Przejdź do zawartości

Pampersy, kamera i On

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów

Pampersy, kamera i On. Rok z dziennika kobiety sukcesu (ang. Homing Instinct) – powieść obyczajowa Diany Appleyard z 2003 roku; tłum. Blanka Kuczborska-Kwiecińska.

Uwaga: W dalszej części znajdują się cytaty ze szczegółami fabuły lub z zakończenia utworu.

Carrie Adams

[edytuj]

A B C Ć D E F G H I J K L Ł M N O Ó P Q R S Ś T U V W X Y Z Ź Ż

  • Bardzo miło jest być bez dzieci, ale często samo oczekiwanie na to przerasta późniejszą przyjemność.
  • (...) chyba wszyscy lubimy posłuchać sobie o problemach małżeńskich przyjaciół (...).
  • Chyba życie to coś więcej niż praca bez wytchnienia od rana do nocy, powrót do domu na ostatnich nogach i perspektywa gotowania kolacji ze składników, których nie tknąłby zdychający z głodu pies? Zastanawiałam się, czy to właściwy moment, żeby powiedzieć Mike’owi, że nie mamy także mleka, więc będzie musiał zjeść muesli na sucho, co przypomina kozie bobki w trocinach.
  • Cudownie będzie znaleźć się znów w redakcji, gdzie każda minuta się liczy i gdzie można po rozmawiać z ludźmi powyżej sześciu lat.
    • Opis: o powrocie do pracy po urlopie macierzyńskim.
  • Czuję się, jakbym żyła z Hunem Attylą.
  • Czułam się zupełnie jak bohaterka powieści Danielle Steel, choć wątpię, aby którejkolwiek z jej heroin zdarzyło się puścić bąka podczas nocy miłosnej.
  • Czy Michał Anioł myślał o kosztach, kiedy zabierał się za malowanie sufitu Kaplicy Sykstyńskiej?
  • Czy nie zdaję sobie sprawy, że seks jest dla mężczyzny konieczny, aby uwolnić w jego organizmie jedyny hormon, który pozwala mu spokojnie i mocno zasnąć?
  • Dlaczego chce być nianią? Może jest upośledzona na umyśle?
    • Opis: o Claire.
  • Dlaczego tak jest, że sukcesy przyjaciół trudniej nam przełknąć niż sukcesy wrogów?
  • Dzięki Bogu, moje ciężkie przejścia miały jedną dobrą stronę: straciłam mnóstwo kilogramów. Nic tak nie pomaga zrzucić wagi jak odrobina nieszczęścia. Należy zapomnieć o wszelkich dietach i zachęcić męża, żeby poszedł i przespał się z inną. To czyni cuda, choć wątpię, aby przesłodzone poranne programy telewizyjne dla kobiet z przekonaniem polecały tę metodę.
  • (...) fryzjerstwo traktuje się obecnie jak formę uprawiania sztuki.
  • Harriet to znakomita kucharka; po maturze zamiast iść na uniwersytet skończyła renomowaną londyńską szkołę gotowania, jak ktokolwiek z odrobiną oleju w głowie.
  • Jak można oczekiwać, żeby mężczyzna sam zajął się swoimi dziećmi? Wiem, że moja matka nigdy nie zostawiła mnie i moich dwóch sióstr samych z ojcem. Chyba całkiem na serio uważała, że nas zamorduje albo wyjdzie z domu, zupełnie zapomniawszy o naszym istnieniu. Mówimy tu o mężczyźnie, który pod koniec XX wieku nie wie, jak nastawić czajnik. Oto, jacy „nowocześni” są moi rodzice.
  • Jak to jest, że mężczyźni potrafią spędzać tyle czasu bezczynnie? Od świąt Bożego Narodzenia zwieńczonych obchodami Nowego Roku, po których nasz dom wyglądał jak po nalocie poltergeistów, kręciłam się jak fryga, starając się zaprowadzić odrobinę porządku i przywrócić pozory ładu w naszym życiu. Tym czasem Mike leżał plackiem na kanapie, wyczerpany zbyt długim świętowaniem i nieuniknioną obecnością dwojga dzieci poniżej lat siedmiu. Z jaką ulgą wymknął się dziś rano do pracy, chwytając swój telefon komórkowy i ścierając z ramienia prążkowanej marynarki ślad po ulanym przez Toma porannym mleku. Z jaką ulgą ja sama czekałam na przybycie anioła w postaci Claire. Przed jej przyjściem, głęboko zawstydzona stanem naszego mieszkania, spędziłam gorączkową godzinę na wkopywaniu zabawek pod łóżka i wciskaniu majtek i slipek do kosza na pranie. Nie musi od razu wiedzieć, że została zatrudniona przez fleję. Stanie się to jasne w odpowiednim czasie.
