Wojciech Bonowicz

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Wojciech Bonowicz (ur. 1967) – polski poeta, publicysta, dziennikarz.

Cytaty z utworów[edytuj]

  • Do głowy by mi nie przyszło
    żeby tym kawałkiem lawy rysować.
    A przecież znałem drogę znałem tego
    który był drogą. Przecież widziałem jak schodził
    ze wzgórza ze zmiętą gwiazdą w dłoni
    i jak wszystko zerwało się
    w jednej chwili. Do głowy by mi nie przyszło
    że trzeba to rozumieć
    żeby pójść.
    • Źródło: Tatuaż
  • Jeżeli chcesz iść możesz iść. Jeżeli się położysz
    będziesz zdziwiony jak szybko znajdziesz się tam
    dokąd się wybrałeś.
    • Źródło: Ognik
  • Kiedy zło uderza cofamy się trochę. Wrócimy
    na miejsca które zajęło kiedy już będzie po wszystkim
    Ale po wszystkim nigdy nie jest tak samo: granice
    przesunęły się i teraz także my jesteśmy winni.
    • Źródło: Komentarze
  • Między nas wchodzą umarli. I my
    wyobrażamy sobie że nie zapomnieli
    o nas. Mówimy: oho wrócili przygnała ich
    tęsknota. Oni tymczasem wchodzą
    Między nas jak między drzewa.
    • Źródło: Drzewa
  • Naprawdę ksiądz proboszcz nie próżnował.
    Za domem suszyły się obrusy i jego bielizna.
    Żeby zobaczyć gatki proboszcza.
    Wspięliśmy się na palce.
    Wtedy właśnie wiatr.
    Tchnął na nas dymem z komina.
    Dziś już wszystko do siebie pasuje.
    Powiedziałem cofając się.
    Ale kiedyś tak nie było.
    Kiedyś trzeba było.
    Składać rzeczy do kupy na siłę.
    • Źródło: Opowiadanie noworoczne
  • Poeci wstają ostatni. Przeciągając się
    myślą że to znów będzie ich dzień: powrót podmiotu.
    • Źródło: Fragment
  • Skoro społeczeństwo nie ma
    już nikogo komu mogłoby zaufać
    wybiera mniejsze zło.
    • Źródło: Komentarze

Wypowiedzi[edytuj]

  • Ja w zasadzie mam do pisania stosunek afirmatywny, podziwiam wszystkich, którzy piszą, a jeśli nie podziwiam, to przynajmniej szanuję. Dlatego trudno mi się zbuntować. Nawet wtedy, gdy mam do czynienia z poetami, którzy wydają mi się jakoś obcy, nawet odpychający, górę bierze ta zasadnicza postawa otwarcia na innych. Bo ta inność, obcość nigdy nie jest absolutna. I zawsze coś do mnie i o mnie ma do powiedzenia.
  • Staram się, aby słowa w moich wierszach odetchnęły. Może nie mają u mnie takiej frajdy, jak u innych poetów, ale przynajmniej nie czują się wykorzystywane.
  • Wydaje mi się, że mój sposób postrzegania i przeżywania świata jest raczej punktowy. To się objawia w różnej formie: wolę miniatury niż wielkie płótna, opowiadania niż powieści, krótkie wiersze niż poematy. Można to traktować jako skazę, ale można też jako dar – umiejętność skupienia na fragmencie, detalu, który innym umyka.