filmów i fotografii z wypraw wysokogórskich, współautor książek alpinistycznych. Był mężem Anny Milewskiej.

Wypowiedzi[edytuj]

  • Najwyższa góra świata nadal będzie popularna, bo każdy kraj będzie chciał mieć na jej wierzchołku swego przedstawiciela. Teraz jednak staje się aktualne pytanie – jak zdobywać Mount Everest? Wanda Rutkiewicz rozwiązała nam ten problem. Jako pierwsza z polskich alpinistów weszła na szczyt klasyczną drogą pierwszych zdobywców. Ja zaś byłem przeciwnikiem organizowania polskiej wyprawy narodowej, która zdobywałaby Everest tą właśnie drogą.
  • Nie wierzę w istnienie Boga, wyobrażanego, jako starszego Pana z brodą, jednak tam w górach widzę istnienie wielkiej siły Wszechświata, wielkiej energii, siły sprawczej. Dla mnie, jako geofizyka, fenomen istnienia żyjącej planety w zimnej, czarnej pustce wszechświata, jest niepojęty, statystycznie niewytłumaczalny. Zawieszona gdzieś w przestrzeni, chroniona cieniutką warstwą atmosfery nie mogła powstać jako wynik chemicznych procesów.
  • Noszak (7492) w Hindukuszu, był pierwszym wysokim szczytem, który atakowaliśmy zimą.(...) Pamiętam noc w obozie VI, na 6 000 m. Wcześniejsze minorowe nastroje po przejściu galerii i to wrażenie bliskości szczytu, kiedy od górnego plateau pozostało nam jeszcze dwa kilometry ciężkiego marszu, minorowe nastroje w małym namiociku, szarpanym wichurą. I po trzech nocach spędzonych w tych warunkach nagle gwiazdy nad górami, cudowny widok Hindukuszu spowitego śniegiem. I mróz -45° C. Szybka decyzja o nocnym wyjściu na lekko. W namiocie pozostawiliśmy plecaki a nawet maszynkę do gotowania. Odkopując namiot spod śniegu ujrzałem nagle czarną rękę, wystającą pod nogami. Był to zapewne jeden z dwóch szkieletów z tragicznie zakończonej wyprawy bułgarskich wspinaczy.
  • Pod jego masywem mogłyby się ukryć całe Tatry.

O Andrzeju Zawadzie[edytuj]

  • Andrzej Zawada to był najlepszy kierownik wypraw polskich i prawdopodobnie już nigdy takiego nie będziemy mieli. Był niesamowicie twardy i miał charyzmę. Dlatego był przywódcą, którego wszyscy słuchali.
    • Autor: Andrzej Wilczkowski
    • Źródło: „Gazeta Wyborcza” 26–27 sierpnia 2000, cyt. za: Monika Rogozińska, Wspomnienie Andrzeja Zawady, „Rzeczpospolita”, publikacja w: przeglad.ladek.pl
  • Pięćdziesiąt lat temu w Tatrach załamała się pogoda. Na góry rozgrzane wieloma dniami słońca zwaliły się burze gradowe i wiatry. Wieczorem nad Czarnym Stawem przez szum setek wodospadów przebiły się ludzkie głosy. Wiedzieliśmy, że ktoś wysoko gdzieś w ścianie Granatów wzywał niedawno pomocy. Staliśmy w ciemności, nasłuchując. Ale głosy i kroki szybko zbliżyły się. Dwaj młodzi ludzie wynurzyli się z mroku: szli ścieżką związani liną. Na nasz widok roześmiali się. Na mokro węzły zacisnęły się tak mocno... Szkoda liny. Rzeczywiście, szkoda było ciąć linę. Nawet o tę zwykłą, sizalową, było niełatwo.(...) Jeden z chłopców po kilku latach wyrósł na pioniera polskich badań nad elektroakustyką. Drugi trafił do mojej grupy na taternickim kursie dla początkujących. Nazywał się Andrzej Zawada. Nie ma już ich obu. Jurek Wehr w Himalajach, Andrzej tu i teraz.