Złote rendez-vous

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Złote rendez-vous (ang. The Golden Rendezvous) – powieść Alistaira MacLeana z 1962 roku. Tłumaczenie – Robert Ginalski.

  • Oho, znowu kapitan Bullen, pomyślałem ponuro, gdy czyjaś dłoń dotknęła mego ramienia, lecz zaraz uświadomiłem sobie, że kapitan, mimo rozlicznych ekstrawagancji, nie używa Chanel nr 5. Mogła to być tylko panna Beresford.
  • „Mam wrażenie, że pańscy ludzie też nie są zachwyceni taką perspektywą. Tworzą raczej ponurą gromadkę.”
    Rzuciłem na nich okiem. Tworzyli ponurą gromadkę.
  • Westchnęła, zamknęła drzwi i oparła się o nie, ja zaś musiałem przyznać, że każde drzwi, nawet te wyłożone kosztowną boazerią na „Campari”, wyglądały o niebo lepiej, gdy stanowiły tło dla Susan Beresford.
  • Rozumiałem teraz, co Carreras miał na myśli, krzycząc, byśmy rzucili broń. Mnie ten pomysł wydał się wyśmienity – mieliśmy szanse równie wielkie, co ostatnia porcja lodów na dziecięcej zabawie.
    • Źródło: Rozdział 6. Środa, między dziewiętnastą czterdzieści pięć a dwudziestą piętnaście
  • – To nic – skwitowała. – Pan jest tylko jego kapitanem. Mnie też kazał się zamknąć, a ja jestem jego narzeczoną. W przyszłym miesiącu bierzemy ślub.
    – Jego narzeczoną? Bierzecie... bierzecie ślub za miesiąc? – Nie zważając na ból, kapitan Bullen uniósł się na łokciu, gapiąc się oszołomionym wzrokiem to mnie, to na nią. Po chwili opadł ciężko na nosze. – No, niech mnie kule biją! Pierwszy raz o tym słyszę!
    – Pan Carter też o tym słyszy pierwszy raz – przyznała. – Ale wreszcie to usłyszał.
    • Źródło: Rozdział 12. Sobota, między szóstą a siódmą rano