Wiera Dawydowa

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Wiera Aleksandrowna Dawydowa (1903–1993) – rosyjska śpiewaczka operowa, mezzosopranistka, wieloletnia przymusowa kochanka Józefa Stalina, członkini KPZR.

Wyznania kochanki Stalina[edytuj]

(współautor: Leonard Gendlin, Wydawnictwo WP Most, Warszawa 1990, tłum. Krzysztof Kowalski)

  • Dziennikarz o głowie małpy.
  • Jeżeli chodzi o mnie, marzyłam, aby móc nareszcie śpiewać na scenie tego słynnego teatru. I – jak to często bywało w moim życiu – nieoczekiwany traf przyszedł mi z pomocą. Sofia Preobrażenskaja zachorowała. Trzeba było z marszu zamienić „Ajdę” na „Carmen”. Powierzono mi główną rolę. Zaczęłam się charakteryzować już na trzy godziny przed rozpoczęciem przedstawienia. Miałam gorączkę, trzęsły mi się na kolana, na ciele wystąpiły czerwone plamy.
    • Źródło: s. 9
  • Stalin rzucił w moją stronę ukradkowe spojrzenie. Był to rzut oka mężczyzny dominata. Trwało to tylko chwilę, być może ledwie sekundę, ale przez całe moje życie zapamiętam to spojrzenie. Rozbierał mnie w myślach i rozważał ostrożnie „za” i „przeciw”.
    • Źródło: s. 10
  • Tak jak wszystkie kobiety, chciałam wiedzieć, jaka była żona naszego wielkiego Przywódcy. Czy była inteligentna, piękna wykształcona, energiczna? Czy lubiła teatr, muzykę, malarstwo, literaturę? Czy raczej była jedną z tych prostych bojowniczek, „szarych gęsi”, jak większość żon członków partii?
  • Wiedziałam, że Stalin kochał mnie na swój sposób i że z niecierpliwością wyczekiwał na każde moje odwiedziny. Ale dopiero teraz mogę powiedzieć, że podczas długich dziewiętnastu lat zmuszona byłam grać komedię, udając namiętną miłość. Jestem aktorką, doprowadziłam do tego, że ostrożny Stalin miał do mnie całkowite zaufanie. Jeden jedyny człowiek dzielił ze mną ten przywilej: jego wierny sekretarz Poskriebyszew.
    • Źródło: s. 6

O Wierze Dawydowej[edytuj]

  • Po demobilizacji w 1945 roku poznałem Wierę Aleksandrowną Dawidową, solistkę Teatru Bolszoj. Zetknąłem się z nią na niwie zawodowej. Przeprowadzałem z nią wywiady dla rozmaitych gazet i robiłem z jej pomocą sprawozdania ze spektakli w których uczestniczyła. Po śmierci Stalina nasze spotkania stały się częstsze i bardziej przyjacielskie. Śpiewaczka popadła w niełaskę, stracono do niej zaufanie i pewnego dnia zaczęła mi opowiadać o swoim straszliwym życiu, w którym stykała się bardzo blisko ze Stalinem i jego współpracownikami.
    • Autor: Leonard Gendlin
    • Źródło: Wiera Dawydowa, Leonard Gendlin, Wyznania…, op. cit., s. 5.
  • Lieonid Szudrin: To ty daj spokój. Zawsze miałeś bzika na punkcie babskiej pupy jako motoru historycznych zdarzeń. Od Kleopatry i Messaliny, do pani Simpson i pani Peron. Gdyby profesor Żelezin ci nie zakazał, doktorat robiłbyś z tyłka solistki Teatru Bolszoj jako detonatora stalinowskich "czystek" w resortach siłowych. Wszyscy członkowie Akademii żartowali wtedy, że "Misza Gruwałow widzi tylko krocze kochanki Słońca Ludów!"!
    Misza Gruwałow: Opinia zbiorowa to bagno, każda bulwersująca prawda jest dziełem indywidualisty. Ta śpiewaczka była muzą Stalina przez prawie dwadzieścia lat...
    Lieonid Szudrin: Nie jedyną.
    Misza Griwałow: Ale jedyną tak długo, inne spuszczał po kilku miesiącach. Gdyby kolejni szefowie NKWD, Jagoda i Jeżow, nie dobierali się do Wiery Dawydowej, Stalin by ich nie rozwalił.
    Lieonid Szudrin: Czyli rozwalił ich przez zazdrość?
    Misza Gruwałow: Tak, przez zazdrość, przez wściekłą zazdrość. Marszałek Tuchaczewski połucził kulkę, bo Dawydowa kochała go, a Beria...
    Lieonid Szudrin: Misza, dosyć, odpuść! Nie przyjechałem, by słuchać bredni na temat samicy Stalina!