  • Jak to się dzieje, że dwoje dorosłych ludzi nie potrafi wykonać prostego równania i co miesiąc wydaje więcej niż zarabia?
  • Jak wypadnę na rozmowie kwalifikacyjnej? O co mnie mogą pytać? Oczywiście, tak naprawdę myślę o tym, co na siebie włożyć.
  • Jaki jest cel tych spotkań przy kawie? Co się na nich robi? Jakim cudem te kobiety mają czas na spędzanie całego przedpołudnia na piciu kawy? Pewno zaglądają sobie we wszystkie kąty i mówią rzeczy w rodzaju: O, widzę, że masz dwufunkcyjny piekarnik. Ja osobiście wolę czterofunkcyjny. Cały ten aspekt kobiecości całkowicie mnie ominął.
  • Jakie to prawdziwe, że kobiety muszą się dobrze czuć, żeby chcieć uprawiać seks, podczas gdy mężczyźni muszą uprawiać seks, żeby się dobrze czuć.
  • Jakim cudem mężczyźni potrafią tak długo nic nie robić? Ja, jeśli usiądę na dłużej niż pięć minut, zaczynam czuć się winna. Zawsze jest jakaś robota, która na mnie czeka.
  • (...) jednak seks staje się czymś całkiem innym, kiedy się ma dziecko, prawda?
    Przede wszystkim Jesteś cały czas tak zmęczona, że łóżko znaczy tylko jedno: sen. Poza tym, jeśli chętka chwyci cię nagle podczas dnia, musisz skondensować dwadzieścia minut seksu w pięć minut ciężkiego dyszenia, udając namiętność, podczas gdy z radarem w uchu nadsłuchujesz dźwięków na schodach, bo wiesz, że maluch może w każdej chwili znudzić się oglądaniem Bambi i przyjść zobaczyć, czemu mama i tata zniknęli w sypialni.
    (...) kiedy ma się dzieci, inwencja ogranicza się do szybkiego i skutecznego zatarcia śladów.
  • Jeśli płakał, to przynajmniej znaczy, że żyje...
    • Opis: o płaczącym dziecku pozostawionym z opiekunką.
  • (...) każdy kobieciarz ceni sobie głównie kolejny podbój i jeśli nie widzi odzewu, przenosi zainteresowanie na inny obiekt.
  • Kiedy ja pozwalam dzieciom oglądać wideo, jest to wyłącznie chwila wytchnienia przed kolejną rozwijającą umysł zabawą, ale kiedy Mike to robi, jest to wykręcanie się od opieki.
  • Kiedy jesteśmy sami, bez dzieci, tak nam dobrze ze sobą. Dlaczego czasem czuję, że nie jesteśmy prawdziwą rodziną?
  • Kiedy kończyłam uniwersytet we wczesnych latach osiemdziesiątych, byłyśmy pokoleniem kobiet, które naprawdę uważały, że mogą „mieć wszystko”. Karierę zawodową, rodzinę, zadbany dom. Potrzebowałyśmy jedynie zorganizowania dobrej opieki nad dzieckiem.
  • (...) kiedy się z kimś mieszka tak długo, zapomina się, jak wygląda; twarz staje się tak znajoma, że obiektywne spojrzenie jest niemal niemożliwe.
  • Kiedy zacznę się usprawiedliwiać, że kupiłam kolorowy magazyn, będę już wiedzieć, że przyszło najgorsze. Stałam się moją matką.
  • Kim będę? Moja tożsamość, mój obraz siebie samej przestanie istnieć. Wszystko, co robiłam w życiu, prowadziło do tego miejsca. Dobre stopnie w szkole, zdawane egzaminy, studia na uniwersytecie, dyplom, praca w gazecie, później w radiu, a w końcu w telewizji – wszystko było obliczone na sukces, na stopniowe wspinanie się po szczeblach kariery. Praca pozwalała mi być z siebie dumną, wzbudzała dla mnie szacunek u innych. Kim bez niej będę? Jeszcze jedną twarzą w tłumie zmierzającym donikąd. Anonimową kobietą przepychającą się z wózkiem po sklepach, martwiącą się o ceny żywności i co dzień rano mającą przed sobą dokładnie taki sam dzień jak poprzedni.
