Siewca wiatru

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania

Siewca wiatru – polska powieść fantasy napisana przez Maję Lidię Kossakowską wydana w 2004 roku.

Uwaga: W dalszej części znajdują się słowa powszechnie uznawane za wulgarne.
  • – A jeśli – zaczął powoli Pan Tajemnic – to On postanowił udowodnić, że nas kocha?
    Gabriel spojrzał ze zdziwieniem.
    – Nie rozumiem – wyszeptał, odruchowo zniżając głos. Serce zabiło mu mocno, jakby przeczuwał, że usłyszy coś niezwykle ważnego.
    – Może Pan ofiarował nam dar – powiedział cicho Razjel – Bardzo cenny, podobny do tego, jaki otrzymali Ziemianie.
    – Dar? – powtórzył Regent.
    Błękitne oczy Razjela płonęły jak zimne gwiazdy. Tak samo nieprzeniknione i tak samo odległe.
    – Wolną wolę Gabrielu.
    Archanioł Objawień drgnął.
    – Naprawdę tak myślisz?
    Razjel uśmiechnął się blado.
    – Nie wiem. Zastanawiam się. Może Pan opuściła Królestwo, żeby pokazać, że kocha nas prawie tak mocno jak Ziemian. Uznał, że dojrzeliśmy, że jesteśmy tego warci. Że będziemy umieli wierzyć, zamiast wiedzieć. Niezależni i wolni. W końcu dał nam, tak samo jak im, możliwość wyboru i wieczne wątpliwości.
    Gabriel położył rękę na ramieniu przyjaciela. Poczuł, że Razjel drży, jak gdyby z chłodu.
    – Czy to właśnie jest tajemnica? – spytał.
    Książę Magów wpatrywał się w niebo.
    – Mam nadzieję – powiedział poważnie.
    • Opis: rozmowa Razjela z Gabrielem.
  • Chwała Królestwa, której Wieczność strzeże!
    Myśmy Jej sługi, myśmy Jej żołnierze!
    Garścią popiołu życie nasze spłonie!
    W chwale Królestwa, przed Tym, co na tronie!
    • Opis: fragment hymnu Królestwa.
  • – Dlaczego do tej pory nie odsunąłeś Lucyfera od władzy? Bez ciebie zginąłby w tydzień.
    Asmodeusz uśmiechnął się lekko.
    – W trzy dni – powiedział.
    Archanioł nie zrozumiał. Popatrzył na demona pytająco.
    – Ja bym dał mu trzy dni – wyjaśnił Zgniły Chłopiec. – Potem poleciałby na pysk. Jest romantykiem, porywczym nadwrażliwcem i niezłym żołnierzem, ale masz rację, polityk z niego żaden. A ty, czemu służysz interesom Gabriela?
    Razjel potarł palcem podbródek.
    – Służę interesom Królestwa. Jestem lojalny wobec Gabriela, bo darzę go szacunkiem, przyjaźnią i pewnym podziwem. Uznaję jego wyższość, Asmodeuszu. Nie ma nikogo, kto lepiej podołałby obowiązkom regenta. Sam to przyznałeś.
    – Wciąż przyznaję. A gdyby stracił umiejętności, gdyby zaczął popełniać fatalne błędy i działać na szkodę Królestwa? Co wtedy? Starałbyś się go usunąć?
    Pan Tajemnic głęboko zamyślony wpatrywał się w płótno Asmodeusza.
    – Nie wiem – rzekł wreszcie. – Zadajesz ciężkie pytania. Prawdopodobnie tak, choć mam nadzieję, ze nigdy nie dojdzie do takiej sytuacji.
    – Nawet gdybyś musiał go zabić?
    Razjel potrząsnął głową.
    – Nie odpowiem ci. Nie mam pojęcia jakbym postąpił, Asmodeuszu.
    Demon zmrużył oczy.
    – Honor – powiedział. – Lojalność. Obowiązek. Wy, skrzydlaci, lubujecie się w dylematach moralnych, ale nie wiecie, jak się posługiwać prostymi terminami. Widzisz, Lampka jest moim przyjacielem. Jedynym. Nie dbam, czy mi wierzysz, czy nie, bo prawda i tak pozostaje prawdą. Nie obchodzi mnie Głębia. Obchodzą mnie jednostki, a Lampka jest jednostką, na której mi zależy. Zrozumiałeś?
    – Tak – powiedział Razjel. – Twoja filozofia upraszcza życie.
    Asmodeusz wzruszył ramionami.
    – Sprawdza się.
    – Z punktu widzenia demona, z pewnością.
    • Opis: rozmowa Razjela z Asmodeuszem.
  • – Dugur, wiesz z kim teraz rozmawiam?
    Galla skinął głową.
    – To pan Asmodeusz – rzekł beznamiętnie. – Właściciel największej sieci kasyn i burdeli w Limbo i Otchłani, zwane Zgniłym Chłopcem, bo w wódce, cynizmie i luksusie próbuje utopić samotność i brak sensu życia.[...]
    – Mam nadzieję, że tego go nie nauczyłeś, Azazelu – sarknął z przekąsem Asmodeusz.
    Szef wywiadu Głębi klepnął go w plecy.
    – Chodź, napijemy się wina, żeby utopić samotność i brak sensu życia.
  • – Dziękuję – wymamrotał Gabriel. – Uratowałeś nas.
    Fiołkowe oczy Zgniłego Chłopca pociemniały.
    – Drobiazg – powiedział. – Czego się nie robi dla przyjaciół. Ale pozwól, że teraz pójdę w ustronne miejsce i zemdleję.
  • – Ene due rabe,
    Zjadł głębianin żabę,
    Żaba w brzuchu skacze,
    A głębiani płacze.
    • Opis: anielska wersja gry w klasy w wykonaniu Drop.
  • Frey się roześmiał.
    – Razjel, miłosierdzia. Zachowujesz się jak gderliwa ciotka. Na litość, nie proponuj mi tylko szalika i czapki.
    • Opis: Daimon do Razjela.
  • – Hej, Daimon! – zawołał Razjel. – Tylko nie zapomnij zachowywać się jak dupek!
    • Opis: Razjel do Freya.
  • Jakim prawem ten nadęty, śmieszny tępiciel chwastów ośmiela się przeszkadzać, skoro największe nieszczęście, jakie go kiedykolwiek spotkało, polegało na tym, że mszyce oblazły róże?
    • Opis: Daimon o oporze Tubiela.
  • – Ktoś próbował z nim gadać?
    – Ja – powiedział Kamael. – Wyrzucił mnie.
    – Ściślej rzecz biorąc, razem z drzwiami – dodał Samael.
  • Lojalność to towar, który szybko się psuje.
    • Opis: archaniołowie o Pistis Sophii.
  • Michał gramolił się z błota. Fala dźwięku zmiotła go z siodła. Archanioł we fioletach wyszczerzył do niego zęby. Michał przyjął podaną dłoń, podźwignął się.
    – Podobał się koncert? – spytał Izrafel. Turkusowe oczy lśniły najczystszym szaleństwem.
    – Powalający. – mruknął Michał.
    • Opis: po ataku trąb Izrafela na wojnie z Siewcą.
  • – Musimy zostawić wszystkich naszych za sobą!
    – Jak powiedział żebrak na widok darmowej garkuchni.
    • Opis: Daimon i Piołun.
  • – Myślisz, że jesteś gotowy umrzeć? Patrz mi w oczy, gdy do ciebie mówię! Pytałem, czy jesteś gotowy umrzeć za to, co kochasz i w co wierzysz. Bo my tak. I właśnie wybieramy się oddawać życie i krew za Królestwo. Za takich jak ty, Tubiel. Za twoje lilie i róże. Za twój święty spokój. Ponieważ jesteśmy dostatecznie szaleni. Zastanów się dobrze, czy ty również.
    • Opis: Daimon do Tubiela.
  • Nie przewrócę się, nawet się kurwa nie potknę.
    • Opis: Daimon, idąc na śmierć.
  • – Odchodząc, powiem ci to, com zrozumiało przez wieki istnienia na granicy światła i mroku. Zaprawdę nie obawiaj się losu swego, gdyż jest on jak talar nieustannie obracany w dłoniach Wiecznego. Dobra i zła, słodka i smutna strona wirują splecione w jedność. Bądź pozdrowiony, Burzycielu Światów, albowiem na zgliszczach najpiękniejszy wyrasta owoc.
    • Opis: Jagnię do Daimona.
  • – Okultysta runął na kolana.
    – Błagam, błagam, potężny, cudowny, uroczy...
    – Uroczy? – prychnął Kamael. – Zwariował ze strachu, Daimonie.
    • Opis: Kamael do Daimona na widok przerażonego okultysty wygłaszającego komplementy na temat Anioła Zagłady.
  • Pani, jesteś naczyniem mądrości. Trudno mi uwierzyć, że cała zawartość gdzieś się wylała.
    • Opis: Razjel w rozmowie z Sophie Pistis.
  • Rozpierało go szczęście, jakiego nie zaznał od chwili wygnania z Królestwa. Na Jasność! Oto znów dowodzi Szarańczą, znów stoi na czele Aniołów Miecza. Z radości chętnie wycałowałby zakazane pyski odzyskanych podwładnych.
    • Opis: myśli Kamaela.
  • – Sam, czy ty przyłączysz się do walki, kiedy Siewca nadejdzie?
    Samael parsknął.
