Oskarżony Pluszowy M.

Z Wikicytatów, wolnej kolekcji cytatów
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
Clifford Chase,
autor powieści

Oskarżony Pluszowy M. (ang. Winkie) – amerykańska powieść satyryczna Clifforda Chase'a, napisana w 2006 roku.

  • Bo skoro naprawdę tak wygląda jego przeznaczenie, zadawał sobie w duchu pytanie – tak jak zawsze, kiedy dotarł do tego punktu, jak gdyby to pytanie mogło go zbawić – to czego życie go nauczyło?
    – Po pierwsze – odpowiedział sam sobie, bez zmrużenia powiek, niemal czekając na cios: – Miłość zostanie ukarana. Po drugie...
    Ale nie wiedział jeszcze, co po drugie.
  • Czy jeśli ktoś marzy w szczególny sposób lub ze szczególną żarliwością, rzeczywiście dostanie to, czego pragnie?
  • Czy każdy wybór jest aktem rozpaczy? Czy każde życie jest opowieścią, a każda opowieść historią przetrwania? Czy to nie dowodzi, że dla każdego jest nadzieja?
  • Dziecko bawi się mimo nieszczęścia.
  • Dziecko kształtowano i dziecko samo się kształtowało. Działały tu dwie siły i nikt nie mógł przewidzieć, jaki będzie wynik ich oddziaływania. Dziecko było, kim było, a potem zdarzały mu się rozmaite rzeczy – Winkie przyglądał się temu bez zmrużenia powiek, bo nie mógł ich zmrużyć, jak dziecko staje się tym, kim miało się stać.
    Czasem miał wrażenie, że świat i dziecko to dwa pędzące na siebie pociągi, które muszą się zderzyć. Dziecko mogłoby więc zostać zmiażdżone. Jak dotąd nie zdarzyło się to żadnemu dziecku w tej rodzinie, ale łatwo mogło się zdarzyć; na małą skalę z pewnością powtarzało się raz po raz. Winkie to widział, a widząc, czuł i usiłował pomóc każdemu dziecku się pozbierać – w tej małej skali. I wtedy dziecko też stawało się czymś naprawionym, tak jak naprawiany był Winkie, choć oczywiście tylko na małą skalę.
  • I choć Winkie dokładnie wiedział, kim jest i co robi, więcej, rozumiał wszystko o wiele lepiej niż kiedykolwiek przedtem, naszły go wątpliwości i znów poczuł się samotny. Jego trzy życzenia się spełniły i nie wiedział, co dalej. Nadal do nikogo nie należał.
  • Intencje to jedno, a fakty to coś zupełnie innego.
  • Kim jest strażnik więzienny? Strażnik więzienny łączy w sobie cechy wszystkich ludzi, stanowi połączenie świętego z grzesznikiem, błota z boskością. Strażnik więzienny jest najbardziej ze wszystkich pożądany i niepożądany. To dziwna bezimienna istota, do której w twarz mówią „proszę pana” lub „proszę pani”, a za plecami „klawisz”... Strażnik więzienny musi być funkcjonariuszem prawa, pracownikiem społecznym, osobą twardą, a zarazem łagodną. No i oczywiście musi być geniuszem, skoro ma wyżywić rodzinę ze swoich zarobków.
  • Nie wytrzymała niewoli. Więdła jak polny kwiat, a więdnąc, jaśniała. Nie tylko nie posiadł tej szmacianej istoty na własność, strzegł teraz tylko więdnącego kwiatu.
  • Od lat nie myślał o żadnym z nich, i może to właśnie było najgorsze – że można tak całkowicie zapomnieć o czymś, co się utraciło.
  • Orkiestra ucichła i przez dłuższą chwilę skrzypce ciągnęły swoje piękne wzburzenie. Młodego misia najbardziej oczarowała chropowata drewnianość przebijająca spod tej słodyczy. Słyszała ją wyraźnie, tę prawdziwą, namacalną istotę instrumentu, i gdyby pozwoliły na to szklane oczy, byłaby się rozpłakała – wzruszona tak mężną walką o to, by być czymś więcej, niż się jest – czymś więcej niż tylko drewnem, strunami, werniksem, materią.
  • Położyła go i oczy mu się zamknęły – ciemność. Posadziła i otworzyły się – światło.
    Zapragnął jednego i drugiego, i tej rozkosznej między nimi różnicy. Tak oto po raz pierwszy dostąpił poznania i tajemnicy. A także pragnienia.
  • Przeszłość, przeszłość. Jak staje nam na drodze. Jak nas pcha, nawet nie dotykając. I co to znaczy pamiętać, co znaczy czuć? Jaki sens ma przeżywanie wszystkiego od nowa?
  • Teraz moje życzenie to być znów wolnym. Proszę o to, choć nawet nie wiem dlaczego. Nie ma to sensu, bo po prostu się nie zgodzicie, ale gdybyście mnie znów wypuścili na świat, moja historia mogłaby się zacząć od nowa, a ja mógłbym więcej chcieć i więcej dać. Ludzie zawsze mnie kochali. Dlaczego? Tyle razy – najbardziej wtedy, kiedy straciłem dziecko – chciałem zamknąć oczy na zawsze, ale miałem do ofiarowania miłość i wciąż ją mam. Dlaczego, dlaczego, dlaczego? Na przekór wszystkiemu. Dlaczego zostałem powołany do życia i dlaczego kocham? Co takiego we mnie trzyma mnie przy życiu? Na przekór wszystkiemu: przy życiu trzyma mnie moje serce – nic na to nie poradzę.
  • Wtedy coś we mnie pękło, bo choć tego dnia wydawało się, że prześladowanie i zniewolenie odniosły ostateczny triumf, wiedziała, że teraz nastąpi zwrot ku lepszemu – który niebawem przyniesie kolejną zmianę na gorsze, może niewyobrażalnie gorsze, a następnie znów na lepsze, może nawet niewyobrażalnie lepsze... i to po wielokroć.