Amber Gold

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
(Przekierowano z Afera Amber Gold)
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Oddział Amber Gold w Gdańsku

Amber Gold – polska spółka z o.o. z siedzibą w Gdańsku, powstała w 2009 roku.

  • Działalność Amber Gold powinna zainteresować służby specjalne znacznie wcześniej. Przecież firma była na liście ostrzeżeń Komisji Nadzoru Finansowego od 2009 roku. Mam jednak wrażenie, że służby zostały zaskoczone. Jeszcze zanim zaczęto mówić o problemach Amber Gold w mediach, zadzwoniłem do delegatury ABW w Gdańsku i podałem się za klienta, któremu nie wypłacono pieniędzy. Oddzwonił do mnie pan, ale podczas rozmowy nie sprawiał wrażenia, że cokolwiek o tym wie. Raczej próbował się czegoś dowiedzieć ode mnie.
  • Jak to możliwe, żeby sądy kilkakrotnie dawały Marcinowi Plichcie wyroki w zawieszeniu? Więzienia są pełne jeżdżących po pijaku rowerzystów, ale za to Plichta mógł działać bezkarnie. Pomimo wyroków za przestępstwa zasiadał w radzie nadzorczej, obracał milionami powierzonymi mu przez naiwnych ludzi. Pan premier twierdzi, że wiedza na temat reputacji szefa Amber Gold była powszechna. Może dla premiera była powszechna, ale chyba nie dla służb, które teraz postanowiły zająć się osobą Marcina Plichty? (...) Czyżby rację miał Józef Piłsudski, mówiąc o tym, że Polacy to naród idiotów? Można dodać, że rząd pomógł Polakom stać się idiotami.
  • Lokata z „gwarantowanym” zyskiem kilkunastu procent nie musi zakrawać na absurd w sytuacji, kiedy na tych samych portalach, które krytykują naiwność tysięcy klientów Amber Gold, reklamują się instytucje pozwalające na „granie dwudziestoma tysiącami euro, gdy posiada się sto” i do tego naukę owej rynkowej magii w 20 minut. Brak wielkiego krachu finansowego w Polsce pozwala podtrzymywać iluzję nieograniczonego giełdowego wzrostu – dawno obaloną przez najbardziej nawet konserwatywnych publicystów ekonomicznych, ale wciąż podsycaną w reklamowych banerach ich dzienników i portali.(...) W czasach stagnacji płac piramidy finansowe i parabanki pełnią rolę podobną do nazbyt pochopnie zaciąganego kredytu. Wypełniają lukę konsumpcyjną, pacyfikując nastroje coraz bardziej sfrustrowanych (i coraz szerszych) warstw społeczeństwa.
  • Minister sprawiedliwości Jarosław Gowin nazwał sprawę Amber Gold „testem dla wymiaru sprawiedliwości”. Już widać, że prokuratura, sądy i policja (o jej udziale się zapomina) ten test oblały.
  • Nie powinno tak być, że działalność typu Amber Gold można założyć bez żadnych gwarancji, że nie sprawdza się biografii takiej osoby. Przecież ten pan miał na koncie cztery wyroki sądów, a mimo to prowadził biznes na dużą skalę. Powinno się chronić obywateli przed czymś takim, bo nie wszystkiego można dowiedzieć się z umowy. Poza tym umowy są niezwykle skomplikowane i wielu ludzi nie jest w stanie zrozumieć zagrożeń w nich ukrytych. Jak dostaję nowy regulamin z banku, który ma 100 stron, to teoretycznie powinienem to przeczytać i nie podpisywać, jeśli coś mi tam nie pasuje. Ale kto to robi? Nawet prawnicy, którzy nie specjalizują się w prawie bankowym, mogą mieć problemy z takimi umowami. Trzeba się więc zastanowić, jakie informacje może przyswoić zwykły konsument.
  • Od kilku tygodni żyjemy aferą Amber Gold. Nie jest to bardzo wielka afera. Kwoty nie są ogromne. Liczba pokrzywdzonych też. Nawet niedomagania państwa nie są specjalnie poważne, chociaż jest ich wiele. Dużo większą aferą jest dla mnie tryb, w jakim ta afera się toczy. W demokracji afera to ważny mechanizm korekcyjny. Jak gorączka w ludzkim organizmie. Gorączka, która nie leczy, zabija. Z aferami jest niestety podobnie. Najgorsza afera to afera, która niczego nie zmienia. A ku temu rząd i opozycja konsekwentnie i solidarnie zmierzają.
  • Przypadek Amber Gold pokazuje nam, że państwo nawaliło.(...) W Wielkiej Brytanii, jeżeli spółka nie składa sprawozdań finansowych, to jest wykreślana z rejestru z automatu. To na dzień dobry można zrobić. Amber Gold takich dokumentów nie składało od dwóch lat. Dlaczego nie usłyszeliśmy słowa o tym, co państwo robi i nad czym myśli? Chciałbym usłyszeć 20 prawników z resortu finansów czy sprawiedliwości, którzy już siedzą nad projektem ustawy, która sprawi, że więcej Amber Goldów nie będzie.
  • To jasne, że pewnie tylko jeden na tysiąc biznesmenów z góry nastawia się na oszustwo. I to przykre, że dla utrudnienia temu jednemu przekręciarzowi, od 999 biznesmenów trzeba by wymagać np. świadectwa niekaralności przy rejestracji spółki. Tylko że taki jeden Plichta vel Stefański, który kreatywnie wykorzysta atmosferę powszechnej pobłażliwości dla „młodych, zdolnych, przedsiębiorczych”, przy odrobinie pecha może rozwalić cały system. I te uczciwe 999 będzie potem mieć gorsze tematy do narzekania od konieczności załatwienia kilku papierków do założenia spółki.

Z przesłuchań komisji śledczej[edytuj]