Tadeusz Pluciński

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Tadeusz Pluciński

Tadeusz Pluciński (1926–2019) – polski aktor.

  • Ojcem chrzestnym mego aktorstwa był Dudek Dziewoński. Za kulisami łódzkiego Teatru Syrena – gdzie biegałem patrzeć, jak tańczy moja ukochana Alina – spytał mnie, ile mam wzrostu. Odpowiedziałem, że 182 cm. „Powinieneś być na scenie. Przygotuję cię. Strzelisz monolog Papkina”. Lenistwo nie pozwoliło mi opanować na czas tekstu, ponieważ hołdowałem zasadzie, co masz zrobić dzisiaj, zrób jutro, a będziesz miał dwa dni wolne. Na egzaminie udawałem schrypniętego. „Pan do teatru dla głuchoniemych? – huknął na mnie Zelwerowicz. – W niedzielę ferujemy wyroki. Jak panu gardło nie wyzdrowieje, to niech pan nie przychodzi”. Obkułem Papkina. Zacząłem i słyszę tłumione śmiechy – albo jestem taki dobry, albo kompletna rura. Spytali, kto mi pomagał. Mówię, że Edward Dziewoński. I tu ryk śmiechu: „To widać, to widać...”. Wspaniały, złośliwy karzeł Jacek Woszczerowicz chciał mnie obejrzeć w ruchu. Zaproponowałem wciąganie po linie. Był wystarczająco próżny, by pokazać swoją wersję. Patrzę na to i odzywam się jak kretyn: „Niedobrze pan to robi – cud, że mnie nie wyrzucił. – Przede wszystkim powinien pan spróbować, czy ta lina jest wystarczająco mocna. A wciągając się, trzeba ją też chwytać nogami”. Pokazałem, rozłożył ręce. Kilka miesięcy mnie nie dostrzegał. W końcu podszedł: „Złoty panie, oni się męczą, nie zawsze mają poczucie ciała. Niech pan weryfikuje, czy mam oglądać to, co robią, czy nie”. Zostałem jego asystentem.
  • Sam kończyłem szkołę na pograniczu skandalu. Widząc, że komisja egzaminacyjna, wysłuchując kolejnych tasiemcowych wierszy prawie zasypia, zaproponowałem, że powiem „Rzepę” Brzechwy. Czterowiersz: „Chwaliła się rzepa przed całym ogrodem, że jest bardzo smaczna. Z miodem. Na to miód się odezwie i tak jej przygani: A ja jestem smaczny i bez pani” – powiedziałem i zszedłem. Konsternację przerwała prof. Maria Wiercińska od wiersza. Uznała to za kpiny. Wybronił mnie Leon Schiller: „Proszę wziąć pod uwagę odwagę młodego człowieka. I ryzyko, jakie podjął, starając się w tych czterech wierszach zamknąć wszystkie umiejętności. Łącznie z tymi, których został nauczony”. Zdałem.
  • Spotkałem w teatrze czarnooką aktorkę. I w czasie, gdy ją uwodziłem, moja druga żona pobrała się z jej ojcem. Potem i my założyliśmy rodzinne gniazdo, przyszli na świat synowie. Powstała dość komiczna sytuacja: ze swojej drugiej żony uczyniłem najpierw teściową, po czym... babcię. Na szczęście umiemy to przyjąć z uśmiechem.
  • Uważam, że żeniąc się, należy od razu myśleć o rozwodzie, wtedy wszystko inaczej się układa.
    • Źródło: „Tele Tydzień” nr 5, 29 stycznia 2007.

Zobacz też: