Przejdź do zawartości

Roman Rogowski

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów

Roman Rogowski (1936–2023) – polski duchowny katolicki, doktor teologii, nauczyciel akademicki, alpinista.

Bóg na moich drogach (1986)

[edytuj]

(wyd. Księgarnia św. Jacka, Katowice 1986)

  • Ale – po co mówić aż o Claudelu, który w końcu żył daleko przed Soborem Watykańskim II, jeżeli wokół mnie jest tylu antyekumenistów zarówno w garniturach, jak i w sutannach. To są właśnie ci, którzy rozminęli się nie tylko z duchem współczesnego Kościoła, ale także z Duchem Świętym.
  • Dwa wydarzenia fundamentalne dla teoekologii to Stworzenie i Wcielenie. Gdy chodzi o pierwsze, to charakterystyczną rzeczą jest fakt, iż najpierw Bóg powołuje do bytu środowisko naturalne, a potem dopiero człowieka. Co więcej, zostaje w tym środowisku, środowisko jest znakiem Jego obecności, zwłaszcza niektóre jego elementy: lekki wiatr, kolumna obłoku, burza, ogień, wicher i grzmoty. Od początku środowisko naturalne jest Środowiskiem Bożym.
  • Gdy chodzi o głód niezwykłości i egzotyki, to jest on tak mocny i żywotny, że jeżeli tylko osłabnie prawdziwa, autentyczna religijność, zjawiają się objawienia prywatne, których wystarczyłoby na każdy dzień roku, jedne udziwnione bardziej od drugich. Dlatego Kościół jest tak ostrożny i tylko maleńka cząstka tego wielkiego obszaru jest potwierdzona autorytetem Kościoła. Objawienia Fatimskie mieszczą się w tej cząstce.
  • Góry uczą poznawać. I Boga, i człowieka. A przede wszystkim siebie. Są zwierciadłem, w którym widzę własną twarz. Bez retuszu i bez maski. W obliczu góry, która stoi przede mną i nade mną, okazuję się takim, jakim jestem naprawdę. Rolę clowna można doskonale odgrywać na kretowisku, ale nie tam, gdzie góry sięgają nieba i gdzie słyszy się tylko bicie własnego serca i tętno w skroniach. Niejednemu z nas góry zgotowały głębokie rekolekcje. Z praktyczną lekcją pokory włącznie.
    • Źródło: s. 249.
    • Zobacz też: góry
  • Idziemy przez hale pełne kwiatów i karłowatej brzozy. Hale, na których pasą się owce, przechodzą powoli w skalisty płaskowyż. Wieje chłodny wiatr, mimo że solaryzacja jest duża. Fiord coraz bardziej się wydłuża. Powierzchnia wody bajkowo opalizuje. Skalistą grzędą obchodzimy rozległy cyrk polodowcowy, zasłany śniegiem. Po pochyłym polu śnieżno-lodowym wychodzimy na kopułę szczytową. Zdejmujemy plecaki, odkładamy czekany. Nie siadamy. Jest idealna cisza, ustał nawet wiatr. Jak gdyby za chwilę miało się odbyć Podniesienie.
    • Źródło: s. 24.
    • Zobacz też: hala
  • Morze doświadcza ubóstwem. Wyzwala i oczyszcza. Jak ogień. Niech będzie błogosławione w swojej przemieniającej sile.
    • Źródło: s. 255.
    • Zobacz też: morze
  • Myślę o wielkości sztuki. O jej roli uwieczniającej. O jej roli wyzwalającej. Przypomina mi się chiński apolog o sznurze i myszach, cytowany gdzieś przez Malraux. Oto cesarz Nieugięty skazał Wielkiego Malarza na powieszenie. Ma się wspierać tylko na dużych palcach stóp, a kiedy się zmęczy, będzie po wszystkim. Malarz wspierał się tylko na jednym. Drugim rysował myszy na piasku. A rysował je tak doskonale, że ożyły i przegryzły sznur!
    • Źródło: s. 128.
    • Zobacz też: sztuka
  • Potem lecimy nad Pirenejami. Serce bije mi jak młotem. Jakie są te Pireneje? Jak nas przyjmą? W kraju nie potrafiłem zdobyć żadnych informacji. Zbyt mało Polaków było w tych górach. Dlatego patrzę jak zauroczony: widzę szczyty, lodowce, śnieg i doliny, widzę rozległe przedgórze, spalone słońcem, podobne do pustyni.
  • Poznanie Boga i Jego przymiotów pogłębia się i wzrasta w miarę poznawania Jego stworzeń, ich potęgi i piękna. W miarę – przede wszystkim – poznawania samego człowieka, korony Jego stworzeń, i tego wszystkiego, co on tworzy z dziedziny Dobra, Prawdy i Piękna. Wśród dalekich południowych wysp i pełnych słońca południowych mórz przeżyłem coś z tego Piękna, naprowadzającego na ślady Niestworzonego Piękna. Była to muzyka. Muzyka ludowa, pełna ognia i życia, emocji i uroku, tajemnicy i czegoś tak nieokreślonego, że nikt nigdy nie potrafi wyrazić tego słowami.
    • Źródło: s. 222.
    • Zobacz też: Bóg
  • Przed Mszą św. wychodzę na pokład. Jest bladoróżowy świt i głęboka cisza. Statek płynie powoli i bezszelestnie. Tylko od czasu do czasu mąci tę ciszę plusk latających ryb. W oddali widać już zarysy wyspy z trzema wzgórzami. To Trynidad. Prawie pięćset lat temu widział ją na horyzoncie Kolumb, tyle tylko, że z innej strony. Ile radości i nadziei budzi taki widok! Nowy świat i nowi ludzie, nowe miasta i nowe doznania.
  • Trzeba marzyć i pragnąć, bo w tym też jest jakaś cząstka Boga.
    • Źródło: s. 174.
    • Zobacz też: marzenie

Inne

[edytuj]
  • Góry są po to, by żyć nimi w dolinach.
    • Źródło: I uczynisz mi ołtarz z kamieni, Wydawnictwo Świętego Krzyża, Opole, 1988, s. 12.
  • Nie cofa się ten, kto związał się z gwiazdami.
    • Źródło: Mistyka gór, Wydawnictwo Wrocławskiej Księgarni Archidiecezjalnej, 1983, s. 127.
  • Odbudować ze zgliszcz i ruin katedrę, której na imię rodzicielstwo, jest zadaniem nader trudnym. Ale – zadaniem koniecznym, jeżeli chcemy mieć nowe pokolenie ludzi, a nie neandertalczyków.
    • Źródło: Ziarnko gorczycy, Księgarnia św. Jacka, Katowice, 1988, s. 62.