Wieża Jaskółki
Wygląd
Wieża Jaskółki – powieść z gatunku fantasy, napisana przez Andrzeja Sapkowskiego, wydana w 1997. Jest czwartą z pięciu części sagi o wiedźminie tego autora.
- – Co to jest etyka? Wiedziałam, ale zapomniałam.
– Nauka o moralności. O prawidłach postępowania obyczajnego, szlachetnego, poczciwego i uczciwego. O wyżynach dobra, na które wznosi duszę ludzką prawość i moralność. I o otchłaniach zła, na które strąca niepoczciwość i niemoralność...
- Daj, ać ja pobruszę, a ty skocz do piwnicy po piwo.
- Opis: Jaskier do córki bartnika.
- Zobacz też: piwo
- Nawiązanie do: Daj, ać ja pobruszę, a ty poczywaj
- – Jaskier! Nie śpij w siodle!
– Ja nie śpię. Ja twórczo myślę!
- Kochał ją bezgranicznie miłością (…). Która nie przygasła ni na jotę, przeciwnie, płonęła coraz jaśniej i gorącej.
- Król bezgranicznie kochał swą małżonkę, królową, a ona całym sercem kochała jego. Coś takiego musiało skończyć się nieszczęściem.
- Opis: Flourens Delannoy, Bajki i klechdy.
- Kto przelewa krew człowieka, tego krew przez człowieka będzie przelana.
- Źródło: Genesis, 9, 6
- Lepiej bez celu iść naprzód niż bez celu stać w miejscu, a z pewnością o niebo lepiej, niż bez celu się cofać.
- Opis: Regis, o podróży z bartnikami.
- Zobacz też: cel
- Mieć pół miliona i nie mieć pół miliona, to jest w sumie cały milion.
- Opis: król Esterad Thyssen w rozmowie z żoną, Królową Zuleyką.
- – Mogę dać ci wszystko, czego zapragniesz – powiedziała wróżka. – Bogactwo, władzę i sceptr, sławę, długie i szczęśliwe życie. Wybieraj.
– Nie chcę bogactwa ni sławy, władzy ni sceptru – odrzekła wiedźminka. – Chcę mieć konia, który byłby czarny i niedościgły jak nocny wicher. Chcę mieć miecz, który byłby jasny i ostry jak promień księżyca. Chcę nocą czarną przebiegać na mym czarnym koniu świat, chcę porażać moce Zła i Ciemności moim świetlistym mieczem. Tego pragnę.
– Dam ci konia, który będzie czarniejszy niż noc i lotniejszy od nocnego wichru – przyrzekła wróżka. – Dam ci miecz, który będzie jaśniejszy i ostrzejszy aniżeli księżycowy promień. Ale żądasz niemało, wiedźminko, będziesz więc musiała drogo mi zapłacić.
– Czym? Wszakże nie mam niczego.
– Twoją krwią.- Opis: Flourens Delannoy, Bajki i klechdy. Motto rozdziału pierwszego.
- Nadawanie koniom imion, jeśli nie prowadzi się stadniny, uważam za pretensjonalne. Zgodzisz się ze mną? Koń Wronek, pies Burek, a kot Mruczek. Pretensjonalne!
- – (…) Nigdy nie mogłem zrozumieć, dlaczego u was, ludzi, większość przekleństw i obelg nawiązuje do sfer erotyki? Przecież seks jest piękny i kojarzy się z pięknem, radością, przyjemnością. Jak można nazwy narządu płciowego używać w charakterze wulgarnego synonimu…”
- Opis: Regis do Geralta
- Nocą jak kir czarną przybyli do Dun Dǎre
Gdzie się młoda wiedźminka skrywała
Z każdej jednej strony sioło otoczyli
Aby ucieknąć im nie zdołała
Nocą jak kir czarną chcieli ją wziąć zdradą
Atoli im się to nie udało
Nim blade słonko wzeszło, na zmarzłym gościńcu
Trzydzieści trupów leżało- Opis: Pieśń dziadowska o rzezi straszliwej, która w Dun Dǎre w noc Saovine się zdarzyła. Druga strona tomu czwartego (zaraz za okładką).
- – Pić mi się chce. Napiłbym się czegoś przed jedzeniem. Mam trochę ziół, przyrządzę sobie naparu.
Babko, znajdzie się tu w chacie ukrop? Ukrop, pytam, znajdzie się?
Siedząca przy przypiecku staruszka, matka bartnika, podniosła głowę znad cerowanej skarpety.
– Znajdzie, gołąbeczku, znajdzie – zamamlała. – Ino, że wystudzony.- Opis: Jaskier do matki bartnika.
- Przyjdzie gości w gaciach powitać. Ale po prawdzie, jacy goście, takie i powitanie.
- Postać: Bonhart
- Stchórzyłam. Byłam tchórzem. I zapłaciłam za to. Tak, jak płaci każdy tchórz. Bólem, hańbą, paskudnym upokorzeniem. I okropnym wstrętem do siebie samej.
- Swoboda i pogarda mają swoje granice. W końcu zawsze jest tak, że jest się czyimś narzędziem.
- – (…) To mu przekaż, Novosad.
– Tylko to? – Znowu jadowity sarkazm.
– I ucałowania – parsknęła Angouleme. – Możesz mu za mnie wypiąć dupę, per procura.- Opis: Angouleme do opryszka z hanzy Słowika
- To nie może być mowa wiązana, bo on nie bluźni, nie mamrocze i nie liczy sylab na palcach. Pisze w cichości, a zatem to proza.
- Trzeba skończyć z samowładną tyranią, wprowadzić monarchię konstytucyjną, a po niej demokrację…
– Co?
– Ludowładztwo. Ustrój, w którym rządził będzie lud, Ogół obywateli wszystkich stanów, poprzez wyłonionych w uczciwych wyborach najgodniejszych i najuczciwszych reprezentantów…
Rience ryknął śmiechem. Zaśmiał się dziko Bonhart. Serdecznie, choć trochę skrzekliwie, zaśmiał się z ksenoglozu czarodziej Vilgefortz. Wszyscy trzej długo śmiali się i rechotali, roniąc łzy jak grochy.
- Ty, Bonhart, mylisz złodziejstwo z indywidualną przedsiębiorczością.
- Opis: Houvenaghel do Bonharta.
- Z traktatami jest jak z małżeństwem: nie zawiera się ich z myślą o zdradzie, a gdy się zawarło, nie podejrzewa się.
- Zobacz też: małżeństwo
- Zaiste, wielkiego trzeba zadufania i wielkiego zaślepienia, by posokę lejącą się z szafotu nazywać sprawiedliwością.
- Opis: Vysogota z Corvo, wstęp do rozdziału.
- Zobacz też: sprawiedliwość, szafot
- – Żadna pani – Bonhart pokazał łańcuch i obrożę. – Witać nie trzeba.
– Grzeczność nic nie kosztuje.- Opis: łowca głów Leo Bonhart i Dominik Houvenaghel.