Pan życia i śmierci

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Skocz do: nawigacji, wyszukiwania

Pan życia i śmierci (ang. Lord of War) – film sensacyjny produkcji francusko-niemiecko-amerykańskiej; autorem scenariusza i reżyserem jest Andrew Niccol.

Wypowiedzi postaci[edytuj]

Jurij Orłow[edytuj]

  • Oto tajemnica przeżycia: nigdy nie rozpętuj wojny. Zwłaszcza ze sobą.
  • Podobno zło triumfuje jak dobrzy ludzie nic nie robią... ale to nie prawda zło zawsze triumfuje.
  • To, co pracownicy cargo na Heathrow ładują przez cały dzień, niedożywieni mieszkańcy Sierra leone rozładowali w dziesięć minut.
  • W światowym obrocie znajduje się ponad 550 mln sztuki broni. Co dwunasty człowiek na Ziemi ma broń. Pytanie tylko... jak uzbroić 11 pozostałych.
  • W życiu są dwa rodzaje tragedii: Nie dostajemy tego, czego chcemy... albo dostajemy. To jedna z twoich?
  • Większość ludzi zadowala samo wyjście z więzienia. Ja oczekiwałem zysków z tego tytułu. Nie jestem głupcem. Wiedziałem, że to, iż potrzebowali mnie tamtego dnia, nie oznaczało, że pozwolą mi uciec. Ale powróciłem... do tego, w czym jestem najlepszy. Parasole na Saharze? Chroniące przed słońcem. Wiecie, kto będzie panował na ziemi?? Handlarze bronią. Bo cała reszta jest zbyt zajęta zabijaniem siebie nawzajem. Taka jest tajemnica przetrwania. Nigdy nie rozpętuj wojny. Szczególnie z samym sobą.
  • Witalij złamał główną zasadę handlowania bronią. Nigdy nie podnoś broni w obecności klientów.
  • Zapłaciłem nairobijskiemu lekarzowi 20 $ za usunięcie kul z ciała i sfałszowanie świadectwa zgonu. Powinienem był zapłacić więcej. Szmuglowałem tysiące pudełek z amunicją, a kula, która posyła mnie do pudła, była pod żebrem mojego brata.

Inne[edytuj]

  • Niestety, młodzi nie znają żadnej dyscypliny, staram się dawać przykład, ale nie jest to łatwe. Osobiście obwiniam MTV.
    • Postać: Andre Senior
  • OTO TAJEMNICA PRZEŻYCIA. Nigdy nie rozpętuj wojny, zwłaszcza ze sobą.
    Indywidualni handlarze bronią doskonale prosperują, ale największymi dostawcami broni są USA, WIELKA BRYTANIA, ROSJA, FRANCJA I CHINY, które równocześnie są stałymi członkami bezpieczeństwa rady ONZ!
  • W CZASACH, GDY HANDEL BRONIĄ KWITNIE, NAJWIĘKSZYMI DOSTARCZYCIELAMI SĄ USA, WIELKA BRYTANIA, ROSJA, FRANCJA I CHINY. SĄ ONE TEŻ STAŁYMI CZŁONKAMI RADY BEZPIECZEŃSTWA ONZ.
    • Opis: odczytane przez lektora.

Dialogi[edytuj]

Jack Valentine: Ciekawe, że w świadectwie zgonu było, że zmarł przez niewydolność serca.
Jurij Orłow: Fałszowanie świadectwa zgonu? Za to nie pójdę siedzieć.
Jack Valentine: Masz rację. Jak zwykle. Widziałeś dzisiejszą gazetę? Fałszywe świadectwa końcowego użytkownika. Wyeliminowane firmy bankrutują. Mało na świecie jest dowódców czy dyktatorów, z którym nie jesteś na „ty”. To twoja żona, twoje trofeum... doprowadziła nas do tego. To nie jej wina. Łatwiej ją śledzić niż ciebie.
Jurij Orłow: Można?
Jack Valentine: Proszę.
Jurij Orłow: Podobało mi się.
Jack Valentine: Co?
Jurij Orłow: To. Powiedz, że mną gardzisz. Że jestem uosobieniem zła. Że jestem odpowiedzialny za upadek struktury społecznej i porządku na świecie. Ludobójstwo to moja zasługa. Powiedz teraz, co masz na myśli. Bo nie masz za dużo czasu.
Jack Valentine: Jesteś skoncentrowany... czy masz jakieś zwidy? Złamałeś wszystkie spisane embarga dotyczące broni. Jest tu tyle dowodów, że dostaniesz wielokrotne dożywocie. Przez kolejne 10 lat będziesz krążył od celi do sali rozpraw, zanim w ogóle zaczniesz odsiadywać wyrok. Chyba nie zdajesz sobie sprawy z powagi swojej sytuacji.
Jurij Orłow: Rodzina mnie odrzuciła. Żona i syn mnie opuścili. Mój brat nie żyje. Wierz mi. Zdaję sobie sprawę z powagi swojej sytuacji. Ale przysięgam... ani sekundy nie spędzę w sądzie.
Jack Valentine: Jednak masz zwidy.
Jurij Orłow: Lubię cię, Jack. No, może jednak nie, ale... rozumiem cię. Powiem ci, co się stanie. Tak będziesz mógł się na to przygotować. W porządku. Niedługo ktoś tu zapuka i wezwie cię na zewnątrz. Na korytarzu będzie człowiek wyższy stopniem od ciebie. Najpierw pochwali cię za dobrze wykonaną robotę. Że dzięki tobie świat jest bezpieczniejszy. Że dostaniesz pochwałę i awans. A wtedy powie ci, że mam zostać wypuszczony. Będziesz protestował. Prawdopodobnie zagrozisz odejściem. Ale ostatecznie mnie wypuszczą. Wypuszczą mnie z tego samego powodu, dla którego myślisz, że mnie skażą. Jestem blisko najbardziej podłych i sadystycznych ludzi, nazywającymi siebie przywódcami. Lecz niektórzy z nich... są wrogami twoich wrogów. Skoro największym handlarzem bronią na świecie jest twój szef... prezydent USA, który dziennie wysyła więcej towaru, niż ja przez rok. Czasem, to wstyd, że jego odciski palców są na broni. Czasami potrzeba pracownika bez etatu, takiego jak mnie, by zaopatrywać siły, których on nie może. Więc... nazywasz mnie złem... ale niestety dla ciebie... jestem złem koniecznym.
Jack Valentine: Powiedziałbym ci, żebyś szedł do diabła... ale myślę, że już od dawna jesteś w piekle.

Jack Valentine: Jesteśmy z FBI z Wydziału Alkoholu, Wyrobów Tytoniowych i Broni Palnych.
Jurij Orłow: Niech zgadnę. Nie chodzi o alkohol ani o tytoń.