Przejdź do zawartości

Z mgły zrodzony

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów

Z mgły zrodzony (ang. Mistborn) – amerykańska powieść fantastyczna z 2006 roku, pierwsza część trylogii Ostatnie Imperium Brandona Sandersona. Cytaty za wyd. MAG, Warszawa 2008; tłumaczenie – Aleksandra Jagiełowicz.

Cytaty z dziennika

[edytuj]
  • Będzie bronił ich wiedzy, ale będzie postępował wbrew niej. Będzie ich zbawcą, lecz oni nazwą go heretykiem. Jego imię będzie Niezgoda, ale będą go za to kochać.
  • Boję się, że ostatecznie moja arogancja wszystko zniszczy.
  • Jakby to było, gdyby wszystkie narody – od południa do północy – zostały zjednoczone pod jednym rządem? Jakich cudów można byłoby dokonać, jaki byłby postęp, gdyby ludzkość raz na zawsze odłożyła na bok swoje potyczki i się zjednoczyła? Sądzę, że to za wiele, by żywić jakąkolwiek nadzieję. Jedno wielkie zjednoczone imperium ludzi? To się nigdy nie zdarzy.
  • Ludzie martwią się, czy będzie ich ktoś pamiętał. Ja nie mam takich obaw. Nawet, jeśli pominę proroctwa Terris, sprowadziłem na ten świat tyle chaosu, konfliktów i nadziei, że niewielka jest szansa, bym został zapomniany. Martwię się, co o mnie napiszą. Historycy mogą robić z przeszłością co tylko chcą. Za tysiąc lat, czy będę pamiętany jako człowiek, który obronił ludzkość przed potęgą zła? A może będę pamiętany jako tyran, który arogancko próbował uczynić z siebie legendę?
  • Nigdy nie chciałem, by się mnie bali. Jeśli czegokolwiek żałuję, to strachu, jaki wzbudziłem. Strach to narzędzie tyranów. Niestety, kiedy stawką jest los świata, korzystasz z wszelkich dostępnych narzędzi.
  • Ostatecznie muszę ufać sobie samemu. Widziałem ludzi, którzy pozbawili siebie zdolności do rozpoznawania prawdy i dobroci, ale nie sądzę, żebym był jednym z nich. Wciąż potrafię dostrzec łzy w oczach dziecka i odczuwać ból z powodu jego cierpienia. Jeśli kiedyś stracę i to, będę wiedział, że przeszedłem granicę nadziei na odkupienie.
  • Uważam się za człowieka z zasadami. Ale który człowiek sądzi inaczej? Nawet rzezimieszek, jak zauważyłem, uważa swoje czyny za w pewnym sensie „moralne”. Może inna osoba, czytając o moim życiu, nazwie mnie religijnym tyranem. Może nazwie mnie arogantem. Czemu opinia tego człowieka miałaby być mniej ważna niż moje własna? Chyba wszystko sprowadza się do jednego faktu. W ostatecznym rozrachunku to ja mam wojsko.
  • Zdumiewa mnie, ile narodów zjednoczyło się dla naszego celu. Wciąż są sprzeczki, oczywiście – niektóre królestwa, niestety, zaczęły toczyć wojny, których ja nie byłem w stanie powstrzymać. Jednakże to ogólne zjednoczenie jest wspaniałe, a nawet budzi pokorę. Chciałbym, żeby ludzkość nie potrzebowała aż tak wielkiego zagrożenia. By dostrzegła potrzebę pokoju i współpracy.

Wypowiedzi postaci

[edytuj]
  • Kell. Musisz tak stać na gzymsie? Nasze plany są może nieco szalone, ale nie chciałbym, aby wraz z tobą rozbryznęły się na bruku.
    • Postać: Dockson
    • Opis: do Kelsiera.
  • Kobiety? Kobiety są jak burza. Są piękne, gdy się na nie patrzy, czasem jest też miło posłuchać, ale przez większą część czasu są po prostu niewygodne.
  • Nie zapominaj o popiele, tylko dlatego, że nosisz jedwabie.
  • Ostatni Imperator: Jestem Bogiem. Boga nie można zabić. Boga nie można obalić. Wasza rebelia… Myślałaś, że już takich nie widziałem? Myślisz, że sam nie zniszczyłem wielu armii? Czego trzeba, żebyście przestali wątpić? Przez ile stuleci muszę udowadniać, kim jestem, zanim wy, idioci skaa, zobaczycie prawdę? Ilu was muszę zabić?
  • Ostatni Imperator jest znacznie pobłażliwszy wobec szlachty niż wobec skaa. Postrzega ich jako dzieci swoich dawno nieżyjących przyjaciół i sojuszników, tych samych, którzy podobno pomogli mu pokonać Głębię. Od czasu do czasu wybacza takie przewinienia jak czytanie niepewnych tekstów czy wybijanie członków rodziny.
  • Przedtem arystokracja bała się go. Trzeba było zasadzki zastawionej przez samego Ostatniego Imperatora, żeby go schwytać. Teraz… całe Ostatnie Imperium zadrży, zanim z nim skończy.
  • Wiara nie jest czymś wyłącznie na dobrze czasy i jasne dni. Czym jest zaufanie? Czym jest wiara, jeśli porzucasz ją po klęsce? Każdy może wierzyć w kogoś lub w coś, co zawsze zwycięża, panienko. Ale klęska… o, tak, w to trudno uwierzyć, na pewno i prawdziwie. Wystarczająco trudno, by to miało swoją wartość, jak sądzę.
  • Wszystko kosztuje. Ale czym są pieniądze? Fizyczna interpretacja abstrakcyjnej koncepcji wysiłku. No cóż, noszenie tego munduru także wymagało wysiłku, i to sporego. Powiedziałbym, że teraz rachunki między mną a tą kurtką są wyrównane.
  • Zdradzę? Nie, to nie będzie zdrada. Ci ludzi to najemnicy, Vin. Zostali wynajęci, żeby walczyć i w zamieszkach lub rebelii będą atakować przyjaciół… może nawet krewnych. Żołnierze nauczyli się rozumieć takie sprawy. Możemy być przyjaciółmi, ale kiedy dochodzi do walki, żaden nie zawaha się zabić drugiego.