  • Kłopot z pracą polega na tym, że człowiek tak się w nią angażuje, że traci z oczu wszystko inne i zaczyna wierzyć, iż to jest prawdziwe życie. Tak nie jest. To tylko praca. Od tego się nie umiera. To tu, poza pracą, jest prawdziwy świat.
  • Kłótnie małżeńskie są w zarodku takie niewinne, prawda?
  • Kobiety są dla niego kobietami, dopóki nie mają dzieci, a potem zostają Matkami. Nie może się pogodzić z koncepcją Kobiety Pracującej.
    • Opis: o swoim szefie.
  • Kusiło mnie nawet, żeby podzielić się z nią [matką] kłopotami z Mikiem, ale byłaby tak przerażona, że mogłaby dostać ataku serca. Małżeństwo jest na całe życie, a w przypadku tarć z ojcem jej motto zawsze brzmiało: „ustąpić”.
  • Lepszy ten ptaszek, którego znam.
  • Małżeństwo to taka dziwna rzecz. Ludziom z zewnątrz wydaje się czymś konkretnym i stałym – pobraliście się, jesteście parą raz na zawsze – ale wewnątrz związku wciąż kotłują się uczucia i sprzeczne emocje: miłość, namiętność, gniew, żal, gorycz, zazdrość. Małżeństwa są jak małe dzieci – wystarczy na chwilę spuścić je z oka, żeby stało się coś strasznego.
  • Męskie koszule są specjalnie tak zaprojektowane, żeby je było trudno prasować.
  • Mężczyźni chyba nigdy nie wyrastają z przyznawania sobie punktów za ilość i różnorodność swoich wyczynów.
  • (...) mężczyźni nie wierzą, aby wskazówki kobiet mogły ich dokądkolwiek doprowadzić.
  • Mężczyźni z dziećmi są tacy sexy, prawda? Wydaje im się, że kobiety pragną mężczyzn o wielkich penisach, podczas kiedy naprawdę pragniemy mężczyzn, którzy kochają dzieci.
  • Moja ambicja w dużej mierze wynika z pędu do sukcesu, do sprawdzenia się, do zyskania aprobaty. Ale również – nie oszukujmy się, Carrie – z chęci popisania się przed ojcem. Popatrz, tato! Chociaż jestem dziewczynką, zaszłam tak daleko! A także z potrzeby zachowania należytej pozycji w naszym małżeństwie i z konieczności zarabiania pieniędzy.
  • (...) moja matka ma umiejętności opiekuńcze Heroda.
  • Moja matka przeszła przez nasz dom jak starszy sierżant na inspekcji.
  • Moje pokolenie kobiet zostało zapędzone w ślepą uliczkę, co wiele z nas głęboko unieszczęśliwiło. Sprzedano nam, mówiąc otwarcie, marzenie, które przerodziło się w koszmar.
  • Może nie mam już figury nastolatki ani ud gładkich jak skóra delfina, ale mam rodzinę.
  • Może mi ktoś powie, dlaczego tak jest, że pracownicy supermarketów są albo a) pryszczaci, albo b) upośledzeni fizycznie. Nie przeczę, że to uroczy, mili ludzie, ale sprawdzenie ceny na torebce groszku zajmuje im całe wieki.
  • Mój stanik też był mokry, ale nie odważyłam się go zdjąć, bo piersi opadłyby mi jak winda. Co to macierzyństwo z nimi wyprawia?
  • Myślałam, że ma jedwabne życie, ale wcale tak nie jest. Owszem, może spędzać więcej czasu przy basenie, utrwalając swoją już doskonałą opaleniznę, ale o wiele częściej można ją znaleźć w kuchni, gdzie zmywa, gotuje, pucuje każdą powierzchnię. Co chce przez to udowodnić? Sprzątam, więc jestem?
    • Opis: o Harriet.
  • Najgorszą rzeczą, jeśli chodzi o pracę w telewizji jest to, że pełno tu atrakcyjnych dwudziestolatek w obcisłych minispódniczkach i w wysokich, ciężkich platformach na końcu patykowatych nóg. Muszę albo stracić dobrych parę kilogramów i poważnie nadgonić modę (która w trakcie mojego wygnania zmieniła się dramatycznie), albo zaakceptować fakt, że stałam się moją matką.