    – Stary, ja jestem czarną owcą, nie idiotą. Oczywiście, że tak. Antykreator nie przyniesie po prostu śmierci. Przyniesie brak życia, brak woli, brak sensu, brak jednostki. Nie umie nic stworzyć. Zrobi z tego wszechświata pomyje, gruz, chaos. Zabraknie żywych istot, stworzeń obdarzonych rozumem i wolą. Zostaną nieudolnie wygenerowani niewolnicy Cienia. Gorzej, cieni Cienia, tożsami z nim i bezmyślni. Czy taki outsider i indywidualista jak ja mógł by się na coś podobnego zgodzić? Obrażasz mnie, Kam. Zginę z bronią w ręku, wywrzaskując w niebo wulgarne wyrazy. Nie łudzę się ani przez chwilę, że Wszechświat ocaleje. Ale przynajmniej mogę zdechnąć tak, jak żyłem – jako bydlę, skurwysyn i niepodległa dusza, buntownik Samael, nie bez powodu nazywany Ryżym Hultajem!
    • Opis: Samael i Kamael.
  • Świry! Nic tylko świry! Jagnię, Serafiel! I wszyscy wieszczą! Daj spokój, Daimonie! To szaleńcy. Uwielbiają wieszczyć. Same klęski, oczywiście. Widzą krew, zgliszcza, dym, sine trupy, gołe dupy i puste pudełka! Mam dość. Jeszcze jeden wieszczący szaleniec i podam się do dymisji.
    • Opis: Gabriel do Freya.
  • Ten hotel ma więcej gwiazdek niż cała cholerna droga mleczna.
    • Opis: Kamael do Daimona.
  • – Witaj, destruktorze – zaszemrał tuż przy uchu anioła ledwie słyszalny szept.
    Daimon natychmiast otworzył oczy.
    – Duma? Jak tu wlazłeś?
    Paskudny pysk Anioła Śmiertelnej Ciszy wykrzywił uśmiech.
    – Aaa, ma się różne sposoby.
    – Do diabła, to moja prywatna łazienka! Nie zamawiałem towarzystwa, a w każdym razie nikogo twojego pokroju.
    Duma potarł płaski nos.
    – Nie odpowiadają ci moje wdzięki? – zarechotał. Daimon uniósł się na łokciach i usiadł.
    – Anielice – powiedział powoli. – Rozumiesz? Lubię anielice. Którego słowa nie zrozumiałeś?
    • Opis: Daimon i Duma.
  • – Wszystko w porządku? – zapytał niezbyt mądrze Książę Tajemnic.
    Gabriel lekko się skrzywił, a Daimon zdobył na cierpki uśmiech.
    – Jasne. Siewca miewa się kwitnąco. Po prostu doskonale. Przygotowania do wizyty przebiegają bez komplikacji.
    Razjel parsknął.
    – Miałem was na myśli, parszywy cyniku.
    • Opis: spotkanie przywódców przed wojną.
  • Z całym szacunkiem, Gabrysiu. Pan stworzył skrzydlatych żołnierzami czy ogrodnikami?
    • Opis: Frey do Gabriela.
  • – Załatw bestie! – darł się w oko dnia Michael. – Niech ktoś uderzy w bestie! Mnożą się! Dżinny Sophii nie przybyły. Potrzebuję posiłków!
    – Nie mam! – zachrzęścił klejnot głosem Gabriela.
    – Puść trony!
    – Utknęły.
    – Chalkedry?
    – Walczą ze smokami!
    – Kurwa!
    – Kurew też nie mam! – wrzasnął wściekle Gabriel, a oko zachrzęściło i zamarło.
    – Fajnie – mruknął Pan zastępów.
    • Opis: rozmowa Miachała i Gabriela na wojnie z Siewcą.
  • – Zasmuciłeś mnie. – powiedział. – Smutno w świecie, gdzie nie ma Czeluści takiemu jak ja. Anioł Śmiertelnej Ciszy, wieczny wyrzutek. Przeszkadza tam, gdzie wszystko tak ładnie uporządkowane. Aniołek to śliczny facecik w nocnej koszuli i utrefionych lokach. Koniecznie złotych. A ja? Z takim pyskiem i kwalifikacjami? Nie śmiej się! Ciebie to też dotyczy. – Wycelował w Daimona palcem.
    – Zamknij się, wieczny frustracie. – Frey zbył go machnięciem ręki. – Nie wierzę w ani jeden z twoich dylematów.
    – Jestem na skraju depresji – zaszemrał Duma, ale oczy mu się śmiały. – Poważnie. Potrzebuję wina i rozmowy. A może nawet gorzały i rozmowy. Masz coś w domu?
    Frey sięgnął po ręcznik.
    – Poczekaj, tylko wyjdę z wanny.
    • Opis: rozmowa Daimona z Dumą przed wojną.
  • – Zastanówcie się, o co prosicie, bo przy odrobinie pecha możecie to otrzymać – odezwał się cierpko Kamael.
    – Więc lepiej nie proście o nic – dokończył Frey.
    • Opis: Daimon i Kamael na ziemi.