Dialogi

[edytuj]
  • – Czy na twojej liście są jakiekolwiek religie, które jako część świętych obowiązków uwzględniają wyrżnięcie szlachty?
    – Nie sądzę, mistrzu Kelsier.
    • Opis: rozmowa Kellsiera z Sazedem.
  • – Kelsier…
    – Mam nadzieję, że nie boisz się wysokości, Vin. To byłby spory problem dla Zrodzonego z Mgły.
    – Nie… boję… się… Wysokości. Ale też nie jestem przyzwyczajona, by wisieć w powietrzu sto stóp nad tą cholerną ulicą!
    (…) No i co, wesoło było… Dobrze sobie poradziłaś.
    – Prawie się zabiłam.
    – Każdy tak ma za pierwszym razem.
    • Opis: rozmowa Vin oraz Kellsiera.
  • – Nie jestem pewien dlaczego. Ale… czy przestajesz kogoś kochać tylko dlatego, że cię zdradził? Nie sądzę. Właśnie dlatego zdrada tak mocno boli – ból, frustracja, gniew… A ja mimo to kochałem ją. I kocham nadal.
    – Jak to? Jak możesz?! I jak możesz teraz ufać ludziom? Nie wyciągnąłeś żadnych wniosków z tego, co ci zrobiła?
    – Myślę… myślę, że gdybym miał wybór: kochać Mare, nawet pomimo zdrady, a wcale jej nie poznać, chyba wybrałbym miłość. Zaryzykowałem i przegrałem, ale ryzyko było tego warte. Tak samo jest z moimi przyjaciółmi. Podejrzliwość to zdrowa cecha naszego zawodu – ale tylko do pewnych granic. Wolałbym ufać moim ludziom, niż zastanawiać się nad tym, co by się stało, gdyby zwrócili się przeciwko mnie.
    – To brzmi głupio.
    – A czy szczęście jest głupie?
  • – Nie wzniecisz rebelii, jeśli dasz się dzisiaj zabić.
    – Nie jestem tutaj po to, by poprowadzić waszą rebelię, kumie Mennis. Chcę tylko trochę pomącić wodę.
  • – No cóż. Niewola sprawiła, że stała się nieco pyskata, choć w innych kwestiach pomogła niewiele.
    – Nie mam nic do roboty. Już od tego wariuję.
    – Niektórzy zazdrościliby ci takiej sytuacji, Vin.
    – Więc chyba już całkiem zwariowali.
    – Och, mówię o szlachcie. Ona jest dość stuknięta.
    • Opis: rozmowa Vin z Kellsierem.
  • – Panowie, poznajcie naszego nowego pracodawcę.
    – On?
    – On.
    – Co? Nie umiecie pracować z kimś, kto naprawdę ma jakieś morale?
    – Nie o to chodzi mój drogi. Tylko o to, że widzisz… miałem dziwne wrażenie, że to ty nie lubisz pracować z takimi jak my.
    – Nie lubię. Jesteście samolubni, niezdyscyplinowani, odwróciliście się plecami do reszty skaa. Ładnie się ubieracie, ale wasze wnętrza są brudne jak popiół.
    – O już widzę, że ta robota będzie wspaniała na morale ekipy.
    • Opis: rozmowa Hama, Kelsiera oraz Yedena.
  • – Raz cię już zabiłem.
    – Próbowałeś. Nie możesz mnie zabić, lordzie Tyranie, jestem tym, czego nigdy nie będziesz w stanie zabić, choćbyś próbował. Jestem nadzieją.
    • Opis: rozmowa Kellsiera z Ostatnim Imperatorem.
    • Zobacz też: nadzieja
  • – Widzisz ten dylemat?
    – Widzę idiotę.
    – Nie rozumiem. W czym problem?
    – Twierdzimy, że czynimy dobrze. Jednak Ostatni Imperator, jako bóg, definiuje to, co jest dobrze. Przeciwstawiając mu się w istocie czynimy źle. A skoro on robi coś złego, to czy w tym przypadku zło rzeczywiście nie liczy się jako dobro?… No i?
    – Zdaje się, że przyprawiłeś mnie o ból głowy.
    – Przecież cię ostrzegałem.
    • Opis: rozmowa Vin, Hama oraz Breeza.
  • – Zapomniałem o czymś?
    – No cóż. Skoro już wymieniasz problemy, jakie mamy pokonać, powinieneś jeszcze dopisać, że wszyscy jesteśmy porządnie stuknięci… choć trudno nam będzie coś na to zaradzić.
    – „Niewłaściwa postawa Yedena: Prawdę mówiąc, to wszystko nie wygląda tak strasznie, co?
    • Opis: rozmowa Yedena oraz Kellsiera podczas planowania.

Zobacz też

[edytuj]