  • Nie co dzień idzie się zrobić cytologię i niemal wychodzi z alpaką.
  • Nie ma nic bardziej deprymującego, niż te godziny przed świtem, kiedy masz pewność, że jesteś jedyną osobą na świecie, która nie śpi, i wiesz, że czeka cię normalny, wypełniony obowiązkami dzień. Nie sposób uwierzyć, że można wstawać tak wcześnie i przeżyć.
  • Nienawidzę par, które planują budżet z ołówkiem w ręku, oszczędzają w kasach mieszkaniowych, zapisują każdy wydatek i odmawiają sobie wszystkiego. Obliczają, ile będzie kosztować ich opiekunka do dzieci, zanim zdecydują się gdzieś wyjść. Sumują, co jedli w restauracji, kiedy są gdzieś z inną parą – „Nie, ja nie brałam deseru i prawie nie piłam wina, bo prowadzę” – zamiast podzielić rachunek na pół.
  • Niewiele trzeba, żeby zapewnić mężczyznom rozrywkę, prawda? Gdyby mieli piersi, w ogóle nie musieli by wychodzić z domu.
  • Nikt przy zdrowych zmysłach nie ryzykowałby utraty rodziny tylko dla seksu. Przynajmniej tak mi się wydaje.
  • Oczy zebranych zwróciły się w moją stronę, a ja wstałam i otworzyłam usta, z których wydobył się pisk. Wszyscy spojrzeli na mnie z nowym zainteresowaniem. Zatrudnili Myszkę Miki, żeby poprowadziła dział planowania?
  • Opiekowanie się dziećmi na zmianę zdaje egzamin tylko w wypadku, gdy mężczyzna zastępuje mężczyznę, a kobieta kobietę.
  • Oto, co robiłam: siedziałam na sedesie w kontemplacyjnym nastroju.
  • Po naszym wyjściu [z restauracji] personel będzie musiał zmyć wszystko gumowym wężem.
  • Pokażcie mi tablicę z mnóstwem strzałek i przycisków, a ja wam pokażę kogoś, kto chce się położyć i umrzeć.
  • Połowa dzieci, które od czwartego miesiąca życia chowają się w żłobkach i przez całe dzieciństwo prawie nie widują rodziców, musi zostać jakoś psychicznie skrzywiona, nie sądzisz? Prawdopodobnie wychowujemy generację psychopatów.
  • Potem idę do mojego pokoju dokonać radosnego przeglądu swojej garderoby. Albo mam szczęście i znajduję od razu coś, co chcę włożyć, albo moje rzeczy zaczynają wylatywać z szafy, jakby wysysała je jakaś niewidzialna siła.
  • (...) pracując poza domem, idealizujesz własne dzieci, widzisz je w świetlistej aureoli i zapominasz, jak piekielnie irytujące potrafi być zajmowanie się nimi.
  • Praktycznie rzecz biorąc, to Claire [niania] była ich mamą.
  • Prawdę mówiąc, zdziwię się, jeśli nie zgubimy któregoś z dzieci.
    • Opis: o przeprowadzce.
  • Prawdziwa profesjonalistka nie chodzi rozmazana.
  • (...) programy sportowe zostały wymyślone po to, żeby mężczyźni, jak kraj długi i szeroki, mogli wykręcić się od wszelkich obowiązków domowych pod pretekstem, że oglądają coś „strasznie ważnego”, podczas gdy tak naprawdę ucinają sobie drzemkę.
  • Przyszłam do redakcji pochwalić się Tomem, kiedy miał trzy miesiące – pamiętam, jak wchodziłam z nim przez obrotowe drzwi, przyciskając go mocno do piersi, nieco speszona podwójną rolą: matki i pracownicy. Byłam z niego dumna jak paw, ale jednocześnie czułam się niemożliwie spięta – jakbym wchodziła do biura nago. Oczywiście, to głównie kobiety zgromadziły się wokół, wyrażając zachwyt, podczas gdy mężczyźni podchodzili ostrożnym krokiem z pomrukami aprobaty, oglądając mnie nieufnie, jak bym porosła pierzem. Nick wyjrzał tylko na chwilę ze swojego gabinetu i obrzucił Toma spłoszonym spojrzeniem, jak coś, co może zaraz wybuchnąć. Naprawdę. Sam ma dwójkę dzieci, ale dam głowę, że jego żona dokłada starań, aby sprzątnąć je razem z zabawkami przed jego powrotem z pracy.
