Piotr Załuski
Wygląd
Piotr Załuski, 2012
Piotr Załuski (ur. 1945) – polski reżyser i scenarzysta filmowy, także autor książek.
- Dokument (filmowy) jest dla mnie nie tylko tworem odzwierciedlającym w pewnym sensie rzeczywistość i jednocześnie tę rzeczywistość interpretującym, ale także życiową przygodą na wszystkich etapach realizacji: od pomysłu, dokumentacji, pisania scenariusza i zdjęć aż po fazę postprodukcji. Czasem ta przygoda jest ważniejsza od późniejszego efektu. I to bywa fascynujące.
- Źródło: Wędrówki po świecie, „Gazeta Wrocławska”, 14 lipca 2008
- Nie miałbym nic przeciwko temu, by moja książka była tak postrzegana i czytana jak bestsellery Irvinga Stone'a. Zamęt jest mutacją, a może inaczej – jest przypadkowo finalnym kształtem wcześniejszych scenariuszy filmowych ułożonych w serial opowiadający o życiu Mickiewicza. Stąd wszelkie fantazje (zwłaszcza dialogowe), choć starałem się trzymać tam, gdzie trzeba, znanych i potwierdzonych faktów. Nie nazwałbym tej książki ani ściśle biografią, ani powieścią, przywiązałem się do określenia – opowieść. I niech tak będzie. Opowiadam swoją wersję historii, które się zdarzyły lub które mogły się wydarzyć. Całe życie Mickiewicza jest owiane gęstą mgławicą tajemnic i niedopowiedzeń; bardzo rzetelnie prowadzona od lat kronika jego życia i twórczości nadal jest nieukończona, a w częściach zrealizowanych ileż jest wariantów i niepewności…
- Źródło: Michał Hernes, Poeci i żandarmi, czyli serial o Mickiewiczu, stopklatka.pl, 11 października 2011
- Zobacz też: Irving Stone
- Pewien prozaik, reportażysta i poeta powiedział dość oczywistą w swojej prostocie prawdę – że przetrwa ten, kto stworzy swój świat. „Bóg istnieje, bo stworzył swój świat…” – napisał. To jest poważny argument. Myślę, że pisarz konstruuje swój świat z nadzieją, że zainteresuje innych, którzy zechcą w nim zamieszkać na stałe. Najsilniejszą konstrukcją tego świata jest szata językowa. To przede wszystkim w języku – nie tylko w temacie, postaciach i kompozycji – tkwi największa moc gwarantująca przetrwanie, o jakim marzy artysta. Całe lata nie byłem artystą – chociaż podobno miałem na to zadatki – i wiem, że tego artystę w znacznej mierze z siebie najpierw wyparłem, a potem chyba zabiłem. Niestety, najprawdopodobniej ta moja cząstka już się chyba nie odrodzi. A i tak na razie nie zamierzam rezygnować z pisania, bo goni mnie czas, muszę nadrobić zaległości. W dziennikarstwie poganiała mnie bardzo konkretna doraźność, z czego rodziły się nerwice i czasami jakieś filmy, które może ocaleją w archiwach. Teraz pogania mnie zbliżający się koniec ziemskiego istnienia. Wiem, że verba volant, zaś scripta manent … Mam więc nadzieję, że jakaś część moich pisanin w ten sposób się ostanie. Może też dlatego piszę?
- Źródło: „Nowy Napis” (2019)
- Publiczność potrzebuje bohaterów w najrozmaitszym znaczeniu. Najchętniej widzi ich na pomnikach w blaskach świętości. A tymczasem wielkie postacie, kiedy dokładnie zbadamy ich życiorysy, często okazują się wcale nie tak jednoznaczne, jakbyśmy chcieli. Owa niejednoznaczność - bywa - prowadzi nas w ciemne strony życiorysów, w sfery grzeszne, troskliwie tajone przez rodzinę i wstydliwych badaczy. Myślę, że wielkich twórców należy i można kochać ze wszystkimi ich wadami i grzechami. To byli giganci, ale też zwyczajni ludzie ze swoimi słabościami, z fizjologią, zwariowanymi odruchami. Grzeszyli, ale - powiedzmy - w pokucie dawali nam piękno, swoją twórczość. Tak właśnie kocham Mickiewicza.
- Źródło: Michał Hernes, Poeci i żandarmi, czyli serial o Mickiewiczu, stopklatka.pl, 11 października 2011