  • (...) seks na podłodze z wiekiem staje się coraz mniej wygodny (...).
  • Teczkę miałam już spakowaną: portmonetka, wkładki laktacyjne na piersi, podpaski Always, kosmetyczka i parę długopisów. Prawie zapomniałam, co się nosi do redakcji i moja teczka bardziej przypominała zestaw pierwszej pomocy dla karmiącej matki niż poważne narzędzie pracy.
  • To cały kłopot z nami, kobietami. Wściekamy się, że mężczyźni nie angażują się w sprawy domowe i nie widzą tych wszystkich drobnych rzeczy, które trzeba zrobić i które zabierają nam tyle czasu, a z drugiej strony same nie chcemy dopuścić ich do współodpowiedzialności za sprawy tradycyjnie należące do nas – dom i dzieci.
  • To wszystko wydaje się zbyt surrealistyczne, zbyt obrzydliwe, jak koszmar senny, który musi się skończyć. Ciągle czekam, że za chwilę ktoś powie: „Prima Aprilis!” i ziemia powróci w swoje koleiny. Ale nic takiego nie następuje; budzę się rano, przez kilka sekund żyję w normalnym świecie, a potem wraca piekło. Bo to jest piekło, piekło w moim własnym pokoju.
  • (...) Tom raczkuje po łazience, wybierając sobie różne interesujące przedmioty do zabawy: żyletki, Tampaksy, nożyczki do paznokci.
  • Trzeba mieć pamięć jak komputer, żeby zapamiętać wszystko, co rodzina musi wziąć ze sobą na wakacje. Człowiek po prostu nie jest w stanie tego ogarnąć, choćby sporządził nie wiem ile list. Zawsze kończy się zawróceniem z drogi z okrzykiem: „O Boże! Zapomniałam wziąć aparat fotograficzny!” albo zamknąć tylne drzwi. Pewnego razu byłam tak zdeterminowana, żeby niczego nie przeoczyć, że wyłączając prąd, wyłączyłam też zamrażarkę i po powrocie zastaliśmy kałużę z lodów na podłodze i kurczaka wielkości piłki plażowej.
  • Tylko nadludzkim wysiłkiem udało mi się nie pociągnąć go za krawat tak, żeby zarył głową w makaron.
  • Uwielbiam mężczyzn, którzy robią porządki w ogrodach. Nie. Poprawka. Uwielbiam mężczyzn, którzy robią cokolwiek, nawet tylko wyładowują zmywarkę.
  • W zasadzie bardzo popieram twórczą zabawę z dziećmi, tyle że rzeczywistość nie zawsze spełnia nasze oczekiwania. W moim przypadku, wspólne malowanie nierzadko kończyło się tym, że dzieci chlipały w sypialniach na górze, a ja z przekleństwem na ustach miotałam się ze ścierką i wiadrem po kuchni, zastanawiając się, jakim cudem, do cholery, udało nam się wymazać farbą pudełko do chleba i to od środka. To samo dzieje się z pieczeniem. Bardzo lubię piec ciasteczka z moimi dziećmi, pod warunkiem, że Tom siedzi na swoim wysokim krzesełku gdzieś w zasięgu wzroku, a Rebeka stoi przy drzwiach.
  • Wczoraj wieczorem Mike wygłosił długą i żałosną skargę, płynącą prosto z serca, jeśli nie skądinąd, na fakt, że odkąd urodził się Tom, tak rzadko się kochamy. Ale jak mam się czuć sexy, kiedy moje piersi wyglądają jak wielkie, sinopożyłkowane sery gorgonzola, a mój brzuch marszczy się i łopocze na wietrze? Na zajęciach w szkole rodzenia, na które chodziłam z Tomem (już to znałam, już to przerabiałam – ha! Co możecie mi powiedzieć nowego na temat rodzenia? Przy pierwszym dziecku jest się tak spiętym, że spija się z ust instruktorki każdą najmniejszą informację, jakby była dalajlamą, podczas gdy przy drugim dziecku już się wie, jakie to wszystko jest okropne, więc im mniej się o tym myśli, tym lepiej) dano nam kwestionariusz z prośbą, żeby podać, jakie zagadnienia po urodzeniu dziecka interesują nas najbardziej. Ponad połowa tych szalonych kobiet napisała o seksie! No, ale cóż, większość z nich oczekiwała pierwszego dziecka. My, kobiety doświadczone, roześmiałyśmy się głucho, przysięgając sobie w duchu, że jeśli któryś z naszych mężów spróbuje się do nas zbliżyć choćby trzy miesiące po porodzie, zostanie przepędzony widłami.
  • Wstydzę się swoich walizek. Ciągle mam zamiar kupić nowe, ale szkoda mi wydawać pieniądze na coś tak nudnego.
  • Z niemowlętami sprawa jest dużo prostsza – dopóki są najedzone i przewinięte, dobrze im z każdym.
  • Zaczynam rozumieć, dlaczego matce nie zamykały się usta w sklepach i dlaczego z takim zapałem organizowała przedpołudniowe kawy i wieczorne spotkania brydżowe. Chciała się przekonać, czy potrafi jeszcze złożyć razem więcej niż trzy słowa. Jeśli szybko nie wyjdę do ludzi, moja umiejętność konwersacji skurczy się do: „Odłóż to!”, „Przestań!”, „Wyjmij z buzi” i „Uważaj na...” wykrzykiwane fortissimo. Może właśnie temu mają zaradzić przedpołudniowe spotkania przy kawie. Są przeznaczone dla siedzących w domu matek, żeby mogły ćwiczyć słownictwo.
  • Zamiast robić coś pożytecznego [kury domowe] przelewają cały swój instynkt współzawodnictwa na nieszczęsne dzieci, w związku z czym spotkania towarzyskie, które z założenia powinny być miłą rozrywką, stają się okazją do bezwstydnego popisywania się nie tylko swoim idealnie utrzymanym domem, ale także rozlicznymi talentami swoich obrzydliwych pociech. Ta rywalizacja zaczyna się już od kołyski, walką na śmierć i życie o pierwszeństwo w raczkowaniu, użyciu nocnika, mówieniu.
  • Zawsze kiedy widzę te prostokątne białe koperty z celofanowym otworem na adres, po krzyżu przechodzi mi zimny dreszcz. Czy są ludzie, którzy bywają przyjemnie zaskoczeni stanem swojego konta? Zaglądają do środka i mówią: „Popatrz tylko, mamy tysiąc funtów więcej, niż myślałam. Nie ma rady, muszę wydać w tym miesiącu więcej pieniędzy na ciuchy”.
  • Zrobiłam dziś rano błyskawiczny przegląd swojej garderoby. Co właściwie mam włożyć na swój Wielki Powrót? Przez ostatnie pół roku chodziłam wyłącznie w powyciąganych legginsach i olbrzymich T-shirtach. Moje kostiumy do pracy wydały mi się podejrzanie małe. Czy naprawdę nosiłam kiedyś taki rozmiar? Zaatakowałam jedną ze spódnic, biorąc ją przez zaskoczenie i wciskając przez biodra, ale zrewanżowała mi się, oplatając mnie w pasie żelazną obręczą. Przypominałam nie tyle cienką w talii osę, ile przepołowionego bąka. Będę musiała iść do pracy zgięta wpół i cały dzień nic nie jeść.

Ż

[edytuj]
  • Żadne Pytanie Nie Jest Nigdy Zadane Całkiem Niewinnie.

Inne postacie

[edytuj]
  • Nie kochałem się z nią (...). – To był tylko seks. Miłość to jest to, co łączy nas.
    • Postać: Mike
  • Rozmawiałam w szkole z Katie o tym, że jesteś smutna, i ona powiedziała, że jej mamusia też dużo płakała, zanim rodzice się rozeszli. Teraz Katie ma dwa łóżka w dwóch domach i cztery koty, ale nie lubi przyjaciółki taty. Pachnie perfumami i za mocno całuje. A jej mama nadal ciągle płacze.
    • Postać: Rebeka

Jill

[edytuj]
  • Dopóki jesteś z siebie dumna (...) – to wszystko inne możesz mieć gdzieś.
  • Uwielbiam trzymać cudze dzieci, bo to mi przypomina, dlaczego już nie chcę mieć własnych.
  • W piątek miałam zastępstwo w klasie dzieci specjalnej troski. Jedno przebiło się ołówkiem, a dwoje innych zjadło gumki. Jedno, to rozumiem, ale dwoje?